czwartek, 30 października 2014

Saudi Council of Engineers, UK NARIC i inni - część trzecia

Murwa jego mac krzywym bindasem w ryj chędożona - ze tak zacznę po staropolsku, żeby zgorszenia publicznego współczesnym językiem nie wywoływać.
Do wygaśnięcia mojej Iqamy zostało juz mniej niż dwa tygodnie.
Spowoduje to "zamrożenie" konta w banku, konieczność powrotu Oli do Polski, bo nie będę w stanie przedłużyć Jej wizy i Policja może mnie zawinąć do pierdla, bo nie mam pozwolenia na pobyt w Arabii Saudyjskiej.
To z grubsza tyle, co się stanie.
Wysłałem wymagane dokumenty do geniuszy z Saudi Council of Engineers. Po tygodniu moja firma łaskawie zapłaciła pierwsza ratę. Bylem u nich, dowiedziałem się, ze wpis będzie za 10 dni.
Było szybciej, ale odpowiedz była co najmniej szokująca.
Otóż moje podanie o rejestracje w tej szacownej instytucji zostało odrzucone, bo moje dyplomy nie spełniają kryteriów.
Ze przepraszam, qrva, co ?????
Dzieje się to w kraju, gdzie istnieje tak powalające kuriozum jak "diploma".
Co to za stwor zapytacie?
Ano taki, ze jak kolesia wywalą ze studiów np. po dwóch semestrach to dostaje taki papier.
Ze niby jest wyżej wyedukowany.
W takim przypadku w Polsce to jakieś 90% populacji miałoby "wyższe wykształcenie".  Sukces scholaryzacyjny niespotykany na światową skalę.
Wczoraj już nie zdążyłem pojechać do Saudi Council of Engineers, bo przecież instytucja ta pracuje tylko do 14:00 i ani minuty dłużej.
Poszedłem do szefa mojego HR, a ten mnie rozładował, bo powiedział ze "Co się dziwię, ze odwalili. Trzeba było lepiej te podróbki zrobić" i się śmieje.
Obiecał, ze mi pomoże.
Dotrzymał słowa, pojechałem z Saudi z HR.
W miedzy czasie ściągnąłem via Polska nostryfikacje moich dyplomów przez UK NARIC.
Dlaczego via Polska ? Bo tam, w wielkiej, stechnicyzowanej, absolutnie zachodniej, ultranowoczesnej brytyjskiej instytucji potwierdzenie czegokolwiek dostaniesz tylko......  faxem.
Qrva, szkoda, ze nie gołębiem pocztowym.
Kolejne jajo. Tak mają skonstruowany system, ze weryfikują moje papiery, ale w nagłówku jest nazwisko osoby z której karty poszedł przelew (moja jest przeterminowana, to poszło z karty Szacownej Małżonki Mej Aleksandry) i okazało się, ze Ola jest w adresatem faxu :-D
Jadę z tym papierem z UK NARIC do Saudi Council of Engineers i pytam, w czym mają problem. 
Pokazuje, ze UK NARIC dało mi :
- British Bachelor (Honours) degree standard,
-British Masters degree standard,
-British Postgraduate Diploma standard.
To dlaczego, qrva, grzecznie się spytam,w kraju, gdzie dyplom dają za nieskończone studia nie mogą uznać dyplomów z dość prestiżowych uczelni ?
Gdzie uczelnia, która dala mi dyplom inżyniera jest nieco starsza od tego państwa ?
Gość się zamyślił, zasępił, otworzył moje konto i patrzy. Otwiera coś i mówi:
"ale to jest dyplom Master"
No jest, odpowiadam. Ale w drugim pliku masz dyplom inżyniera.
On na to: "A to jest bachelor ?"
Więc odpowiadam: "Nie, (qrva !!!), zaświadczenie z przedszkola. Przecież Ci pokazuje, jełopie, jak to jest zrobione przez Angoli. Nie dostaniesz Mastera bez Bachelor, podobnie jak Postgraduate Diploma bez dwóch pozostałych. Rozumiesz ?"
A facet mi na to: "To wyślij mi tylko Bachelora, wyrzuć pozostałe, to ci uznamy".
Ja pier...le. Czy ja mogę zmienić planetę na inną, żeby znaleźć się w bezpiecznej odległości od takich kretynów?
źródło

środa, 29 października 2014

wtorek, 28 października 2014

Epidemia chorób onkologicznych i ślubów w rodzinie czyli podstawowe powody nagłych urlopów

W Arabii Saudyjskiej pracownicy w każdej chwili mogą wystąpić o urlop "awaryjny" jeśli w ich domu dzieje się coś, co wymaga szybkiego powrotu do kraju.
Nie mogę napisać, ze dotyczy to 99% mieszkańców Dekanu, ale....  w praktyce mojej i moich kolegów przewijają się tylko dwa powody nagłych wyjazdów.
Są to
- chora na raka matka lub
- ślub kogoś w rodzinie.
Nie słyszałem, aby ktokolwiek podawał inny powód nagłego urlopu :-D
Wniosków nasuwa się kilka.
Po pierwsze albo wszyscy w Indiach, Pakistanie i Bangladeszu mają jedną matkę, albo WHO ukrywa przed opinią publiczną pandemię nowotworów wśród kobiet na Półwyspie Indyjskim.
Kolejny argument jest łatwiejszy do okiełznania.
Znając liczebność familii w tych krajach, to śluby, pogrzeby czy inne uroczystości rodzinne praktycznie odbywać się mogą codziennie.
Czyli i tak pracownicy z Dekanu są bardzo obowiązkowi, bo nie jeżdżą na wszystkie te uroczystości, a jedynie na te odbywające się w najbliższej rodzinie  - typu Antka kobity szwagra teściowej syn się żeni i on koniecznie musi uczestniczyć w tej jakże wiekopomnej chwili w gronie najbliższej rodziny:-D
Sri Lanka - ślub naszej koleżanki Fathimy

ślub na Sri lance czyli.....  Nokia connecting people :)



poniedziałek, 27 października 2014

Polonizacja Arabii Saudyjskiej

Przybył kolejny Polak do naszego stadka :-D
Poważny pracownik naukowy w poważnej firmie, a prywatnie fantastyczny Koleś.
Staramy się wdrożyć Leszka w życie w Saudi, tak jak nam pomagali na początku.
Choć i teraz się zdarza, ze sami nadal oczekujemy rady i wsparcia od bardziej zasiedziałych Rodaków.
Abu Kacper utracił więc tytuł "Świeżynki Roku" i został włączony do nurtu tych, którzy jako zasiedziali Zatokowcy pomagają innym, bo jest tu już....  ponad 4 miesiące :-D
Fajnie jest wspierać tych, którzy dopiero przyjechali, człowiek sam sobie przypomina, jaki był zagubiony, a często też zdrowo przerażony, jak to w tej "strasznej" Saudi się odnajdzie.
Nie wierzyłem za bardzo w proroctwa Roberta kiedy mówił, ze niedługo sam zacznę pomagać nowym, po tym, jak zabrali mnie z Iwonka na pierwsze zakupy.
Pewnie podobną minę miał "Abu Kacper" jak Mu to samo powiedziałem kilka miesiący temu :-D
Leszku, powodzenia w  nowym miejscu i mam nadzieję, ze kontakt nam się utrzyma, nawet wtedy, kiedy już obrośniesz w piórka i będziesz sam wdrażał "swiezynki" w meandry życia w "Beżowym Świecie"
Od prawej - Abu Kacper, Leszek i ja.  Ola została po drugiej stronie aparatu



niedziela, 26 października 2014

Saudi Council of Engineers - część druga i nieostatnia (niestety)

Pamiętacie mój wpis na temat kolejnej zmiany w prawie dotyczącej inżynierów?
To czytajcie dalej.
Koncept nie jest głupi w swym założeniu.
Chodzi o dodatkową weryfikację dyplomów osób przyjeżdżających do Arabii Saudyjskiej jako inżynierowie.
Problem jest taki, ze według szacunków jakieś 60% dyplomów z Dekanu jest pochodzenia bazarowego, a nie uczelnianego.
W związku z tym powstał wymóg rejestracji w Saudi Council of Engineers w celu ich dodatkowej weryfikacji.
Ale cóż- teoria sobie, a urzędnicza praktyka sobie.
Pomijam, ze jelopy z mojego HR przez tydzień nie byli w stanie wnieść oplaty rejestracyjnej.
Pomijam, ze w kwestionariuszu każą umieścić scany dyplomów z tłumaczeniami i zmieścić się w 512 KB. Udała mi się ta sztuka za 3 razem, kiedy zszedłem do 100 DPI. Czyli czytelność jest delikatnie mówiąc słaba.
Pomijam, ze się w HR obudzili, ze muszę to zrobić żeby uzyskać inżynierską Iqame miesiąc przez, gdzie po drodze był tydzień świąt.
W końcu wysłałem aplikację, jelopy zapłaciły, mam potwierdzenie mailowe i SMS-owe obu tych operacji.
Znając jednak zapal do pracy tutejszych urzędasów poprosiłem mojego saudyjskiego kolegę, żeby pojechał ze mną do tej tej zacnej instytucji.
Znajomy Brytol na weryfikacje dyplomów czekał 4 tygodnie, ale Sameer, jak do nich pojechał miał kwit po 4 dniach.
Stwierdziłem więc, ze wizyta z oryginalnymi dyplomami w asyście Saudyjczyka przyniesie zamierzony efekt.
Cóż, nie przyniesie.
Okazuje się, ze dzielne urzędasy potrzebują na taka weryfikacje minimum 10 dni.
Dlaczego? A bo muszą zweryfikować dyplomy na uczelni.
Ze qrva co?????
A jak to, przepraszam chcą zrobić, jak ten koleś to ledwo po angielsku dukał ???
Jak to chcą zrobić ? Wysłać maila ? Ale do kogo, na jaki adres?
Wreszcie -  w jakim języku ???
Czy oni myślą, ze w Polsce w Dziekanatach to tylko czekają na takie maile i oczywiście ktoś się poczuje w obowiązku na niego natychmiast odpowiadać i to w dodatku po angielsku???
Czyli pieczecie dwóch ministerstw i potwierdzenie przez Ambasadę Arabii Saudyjskiej jest weryfikacją niewystarczającą, natomiast e-mail z uczelni już tak ???
Złośliwi twierdza, ze to jest tylko dodatkowy sposób wyciągania kasy z firm.
Patrząc na to, trudno się z tym nie zgodzić.
Wstępna rejestracja to 500 SAR, a później, w zależności od "kasty"czyli doświadczenia zawodowego, stażu i prowadzonych projektów dodatkowo od 750 do 1500 SAR od łba.
Jaki jest zysk dla mnie czy firmy? Pojęcia nie mam, ale raczej znikomy, jeśli nie żaden.
Natomiast kolejna zgraja pociotków ma zajęcie i podejrzewam, ze przy takich opłatach za pewnie całkiem godne pieniądze.
Ani chybi ktoś ma kontakty z PSL :-D
źródło


środa, 22 października 2014

Wiesci z Polski o Polsce i ze świata o Polsce - mala (???) rzecz, a cieszy.

Co można znaleźć na polskich portalach na temat sytuacji wydarzeń w kraju ?
Otóż, w dniach ostatnich:
- Pan Minister od rolnictwa nazwał chłopów frajerami.
- Pan Marszałek nie doczekał się autoryzacji wywiadu i poszło w świat, to co zrozumiał dziennikarz, a nie to co podobno Pan Marszałek powiedział.
Dziwne jest to, ze Pan Marszałek jako Małżonek amerykańskiej dziennikarki i człek światowy, bywały i przede wszystkim były szef MSZ dal się tak "ograć"
- Pani Premier ogłaszająca, ze ma zamiar opier....lić Pana Marszałka za zachowanie na konferencji prasowej.
Jest to o tyle dziwne, ze Pan Marszałek w strukturach Państwa jest wyżej niż Pani Premier.
Ale może zjebka będzie, jak to mówił Grigorij Saakaszwili "po komsomolskiej lub partyjnej linii". I wtedy zjebkę zbierze członek parti od jej szefowej.
Nie mogło oczywiście zabraknąć glosu Prezesa Tysiąclecia, ze należy odwołać ze stanowisk i Pana Ministra i Pana Marszałka.
Natomiast o czym piszą mniej poważne media takie jak BBC i Independent o Polsce ?
Otóż piszą o wybitnym sukcesie polskich neurochirurgów z Wrocławia.
Zespól Pana Doktora Pawła Tabakowa i zespól  Pana Profesora Geoffreya Raismana z University College London dokonali czegoś, co przez takie mało uznane na świecie media, jak np. BBC zostało uznane za "ważniejsze dla ludzkości niż postawienie stopy na Księżycu" Otóż wspomnianym wyżej lekarzom udało się w praktyce chirurgicznej wykorzystać badania Brytyjczyków i odtworzyć połączenia nerwowe w uszkodzonym rdzeniu kręgowym.
Pierwszy zoperowany tą metodą pacjent - Darek Fidyka, który został zraniony nożem w kręgosłup i nie miał żadnej szansy na powrót do minimalnej choćby sprawności ruchowej niedługo po operacji zaczął chodzić.
I z takimi newsami przychodzili do mnie koledzy z firmy, gratulując tak znakomitego sukcesu polskich lekarzy.
Jedyne co wypada zrobić, to złożyć wyrazy najwyższego szacunku Panu Doktorowi Pawłowi Tabakow i członkom Jego zespołu nie tylko za to, ze wykonali wyśmienitą robotę jako neurochirurdzy.
Gratulacje należą się im także za to, że pokazali światu Polskę od najlepszej strony.
Takie wiadomości powinny być pokazane jako najważniejsze, a nie kto kogo w piaskownicy zwanej szumnie Sejmem pierd....ął w głowę łopatką.

Linki
The independent - Paralysed man Darek Fidyka walks again after treatment by British doctors on brink of 'cure'
BBC - Paralysed man walks again after cell transplant
a w Arabii Saudyjskiej - Arab News - Paralyzed man walks again after breakthrough treatment

dr Paweł Tabakow
od lewej - prof. Geoffrey Raisman, dr Paweł Tabakow i ich pacjent Darek Fidyka


wtorek, 21 października 2014

Abajowy zawrót głowy czyli zmiany w modzie

Arabia Saudyjska zmienia się na moich oczach.
Wiele osób nie chce wierzyć w tempo zmian, jakie tu następują.
Sam czasami w to nie wierzę :-)
Podam Wam przykład modowy.
Kiedy tu przyjechałem obowiązywały abaje w wersji Forda T.
Zgodnie z filozofią Pana Henrego Forda -mogły być w każdym kolorze, pod warunkiem, że był to kolor czarny :-)
Wcześniej były ozdabiane w najwymyślniejszy sposób, miedzy innymi.....  małymi diamentami.
Zabroniono jednak takich ozdób uzasadniając to względami bezpieczeństwa - m.in. chodziło o to, żeby nie dochodziło do napadów na kobiety noszące abaje zdobione kamieniami szlachetnymi .
I jakiś czas  - moda w stylu Pana Fordaa miała się niezle.
Lecz kobiety kobietami by nie były, gdyby metodą kropli drążącej skałę nie wprowadzały zmian w swych wierzchnich okryciach.
Najpierw zaczęły się pojawiać abaje zdobione koronkami, czarnymi oczywiście.
Ale przez to stawały się nieco krótsze, bo jakieś 10% długości zaczęły stanowić koronki.
Później pojawiły się nieśmiałe zdobienia - a to jakiś hafcik, a to krysztaly Swarowskiego.
Ostatnio pojawiają się już abaje kolorowe.
Na przykład w jednej z sieci handlowych służbowe abaje mają sporo elementów fioletowych, który to kolor jest kolorem firmy.
Za chwilę dosłownie można już było zauważyć w miejscach publicznych kobiety ubrane w abaje ze wstawkami w kolorze ecru i rożnych odcieniach szarości.
Raz w jednym z malli widziałem abaje ze wstawką w kolorze krwistej czerwieni.
Ciekaw jestem jak daleko pójdą reformy tego oficjalnego okrycia niewiast w Saudi.
Znając jednak pomysłowość kobiett, bez znaczenia pod jak szerokością i długością geograficzna by się nie znaleźć, to pewnie jeszcze niejedną zmianę zobaczę :-D
Bo jak wiadomo już od wieków - "my rządzimy światem, a nami kobiety" :-D

źródło

źródło

poniedziałek, 20 października 2014

Planowanie remontów czyli jak zostaliśmy odcięci od świata (prawie)

Przedwczoraj wybraliśmy się po zakupy rankiem, świtkiem około godziny ósmej.
Dojeżdżamy do uliczki prowadzącej do głównej drogi - zabarykadowane.
Kolejna  uliczka - to samo. Po półgodzinnym poszukiwaniu w końcu się udało wyjechać z naszego kwartału ulic
Ale wrócić już ciężko, bo wszystkie zawrotki też pozamykane.
Jak pojedziesz zgodnie ze znakami to robisz kolo rzędu 10-15 kilometrów.
Najśmieszniejsze było to, ze nasz sąsiad Alex o 6:30 wyjeżdżał do pracy i wszystko było jeszcze OK.
W godzinę się wyrobili, żeby pozastawiać wyjazdy.
Nie ma żadnego oznakowania, żeby skręcić wcześniej, na objazdach lokalnymi uliczkami tez żadnych informacji.
Nie wiadomo ani co robią, ani jak długo to potrwa.
Zablokowali wjazdy do stacji benzynowej, biurowca i salonu Bentleya.
I jak ja teraz samochód wymienię ???

a takie mamy drogi - na zdjęciu trasa do Uqair. Przepraszamy za jakość fotki, ale zdjęcie zrobione w czasie jazdy.


dziury w jezdni jak widać nie tylko w Polsce - na zdjęciu King Abdullah Road w Jeddah

środa, 15 października 2014

Sukces polskich piłkarzy odczuwalny w Arabii Saudyjskiej. Tutaj łatwo być patriotą

Tak, jak już wielokrotnie opisywałem, Polacy są cenionymi specjalistami i ekspertami w Saudi.
Spora część z nas ma naklejki PL na samochodach, nosi koszulki z orłem czy z napisem "Poland".
Sam noszę smycz z napisem POLSKA na której mam kluczyki od samochodu i  mieszkania.
W wielu innych krajach taka manifestacja polskości nie jest dobrze widziana,  jakis czas temu przeczytałem, ze w UK jakis motocykista dostał w łeb za to, ze miał jakieś  poskie emblematy.
Dzięki temu, ze noszę tą smycz obcy ludzie w windzie mojego biurowca pytają mnie czy jestem z Polski, czy to tylko gadżet.
Kiedy odpowiadam, ze owszem z Polski to..... gratulują mi sukcesu polskich pilkarzy :-D
Fajna sprawa, ze zostało to zauwazone tyle tysięcy kilometrów od domu.
Mam nadzieję, ze dziś również usłyszę gratulacje po meczu z piłkarzami Gordona Strachana, mimo ze wynik nie jest tak dobry.
Ale w końcu konkurenci w grupie poszli nam na rękę i Niemcy zremisowali z Irlandią, tak więc wszystko zostało po staremu :-)
Znam jedną osobę, która podczas wczorajszego meczu była wewnętrznie rozdarta :-D
Jest to najbardziej polski Szkot lub najbardziej szkocki Polak (jezeli chodzi o pochodzenie, a nie charakter) jakiego znam.
Jurek - ten wynik nikogo nie skrzywdził, wiec powinieneś być usatysfakcjonowany :-D

źródło

wtorek, 14 października 2014

„Technical problem" Szacownej Małżonki Mej Aleksandry - czyli w zderzeniu ze skomplikowanymi urzadzeniami.

W związku z długoletnim pożyciem małżeńskim (lata z SMMA liczą się podwójnie, więc już się tego nazbierało tyle, że niebawem to nas sam Pan Prezydent będzie musiał odznaczyć) otrzymałem sporo rożnych prezentów.
Miedzy innymi Iphona, mikrofalówkę i taki duży podajnik wody, na 20 litrowe banki z podgrzewaczem i schładzaczem w jednym.
Oczywiście, wszystkie te urządzenia miałem dostać gotowe do użycia, gdyż nie jestem fanem montaży, o czym wszyscy dobrze wiedzą.
Razem z naszym "korespondentem” zabrała się więc SMMA do ustawiania wszelkich tych dóbr i przygotowania ich do pracy podczas mojej nieobecności.
Wszystko pięknie, ładnie tylko jedna z tych rzeczy jakoś za cholerę prawidłowo nie chce działać.
Zgadnijcie co ?
Raczej nie zgadniecie- był to......  podajnik wody :-D
Wszystko niby działa, lampka od zasilania się świci, ale woda ani nie podgrzana ani nie schłodzona.
Mówię, ze pewnie gdzieś trzeba jakiś przycisk włączyć i będzie OK.
Nie, nie ma żadnego przycisku Oni szukali, to wiedzą. Trzeba jechać i wymienić.
Przyszedł Dinesh, przesunął ustrojstwo, wcisnął „nieistniejący" guzik i tadam, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki woda popłynęła w oczekiwanej temperaturze :-D
źródło

poniedziałek, 13 października 2014

“Jedziemy” - to bez sensu jest... :D

Amr - jeden z kolegów naszego "korespondenta" również w jakimś stopniu staje się domownikiem naszej skromnej nory. Sam z siebie zażyczył sobie, żeby zacząć uczyć Go polskiego.
W zamian zrewanżuje się podstawami arabskiego.
To często rozmawiamy przeplatanym angielskim z polskim, a o poszczególne słowa pytamy, jak to by brzmiało po arabsku.
Któregoś dnia zaczynamy się zbierać do jakiegoś wyjazdu, i tu pada hasło „jedziemy
Nagle widzimy, że Amr ma jakąś dziwną minę i coś analizuje.
Yeah ?, ye ? my ?????” – po czym autorytatywnie stwierdza  „To jest po angielsku zupełnie bez sensu, co mówicie
Położył nas na podłogę tym tekstem :-D

No to "yeah ?, ye ? yedzemy"

piątek, 10 października 2014

Odnowienie Iqamy czyli jak zwykle wspaniałe wsparcie HR

Co roku trzeba przedłużać ważność Iqamy czyli lokalnego odpowiednika dowodu osobistego dla obcokrajowców.
Taki proces przechodzi każdy pracujący w Saudi, a nie będący Saudyjczykiem.
Data wygaśnięcia ważności Iqamy jest znana z.....  rocznym wyprzedzeniem, bo jest na tym dokumencie zapisana.
Ale cóż to dla mojego dzielnego HR, żeby się obudzić na tydzień przed tą datą ?
Okazuje się, ze teraz do przedłużenia wizy inżynierskiej jest niezbędne członkostwo w Saudi Council of Engineers.
Członkostwo jest oczywiście płatne.
Wymagane są dokumenty takie jak skany dyplomów (które mam potwierdzone w Ambasadzie Arabii Saudyjskiej w Warszawie)z tłumaczeniami oraz jakieś zaświadczenie z Chamber of Commerce.
Okazuje się, ze na TYDZIEN przed wygaśnięciem mojej Iqamy kolesie się obudzili i chcą, abym się tam zarejestrował, wniósł opłaty etc.
Tylko pojawia się kilka kwestii:
Czy potrzebny jest skan paszportu?
 Tłumaczenie na arabskie jest konieczne czy nie?
Jaka jest oplata członkowska?
Dlaczego JA mam ją pokrywać ? Mnie takie członkostwo do szczęścia potrzebne nie jest, wiec płacić z własnej kieszeni nie mam zamiaru.
Jaki papier jest potrzebny z Chamber of Commerce ?
Dlaczego takie ruchy nie były niezbędne rok temu, jak wyrabiałem pierwszą Iqame?
Uważam, ze są to podstawowe informacje, jakie te wołki zbożowe powinny mi przekazać.
Ale w HR....  nikt tego nie wie :-D
Cóż, ja od przyszłego czwartku nie mam zamiaru wychodzić z domu, żeby mnie Policja nie aresztowała za brak ważnej Iqamy :-D
źródło

czwartek, 9 października 2014

Przygody z Internetem - dobre, lecz nie moje (na szczęście)

Do różnych dziwnych sytuacji w Saudi praktycznie wszyscy się przyzwyczajają, bo są one elementem tutejszego folkloru :-)
Oto kolejna opowieść z cyklu "nie do wiary" :-D
Chłopaki mieli do wykonania jakąś pilną robotę, ale  stwierdzili, że zamiast siedzieć w biurze, spotkają się w domu jednego z nich.
Musieli przygotować prezentację, do zrobienia której niezbędny był dostęp do Internetu.
Walczyli dzielnie i oczywiście w pewnym momencie Internet wywalił się jak długi.
To dzwonią do operatora.
Jeden z nich - nie dość, że biegle włada arabskim, ma świetny brytyjski akcent to jeszcze szkolił gości z obsługi klienta w kilku ważnych firmach i instytucjach. Co za tym idzie wie, jak prowadzić rozmowę z helpdeskiem, żeby osiągać założony cel.
Dzwonią pierwszy raz - spuszczenie po brzytwie - "wszystko od naszej strony jest OK" i helpdesk się rozłącza.
Kolejne podejścia - musisz zadzwonić pod wewnętrzny.
Problem - wewnętrzny zawiera inne cyfry niż 1 i 2, które są dostępne jako opcje.
Kolejne połączenie - bo za szybko przestaliście słuchać komunikatu - dalej jest ten wewnętrzny jako 1 lub 2.
Po kilkunastu próbach pełny sukces.
Trafiają do gościa, który teoretycznie coś może zrobić, żeby rozwiązać ich problem.
Ale nie zrobi bo......  ich Internet nie jest zarejestrowany w systemie.
To dziwne, bo rzekomy brak rejestracji nie przeszkadzał w/w Internetowi działać wcześniej bez żadnych przeszkód.
Po godzinie z kawałkiem i ok. 30 połączeniach z helpdeskiem Internet zaczął ponownie działać jak gdyby nigdy nic :-D
Tylko absolutnie nic nie wskazywało na to, ze ma to jakikolwiek związek z wykonanymi telefonami do operatora :-D
źródło

środa, 1 października 2014

Tour de Fabrique – czyli co słychać u innych

Przedstawię Wam zasłyszaną wczoraj historyjkę, będącą „faktem autentycznym” jak to się dawniej w TVP nazywało.
Historyjka ma na celu przybliżenie Wam tego, z czym się tutaj na co dzień stykamy.
Dla części z Was będzie to zaskakujące - dla nas, żyjących w Zatoce – to raczej dzień jak co dzień :-)
Zdarzenie miało miejsce w jednym w zakładów produkcyjnych, gdzie dostęp powinien być mocno ograniczony z powodu typu produkcji oraz ilości maszyn i urządzeń mogących zrobić krzywdę.
W firmie obowiązuje regulamin nakazujący zamykanie bram wjazdowych po przyjęciu dostaw lub wydaniu towaru.
Otwarta może być tylko jedna brama, będąca pod nadzorem ochrony.
Tutaj ważna uwaga – zgodnie z prawem pracownikami ochrony mogą być tylko i wyłącznie Saudyjczycy.
Jak się domyślacie – goście wzięli rano klucze do bram, żeby przyjąć materiał, ale już ich nie oddali, bo po pierwsze - po co, a po drugie pewnie mieli za daleko.
Jako, ze było po wypłatach od rana pojawił się zawodnik z prośbą o możliwość wcześniejszego wyjścia, bo to Eid się zbliża i On by chciał pieniądze do domu wysłać.
OK, ustalili z Szefem co gościu ma do zrobienia w dniu dzisiejszym i była umowa, ze jak wszystko będzie zrobione, to pół godziny przed regulaminowym czasem może wyjść.
Po kilkunastu minutach pojawiła się pielgrzymka z takimi samymi prośbami.
To już dla naszego „korespondenta” – będącego tam Szefem tego zamieszania było za dużo i zaproponował, ze w takim razie mogą przychodzić godzinę wcześniej, to będą mogli wyjść w dogodnym dla nich czasie w dzień wypłaty.
Ale to rozwiązanie jakoś dziwnym trafem nie znalazło uznania.
Okolu godziny 4 PM, czyli godzinę przed końcem zmiany, wpada na zakład Szef tego cyrku na kwadratowych kolach i co widzi ?
Bramy wszystkie po staropolsku, gościnnie, otwarte na oścież, a na terenie zakładu pokaźna ilość typów nie znanych Mu nawet z widzenia.
Pewnie by się chłopina ucieszył z tego, ze Mu ludzi na produkcji przybyło, gdyby coś się tam działo.
To znaczy się działo - ale nie to, czego oczekiwał.
Nasz "korespondent" zobaczył, jak Jego pracownicy siedzą sobie radośnie z "nowymi twarzami", wesołość ogólna, syf na stanowiskach pracy,  a do tego pomiędzy maszynami...... zaparkowane rowery.
To się zjeżył z deka i się pyta „nowych” kim są i co tu robią.
A oni to, że  kolegę przyszli odwiedzić.
Ze, przepraszam, qrva co ????
No....  kolegę odwiedzić.
To już było za dużo na skołatane nerwy i w krótkich żołnierskich słowach...... wyprosił wizytatorów.
Na co wizytatorzy, obrażeni jak cholera...... wsiadają na rowery i jadą po hali produkcyjnej.
I w tym momencie cierpliwość Szefa tego cyrku się wyczerpała. Złapał za kołnierz „kolarza” ściągnął typa z roweru i kazał wyp.....lac w szybkich abcugach z terenu fabryki, ale pieszo.
Po przyjeździe do nas jeszcze Go telepało ze złości, ale jest tutaj dopiero niespełna trzy miesiące, to jeszcze ma prawo być zdziwiony.
Mnie to juz nie rusza :-D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...