piątek, 28 listopada 2014

USG piersi po saudyjsku

Tak się złożyło, że ze względu na przebytą w styczniu tego roku operację, musiałam zrobić USG piersi. Wbrew pozorom nie jest to tutaj takie proste. 
W Polsce możecie iść do pierwszego z brzegu gabinetu, zapłacić i zażyczyć sobie wykonania USG.
W Arabii Saudyjskiej wygląda to nieco inaczej.  Co prawda w prywatnych klinikach, jako ekspatka nie potrzebuję już zgody Szacownego Małżonka Mego -  Jego Wysokości Wielbłąda na wykonanie badania, ale..... korowodów i tak jest całe mnóstwo.
Przykładowo w Procare Riaya Hospital - zanim wykonacie badanie obowiązkowa jest wizyta  konsultacyjna u lekarza i to on decyduje jaki rodzaj USG piersi ma być zrobiony, a rodzajów jest kilka. 
Czym się różnią - oprócz ceny oczywiście - nie mam pojęcia. 
Nam zaproponowano trzy warianty USG piersi: 
- podstawowy - 400 SAR (360 złotych)
- nieco lepszy za 600 SAR (540 złotych) - przypuszczam, że chodzi o USG 3D
- i trzeci za 2000 SAR (1780 złotych) - nie mam pojęcia co to jest, ale nie jest to na pewno mammografia
Do tego dochodzą oczywiście ceny wizyt przed i po badaniu - każda średnio za 300 SAR (270 złotych)
Czas oczekiwania jaki podano nam w rejestracji ze względu na ilość pacjentów wynosi od 2 do 3 tygodni mimo 100% odpłatności.
Saad Specialist Hospital podano nam tylko jedną cenę - 1200 SAR (1070 złotych) za USG plus dodatkowo koszty obowiązkowych wizyt u lekarza. 
Badanie można przeprowadzić już następnego dnia, głównie ze względu na mniejszą ilość pacjentów, ponieważ jest to najdroższa prywatna placówka medyczna w Al-Khobar. Domyślam się, że tam także jest kilka rodzajów USG.
W tej sytuacji nie pozostało nam nic innego jak poprosić o pomoc Rodaków, a jak już wielokrotnie pisał Jego Wysokość Wielbłąd - tutaj na pomoc Polonii można liczyć.
Dziewczyny okazały się niezawodnym źródłem informacji i.... kontaktów :)
Od Joli dostałam kontakt do Karoliny, Karolina z kolei skontaktowała mnie z Agnieszką, która mieszka w Arabii ponad 15 lat.  
To właśnie dzięki pomocy Agnieszki i Jej Męża udało się zrobić USG i badania krwi w prywatnej Poliklinice Doktora Al-Solaimana.
Dr Al-Solaiman prowadzi prywatną praktykę medyczną ponad 20 lat, więc braku doświadczenia nie można mu odmówić.
Jest tutaj sporo różnic w stosunku do tego jak przeprowadza się USG w Polsce. Przed USG pielęgniarki zmierzyły mi ciśnienie, sprawdzono też wagę i wzrost.
Później Dr Al-Solaiman w asyście dwóch pielęgniarek przeprowadził badanie palpacyjne, dodatkowo bardzo dokładnie sprawdził węzły chłonne, a dopiero na końcu zrobił USG. 
Badanie jest wykonywane w lateksowych rękawiczkach, z czym nigdy się w Polsce nie spotkałam. Po badaniu miałam jeszcze pobraną krew - wyniki będą zapewne w niedzielę.
Na koniec oczywiście omówienie badania i zmian zachodzących w organizmie oraz kilka porad dotyczących sposobu odżywiania. 
Co ciekawsze - Doktor zasugerował, żeby nie spożywać zbyt wiele drobiu, ponieważ także w Arabii jest on nafaszerowany hormonami i nie jest to obojętne dla organizmu.
Wyniki badania - wszystko w najlepszym porządku - i z tego cieszę się najbardziej :)
Dziękuję gorąco Agnieszce i Jej Mężowi 
oraz Joli i Karolinie za pomoc, 
a  Al_li, Kryni58, Lulu, Dominie, Nanet i pozostałym Dziewczynom 
za trzymanie kciuków - jak zwykle byłyście niezawodne :)

Ps. I jeszcze ciekawostka dotycząca stosunku do Kobiet w Arabii Saudyjskiej.
Doktor Al-Solaiman oprócz swoich danych i adresu kliniki ma na wizytówce imię i nazwisko swojej Matki. Nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała dlaczego
Odpowiedź Doktora była krótka: "Bo bardzo kocham moją Mamę"
Takich przejawów szacunku synów wobec Matek spotykamy w Arabii Saudyjskiej dużo więcej. Nawet nasi saudyjscy sąsiedzi (panowie w wieku 30-40 lat), kiedy rozmawiają ze swoimi Matkami robią się potulni i grzeczni niczym przysłowiowe owieczki :)
źródło

czwartek, 27 listopada 2014

Walka z kolorowymi abajami na Uniwersytecie

Tak jak Wam opisywałem, abaje zaczęły być coraz bardziej urozmaicone kolorystycznie.
I saudyjskie niewiasty z ochotą tej modzie się poddały, co mamy okazję obserwować :-D
Czujność tym razem wykazali na Uniwersytecie w Dammam, bo przepisy dotyczące strojów w jednostkach edukacyjnych wymagają noszenia abaji w kolorze czarnym.
System kar za nie przestrzeganie tego przepisu będzie dotyczył wszystkich placówek podległych Uniwersytetowi w Dammam.
Wykroczenia będą dokumentowane i archiwizowane.
Ale sklepy, w których są sprzedawane kolorowe abaje były kontrolowane przez przez Ministerstwo Handlu i Przemysłu we współpracy z Komisją Promocji Cnoty i Zapobiegania Występkowi.
I z tego, co zrozumiałem z artykułu, wydano zalecenia dotyczące kroju i dopuszczalnych do użycia kolorów.
Można więc domniemywać ze to, co jest obecnie dostępne na rynku ma aprobatę obu tych instytucji.
Nie wiem dlaczego, ale mam jakieś skojarzenia z jednym Ministrem IV RP, z zachowaniem oczywiście wszelkich proporcji :-D
Arabia Saudyjska jest państwem wyznaniowym, co ma (nawet dosłownie) umieszczone na sztandarach. Polska podobno nie.
Jest jednak jeszcze jedna różnica - tutaj zajęły się tym "poważnym problemem" władze uniwersyteckie, a nie Ministerstwo Edukacji.
Swoją drogą - poczytajcie komentarze do artykułu - warto :-D
Źródło - Arab News

Źródło - Arab News

środa, 26 listopada 2014

Iqama na 5 lat ?

Iqama na 5 lat ?
Trwają prace nad przedłużeniem ważności Iqamy na lat 5.
Ma mieć zmienioną nazwe na "Resident ID" Generał Sulaiman Al-Yahya, dyrektor generalny Wydziału Paszportowego potwierdza, ze rozważane są takie zmiany.
Podobnie jak wydłużenie ważności saudyjskich paszportów do 10 lat.
Dobrze poinformowane źródła, na które powołuje sie gazeta, twierdzą, ze zmiany takie będą wprowadzane natychmiast po zatwierdzeniu ich przez Ministra Spraw Wewnętrznych księcia Mohammeda bin Naif.
Ma to poprawić poczucie bezpieczeństwa i stabilności pracy wykwalifikowanych pracowników oraz zagwarantować inwestorom dostęp do niezbędnych kadr.
Do tej pory spora część pracowników nie chciała przyjeżdżać do Saudi ze względu na roczna gwarancje pobytu.
Mnie to cieszy z innego powodu.
O zatrudnienie się nie boję, bo póki co konkurencji lokalnej nie mam, a zagraniczna woli pracę w międzynarodowych koncernach :-D
Ale coroczne korowody z monstrualną ilością papierów, nerwówka związana z tym, czy Jasine Wielmożny HR przygotuje niezbędne dokumenty na czas są mi absolutnie nie potrzebne.
Ciekaw jestem tylko, czy pięcioletnie resident ID będą transferowalne z mocy prawa, czy będzie to zależało od dobrej woli właściciela firmy.
Bo jak się mówi "A" to trzeba powiedzieć "B"
Jak ma się poprawić konkurencyjność na rynku pracy, zwiększyć wydajność, o którą tez podobno w tym chodzi to warto by było zmusić pracodawców do większego szacunku wobec pracowników, a nie traktowania ich jako tymczasowej własności.
W firmie, gdzie pracuje, to "wolny rynek pracy" o którym z lubością wspomina Boss występuje tylko wtedy, gdy masz wybór - albo przyjąć Jego ofertę, albo wracać do kraju i od początku szukać pracy zdalnie.
Źródło: Arab News

Źródło: Arab News

poniedziałek, 24 listopada 2014

Jak się wspiera saudyjskie firmy

Nieważne kim jesteś w światowym biznesie, możesz być PepsiCo, czy Mondel International  (to nowa nazwa Kraft Foods) i tak nie założysz firmy w Saudi bez lokalnego partnera.
Dodatkowo ten partner będzie miał z mocy prawa co najmniej 51% udziałów.
Nie podoba się ? To rób interesy gdzie indziej.
Aktywizacja zawodowa Saudyjczyków - czyli znana i lubiana saudyzacja, o której już wielokrotnie pisałem.
Nie podoba się ? To rób interesy gdzie indziej.
Ale najlepszym numerem, jaki zobaczyłem ostatnio, to sytuacja dotykająca bezpośrednio firmy w której pracuję.
Firmy 100% saudyjskiej, żeby nie było.
Od wielkiego, rządowego klienta nie wpłynęła ostatnia rata, już po zakończeniu kontraktu i usunięciu wszelkich usterek, jakie zauważył klient.
Co się okazało ? Ano nie został spełniony jeden warunek.
Firma nie zakupiła wymaganej kontraktem.....  puli biletów lotniczych Saudi Airlines.
Bilety te można wykorzystać na przestrzeni roku na wszelkich trasach lokalnych i międzynarodowych.
I przychodzi mi do głowy jedno porównanie.
Komentarz dotyczący umowy pomiędzy Sejmem RP a LOT-em, o konieczności zakupu biletów na podrożę parlamentarzystów w tej właśnie firmie - "To się qrva, złodzieje dogadali"
I w ten oto sposób postrzegane jest wspieranie polskich firm choć w minimalnym zakresie przez zakup towarów lub usług przez organy państwa.
I dalej się wszyscy będą dziwić, ze nie nadążamy za innymi państwami UE.
Kiedy nie ma innej opcji, kiedy pojawiają się gdziekolwiek jakiekolwiek  firmy niemieckie, francuskie czy austriackie to od razu pojawiają sie ich podwykonawcy, dostawcy i inni kontrahenci z..... Niemiec, Francji czy Austrii.
U nas, jakby się okazało, ze bilety np. Lufthansy byłyby tańsze o 50 groszy to jak nic znalazłby się jakiś krzykacz, który żądałby co najmniej komisji śledczej lub Trybunału Stanu.
I tak sie zastanawiam w czyim imieniu ci "patrioci" tak krzyczą. Bo mnie się nieodmiennie kojarzą z bohaterami książki Waldemara Łysiaka "Milczące psy" Serdecznie polecam lekturę.
Niezależnie od poglądów politycznych, jakie prezentujecie.

źródło

niedziela, 23 listopada 2014

Dubaj City – z perspektywy krotkiej wizyty.

Marecek miał jakieś sprawy do pozałatwiania w Dubaju.
Wybierał się tam samochodem i zaproponował mi wspólną podroż.
Od razu przystałem na propozycję.
Po pierwsze -  jestem towarzyski i lobię z Marekiem pogadać, a teraz przynajmniej byl na to czas:-)
Po drugie- nigdy nie bylem w Emiratach, a stwor ze mnie ciekawski.
Po trzecie - Dubaj jest miejscem niesamowicie snobistycznym.
Cóż -  jestem snobem i nic, co snobistyczne nie jest mi obce:-D
Wyruszyliśmy  w piątek rano w drogę, która miała jakieś 1000 km. w jedną stronę.
Przez Saudi przejechaliśmy w całkiem przyzwoitym tempie, dotarliśmy do granicy ok. godziny 11.
Ruch nieduży, także błyskawicznie dostaliśmy się na stronę UAE.
Polacy są lubiani przez Emiratczyków, co dało się odczuć od pierwszego powitania.
"Lewandowski, Podolski" -  powital nas pogranicznik :-D Poznał Marecka, bo jakiś czas temu podróżował tą trasą.
Podczas odprawy paszportowo-celnej trzeba uiścić opłatę ubezpieczeniową.
WAŻNE - przyjmują TYLKO gotówkę i TYLKO w dirhamach.
Nie jest to z pozoru wielki problem, bo są bankomaty, ale czasami sa problemy z kartami saudyjskimi, także warto mieć jakiś plastik z innego kraju.
Ubezpieczenie trzeba wykupić na 10 dni, nie ma ubezpieczenia weekendowego.
Cena tez jest odpowiednia -  150 AED.
Dobra, jedziemy. Tak jak opisał to już Marecek nuda, jak w polskim filmie :-) Relacje z pierwszej wyprawy znajdziecie tutaj: http://bezowyswiat.blogspot.com/2014/05/samochodem-do-uae.html
Ja się skoncentruję na innych kwestiach życia w Dubaju.
Po pierwsze  - faktycznie robi wrażenie :-D Na drugi rzut oka jednak- architekt miasta płakał, jak podpisywał:-D
Owszem, jeżeli chodzi o aspekt szeroko rozumianej inżynierii budowlanej, to się przyczepić absolutnie nie można.
Zastosowane rozwiązania są z górnej półki i to widać.
Ale dosłownie każdy budynek jest wybudowany w innym stylu.
Coś jak z anegdoty o Izraelu Poznańskim - jednym z najważniejszych łódzkich fabrykantów.
W 1877 roku Poznański kupił nieruchomość na rogu ulic Ogrodowej i Stodolnianej i zapragnął ją przebudować.
Kiedy architekt zapytał właściciela, w jakim stylu ma być jego pałac, Poznański obruszony odpowiedział: "Jak to w jakim stylu ? Mnie stać na wszystkie" :-D
Po drugie- to co jest powodem do dumy każdego, kto mieszka w Dubaju - samochody.
Faktycznie, pierwszy raz w życiu widziałem Lamborghini Aventadora oraz rożne nietypowe modele BMW, Mercedesa czy Porsche.
Tylko co z tego, ze moglem sobie popatrzeć ? :-(
Do salonu Bentley, Lotus, Lamborghini to ja mogę i wejść  wychodząc niecałe 100 metrów od compoundu.
Nie stać mnie, pewnie nigdy stać nie będzie, to co się mam podniecać ?
Owszem, wygląda niesamowicie, ale na progach zwalniających już radzi sobie gorzej, niż kiepsko :-D Kolejna sprawa - ceny.
O żesz ty w mordę jeża :-)
Wejście do kompleksu basenów- 300 AED od osoby dziennie.
Stok narciarski w centrum handlowym - całkiem fajny - 180 AED za dwie godziny.
Hotel "Ibis" - 450 AED za dobę ze śniadaniem w pokoju jednoosobowym.
Piwo "Corona" 0,33 - 40 AED.
Litr benzyny ok. 2 AED.
Każda bramka systemu SALIK - 4 AED, a bramek nastawiali jak fotoradarów, czyli praktycznie co chwilkę.
Reasumując koszty życia wyższe niż u nas w Saudi. Co do zarobków - niższe lub porównywalne, a pokus na wydawanie znacznie więcej :-D
Tlok jak cholera, ale jeździ się prościej, niż w Arabii.
Ludzie jacyś bardziej empatyczni na drodze :-D
Są ja zwykle "plusy dodatnie i plusy ujemne" mieszkania w Dubaju z perspektywy Saudi.
Owszem, widoczny jest większy dobrobyt, miasto jest zdecydowanie lepiej zaprojektowane i faktycznie ocieka bogactwem.
Istnieje niegłupio zorganizowany transport publiczny, widziałem świeżo wybudowaną linię tramwajową..
Co ciekawe - w Lodzi rozpieprzyli transport tramwajowy praktycznie w drobny mak, bo nawet tory wydłubali, a takim Dubaju - nie dość, ze budują trasy tramwajowe to  jeszcze się tym chwalą.
Wniosek - Łódź jest bardziej od Dubaju rozwinięta :-D
Podsumowując  - jak chcesz pojechać i popracować, ale nie za wiele (lub nic) zaoszczędzić -  jedź do Dubaju.
Jeśli chcesz zarabiać, nie wydawać bo nie bardzo jest na co -  tylko Saudi :-D

"Tańczące" fontanny
ruch drogowy

czwartek, 20 listopada 2014

Koleją przez Arabię Saudyjską..... ?

No cóż, podróże koleją w Arabii Saudyjskiej to niestety nie jest codzienność. 
Linii kolejowych mamy aż..... jedną, ale za to łączącą....  cztery miasta - Dammam, Riyadh, Al-Hufuf i Abqaiq. 
Więcej możliwości podróży pociągami będzie w przyszłości, jak już wybudują infrastrukturę kolejową, Inshallah oczywiście.....
Trzeba jednak przyznać, że pociągi są nowoczesne i co najważniejsze mają (czasem działającą aż nazbyt dobrze) klimatyzację, co grozi zamarznięciem w czasie podróży :)
Miał okazję przekonać się o tym Mariusz w drodze do Riyadu.
Podobnie jak w Polsce, w pociągach saudyjskich można wybrać klasę przedziału, którym podróżujemy. W starszych typach pociągów do wyboru mamy w kolejności od najdroższej trzy klasy:
- Rehab
- Al-Taliaa
- Al-Kafela
W nowszych składach są tylko dwie klasy - First i Second.
Koszty przejazdu są nieco niższe niż w Polsce - bilet w najwyższej klasie (First lub Rehab w zależności od typu pociągu) z Dammam do Rijadu (odcinek długości prawie 500 kilometrów) kosztuje 130 SAR czyli około 115 złotych w jedną stronę lub 260 SAR w obie strony
W najniższej klasie za ten sam bilet zapłacimy  75 SAR (około 66 złotych) w jedną stronę lub 120 SAR (108 złotych) w obie strony
Czas przejazdu to niecałe 4,5 godziny.
W trakcie budowy są obecnie linie kolejowe o długości około 7000 km łączące region Zatoki Arabskiej z Północnym Królestwem oraz wybrzeże Morza Czerwonego ze stolicą i miastami nad Zatoką Arabską. Planowane jest też wybudowanie szybkiej kolei łączącej święte miasta Islamu Mekkę i Medynę z portem lotniczym w Jeddah. Nie chodzi tu jednak tylko i wyłącznie o wygodę pasażerów, ale głównie o choćby częściowe uniezależnienie Arabii Saudyjskiej od cen ropy. Na północy kraju znajdują się bowiem bogate złoża boksytów (11% zasobów światowych).
Przy budowie infrastruktury kolejowej znalazł się też polski akcent - niedawno podpisana została umowa w myśl której w ciągu najbliższych trzech lat w Polsce ma zostać wyprodukowanych 69 nowoczesnych pociągów Metropolis na potrzeby metra w Riyadzie :)
Strona kolei saudyjskich  

Dworzec kolejowy w Dammam

Dworzec kolejowy w Dammam
Wnętrze dworca w Dammam
Przed dworcem nie może zabraknąć taksówkarzy :)


z taksówkarzem z Dammam :)

środa, 19 listopada 2014

Bank nie z tej ziemi – wersja saudyjska

Był kiedyś taki fenomenalny serial polskiej produkcji "Bank nie z tej ziemi". Obsada po prostu wyrywała z butów, bo główne role grali niezrównany Bronisław Wrocławski oraz bodajże pierwszy raz na małym ekranie zjawiskowa  Małgorzata Foremniak.
Plejady gwiazd takich jak Barbara Krafftówna,  Wiktor Zborowski, Franciszek Pieczka , Stanisław Tym czy Jerzy Turek czy to nawet nie liczę :-D
Ale co to ma wspólnego z tutejszą rzeczywistością ?
Z fabułą - nic, ale z tytułem -  bardzo wiele :-)
Otóż, w moim biurowcu ma swoją siedzibę takowa szacowna instytucja w sensie biur i "derekcji" Posiada również w obiekcie na przeciwko oddział.
Na ścianie w oddziale- piękna świetlna tablica z kursami walut z GCC oraz Euro i USD.
I pusto, co ma ogromne znaczenie, gdyż w innych bankach kolejki do "kantoru wymiany walut" są horrendalne.
To moje "orły" poszły wymienić walutę, żeby do domów powysyłać.
Co się okazuje ?
Oddział i owszem jest, czasami nawet otwarty, żeby nie było za prosto jest jednak jedno małe "ale".
W oddziale nie ma żadnej obcej waluty. Siedzi tam kilku Saudi w kasach, kilku na zapleczu oraz spora liczba ochroniarzy.
I nie robią kompletnie nic :-) No bo jak maja pracować, skoro waluty nie ma ???
A kiedy będzie ? A to Oni nie wiedzą.
I co ? Jest to bank nie z tej ziemi czy może się pomyliłem w ocenie ?


źródło



poniedziałek, 17 listopada 2014

Life certificate czyli tego jeszcze nie grali

"Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz"
Forrest Gump
Tak, pracując w tym kraju jest to w 1000% prawda :-D
Dziś jeden z moich asów przybył do mnie z dokumentem do podpisu.
Chodziło Mu o to, żebym poświadczył, ze On..... żyje (!!!)
Bo jak tego papieru nie podpiszę, to On nie dostanie jakiegoś świadczenia w Pakistanie.
Z tego co zrozumiałem – emerytury.
A wcale nie wygląda na emeryta :)
Cóż, wyglądał na żywego i nawet coś dzisiaj zrobił.
To poświadczyłem, ze do dnia 16 listopada był żyw i cały, wiec mogą płacić bez oporów :-D

źródło


czwartek, 13 listopada 2014

Mandatowa cnota utracona

Zabrali mi z pensji 900 SAR.
To się chciałem dowiedzieć za co.
Najpierw usłyszałem, ze to housing, który przekroczyłem. Nie przekroczyłem, ale nie chciałem się kłócić, tylko poczekałem na Wielkiego Bossa HR.
Sprawdzamy- okazuje się, ze to jednak nie housing tylko mandaty.
Kurde, ale jak ?
Powinienem, po popełnieniu wykroczenia otrzymać SMS-a w przeciągu 24 godzin.
Nie dostałem takowego, ale coś mi się zamajaczyło, ze jakiś czas temu dostałem SMS-a po arabsku. Poprosiłem wtedy Amra, żeby mi to przetłumaczył. Okazało się, ze ktoś zapłacił za mnie mandat za..... przejechanie na czerwonym świetle.
Popełniam rożne wykroczenia drogowe. Głównie to przekroczenia prędkości, jak chyba każdy tutaj.
Ale nie jeżdżę na czerwonym świetle. NIGDY !!!. Co się okazuje ? Opcje mogą być dwie.
Otóż, nawet, jak macie specjalny, wydzielony pas przed światłami do skrętu w prawo, to i tak musicie się zatrzymać na...... 10 sekund. To nieważne, ze pas jest wydzielony, a włączając sie do ruchu patrzę, czy nikt nie jedzie, a nie na zegarek. To co? Jak stanę na 10 sekund. i komuś wyjadę przed nos to jest OK, a jak nikomu nie zajadę drogi, ale ruszę po np. 5 sek. to już mandat ???
Albo druga wersja - podczas zawracania typ radosny zmienił na skrzyżowaniu światła z zielonego na czerwone. I zrobiło mi fotkę od tylu. Bo po to został wymyślony inteligentny system zarządzania ruchem, żeby sobie Pan Policjant siedząc w samochodzie zmieniał światła "po uważaniu"
Dlaczego 900 SAR ?
Ano dlatego, ze nie zapłaciłem w terminie. Ale jak miałem zapłacić w terminie, skoro nie dostałem powiadomienia???
W tej sytuacji termin musiał minąć 2 razy.
OK, tak po prawdzie to za "speed exceeding" powinienem wyhaczyć więcej przez te dwa lata, wiec nie ma co uprawiać płaczu matki nad zasranym dzieckiem :-D



źródło

środa, 12 listopada 2014

Miłe i śliczne służby medyczne - Koleżanka potrzebuje porady.

Dostalem maila od Basi, która wybiera się do Saudi jako pielęgniarka zrekrutowana przez firmę headhunterską z Czech.
Pamiętam, ze ktoś już do mnie napisał w tej sprawie i także zamierzał pracować w Arabii Saudyjskiej w służbie zdrowia, ale nie mogę znaleźć któż to był :-(
Dlatego, jak któraś z Was ma chwilkę czasu, to bardzo proszę o wiadomość przez formularz kontaktowy.
Prześlę pytania Basi i kontakt do Niej.

źródło

wtorek, 11 listopada 2014

Tak się bawią Saudyjczycy..... i my też :)

Dziś zamiast posta obiecany wczoraj filmik  :)
Mamy nadzieję, że spodoba Wam się efekt pracy Szacownej Małżonki Mej Aleksandry.
Za wszelkie niedociągnięcia przepraszamy :)

Link do filmu Zabawy na pustyni czyli Arabia Saudyjska oczami Polaka


poniedziałek, 10 listopada 2014

To miał być zwyczajny piątek.....

Mieli wpaść znajomi, mieliśmy posiedzieć, pogadać coś tam przekąsić i tyle.
Pojawił się nowy Polak – Tomek, zresztą mój krajan i ziomek, bo w Łodzi mieszkaliśmy nie więcej niż kilometr od siebie. W Łodzi nigdy się nie spotkaliśmy, ale w Al–Khobar- bez problemu. Pomimo, że nie wszyscy dotarli, ale i tak zapowiadało się bardzo miło.
Nagle dostaję SMS-a, ze to, czego się nie udało nam zrealizować tydzień temu ze względów rodzinnych (koledze rozchorowała się córka) będzie miało miejsce za dwie godziny.
Zaytacie co ? Ano wyjazd na pustynię w celu pobrykania po tygrysiemu po diunach.
Poczekaliśmy chwilkę na Leszka, który musiał dojechać z Baqayq, wsiedliśmy do wojskowej wersji FJ Cruisera z silnikiem V6 i pomknęliśmy w okolice Al-Qatif na spotkanie z innymi maniakami jeżdżenia po piachu.
Zaczęło się niewinnie, aż do momentu, kiedy nie poznaliśmy kapitana tej imprezy.
To Mahmoud pokazał nam jak się jeździ. A potem zaprosił nas do siebie do samochodu :-D
Wszyscy poddaliśmy się temu eksperymentowi i w opinii moich szacownych Kolegów roller coster przy takiej jeździe to pikuś :-D
Nie ma sensu więcej pisać - zobaczycie jak to wyglądało :-)
Kogo nie było, niech żałuje :-D
PS.
 Filmów nie udało nam się jeszcze wgrać - może uda się to zrobić jutro - nadal jak zwykle mamy problemy z Internetem
























w tym małym czarnym samochodziku jedzie Stary Wielbłąd (jako pasażer of course :D)

od lewej - Mahmoud (kapitan tej zacnej ekipy), Stary Wielbłąd, Joe, Mustafa i ich kolega
Nasza wesoła gromadka - Polonię reprezentowali Leszek, Tomek, Ola i Stary Wielbłąd
Od lewej Leszek, Joe, Tomek i Stary Wielbłąd

czwartek, 6 listopada 2014

Ktokolwiek widział, ktokowiek wie czyli..... jak zrobić smalec ? (pomoc pilnie potrzebna)

Pytanie może brzmi trywialnie, bo przecież każdy wie jak zrobić smalec.
Tylko z racji pewnych racji nie mamy do dyspozycji swojskiej słoninki, a jedynie sadełko z jagnięcia lub innej owieczki.
I się pojawia problem, bo klasyczne dodatki (czosnek, majeranek) nie zabijają nieprzyjemnego posmaku.
Czy ktoś z PT Czytaczy rozwiązał już ten problem ?
Poznaliśmy patenty Hani i Joli na robienie np. bigosu bez wieprzowinki, żeby smakował jakby w nim rzeczona była.
Ale smalec nas przerósł.
Czekamy z utęsknieniem na pomoc, bo za tydzień jest Dzień Niepodległości i na spotkanie z Rodakami chcielibyśmy zabrać świeży domowy chleb oraz smalec i ogórki :-D

o mój ulubiony, o mój wytęskniony, jak ja ciebie zrobić mam.... ?



środa, 5 listopada 2014

Nowa świecka tradycja czyli.... obiady piątkowe

Od pewnego czasu narodziła się nam nowa świecka tradycja.
Pozazdrościliśmy królowi Stasiowi obiadów czwartkowych i zapoczątkowaliśmy obiady piątkowe.
W piątki czyli w pierwszy dzień naszego weekendu spotykamy się u nas (bo są dwa grille) lub u Sameera (bo Jego Rodzice mają największe mieszkanie).
Skład obiadowy jest w miarę stały - Sameer z Zubią (żona) i dziećmi, Jego Rodzice czyli Baba Irshad i Mama Yasmin oraz brat Ameer, Mariusz, Amr i małe stadko wielbłądów w naszych skromnych osobach.
Przerobiliśmy już grillowaną baraninę i lasagne w wydaniu Amra, sernik i kurczaka w sezamie (popisowe dzieła Mariusza), butter chicken i chicken tikka masala z doskonałymi sosami, których nazw niestety nie pamiętam autorstwa Zubii, grillowane wagyu steak czyli dumę i chlubę Starego Wielbłąda oraz gulasz z kluskami na parze i samosy z kurczakiem wg moich autorskich przepisów.
W ubiegły weekend przyszła kolej na gotowanie przez polską część tej zacnej ekipy. Jako popisowe dania wybraliśmy węgierską zupę gulaszową (wyszło nam tego prawie 8 litrów) i sernik na zimno. Z tym wszystkim pojechaliśmy do Sameera.
Mama Yasmin nie byłaby jednak sobą gdyby też czegoś nie przygotowała. Był więc rodzaj sosu (półpłynnej sałatki ???) z ziemniaków z przyprawami, kurczak z imbirem i kolendrą oraz placki puri, których oprócz mnie nikt już nie był w stanie zmieścić :D
Po takiej sutej piątkowej obiadokolacji mogliśmy się już tylko wytoczyć niczym baryłki z gościnnego domu Rodziców Sameera i Ameera :)
Poniżej fotorelacja skromnego autorstwa Wielbłądzicy Domowej:D
PS. a mnie oczywiście nie miał kto zrobić zdjęcia, bo się wszyscy jedzeniem i rozmową zajęli :P

Idziemy na imprezę - od lewej: Amr, Mariusz i Stary Wielbłąd, a w garach....   gorące żarełko :D


Mama Yasmin i Sameer
Sameer z Rodzicami - od lewej Baba Irshad, Sameer i Mama Yasmin

Baba Irshad z wnukami: po lewej - Aydin, po prawej - Ayshal
Od lewej - Zubia i Ayshal (żona i córka Sameera)
Od lewej: Baba Irshad i Ayshal
 A teraz coś wyjątkowego - czyli Ameer (z gitarą) i Amr


Od lewej - Mariusz, Stary Wielbłąd i Baba Irshad
Kota też nie mogło zabraknąć :D

poniedziałek, 3 listopada 2014

Urzędowe peregrynacje czyli szafa z "Misia"

W końcu mam Iqame.
Teraz czas jej użyć, w celu zapobieżenia zamrożeniu konta i przedłużenia Oli wizy.
Teoretycznie są to rzeczy proste - pojechać do banku ze skanem 200% Iqamy, podpisanym i zamieszczonym numerem konta.
Później wizyta w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych z niezbędnymi dokumentami do przedłużenia wizy.
Taaaaaak, brzmi prosto, ale praktyka nieco odbiega od teorii.
Pojechałem do banku.
Poszło zaskakująco sprawnie. Miałem kopię kolorową, to mi zeskanowali na czarno-biało, podpisałem, wpisałem numer konta i za godzinę miało być "halas" Nie jest. Minęło już dwadzieścia kilka godzin, SMS-a z potwierdzeniem brak.
Czyli muszę jechać ponownie.
Co do przedłużenia wizy, to są kolejne kwiatki.
Otóż, nie można przedłużyć wizy wcześniej niż 5 dni przed jej wygaśnięciem.
Ale co ze zmiana rezerwacji biletów lotniczych ? Co jeżeli nie przedłużą, a ja zrezygnuję z biletu Szacownej Małżonki Mej Aleksandry ?
Okazuje się, ze wprowadzono "nowoczesność w domu i w zagrodzie" i nie można już tego zrobić osobiście w urzędzie - trzeba on-line.
To się zarejestrowałem na portalu.
Wszystko pięknie, ładnie, ale... i tak trzeba pojechać do urzędu żeby uwiarygodnić to konto.
Pojechalem więc do Jawazat, a tam niespodzianka.
Zamiast urzędnika - maszyna :-)
Świetnie, to próbujemy.
Mój przewodnik tak nieco kulawo po angielsku, to się rejestruję po arabsku.
Poszło, pobrało odciski palców. Wysłało SMS. To jeszcze raz odciski. Maszyna ma kamerę i się mi przygląda badawczo.
No czułem się jak Jarząbek Wacław, trener drugiej klasy podczas wizyty u Prezesa Ochockiego gadając do szafy.
Teraz tylko wejść na portal i spróbować przedłużyć wizę. To będzie kolejny długi dzień w Saudi.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...