czwartek, 30 kwietnia 2015

Bardzo intrygujące zmiany w saudyjskim rządzie

Strażnik Dwóch Świętych Meczetów Jego Wysokość Król Salman ibn Abd al-Aziz Al Su'ud  mianował w środę Dekretem Królewskim Mohammeda bin Naifa na stanowisko Crown Prince czyli następcy tronu.
Tym samym zwolnił z tego stanowiska Crown Prince Muqrina. Jako powód podano problemy zdrowotne Księcia Muqrina
W tym samym dekrecie Król Salman mianował Mohammeda bin Salmana  - Ministra Obrony Narodowej na stanowisko Deputy Crown Prince, czyli następcę tronu w drugiej linii. Książę Mohammed bin Salman jest, jak można się łatwo zorientować, synem Jego Wysokości Króla Salmana ibn Abd al-Aziz Al Su'uda i ...... najmłodszym Ministrem Obrony Narodowej na świecie.
Kolejną zmianą jest  rezygnacja (również ze względu na stan zdrowia) weterana saudyjskiej dyplomacji Sauda Al-Faisala ze stanowiska Ministra Spraw Zagranicznych.
Książę Saud Al-Faisal pozostanie jednak w rządzie jako członek rządu oraz jako specjalny doradca królewski.
Rolę Ministra Spraw Zagranicznych Arabii Saudyjskiej będzie pełnił dotychczasowy ambasador w Stanach Zjednoczonych Jego Wysokość Książę Adel Al-Jubeir.
Prezes  i dyrektor generalny Saudi Aramco Jego Wysokość Książę Khalid al-Falih przejął stery w Ministerstwie Zdrowia po dymisji poprzedniego ministra, który został zwolniony z tej funkcji na początku kwietnia 2015.
Adel bin Mohammed Fakeih, który jako Minister Pracy miał za zadanie zaktywizować zawodowo Saudyjczyków i poprawić współczynnik saudyzacji w firmach prywatnych został nominowany na stanowisko Ministra Gospodarki i Planowania.
Stanowisko Ministra Pracy objął  Al-Haqbani Mofarrej, a nowym szefem saudyjskiego Dworu Królewskiego został mianowany Hamad bin Abdulaziz Al-Suweilem

Dlaczego uważam te zmiany za ekscytujące?
Jest kilka powodów.
Po pierwsze – widać, że odchodzi „stara gwardia” czyli osoby związane z rządami Jego Wysokości Króla Abd Allaha ibn Abd al-Aziz Al Su’uda.
Oczywistym jest że są to osoby, które z racji wieku mają pełne prawo czuć się zmęczone i niezainteresowane dalszym sprawowaniem odpowiedzialnych funkcji publicznych choćby ze względu na stan zdrowia.
Tylko z drugiej strony – jak pewnie sami wiecie - sprawowanie władzy jest w Arabii Saudyjskiej mocno uzależniające, a i inaczej niż w Europie – w krajach arabskich ludzie większym zaufaniem darzą ludzi starszych ze względu na ich życiowe doświadczenia i nabytą z wiekiem mądrość.
Największą jednak zamianą jakościową jest powołanie na stanowisko  Deputy Crown Prince tak młodej osoby jaką jest Jego Wysokość Mohammed bin Salman.
Nie należy On bowiem do linii bezpośrednich następców Abd al-Aziz Al Su’uda, co stanowi absolutnie nową jakość w systemie dziedziczenia tronu.
Do tej pory tylko i wyłącznie synowie należący do  „siódemki Saduiri” byli brani pod uwagę jako następcy tronu.
Żaden z synów poprzednich królów Arabii Saudyjskiej nie był nawet brany pod uwagę jako potencjalny przyszły król.
Miało to głęboką logikę i zapewniało stabilność systemu władzy, ponieważ nikt nie czuł się pokrzywdzony i nie istniało zagrożenie przewrotem pałacowym.
Teraz sytuacja może się skomplikować. ponieważ jedynym i ostatnim żyjącym przedstawicielem „siódemki Saduiri” (nie licząc króla Salmana) jest Jego Wysokość Książę Muqrin, a ten, jak widzicie zrezygnował
Źródło - Arab News

Następca tronu - książę Mohammed bin Naif
Min. Gospodarki i Planowania - Adel bin Mohammed Fakeih
Min. Obrony Narodowej i Deputy Crown Prince - Mohammed bin Salman





niedziela, 26 kwietnia 2015

Arabia Saudyjska otwiera niebo dla izraelskiego lotnictwa wojskowego ???

Arabia Saudyjska podobno zgodziła się udostępnić swoją przestrzeń powietrzną dla lotnictwa Izraela do ataku na Iran, jeżeli będzie to konieczne.
W zamian Saudyjczycy oczekują  "jakiegoś postępu" w kwestii palestyńskiej.
Taką sensacyjną informację podał Kanał 2 (izraelska stacja telewizyjna) która cytowała anonimowego urzędnika Unii  Europejskiej.
Pozwolenie to zdecydowanie ułatwi logistykę lotnictwu izraelskiemu, jeżeli miałoby dojść do  bombardowań celów w Iranie.
Królestwo Arabii Saudyjskiej oferuje skrót, który pozwoli zaoszczędzić paliwo i czas, a także zdecydowanie ułatwi planowanie potencjalnego ataku.
Tylko jestem ciekaw, na ile jest to element gry mającej na celu wymuszenie ma Persach przestrzegania porozumień a na ile realne przygotowania do akcji militarnej.
Moim zdaniem to tylko próbny balon – w celu sprawdzenia  ile są w stanie zaakceptować Saudyjczycy.
Zawsze przecież można w takiej sytuacji stwierdzić, że to plotka i wygłosić oficjalne dementi.
źródło

sobota, 25 kwietnia 2015

Babcia Baracka Obamy na pielgrzymce do Mekki

Sarah Omar Obama - babcia Prezydenta Baracka Obamy i trzecia żona Jego dziadka udała się na pielgrzymkę (umrah) do Mekki wraz z synem Saeedem Obama (wujem Prezydenta) oraz wnukiem Mousa Ismaeel Obama.
Wraz z rodziną zwiedziła też znajdującą  się w Naseem (dzielnica Mekki) wystawę poświęconą życiu i działalności Proroka Mahometa.

 "Jestem bardzo szczęśliwa, że odwiedziłam tę wystawę, która jest dobrym przykładem dla krzewienia Islamu w sposób nowoczesny z użyciem  autentycznych, naukowych  dowodów."  - powiedziała p. Omar

Sarah Omar Obama podkreśliła też znaczenie wystawy w Mekce stwierdzając, że odzwierciedla ona umiarkowane nauki Islamu, które wzywają do tolerancji i odrzucają przemoc. 
Babcia Prezydenta Obamy wyraziła również nadzieję, że wystawa będzie prezentowana w innych krajach i podkreśliła zaangażowanie rządu Arabii Saudyjskiej w ukazywanie prawdy o tej religii.

PS. 
Według oficjalnych źródeł Barack Hussein Obama jest protestantem. 

Źródło: Arab News


źródło - Arab News

piątek, 24 kwietnia 2015

Unia Europejska znowu o mnie dba

Pamiętacie, jak Wam pisałem na temat metody poskromienia Nocnych Wików eurobiurokracją ?
To mam kolejny dowód, że Einstein nie miał racji, że tylko dwie rzeczy są nieskończone- Wszechświat i głupota ludzka, ale ma wątpliwości co do Wszechświata.
Otóż trzecim elementem jest wyobraźnia eurobiurwy.
Staram się ograniczać palenie i dlatego przerzuciłem się na papierosy elektroniczne.
Szacowna Małżonka Ma Aleksandra poszła po zakupy, żeby zapas liquidów  uzupełnić.
Żeby nie gromadzić bez sensu nadmiernej ilości plastikowych buteleczek kupujemy je w dużych opakowaniach.
Do teraz. Bo już według nowej Dyrektywy Unijnej największe opakowanie nie mogą przekraczać pojemności 20 ml. Ciekawe dlaczego ?
Ochrona środowiska po nowemu czy może dbałość o interesy koncernów tytoniowych ?





czwartek, 23 kwietnia 2015

Możliwe ataki na centra handlowe i instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej

Robi się niefajnie w Arabii  Saudyjskiej.
Mansour Turki - rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Arabii Saudyjskiej w wywiadzie dla Reutersa, stwierdził, że siły bezpieczeństwa czyli prawdopodobnie wywiad cywilny ostrzegają o dużym prawdopodobieństwie ataków terrorystycznych na terenie Królestwa.
Najprawdopodobniejszymi celami ataków są instalacje naftowe oraz centra handlowe.
Są to najbardziej logiczne (oprócz compoundów) cele ataków.
Ograniczenie wydobycia poprzez uszkodzenie lub zniszczenie ropociągów i instalacji wydobywczych  uderza nie tylko w finanse Arabii Saudyjskiej.
Udany atak na tego typu obiekty wywoła całkiem zrozumiałe poczucie zagrożenia wśród ekspatów co  może doprowadzić do podjęcia decyzji o zerwaniu kontraktów i wyjazdu z terytorium Saudi .
A to już jest poważna sprawa - póki co Saudyjczycy nie mają bowiem wystarczającej ilości własnych specjalistów, szczególnie w dyscyplinach technicznych.
Pan Rzecznik wspomniał również o ataku na obiekty w Abqaiq z roku 2006, gdzie tylko czujność ochrony obiektu zapobiegła poważnemu zagrożeniu.
Jak podał Mansour Turki w zakładzie w Abqaiq przetwarzane jest ok. 70% wydobywanej w Arabii Saudyjskiej ropy.
Według danych opublikowanych przez WikiLeaks Amerykanie wsparli  Saudyjczyków w zwiększaniu bezpieczeństwa infrastruktury energetycznej, w tym w powołaniu  i zapewne przeszkoleniu i wyposażeniu -  specjalnej, czterdziestotysięcznej formacji nazwanej  Siłami Ochrony Obiektów.
W mojej opinii sytuacja musi być bardzo poważna, ponieważ Saudyjczycy niechętnie chwalą się kłopotami, zwłaszcza takiego typu. Jeżeli już o czymkolwiek wspominają to z reguły w czasie przeszłym.
Źródło: Saudi Gazette
źródło

wtorek, 21 kwietnia 2015

Weryfikacja dyplomu - level expert :)

W sobotę odbywał się w Szkole Głównej Służby Pożarniczej dzień otwarty.
Mój serdeczny Kolega który był odpowiedzialny za przebieg całej imprezy poprosił mnie o pomoc bo dodatkowa para oczu i rąk zawsze w takich sytuacjach jest mile widziana.
Wszystko było przygotowane znakomicie, nie dopisała tylko pogoda-  zimno było jak w psiarni.
Spotkałem wielu swoich  byłych wykładowców., kolegów iznajomych.
Dostąpiłem zaszczytu rozmowy z  Komendantem- Rektorem Panem nadbryg. Ryszardem Dąbrową, który zawsze znajdzie czas, żeby porozmawiać z absolwentami.
Nie tylko tymi, którzy są w czynnej służbie, ale również z takimi, których podczas rekrutacji można wskazać jako przykład, że można  rozwijać karierę zawodową poza strukturami PSP.
Ola miała "bliskie spotkania trzeciego stopnia" z dronami obserwacyjnymi.
To znaczy dron obserwował Szacowną Małżonkę Mą Aleksandrę, kiedy ona robiła mu zdjęcia.
We wprawnych rękach operatora dron pozował aż miło, jednocześnie wysyłając obraz Oli na monitor :-D
Spotkałem również Panią Komendant- Dziekan, która widząc mnie stwierdziła, że jest zaskoczona, iż jestem tutaj a nie w Indiach.
- Ale dlaczego miałbym być w Indiach ? -  zapytałem
- Jak to dlaczego, no przecież zupełnie niedawno podpisywałam dokumenty potwierdzające, że Ty to Ty oraz że faktycznie ukończyłeś studia w SGSP, zgadza się numer indeksu oraz dyplomu. - odpowiedziała Pani Komendant
Czyli firmy indyjskie, mając złe doświadczenia z dyplomami pochodzenia bazarowego w swoim kraju, zaczęły weryfikować dyplomy w macierzystych uczelniach potencjalnych kandydatów.
Całe szczęście, że ludzi pracujących w SGSP trudno jest czymkolwiek zaskoczyć, to nie robili problemów  i prośba z Indii nie została wyrzucona do kosza, tylko trafiła na odpowiednie biurko.
Swoją droga, to ciekaw jestem z ilu jeszcze krajów przyjdzie prośba o weryfikację moich papierów :-D

niedziela, 19 kwietnia 2015

Nowa sprawność zucha - wędzarnik :-)

Dzięki temu, że poznałem lokalnego przedstawiciela zacnego bractwa wędzarników, Panem Boczkiem zwanego, miałem pierwszy raz w życiu coś sobie uwędzić.
Pogoda sprzyjała, tak więc z Szacowną Małżonką Mą Aleksandrą udaliśmy się w gościnne progi na wędzenie kiełbas smakowitych i domowych.
Robota jest nieco nużąca, wymagająca pełnej uwagi.
Sprzęt jest prosty, samodzielnie wykonany z metalowej beczki oraz podziemnego systemu zasilania dymem i wymaga doświadczenia i czujności, której ważka by się nie powstydziła.
Ale w fachowych rękach Pana Boczka wszystko szło jak należy.
Po kilku jednak godzinach już miałem dość.
Było to dla mnie równie pasjonujące jak łowienie ryb :-D
Jest jednak dla mnie nadzieja - są bardziej zaawansowane maszyny wędzarnicze, do domowego użytku również.
Przy użyciu takiego sprzętu nawet taki dyletant jak ja jest w stanie smakowitą kiełbaskę, szynkę czy boczek samodzielnie przysposobić, popijając piwko w międzyczasie.
A poniżej fotorelacja :)


czwartek, 16 kwietnia 2015

Nocne Wilki w drodze na Berlin

Jestem, jakby się ktoś nie zorientował z moich wcześniejszych wpisów, rusofilem.
Uwielbiam rosyjskie kino, muzykę  i generalnie Rosjan jako ludzi.
Miałem całkiem pokaźną grupę kumpli z całego ”bywszego Sojuza”.
Mam szacunek do zwykłych Rosjan i jestem pełen podziwu dla poziomu rosyjskiej dyplomacji.
Nie dlatego że jest ona wybitnie subtelna, ale z całą pewnością zabójczo skuteczna.
Uważam Władimira Władimirowicza Putina za wyjątkowo sprawnego przywódcę odpowiadającego oczekiwaniom Rosjan co do tego, jaki powinien być car.
Ale.....  jestem Polakiem i mam polski temperament :-D
I niemożebnie mnie vqrvia arogancja kremlowskich rockersów zwanych „Nocnymi Wilkami”
Uznają bowiem, że „kurica nie ptica, Polsza nie zagranica” i chcą, niezależnie od tego, co my o tym myślimy,  uczcić 70 rocznicę zakończenia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej przejazdem do Berlina przez nasze terytorium.
Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie to w jaki sposób,  przedstawiają swoje oczekiwania.
Nie wierzę, że człowiek tak dobrze wykształcony jak Aleksander Załdostanow szerzej znany pod ksywą „Chirurg” nie znał początkowej historii II WŚ.
Tak jest wygodniej – twierdzić, że my Polacy jesteśmy niewdzięcznikami, bo żołnierze radzieccy wyzwolili nas spod okupacji hitlerowskiej, wyzwolili Oświęcim itd.
Prawda, że wyzwolili, prawda, że masowo ginęli na polskiej ziemi.
Nie robili jednak tego z wielkiej miłości do nas, tylko tędy było najbliżej do Berlina.
Jestem jednak zdecydowanie przeciwny prowadzeniu jakiejkolwiek akcji, jaką zamierzają przedsięwziąć nasi motocykliści.
Skończy się to pewnie spektakularnym mordobiciem.
Nie to, że mam coś przeciwko spektakularnym mordobiciom :-D
Tylko dokładnie takiej reakcji spodziewają się, moim zdaniem, na Kremlu.
Wolałbym, abyśmy w tym przypadku byli nieco mniej gorącokrwiści.
Lepiej, zamiast skopać im cztery litery postępować, tak jak postępują z nami Rosjanie.
Dajcie mi człowieka, a paragraf sam się znajdzie – tak uczył towarzysz Prokurator Generalny ZSRR Andriej Wyszyński.
Przecież jesteśmy członkiem UE i brukselscy biurokraci w tworzeniu debilnych i upierdliwych przepisów nie są wcale gorsi, a czasami nawet lepsi od np. takiego Rossielhoznadzoru .
To bądźmy mądrzejsi niż zazwyczaj i na granicy sprawdźmy bardzo dokładnie, z pełnym nabożeństwem wszelkie dokumenty, stan techniczny pojazdów oraz użyjmy wszelkich legalnych metod biurokratycznego umilenia życia tym dżentelmenom.
Róbmy  to z całym szacunkiem, ale i pietyzmem pod okiem kamer, żeby nikt nie zarzucił jakiś prowokacji czy czegoś takiego.
Mając pod ręką prawników oraz rzeczników prasowych  Służby Celnej, ITD i każdej innej służby mogącej być wrzodem na dupie.
 Kolesie spędzą wtedy na granicy tyle czasu co Armia Czerwona na praskim brzegu podczas Powstania Warszawskiego :-D

źródło

środa, 15 kwietnia 2015

Stefan wieje, Stefan Orkan szaleje.... :)

Od dwóch dni duje, jakby się kto powiesił.
To nie jest zwyczajne wietrzysko, tylko Stefan Orkan.
Nieuki piszą orkan Stefan, ale przecież to nie są Węgry, tylko Polska i nazwiska pisze się po imieniu, a po drugie nazwiska piszemy z wielkiej litery :-D
Stefan rozrabia, do lasu iść nie można.
Wczoraj wieczorem, jako że w lodówce miejsca chudo, bo różnych smakołyków Szacowna Małżonka Ma Aleksandra poprzyrządzała wystawiliśmy na balkon garnek z gulaszem.
I się Stefan Orkan chciał pożywić moim kosztem, bo się do garnka zaczął dobierać.
Ja rozumiem, że w gości przyszedł, ale no bez przesady, żeby po nocy gulasz z gara wyżerać.
Kultury, qrva, trochę trza mieć :-D 

źródło

wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozmowy rekrutacyjne - cześć kolejna



Za pośrednictwem jednej z agencji z UK zostałem zaproszony na rozmowę rekrutacyjną z firmą saudyjską.
Nie ukrywam, że z kilku powodów, głównie prestiżowych, bo to największy konkurent mojej byłej firmy chciałem na niej wypaść dobrze.
Na drodze do sukcesu stanęły dwa powody.
Po pierwsze - zacząłem od jakiegoś czasu mówić na rozmowach kwalifikacyjnych nie to, co wiem, że chciałby usłyszeć rekruter, ale to co faktycznie myślę :-D
Wiem, że to nie ułatwia życia i znalezienia pracy.
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że już za stary zrobiłem się na takie gierki i chcę znaleźć taką firmę, która kupi mnie z dobrodziejstwem inwentarza.
Jeżeli komuś nie odpowiada moja życiowa filozofia, styl pracy oraz moja wizja zarządzania działem to lepiej poprzestać na rozmowie kwalifikacyjnej.
Drugi powód jest równie głębokiej natury.
Kiedyś wszyscy Arabowie stanowili dla mnie jedność. To znaczy, byli to mówiący tym samym językiem wyznawcy Islamu, w dwóch wiodących nurtach tej religii.
Zresztą Arabowie podobnie postrzegają nas, Europejczyków.
Sam byłem wielokrotnie pytany w jakim języku się mówi w Polsce i spora część moich rozmówców była zaskoczona, że nie mówimy po niemiecku :-D
To się zmieniło po pobycie w Saudi.
Jest jedna nacja, którą szczerze znielubiłem.
Są to ludzie w większości niesłowni, nierzetelni oraz kreujący spiskowe teorie dziejów, przy których „Helowy Antonii” oraz osoby z zespołem chorobowym nazwanym Jego imieniem są racjonalne i rzeczowe.
Oczywiście, mam dwóch serdecznych kumpli wywodzących się z tej nacji – czyli Amra i Alego.
Tylko obaj w pełni podzielają moją opinie na temat swoich pobratymców i starają się trzymać od nich z daleka.
Ali powiedział nawet kiedyś, żebym i Jemu w 100% nie ufał, bo sam się łapie na tym, ze zdarza Mu się postępować według najgorszych wzorców swojej narodowości.
Wiem, że zaraz rzucą się na mnie miłośnicy politycznej poprawności, próbując mi udowodnić, że nie mam racji i że tzw. „cechy narodowe"  to mit i że każdy człowiek jest inny.
Będę się upierał jednak przy swoim używając może i wyświechtanego argumentu, że środowisko w którym się wyrasta tworzy pewne systemy wartości.
Jest taki (nie wiem czy prawdziwy czy mityczny) przykład polskiego dziecka, które zostało wychowane przez fanatycznych nazistów.
Chłopiec ten, poddany w nowym rodzinnym domu fachowej indoktrynacji wstąpił do SS, dochodząc tam do stopnia generalskiego.
Po wojnie dowiedział się, że jest Polakiem. Popełnił samobójstwo. Nie dlatego, że poczuł się winny rzezi, jakich dokonywał na swoich rodakach, tylko dlatego że nie był członkiem die Herrenrasse.
Po tym przydługim wstępie opisze Wam moją rozmowę oraz jej konsekwencje.
W pewnym momencie padło nieśmiertelne pytanie dlaczego nie przedłużyłem kontraktu z poprzednią firmą.
I zgodnie z moją nową filozofią powiedziałem dlaczego :-D
Czyli że osobników mojej „ulubionej nacji” było stanowczo za dużo na metr kwadratowy.
Pytali mnie 3 razy, czy to był powód.
Potwierdziłem, dodatkowo to motywując i podając przykłady, dlaczego nie lubię pracować z tymi ludźmi.
Mimo, że spełniałem niemalże książkowo ich oczekiwania, odwalili mnie :-D
Dlaczego, to dowiedziałem się od mojego serdecznego Przyjaciela – Mazena.
Otóż w tej firmie jest jeszcze więcej przedstawicieli tej narodowości niż u mojego poprzedniego pracodawcy.
Nie ukrywam, że odetchnąłem z ulgą, że nie chcieli kontynuować rozmów.
Jak sobie pomyślałem, co by mnie tam czekało to się spociłem z wrażenia :-D
Moja filozofia przyniosła jednak pozytywny skutek.
Znalazłem w Polsce firmę, w której moim przyszłym Bossom ani mój styl bycia, ani filozofia pracy nie przeszkadza, a nawet chyba przypadła do gustu.
Wnioskuję to z tego, że decyzję o tym, że mnie chcą w swoim zespole podjęli..…   dwie godziny po pierwszej rozmowie z pełnym gronem przyszłych przełożonych obu linii raportowania :-D

źródło

piątek, 10 kwietnia 2015

Wizy turystyczne do Arabii Saudyjskiej ???

Tak, i to jeszcze w tym roku.

Zupełnie niedawno w którymś ze swoich komentarzy odpowiadałem, że turystyka w Saudi to pieśń dalekiej przyszłości, jeśli w ogóle.  
A tu zaskoczenie- od czerwca tego roku mają się pojawić wizy turystyczne.
Jeszcze nie ma żadnych szczegółów, ale sama informacja jest dla mnie szokująca.
Bo jak zwykle – diabeł tkwi w szczegółach.
Nie podano, ani jakie kraje będą objęte możliwością zakupu wiz, ani na jaki okres czasu będą przyznawane.
Czy wycieczki zbiorowe czy również indywidualne?
Są na przykład wstrzymywane wizy dla rodzin pracowników na okres Hadż – to ja będzie z wizami turystycznymi w tym okresie ?
Jeżeli program wizowy obejmie również kraje biedniejsze to się znowu pojawi gigantyczny problem z pracą na czarno. Teraz ten problem jest zdecydowanie mniejszy, ale przypadki pozostawiania pielgrzymów nie są jednostkowe.
Poza tym - może wyniknąć cała masa problemów z turystami z krajów niemuzułmańskich.
Jak wiecie, turyści są w stanie wpędzić się w niemałe kłopoty nawet w bardzo liberalnych Emiratach.
Będę monitorował tą kwestię na bieżąco i z całą pewnością będę Was informował, jak kij popłynie.



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Dlaczego tak trudno być patriotą w III RP ?



"Większość Polaków ankietowanych przez MillwardBrown SA dla TVN24 nie jest gotowa do poświęceń dla kraju, 49 proc. (zdecydowanie nie – 21 proc.), przy 43 proc. tych, którzy godzą się z ryzykiem utraty życia i zdrowia na rzecz ojczyzny (zdecydowanie tak – tylko 17 proc.). Te odpowiedzi są powiązane z innymi deklaracjami. Polacy w 54 proc. nie akceptowaliby udziału polskich sił zbrojnych w obronie integralności terytorialnej Ukrainy (39 proc. byłoby za), ale ufaliby, że sojusznicy z NATO wywiązaliby się wobec Polski ze swych zobowiązań obronnych (49 proc. przy 41 proc. nieufnych)"

- cytuję za www.polityka.pl

Pytanie  - dlaczego ?
Gdzie podziała się polska cecha narodowa, polskie credo – patriotyzm i.... 

… Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja skrwawiona w wojnach na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata ma swoją cenę wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor…
– Minister Spraw Zagranicznych Józef Beck  - mowa sejmowa z 5 maja 1939.

Świadomie odwołuję się tutaj do tradycji II Rzeczpospolitej.
Po pierwsze – niezmiernie lubię ten okres historyczny, po drugie – tam szukam różnic i podobieństw, bo do tej pory w Polsce większość komentatorów odnosi się do lat 20-tych i 30-tych  XX wieku porównując tamte czasy i obecne.
Ja osobiście uważam, że występuje większe podobieństwo do okresu przed rokiem 1914, ale o tym kiedy indziej.
Co do patriotyzmu oraz tego, co go wywoływało po 123 latach braku państwowości i  znaczącej jego deprecjacji obecnie.
Wtedy był ”głód polskości”, chęć pokazania, że „jeszcze nie zginęła”.
Czego dokonano i z jakiego poziomu startowała II RP, a co próbują nam wmówić apologeci III RP o rzekomych osiągnięciach "ludzi ze styropianu" ?
Pominę znane wszystkim jeszcze z czasów szkoły podstawowej osiągnięcia II RP.
II RP zaczynała od tego, że
- - na terenach Polski zniszczone było ponad 40% mostów, 63% dworców, a także niemal 50% parowozowni i warsztatów kolejowych.:
- w 1919 roku poziom produkcji stanowił 30% poziomu produkcji z roku 1913
- 60% budżetu w 1920 roku stanowiły wydatki wojskowe wynikającej z przybycia „życzliwych ludzi” zza wschodniej granicy
- w 1921 roku Polskę zamieszkiwało 33% analfabetów.
- ostateczna stabilizacja granic i ich międzynarodowa akceptacja nastąpiły dopiero w 1921.
- funkcjonowały różne systemy miar i wag - od rozmiarów torów po średnice zaworów.
- wycięto 2,5 mln ha lasów, zniszczono 1,8 mln budynków,
- wprowadzona została jedna waluta - marka polska (zamiast czterech  - trzech krajów zaborczych i marki polskiej Królestwa Polskiego), która w 1920 r. szybko traciła na wartości.
- ceny podstawowych produktów rosły od 1922 r. średnio o 50%  miesięcznie.
Dlatego jeśli ktoś porównuje, to co zrobiono po 1989 roku do tego, co uczynili nasi dziadkowie i pradziadkowie w II RP to chyba cierpi na pomroczność jasną.
Wracając do patriotyzmu.
Akurat nie będę odnosił się do wychowania patriotycznego, czy innych aspektów edukacji w II RP.
Jednak dla porządku  - wydatki na edukację w 1928 roku wynosiły ponad 15 procent budżetu państwa.
Bardziej skoncentrowałbym się na jakości władzy oraz strukturze  własności.
Wtedy mieliśmy po obu stronach politycznej barykady luminarzy i wizjonerów w obszarze makroekonomii.
Po stronie endecji  - Władysław Dominik Grabski - minister skarbu, dwukrotny premier II RP, autor reformy walutowej oraz w obozie sanacyjnym Eugeniusz Felicjan Kwiatkowski – wicepremier, minister przemysłu i handlu (1926–1930), minister skarbu.
Niestety, takich umysłów próżno szukać wśród obecnych,  tfu , ”elit politycznych”.
Co wtedy zostało wybudowane i to co zbudowano za niesłusznych czasów PRL obecna władza była uprzejma jedynie „sprywatyzować” przekazując za drobne „inwestorom zagranicznym”.
Porównanie reform i osiągnięć tych dwóch tytanów z np. planem Balcerowicza może jedynie wzbudzić pusty śmiech. A może po prostu wystarczyłoby nie ruszać, tego co 1988 roku przygotował Minister Mieczysław Wilczek ?
Jak wykazałem – sytuacja gospodarcza, międzynarodowa i polityczna była o niebo gorsza niż po 1989 roku.
Wtedy jednak ludzie mieli poczucie wspólnoty i jakiejś współwłasności Państwa.
Teraz - zobaczcie, kto jest właścicielem zakładów w Centralnym Okręgu Przemysłowym.
Co ciekawe - żaden zakład, który powstał w ramach tego planu nie upadł, tylko w bardzo „rozsądny sposób” został przekazany w obce ręce.
I jak tu się dziwić Polakom, że dziwnie nie są zainteresowani bronieniem „polskich interesów
Kilka przykładów:
- Huta Stalowa Wola - 1 lutego 2012 roku - część produkująca maszyny cywilne HSW została zakupiona przez chiński koncern Guangxi LiuGong Machinery Co. Ltd.
- PZL Mielec - od 2007 r. jest to spółka zależna amerykańskiego Sikorsky Aircraft Corporation.
- WSK „PZL-Rzeszów” – od marca 2002 roku nastąpiło przekazanie firmie United Technologies Holdings pakietu 85% akcji WSK „PZL-Rzeszów” S.A.
Dodatkowo - Polska obecnie jest krajem homogenicznym narodowościowo.
W 1931 Polacy (a właściwie ludzie deklarujących język polski jako narodowy)  według Spisu Powszechnego stanowili 68,9% populacji.
W Narodowym Spisie Powszechnym z 2002 roku ponad 96% ankietowanych zadeklarowało narodowość polską.
A i tę przewagę udało się panom politykom POPISOWO rozpieprzyć.
Autorytetów, wspólnych i niekwestionowanych - brak
Pomysłu na to, co dalej - brak.
Poziom edukacji - żenujący.
Wszechobecny fiskalizm, bez jakiegokolwiek zwrotu do podatnika.
Gdyby za podatki wybudowali chociaż drugą Gdynię to bym się nie czepiał :-D 
Spełniła się klątwa Marszałka -
"Myślałem już nieraz, że umierając przeklnę Polskę. Dziś wiem, że tego nie zrobię. Lecz gdy po śmierci stanę przed Bogiem, będę go prosił, aby nie przysyłał Polsce wielkich ludzi
Dlatego wcale mnie nie dziwi, że patriotyzm ma się marnie, ludzie nie widzą powodów, aby się narażać na śmierć lub kalectwo.
Albowiem nie ma idei, współczesnych wzorców moralnych  - po żadnej ze stron.
Tak zwana. "prawica" ( a raczej nacjonał-bolszewicy) nie dorobili się swoich autorytetów.
Ostatnim prawdziwe charyzmatycznym przywódcą prawicy, tej bez cudzysłowu był Wiesław Chrzanowski.
Po lewej stronie to też trudno znaleźć kogoś pokroju  Jana Józefa Lipskiego.
Nie widzę ludzi, którzy mogliby mnie przekonać, że tak trzeba i że ma to jakikolwiek sens.

PZL.50 Jastrząb - polski myśliwiec wyprodukowany w 1939 roku


Lukstorpeda - w 1936 roku podróż tym pociągiem z Łodzi do Warszawy zajmowała 88 minut



niedziela, 5 kwietnia 2015

Jesteś w Arabii Saudyjskiej, jeśli.....

Jako, że na wielu blogach znalazłem ostatnimi czasy sporo wskazówek, na podstawie których można się zorientować w jakim kraju aktualnie się znaleźliście, to pokusiłem się o takie podsumowanie dla Arabii Saudyjskiej, więc....

możesz być pewna / pewny, że jesteś się w Arabii Saudyjskiej, jeśli.....

  1. Większość adresów znajdujesz na zasadzie: "ten dom jest trzy kroki w bok, od tego rosochatego dębu, gdzie się latem łońskiego roku stary Maciaszczyk obwiesił" (bo większość domów nie ma numerów)
  2. Na lotnisku w Dammam w abajach widzisz głównie Amerykanki, Saudyjki i Europejki, pozostałe kobiety są ubrane...... bardziej kobieco :)
  3. W centrach handlowych ludzie robią zakupy, zamiast windows shopping.
  4. Do najbliższego meczetu masz znacznie bliżej, niż do najbliższego sklepu.
  5. W nocy na czteropasmowej autostradzie spotykasz jadące pod prąd ciężarówki bez świateł.
  6. Kiedy ktoś każe Ci coś zrobić odpowiadasz "bukra, inshallah" *(jutro, jeśli Bóg zechce)
  7. Jeżeli widzisz ograniczenie prędkości, to podobnie jak w Polsce uważasz, że jest to rekomendacja, a nie obowiązujące prawo. 
  8. Zaczynasz się bać odbierać SMS-y - to przecież może być....   mandat
  9. W miastach nie znajdziesz żadnej komunikacji miejskiej oprócz taksówek.
  10. Idąc na spacer próbujesz znaleźć jakikolwiek chodnik, zamiast podziwiać otoczenie.
  11. Latem wolny czas spędzasz na spacerach po......    centrach handlowych
  12. Mała butelka wody mineralnej jest droższa niż litr benzyny
  13. W żadnym sklepie nie kupisz alkoholu ani makowca, ale za to masz do wyboru ponad 80 gatunków..... ryżu
  14.  Nie jesteś zdziwiony, kiedy widzisz wielbłąda.......  w Toyocie
  15. Zaczynasz marznąć kiedy temperatura spada do...... +25 stopni C
  16. Twoimi największymi marzeniami kulinarnymi są....    chleb ze smalcem, kiszone ogórki i chleb zamiast placków typu pita.
  17. Twój Kolega nagle hamuje, zatrzymuje samochód na poboczu i idzie się pomodlić, mimo, że już jesteście spóźnieni
  18. Zapraszasz swojego znajomego na kameralnego grilla, a on przyprowadza ze sobą 18 osób, bo  "....... to przecież tylko najbliższa rodzina"

Na co zwracać uwagę podczas procesów rekrutacyjnych na Bliskim Wschodzie

Mieliśmy jakiś czas temu z Mareckiem pomysł, żeby napisać w miarę spójny przewodnik expaty w Arabii Saudyjskiej i okolicach.
Ale, że się jakoś po kościach rozeszło, to zacznę sam. Jak znam życie, to Marecek uzupełni :-D

Podczas czytania draftu kontraktu należy zwracać uwagę na pewne sformułowania, które możemy zrozumieć inaczej niż nasz potencjalny pracodawca.
Jak już wielokrotnie pisałem nie są żadnym specjalnym bonusem trzy elementy:
1)    Zakwaterowanie
2)    Transport z pracy i do pracy
3)    Brak podatku dochodowego, płaconego w znanej nam formie czyli procentu od kwoty podanej w kontrakcie.
Nie jest to żadna łaska ze strony firmy - wszystkie te trzy elementy są wymogiem saudyjskiego prawa i niczym więcej.
Ale diabeł tkwi w szczegółach.
Można mieć różne standardy zakwaterowania.
Przykład ? Jeden ze znajomych Hiszpanów miał zapewnione lokum.....  na terenie fabryki w jakiejś kanciapie. Zakład zajmował się dość hałaśliwą produkcją na 3 zmiany, więc komfort życia miał marny :-) Nie dajcie się nabierać na to, że coś jest tymczasowe.
Albo dostajecie od razu porządną miejscówkę, albo ta "prowizorka"będzie trwać do końca kontraktu, jak nie będziecie walczyć o swoje.
Czyli w kontrakcie musi być zawarty:  standard mieszkania jeżeli zapewnia je firma, gdzie się będzie ono znajdować ("na mieście" czy w compoundzie), czy może będziecie mieć tylko  housing allowance.
Wtedy  warto sprawdzić na jakie mieszkanie lub dom będzie Was stać w danym kraju lub danej prowincji.
Jeżeli planujecie przyjechać z rodziną to w kontrakcie musi się znaleźć odpowiedni zapis czyli informacja, że przysługuje Wam "family status". Jeżeli takowy będzie, to powinno też zostać wyszczególnione ile wynosi "school allowance", do jakiego wieku dziecka i dla ilu dzieci.
Musicie też dokładnie sprawdzić na jaką szkołę lub szkoły wystarczy, ponieważ koszt czesnego w dobrych szkołach jest bardzo wysoki. I może się okazać, że cały budżet np. na 3 dzieci będzie nie wystarczający nawet na opłaty za jedno dziecko.
Transport podstawowy dotyczy tylko dojazdów do i z pracy. I nic więcej.
Czyli albo sami musicie kupić samochód, albo polegać na transporcie publicznym.
A jak wiecie, z tym np. w Arabii Saudyjskiej jest krucho i są tylko taksówki.
Nie jest problemem koszt przejazdów, ale dostępność. Tego problemu np. w Rijadzie nie ma, ale już w Al-Khobar oczekiwanie na taksówkę liczone jest w weekendy w godzinach.
Benefitem w tym przypadku jest albo samochód służbowy do wyłącznej dyspozycji (z kierowcą lub bez) ale w przypadku kierowcy może być tak, że jest on dostępny tylko w dni robocze.
Może być to auto z tzw. "poola"; czyli jeden samochód na kilka osób.
To też trzeba uściślić na samym początku, żeby nie było niespodzianek.
Co do podatków to obywatele USA płacą podatki w Stanach niezależnie od miejsca wykonywanej pracy.
Są firmy zapewniające udział w systemie emerytalnym, ale to raczej tylko wielkie, międzynarodowe korporacje lub  firmy rządowe.
I na koniec tej części rada najważniejsza z ważnych.
Wszystko ma być zawarte w kontrakcie.
To czego nie ma na papierze nie istnieje. Nie dajcie się omamić miłymi słówkami, że tak, oczywiście, wszystko będzie,  a nawet więcej niż wszystko.
Liczy się tylko to, co podpisałeś.

źródło

sobota, 4 kwietnia 2015

Watykańskie Kondominium czy neutralna światopoglądowo Rzeczpospolita ?

Nie powinienem oglądać telewizji ani czytać informacji poza sportowymi, bo mi to szkodzi
Zwłaszcza, kiedy trafiam na wątki, które znacząco podnoszą mi ciśnienie.
Dziś, z racji dość istotnego z punktu widzenia Chrześcijaństwa dni, natknąłem się na wypowiedź prominentnego przedstawiciela Epidiaskopu czy jak się to tam nazywa.
I jasny szlag mnie trafił, bo zamiast mówić o tym, czym była śmierć Jezusa z Nazaretu na Golgocie, dlaczego tak się stało i jakie niesie za sobą przesłanie usłyszałem wypowiedź o…...         in vitro.
To, że się Panu oraz innym dziwnie odzianym starszym panom nie podoba..…  ustawa o tym sposobie leczenia niepłodności.
Po „krzyku zarodków”, który słyszał jeden z posłów na Sejm RP,  myślałem, że niczego dziwniejszego  w tej sprawie już  nikt nie powie.
Jednak dzielni specjaliści od wychowywania dzieci, ich płodzenia, życia w rodzinie i ochrony kobiet mają także na ten temat najwięcej do powiedzenia.
Co ciekawe, wiedzę o każdej z tych materii (przynajmniej zgodnie z obowiązującymi ich rygorami) czerpią tylko z opowieści.
O ile w pełni rozumiem ich zaangażowanie w walkę z aborcją (czego sam nie popieram, bo to decyzja kobiety i to zapewne jedna z najtrudniejszych w życiu), to przeciwstawiania się in vitro za cholerę nie ogarniam.
Pojmuję, że mogą wskazywać wyznawcom katolicyzmu rzymskiego jak mają żyć zgodnie z literą i duchem ich religii, ale nie akceptuję prób narzucania swojego zdania wszystkim Polakom poprzez ingerencję w proces ustawodawczy. Z tego co wiem ustawa nie przewiduje łapanek na ulicach i przymusowego stosowania in vitro
Korzystając z Konstytucji - art. 25 ust. 2 brzmi: 
"Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę wyrażania ich w życiu publicznym".
W tej sytuacji jest jakieś zachwianie tej bezstronności,  póki co nie ma też w Polsce partii sensu stricto religijnej.
Nie sądzę, aby większość posłów w  Polsce, była wybierana z klucza religijnego wyłączając oczywiście protegowanych jedynego słusznego radyja.
I tylko, paradoksalnie, do tych posłów nie można mieć żadnych pretensji jeśli zagłosują, bo tego oczekują od nich ich wyborcy.
Ale w przypadku PO ? Usłyszałem dzisiaj odpowiedź zapytanego o ustawę o in vitro Pana Posła Rasia „że nie chce mieć grzechu”. . Mam świadomość, czym zawodowo para się brat Pan Posła, ale jak nie jest w stanie funkcjonować w systemie neutralnym światopoglądowo, to niech w ślady brata się uda.
Jedyną osoba, która zachowała się przyzwoicie w tej sytuacji był jaśnie panujący nam..… Pierwszy Gajowy RP.
Można Go lubić, albo nie, ale zachował się tak, jak oczekiwałem od głowy świeckiego Państwa.
Powiedział, że jest Prezydentem Polski, a nie prezydentem sumień.
Panu Rasiowi do sztambucha.

A Wam moi drodzy Czytacze, życzę zdrowych i radosnych Świąt

źródło

piątek, 3 kwietnia 2015

Wojna w Jemenie czyli dziwna koalicja

To, że Saudyjczycy będą musieli jakoś zareagować na sytuację w Jemenie było pewne.
Amerykanie bohatersko dali dęba z placówki „śledzącej działania lokalnego odłamu Al-Kaidy
i przekonali Jego Wysokość Salmana o konieczności interwencji zbrojnej.
Motywy Saudyjczyków są jasne – jest to kolejne miejsce, gdzie w sposób bynajmniej nie bezpośredni ścierają się  dwa lokalne mocarstwa – Arabia Saudyjska i Iran.
Jednak koalicja państw biorących udział w tym konflikcie jest co najmniej egzotyczna.
Dlaczego tak uważam ?
Między innymi dlatego, że w tej układance są dwa zasadniczo nie pasujące do siebie elementy- Egipt i Katar.
W całkiem niedawnej przeszłości Egipcjanie palili w Kairze i Aleksandrii flagi katarskie za wtrącanie się Katarczyków w wewnętrzne sprawy Egiptu. Czyli nazywając rzecz po imieniu – wspierali Bractwo Muzułmańskie.  Arabia Saudyjska wspierała obecnego prezydenta egipskiego gen. Abda al-Fattah Sa’id Husajn Chalil as-Sisi.
Jak się to ma do Amerykanów?
Owszem, Egipt z korzystał z amerykańskiej pomocy wojskowej, ale została ona wstrzymana.
Pierwszą wizytę zagraniczną po wyborze na stanowisko Prezydenta Egiptu gen. Sisi odbył do Moskwy, a nie do Waszyngtonu. Zresztą już przed wyborami był z wizytą u Władimira Władimirowicza Putina, który wsparł jego kandydaturę.
".... Barack Obama wstrzymał dostawy uzbrojenia dla Egiptu w październiku 2013 roku uznając, że kraj ten odchodzi od demokracji. Ostatecznie kwestie bezpieczeństwa narodowego USA wzięły jednak górę. Wobec ataków bojowników na Półwyspie Synaj, udziału Egiptu w bombardowaniach pozycji ekstremistów islamskich w Libii i gotowości wysłania przez władze w Kairze sił lądowych do Jemenu, amerykański prezydent postanowił odblokować pomoc wojskową o wartości 1,3 miliarda dolarów. Egipt będzie więc mógł wkrótce otrzymać 12 myśliwców F-16, 20 rakiet Harpoon i 125 czołgów M1A1 Abrams...."
cytuję za polskieradio.pl

Bahrajn z kilku bardzo istotnych powodów też jest nietypowym elementem tej układanki.
Po pierwsze - jest to maleńkie państewko. Wojska bahrajńskie w 2014 roku liczyły 13 tys. żołnierzy zawodowych oraz 112,5 tys. rezerwistów (cytuję za Wikipedią).
Dla porównania – armia saudyjska to 75 000 żołnierzy w czynnej służbie.
Po drugie – struktura religijna. W Bahrajnie (gdzie muzułmanie stanowią 70,3%)  jakieś 70-75% z nich to wyznawcy nurtu szyickiego.
Ryzyko udziału armii bahrajńskiej jest więc oczywiste.
Obecność wojsk marokańskich jest zrozumiała, ze względu na rodzinne powiązania dworu Saudów z rodziną królewską  Muhammada VI.
Podobnie jak armii jordańskiej (w 2014 roku liczyła ona 110,7 tys. żołnierzy zawodowych oraz 65 tys. rezerwistów), która pod dowództwem prawdziwego wojownika, jakim jest Abd Allah II ibn Husajn czyli  król Abdullah II bierze udział w wielu różnych operacjach wojskowych w regionie mi.in. w walce z Kalifatem.
Moim zdaniem w konflikcie w Jemenie jest jakieś drugie dno, bo koalicja  - jak sami widzicie jest intrygująca.
Ale może to być podobna sytuacja jak widział to sir Winston Churchill 
… Mam tylko jeden cel – zniszczenie Hitlera – i to znacznie upraszcza mi życie. Gdyby Hitler napadł na piekło, Izba usłyszałaby ode mnie pochwałę szatana…
Kto jest Adolfem dla Saudyjczyków w tej sytuacji – jest pełna jasność.
Ale Amerykanie starają się naprawić swoje stosunki z Iranem, godząc się np. na uznanie Prezydenta Syrii jako potencjalnego partnera w walce z Kalifatem.
Patrząc na tę sytuację przychodzi do głowy rosyjskie przysłowie "Biez wodki nie razbieriosz” :-D

źródło
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...