poniedziałek, 26 października 2015

Imigranci – czyli moja neverending story

Po przeczytaniu reportażu Pana Marcina Kąckiego „Białystok – biała siła czarna pamięć”, którego recenzję znajdziecie tutaj - klik, klik  naszło mnie znowu na rozważania o imigrantach.
Wiem, że niedługo pomyślicie, że ze mnie jest taki szeregowy Kowalski z dowcipu, któremu się wszystko dupą kojarzy, a mnie z imigrantami.
Ale spróbujcie przeczytać ten tekst i wtedy ocenicie, czy tak faktycznie jest.
Tak więc, Pan Marcin zaczął się zastanawiać, dlaczego w Białymstoku zapomniano o czasach przedwojennych i wielokulturowości tego miasta.
Tylko ta wielokulturowość nie funkcjonowała jak w sielance typu „Laura i Filon”.
Autor porównuje tę niepamięć z historią mojej ukochanej Łodzi, gdzie podobno ze względu na to, że miasto większe poradziliśmy sobie z podobnymi problemami wzorowo i pamiętamy o wybitnych Polakach pochodzenia żydowskiego.
Owszem, kochamy Tuwima, Brzechwę czy Leśmiana.
Pamiętamy o Arturze Rubinsteinie i chwalimy się nim wszem i wobec.
Jednakże byli to Żydzi spolonizowani, których w większości z ich żydowskimi korzeniami łączyły…  tylko korzenie.
I wracając do motywu przewodniego – imigracji.
Zobaczcie następujący fenomen.
Żydzi w Polsce mieszkali kilkaset lat. Załóżmy że początek poważnego osadnictwa żydowskiego będziemy datować na wiek XIV i objęcie Żydów opieką przez Kazimierza Wielkiego.
Czyli jakby nie patrzeć- asymilacja powinna być absolutna i całkowita na przestrzeni ponad 600 lat.
Tylko Żydzi wcale nie chcieli się asymilować,  byłby to koniec narodu żydowskiego.
Nie posiadając własnego państwa musieli przetrwać, gdziekolwiek się nie znaleźli i zachować swoją kulturę tradycję i religię.
Absolutnie nie winię ich za taką postawę a i jestem pełen podziwu dla determinacji oraz przeciwstawienia się pokusom łatwiejszego życia jako chrześcijanie (fragment III Statutu Litewskiego z 1588 roku „jeśliby Żyd który albo Żydówka do wiary chrześcijańskiej przystąpili, tedy każda osoba i potomstwo ich, za szlachcica poczytywani być mają” – nie oznaczało to przyjęcia do stanu szlacheckiego, ale znacznie podnosiło stan społeczny).
Idąc dalej tym tropem rozumowania - jeżeli przez kilkaset lat nie udało się zasymilować Żydów. Jeżeli Niemcom nie udało się zasymilować Turków przez kilkadziesiąt lat od przybycia pierwszych robotników do RFN w październiku 1961 r. i wyperswadować im co najmniej niestosowności „zabójstw honorowych"  w kraju o nieco innej kulturze i sposobie rozwiązywania takich problemów to niby jak ma się udać akurat teraz ???
Jaka jest aktualnie gwarancja, że przybysze z krajów takich jak Erytrea, Afganistan, Irak czy Syria, ale przybywający w ilościach „hurtowych” (bo przy mniejszych nie ma problemu tworzenia gett, ale takich z własnego wyboru, a nie z przymusu)  nie będą postępować tak, jak postępowali do dzisiaj przybywając do Wielkiej Brytanii, Francji czy wymienionych wcześniej Niemiec ?
Dlatego jestem więcej niż sceptyczny co do pomysłu obowiązkowego kontyngentu imigrantów i mam nadzieję, ze w miarę sprawnie wykazałem dlaczego.

nie chcę skończyć jak Apacze.....
Polecam od 7:28 sekundy



niedziela, 25 października 2015

Ceny ropy uderzają w gospodarki Saudi i Rosji - kto jest w stanie przetrwać ?

Uwagę moich znajomych przykuł artykuł dotyczący przyszłości Arabii Saudyjskiej i Rosji.
Napisany w tonie dość pesymistycznym tekst wskazuje na możliwość głębokiej zapaści gospodarczej obu państw praktycznie jednocześnie i to w krótkim czasie.
Zastanawia mnie tylko jedno -  klucze do zakończenia kryzysu i zatrzymania gwałtownego spadku cen ropy są w rękach decydentów obu tych krajów.
I w Arabii Saudyjskiej i w Rosji nie ma problemu z szybkimi reakcjami na zaistniałą sytuację, bo władza spoczywa w rękach osób decyzyjnych -  z jednej strony Jego Wysokości Króla Salmana, z drugiej - w rękach Prezydenta Władimira Władimirowicza Putina.
Obie głowy państw są ludźmi pragmatycznymi i sądzę, że zatrudniają nie gorszych analityków makroekonomicznych niż ci, którzy współpracują z autorami publikacji, ale....  może się mylę.
Sądzę, że mimo alarmistycznego tonu artykułu i faktycznych skutków obniżenia cen ropy naftowej, (spadek cen nieruchomości w Jeddah o ok. 30% czy wstrzymanie budowę 11 stadionów) do zapaści gospodarczej obu tych państw jest jeszcze daleko.
Dlaczego tak uważam ?
Bo jest kilku innych graczy na rynku naftowym, którzy są w podobnej sytuacji, a przecież niskie ceny ropy uderzają we wszystkich producentów i eksporterów.
Daleko nie szukając  - Norwegia czy Szkocja.
W Szkocji  sektor naftowy i gazowy zapewnia pracę 200 tys. osób, czyli mniej więcej 10 proc. wszystkich zatrudnionych.
Podobnie rzecz ma się w Norwegii -  również ok.10% pracowników zatrudnionych jest w tym sektorze.
Ale o kryzysie w Szkocji nic nie słychać - wręcz przeciwnie oficjalnie gospodarka szkocka ma się nieźle.
Norwegowie narzekają, ale też jakoś dają radę. Mają najwyższe od lat bezrobocie sięgające zawrotnej wysokości....  4%.
Nikt nie porównuje kosztów wydobycia tego surowca - myślę, że warto.
Według Rystad Energy i Morgan Stanley średni koszt wydobycia baryłki ropy w Federacji Rosyjskiej wynosi ok. 51 $.
Szacowny koszt wydobycia baryłki ropy w Saudi to ok. 4-5 $.
Nie znalazłem kosztów wydobycia ropy naftowej w Norwegii, ale ze względu na sposób jej pozyskiwania i wysokie koszty pracy w tym kraju będą one raczej zbliżone do poziomu  rosyjskiego niż saudyjskiego.
Saudyjczycy rozpoczęli eksport do krajów europejskich między innymi do Polski, o czym już Wam wcześniej pisałem.
Poza tym,  historycznie rzecz ujmując ceny ropy zaczęły wzrastać do absurdalnych wartości dopiero niedawno.
Latem ubiegłego roku cena ropy Brent na rynku dostaw natychmiastowych (spot) wahała się w okolicach 110 dolarów za baryłkę. Po pół roku, 30 grudnia 2014 r. baryłka kosztowała jedynie połowę tego, bo 57,86 $. Na początku stycznia 2015 roku cena baryłki ropy Brent spadła poniżej 50$.
Jednak, gdy 10 lat wcześniej, w końcu grudnia 2004 r. baryłka ropy na światowych rynkach kosztowała.....  39,8 $ - jakoś wtedy nikt nie wieszczył Armagedonu finansowego.
Dlatego chciałbym, żeby te obniżki w jakikolwiek sposób odbijały się na cenach paliw na stacjach w Polsce.
Tak dla przypomnienia - w 2004 roku płaciliśmy 3,45 PLN za litr etyliny 95, przy średniej cenie USD na poziomie 3,53 PLN.
Ale to już zupełnie inna historia :-D

wtorek, 20 października 2015

Saudyjki podnoszą głowy

W związku z planami wprowadzenia przez saudyjskie Ministerstwo Pracy ustawy nakładającej na kobiety i ich pracodawców kary za niewłaściwy strój w miejscu pracy zawrzało na saudyjskich forach internetowych.
Oprócz głosów popierających nowe przepisy pojawiły się też uwagi krytyczne i to zarówno ze strony kobiet jak i mężczyzn.
Domagano się, aby - w ramach równouprawnienia - nakładano także kary finansowe na mężczyzn, którzy podczas pracy mają rozpięte górne guziki koszul. Wiele kobiet twierdziło, że "strój jest ich prywatną sprawą" i Ministerstwo Pracy nie może w to ingerować. Część komentujących domagała się też wprowadzenia przepisów ograniczających możliwości molestowania kobiet.
Jeszcze kilka lat temu takie komentarze nie miały by miejsca.
No cóż - Saudia zmienia się bardzo szybko.

w sklepach Danube kobiety pracują jako kasjerki

poniedziałek, 19 października 2015

Rosjanie sprawcą imigracji do UE - min. Biernacki obnaża chytrą politykę rosyjską.

Różne już cuda i dziwy wymyślają polscy politycy, ale ten wywiad, umieszczony w kilku mediach od portalu kresy.pl po Gazetę Wyborczą mnie powalił.
Otóż, zdaniem prominentnego polityka Platformy Obywatelskiej - Pana Marka Biernackiego -  byłego Ministra Sprawiedliwości, a obecnie koordynatora ds. służb specjalnych fala imigrantów z Syrii, Erytrei, Somali oraz Afganistanu Iraku i Libii pojawiła się, ponieważ:
"To nastąpiło w określonym czasie, w określonym momencie. W momencie, kiedy ofensywa rosyjska w Doniecku została powstrzymana, kiedy Rosjanie chcą pokazać, że oni na Ukrainie nie prowadzą żadnych agresywnych działalności. Nagle następuje też ta wędrówka ludów, w której Europa czuje się zagrożona. Kto pomaga? Pomaga oczywiście Rosja działając wraz z reżimem Assada przeciwko różnym organizacjom terrorystycznym. Putin nie może poradzić sobie z gospodarką wewnątrz kraju, nie doprowadza do demokratyzacji Rosji, buduje mit imperium rosyjskiego i po to też są te działania w Syrii"- źródło
Ja jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że Rosjanie mogą mieć coś wspólnego z napływem imigrantów z Syrii, bo nie uznają "umiarkowanych rebeliantów" za umiarkowanych tylko po prostu za rebeliantów walczących z legalnymi władzami, w skład której wchodzą również ugrupowania powiązane z Al-Kaidą (pewnie też "umiarkowaną" ;)
Tylko jak nakłonili ludzi np. z Erytrei, (bo stanowią oni dość pokaźną liczbę niechcianych przez inne kraje poza Niemcami  przybyszów) do wędrówki ?
Z informacji, jakie podają wszelkie media podróże migrantów odbywają się drogami lądowo - morskimi, a nie samolotami.  Zamiast drogi przez Sudan i Libię potem przez Morze Śródziemne do Włoch czy Grecji Rosjanie musieliby skłonić migrantów na wyprawę przez: Jemen, Oman lub Arabię Saudyjską, Irak lub Iran dalej przez Gruzję i Azerbejdżan, Rosję, Białoruś do Polski.
O Libijczykach czy Irakijczykach nie wspomnę bo to przypomina wyprawę typu "wstąpił do piekieł, po drodze mu było"
Wiem, że rosyjska dyplomacja, służby specjalne oraz wywiad mają swoją markę na świecie, ale zrobienie takiego numeru to chyba przerasta możliwości GRU i FSB nawet razem wziętych.

PS.
Uważam, że wizje ministra Biernackiego trafnie oddaje kwestia lekarza C.K. Armii granego przez Gustawa Lutkiewicza w fenomenalnych C.K. Dezerterach.
Vide poniżej :)


źródło

niedziela, 18 października 2015

Kolejny zamach terrorystyczny w Qatif

W piątek zamachowiec zastrzelił z broni automatycznej 5 osób w dystrykcie Saihat (w Qatif czyli około 30 km od Al-Khobar).
Celem ataku byli szyiccy przywódcy zgromadzeni w sali konferencyjnej w dzielnicy Al-Kawthar w związku z obchodami święta Ashura,
Niemal rok temu właśnie w święto Ashura nakręciliśmy w Qatif film, który możecie zobaczyć tutaj.

źródło

piątek, 16 października 2015

Czy Arabii Saudyjskiej grozi destabilizacja ?

To były wyjątkowo trudny rok dla Arabii Saudyjskiej. Kraj ten stoi w obliczu nie jednego czy dwóch, ale aż co najmniej sześciu problemów, które mogą nim zachwiać. Choć eksperci podkreślają, że mimo wszystko Arabia Saudyjska nie jest obecnie w sytuacji bez wyjścia, wydłużanie się kryzysów może być dla niej, i dla całego regionu, bardzo groźne. Były polski ambasador w tym kraju Krzysztof Płomiński przestrzega przed nadal żywymi historycznymi podziałami i regionalizmami. - Jeżeli nastąpi destabilizacja polityczna albo załamanie gospodarcze, może to nawet grozić integralności państwa - mówi dyplomata. 
W niedawnym artykule magazynu "Foreign Policy" pt. "Stany Zjednoczone powinny zacząć się obawiać upadku Saudów", wymieniono aż sześć różnych problemów, z którymi przyszło się obecnie zmagać Arabii Saudyjskiej. To rozłamy wewnątrz rodziny królewskiej, wojna w Jemenie, w którą zaangażowane są również siły Rijadu, spadek cen ropy naftowej, napięcia po tragicznej śmierci niemal tysiąca pielgrzymów w trakcie hadżdżu, konflikt z Iranem na tle szyicko-sunickiego podziału i coraz mniejsze zaangażowanie w regionie Stanów Zjednoczonych, które były gwarantem jego stabilności. Czy któryś z nich może poważnie zagrozić arabskiemu królestwu?  
"Rywalizacja z Iranem odbywa się póki co poza terytoriami obu państw, ale jednak na terenie Bliskiego Wschodu, który i bez tego pogrążył się w chaosie. I myślę, że właśnie to - destabilizacja całego regionu - jest i będzie najpoważniejszą konsekwencją". Katarzyna Górak-Sosnowska, SGH
- Na spadek cen ropy naftowej czy wojnę w Jemenie Arabia Saudyjska ma tylko pośrednio wpływ. Z kolei śmierć pielgrzymów podczas hadżdżu, choć niewątpliwie tragiczna, nie powinna przełożyć się na stabilność tego państwa. Rozłamy w rodzinie już były, konflikt z Iranem nie jest nowy, a cena ropy naftowej wahała się nieraz. Tyle że teraz mamy do czynienia z tymi wszystkimi czynnikami naraz - komentuje dla Wirtualnej Polski dr hab. Katarzyna Górak-Sosnowska ze Szkoły Głównej Handlowej. Jednocześnie ekspertka zauważa, że załamanie się Arabii Saudyjskie wieszczono już od kilku lat, a mimo to kraj trwa. - Zmieniają się normy społeczne - młodzi Saudyjczycy żyją w swoistym rozkroku między tradycją a nowoczesnością, coraz częściej dopadają ich bolączki zwykłych ludzi, np. bezrobocie, rozwarstwienie społeczne. Jednak mimo to Arabia Saudyjska trzyma się w swoich ryzach - dodaje.

Z kolei były ambasador w Arabii Saudyjskiej Krzysztof Płomiński podkreśla, że wszystkie problemy, przed którymi stoi Rijad, są ze sobą powiązane i jeśli któryś z nich się zaostrzy, kraj znajdzie się w niełatwym położeniu. Dyplomata dodaje do listy "FP" jeszcze jedno wyzwanie, z którym będą się musieli zmierzyć Saudyjczycy: przyszła sukcesja. - Król Salman ze względu na wiek i stan zdrowia jest władcą przejściowym i wiele wskazuje na to, że może być ostatnim z synów króla Abdulaziza, założyciela monarchii, który staje na czele państwa - mówi ekspert, dodając, że w licznej saudyjskiej rodzinie królewskiej toczy się coraz bardziej widoczna wewnętrzna rywalizacja pomiędzy różnymi grupami książąt.

Pod koniec września tego roku brytyjski dziennik "The Guardian" opisał te spory, powołując się na jednego z saudyjskich arystokratów, wnuka założycie dynastii. Arabski książę przekazał gazecie dwa swoje listy, które rozesłał do członków licznej rodziny i które wzywają do usunięcia króla Salmana.

Jednak według Płomińskiego pałacowe rozgrywki, choć mogą destabilizować wewnętrzną sytuację w kraju, raczej nie skończą się przewrotem na szczytach władzy. - Przeciwdziałają temu instytucjonalne rozwiązania w ramach rodziny panującej i poczucie wspólnoty interesu - wyjaśnia dyplomata.

Zarówno Płomiński, jak i Górak-Sosnowska uważają również za mało prawdopodobny wybuch społecznego buntu.

- Nie tak dawno przez świat arabski przeszła Arabska Wiosna. W Arabii Saudyjskiej protestowała wówczas garstka szyitów i jeszcze mniejsza garstka kobiet domagających się prawa do prowadzenia samochodów. Z kolei system władzy opiera się na równowadze między poszczególnymi obozami - niełatwo będzie doprowadzić do spektakularnego zamachu stanu. Choć z drugiej strony świat arabski nie raz nam pokazał, że bardzo wymyka się naszym prognozom i analizom - komentuje Górska-Sosnowska.

Z kolei polski dyplomata przypomina, że elementy niezadowolenia społecznego są widoczne w Arabii Saudyjskie właściwie od dawna. - Z jednej strony to kraj bardzo bogaty, o wysokim dochodzie narodowym, z drugiej 20-25 proc. społeczeństwa żyje na granicy biedy i utrzymuje się wysokie bezrobocie. W ostatnich latach władze podjęły sporo działań, by te nierówności nieco załagodzić, ale i tak istnieją potężne problemy o charakterze społecznym, które wpływają na sytuację wewnętrzną i w dłuższej perspektywie mogą oddziaływać destabilizująco. Choć dotychczas nie ujawniły się one w formie jakiegoś szerszego sprzeciwu wobec władzy - mówi ekspert. I dodaje, że efektem ubocznym tych problemów jest jednak rosnące zagrożenie terrorystyczne oraz przypadki angażowania się saudyjskich obywateli w działalność ugrupowań ekstremistycznych poza granicami królestwa.

Według Płomińskiego władcy z Rijadu na obecnym etapie nie muszą się również obawiać poważniejszych konsekwencji wewnętrznych z powodu przedłużającego się spadku cen ropy naftowej - w przeciwieństwie do takich państw jak Iran czy Rosja. - Arabia Saudyjska posiada potężne instrumenty pozwalające kontrolować koniunkturę na rynku ropy naftowej, wiązać ją z celami swojej i sojuszniczej polityki zagranicznej, a ponadto ma jeszcze około 700 mld dolarów zabezpieczonych środków, które pozwalają jej łagodzić deficyt budżetowy, finansować wojnę w Jemenie i kontynuować realizację imponującego programu inwestycyjnego. Stabilizująco działa też członkostwo w regionalnej organizacji integracyjnej - Radzie Współpracy Państw Zatoki. W tej sytuacji nie widzę bezpośredniego ryzyka - ocenia Płomiński. Jednocześnie dyplomata ostrzega: - To zagrożenie jednak mogłoby stać się realne w późniejszym okresie, gdyby obecne napięcia regionalne przeciągały się lub ulegały dalszej eskalacji, albo gdyby kalkulacje, na których oparta jest aktualna polityka naftowa Arabii Saudyjskiej, okazały się nietrafne w świetle rozwoju wydarzeń.

Ryzyko wcale nie jest małe, bo ropa stanowi niemal 90 proc. przychodu narodowego królestwa. Długotrwały spadek cen surowca będzie w końcu coraz bardziej dla niego odczuwalny. A Międzynarodowy Fundusz Walutowy już ostrzega, że w 2020 r. dług publiczny Arabii Saudyjskiej może wynieść nawet 44 proc. jej PKB. Jeszcze w zeszłym roku było to 1,6 proc.

 Płomiński zwraca uwagę na jeszcze jeden element saudyjskiej społecznej układanki, który jest istotny dla stabilności tego kraju - szyicką mniejszość. Konflikt między szyitami i sunnitami trwa od samego początku rozłamu w islamie i nie raz przybierał krwawy obrót. Tak, jak to ma dziś miejsce w Syrii, Iraku czy Jemenie. Kraje te stały się teatrami wojny zastępczej między szyickim Iranem a głównie sunnicką Arabią Saudyjską. Choć polski dyplomata zaznacza, że "stanowi ona jedynie wycinek konfliktów i problemów" w regionie, które utrwalają na Bliskim Wschodzie chaos i grożą rozpadem państw.

- Arabia Saudyjska już wcześniej kilkakrotnie interweniowała w Jemenie, ale obecna sytuacja jest rzeczywiście groźna, bo wydaje się praktycznie nie do opanowania - ocenia Płomiński. Dyplomata przypomina, że pół wieku wcześniej także Egipt "boleśnie odrobił jemeńską lekcję". - Oczywiście można wyobrazić sobie inny scenariusz - zaangażowanie się naftowych sąsiadów w odbudowę i rozwój Jemenu oraz podęcie konstruktywnej współpracy. Takie plany są omawiane w Arabii Saudyjskiej. Niezależnie od trwałego uspokojenia sytuacji w Jemenie wymagałoby to jednak również zmiany myślenia w sferze relacji sunnicko-szyickich w regionie, co dziś jest mało realne - dodaje.

Nie lepiej maluje się przyszłość Syrii, gdzie Rijad stanął po stronie części sunnickich rebeliantów, a Iran i Rosja zbrojnie popierają alawitę prezydenta Baszara al-Asada. Wojna w tym kraju trwa już cztery lata i nic nie wskazuje na to, by miała się wkrótce skończyć. Rok temu przelała się na sąsiedni Irak, gdzie część terenów zajęli dżihadyści z Państwa Islamskiego, które urosło w siłę właśnie dzięki trwającemu w regionie konfliktowi i zamieszaniu.

- Rywalizacja z Iranem odbywa się póki co poza terytoriami obu państw, ale jednak na terenie Bliskiego Wschodu, który i bez tego pogrążył się w chaosie. I myślę, że właśnie to - destabilizacja całego regionu - jest i będzie najpoważniejszą konsekwencją - ocenia z kolei Górak-Sosnowska, pytana o następstwa przedłużania się problemów, z którymi zmaga się Rijad.

 "Obawy co do intencji amerykańskich były poważne i takie pozostają. Wpłynęły one na aktywizację polityki Rijadu w regionie i większą gotowość do bezpośredniego angażowania się wojskowego, ale także na zbliżenie saudyjsko-izraelskie oraz próby ustanowienia bardziej pragmatycznych stosunków z Rosją." - Krzysztof Płomiński, były ambasador w Arabii Saudyjskiej
Tym bardziej, że do tej pory Arabia Saudyjska w obliczu różnych wyzwań i zagrożeń korzystała z ochrony sojuszniczego supermocarstwa - Stanów Zjednoczonych. Ambasador Płomiński przypomina, że trwały alians Rijadu i Waszyngtonu został wypracowany jeszcze przez pierwszego saudyjskiego monarchę, króla Abdulaziza, i prezydenta Roosevelta w 1945 r., w - jak zaznacza dyplomata - symboliczne Walentynki. - Z grubsza sprowadza się on do tego, że USA zapewniają rodzaj parasola bezpieczeństwa i unikają ingerowania w sprawy wewnętrzne Arabii Saudyjskiej, a ta dba o stabilizację cen ropy naftowej i wspomaga politykę amerykańską na Bliskim Wschodzie i na świecie - wyjaśnia dyplomata.

Teraz jednak pax americana - co zauważa również "Foreign Policy" - zaczął stawać pod znakami zapytania i liczba mnoga nie jest przypadkowa. Jeden z nich został postawiony po zawarciu porozumienia światowych mocarstw, w tym USA, z Iranem.

Ale polski dyplomata przypomina, że Saudyjczycy już wcześniej nabrali wątpliwości co do wiarygodności polityki Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie i jego lojalności wobec sojuszników. Rijad nie zapomniał, jak Amerykanie pozostawili na pastwę losu obalanego przez zbuntowany lud szacha Iranu. - Obawy co do intencji amerykańskich były poważne i takie pozostają. Wpłynęły one na aktywizację polityki Rijadu w regionie i większą gotowość do bezpośredniego angażowania się wojskowego, ale także na zbliżenie saudyjsko-izraelskie oraz próby ustanowienia bardziej pragmatycznych stosunków z Rosją - ocenia Płomiński, dodając, że choć amerykańsko-saudyjskiego sojuszu nie można kwestionować, to jednak należy dalej uważnie obserwować powstające na nim rysy.

Jeśli więc problemy, przed którymi przyszło stanąć władzom w Rijadzie pozostaną nierozwiązane, a Waszyngton będzie równie mało skłonny do większego zaangażowania w uspokojenie sytuacji w regionie, Arabię Saudyjską mogą czekać poważne kłopoty.

Płomiński przypomina, że Arabia Saudyjska to kraj stworzony "siłą i dyplomacją" zaledwie kilkadziesiąt lat temu z różnych emiratów i szejkanatów oraz Królestwa Hidżazu. I choć jego władze zrobiły wiele, by państwo było spójne, "regionalizmy oraz podziały plemienne, klanowe i wyznaniowe nie zostały całkowicie wykorzenione". - Trudno mówić o powstaniu skonsolidowanego narodu saudyjskiego. Będąc ambasadorem w Arabii Saudyjskiej widziałem, jak po wydarzeniach 11 września 2001 r. regionalizmy te na chwilę zaczęły odżywać. Dość szybko je wygaszono, niemniej sądzę, że pozostają one uśpione i jeżeli nastąpiłaby destabilizacja polityczna albo załamanie gospodarcze, dżiny mogą wyjść z dzbana - ostrzega Płomiński.

Polski dyplomata jest przekonany, że "pamiętają o tym rządzący w Rijadzie". - Pamiętać powinni również wielcy tego świata rozdający karty na Bliskim Wschodzie. Stabilny rozwój Arabii Saudyjskiej leży również w interesie Polski, dla której Królestwo jest jednym z ważniejszych partnerów pozaeuropejskich - ocenia Płomiński.

Meczet Proroka

Artykuł pochodzi z Wirtualnej Polski

czwartek, 15 października 2015

Saudyjska ropa w Polsce

"Rosja uważa wejście Arabii Saudyjskiej na rynek naftowy Europy za wyzwanie.
Rynki naftowe są globalne. Każdy kraj ma prawo sprzedawać dokąd zechce. Toczy się ostra konkurencja. Widzimy, że Arabia Saudyjska realizuje swoją strategię uczestnictwa w konkurencji na rynku naftowym. Wszyscy powinni być gotowi" - stwierdził minister energetyki Federacji Rosyjskiej Aleksandr Nowak, którego cytuje agencja Reutera w swym serwisie rosyjskojęzycznym.
Poprzedniego dnia agencja przekazała wypowiedź prezesa koncernu naftowego Rosnieft Igora Sieczyna, który oznajmił, że Arabia Saudyjska, największy producent ropy naftowej na świecie, rozpoczęła dostawy surowca do Polski przez port w Gdańsku.
Igor Sieczyn, jeden z najbardziej zaufanych współpracowników prezydenta Władimira Putina i szef Rosnieftu, największego koncernu naftowego w Rosji zarzucił Saudyjczykom stosowanie dumpingu cenowego.
Sieczyn nie sprecyzował, jaka była wielkość dostaw saudyjskiej ropy do Polski, gdzie konkuruje ona z surowcem z Rosji. Zauważył jedynie, że cena arabskiej ropy jest niższa od ceny rosyjskiego gatunku Urals
Źródło Reutera przekazało, że Polska odebrała co najmniej trzy partie saudyjskiego surowca; pierwszą - 21 września.
Agencja odnotowała, że ropa z Arabii Saudyjskiej pojawiła się w Unii Europejskiej na tle coraz większych rozbieżności między Moskwą i Rijadem w sprawie Syrii, gdzie Rosja atakuje z powietrza powstańców, popieranych przez USA i Saudyjczyków.

źródło


Skrót artykułu opublikowanego na Money.pl
.

poniedziałek, 12 października 2015

Rosjanie i Saudyjczycy stawiają na współpracę ws. Syrii

Podczas spotkania prezydenta Władimira Putina z saudyjskim ministrem obrony, księciem Muhammadem ibn Salmanem as-Saudem zapowiedziano zwiększenie współpracy wojskowej między Moskwą i Rijadem w Syrii.
Do rozmów doszło w niedzielę w rosyjskim kurorcie Soczi, gdzie odbywają się wyścigi samochodowe formuły 1 "Rosyjskie Grand Prix".
W Soczi przebywali również szef dyplomacji saudyjskiej i następca tronu z Abu Zabi.
Było to pierwsze spotkanie najwyższych władz Rosji z przedstawicielami państw Zatoki Perskiej występujących przeciw reżimowi Baszara al-Asada od momentu rozpoczęcia rosyjskiej operacji militarnej w Syrii.
O rezultatach rozmów poinformowali ministrowie spraw zagranicznych Rosji i Arabii Saudyjskiej na konferencji prasowej zwołanej w Soczi.
Agencje podkreślają, że w trakcie spotkania udało się częściowo zniwelować różnice w ocenie zaangażowania rosyjskiego w Syrii. Z punktu widzenia Arabii Saudyjskiej chodzi o sprzeczny z jej interesami sojusz militarny Rosji z Iranem, podczas gdy Rosja utrzymuje, że jej głównym celem nie jest regionalny alians wojskowy, ale zniszczenie Państwa Islamskiego.
Prezydent Władimir Putin zapewnił saudyjskiego ministra obrony, że strona rosyjska podchodzi ze zrozumieniem do "obaw Arabii Saudyjskiej w związku z rozwojem sytuacji w Syrii - podkreślił minister Ławrow.
- Rozmowa przebiegała w bardzo otwartej atmosferze - ocenił z kolei minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej Adila ad-Dżubeir. Poinformował on, że podczas niedzielnych rozmów padła propozycja pogłębienia współpracy rosyjsko-saudyjskiej w sferze nowoczesnych technologii wojskowych oraz zwiększenie współdziałania i koordynacji w Syrii.
Putin rozmawiał też w niedzielę z następcą tronu Abu Zabi, szejkiem Muhammadem ibn Zajedem an-Nahajanem. - Jestem zadowolony z możliwości przedyskutowania problemów bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie zwłaszcza w kontekście wczorajszego zamachu terrorystycznego w Turcji - oświadczył prezydent Rosji po spotkaniu.

źródło
Tekst pochodzi z Wirtualnej Polski, pisała też o tym Saudi Gazette.

niedziela, 11 października 2015

Tania ropa dobija finanse Arabii Saudyjskiej. Rosja wykorzystuje sytuację

Arabia Saudyjska, największy eksporter ropy na świecie, tnie wydatki rządowe. Przez spadki cen paliw królestwo, które przez lata udzielało pożyczek, teraz samo będzie musiało się zadłużać. I to w szybkim tempie, jeśli nie ograniczy wydatków. Przeżywająca problemy budżetowe Rosja chce to wykorzystać i namawia kraje OPEC do redukcji wydobycia i podwyżki cen.
Arabia Saudyjska ma zamiar wprowadzić serię redukcji wydatków rządowych, bo spadek cen ropy naftowej obciąża budżet królestwa - tak twierdzą dwaj anonimowi informatorzy Bloomberga, którzy mają dostęp do twardych danych.
Według nich, saudyjskie ministerstwo finansów zaleciło swoim departamentom nie kontraktować żadnych nowych projektów w czwartym kwartale. Nie zezwolono na zakup samochodów, czy mebli oraz na wynajmowanie nowych nieruchomości, a urzędnikom zalecono przyśpieszanie procedur poboru podatków.
Ropa naftowa stanowiła w 2014 roku 87 procent przychodów największej gospodarki w świecie arabskim. Rok wcześniej było to aż 90 proc. Spadek cen paliw o 40 proc. w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, połączony z wojnami w Jemenie i Syrii, wywiera silną presję na finanse państwa Saudyjczyków.
Mimo że obecnie zadłużenie królestwa to jeden z najmniejszych długów państwowych na świecie - zaledwie 1,6 proc. PKB na koniec 2014 r., to według prognoz może urosnąć do ponad 33 proc. w 2020 roku, jak podaje Międzynarodowy Fundusz Walutowy w swoim wrześniowym raporcie.
Dług Arabii Saudyjskiej jako procent PKB
- W celu zademonstrowania odrobiny dyscypliny finansowej rząd wprowadził nieliczne cięcia w czwartym kwartale, żeby zmniejszyć nierównowagę w wydatkach - powiedział Bloombergowi John Sfakianakis, dyrektor a oddziału środkowowschodniego Ashmore Group Plc w Rijadzie. - Żeby uniknąć, wymykającemu się spod kontroli deficytowi fiskalnemu w 2016 r., Arabia Saudyjska będzie musiała wprowadzić cięcia w wydatkach i zwiększyć wydajność - dodał.
By wzmocnić finanse państwa, władze planują zwiększyć emisję obligacji o kwotę rzędu 90-100 miliardów riali (24-27 mld dolarów) jeszcze przed końcem tego roku. Według prognoz MFW potrzeby pożyczkowe królestwa wyniosą aż 126 mld dolarów w tym roku, mimo że budżet zakładał tylko 39 mld dolarów. W przyszłym roku szacuje się, że wyniosą 87 mld dolarów. A jeszcze do 2013 roku to Arabia Saudyjska udzielała pożyczek, a nie zadłużała się.
Aktywa zagraniczne netto królestwa spadły w sierpniu siódmy miesiąc z rzędu do 654 mld dolarów, co jest najniższym poziomem od ponad dwóch lat. Rok temu było to jeszcze rekordowe 737 mld dolarów.
Według danych MFW wzrost gospodarczy największego eksportera ropy spośród państw OPEC, spadnie do 2,8 proc. w tym roku i 2,4 proc. w roku przyszłym (w 2014 r. był to jeszcze wzrost 3,6 proc.). Cena ropy Brent, odnośnik (tzw. benchmark) dla połowy światowego handlu ropą, obniżyła się do poziomu 51,73 dolarów za baryłkę, co daje 10 proc. spadku od początku roku.
Notowania ropy Brent
Najważniejszy wskaźnik giełdy akcji królestwa - Tadawul All Share Index - spadł w tym roku o 7,8 proc. Saudyjska waluta przez prawie 30 lat była powiązana z dolarem, ale mimo to jednoroczne kontrakty forward na kurs dolara do rijala notowane są teraz na najwyższych poziomach, co sugeruje, że inwestorzy przewidują jej osłabienie (dewaluację).

Rosja naciska na zmniejszenie wydobycia
W ubiegłym tygodniu odbyły się rozmowy między rosyjskim ministrem energii a ministrem do spraw ropy naftowej Arabii Saudyjskiej. Ich kontynuacja planowana jest na koniec października.
Przychody z eksportu ropy naftowej stanowiły w ostatnich latach ponad 50 proc. przychodów budżetowych Rosji. Spadki cen ropy mocno uderzyły w jej finanse. Jest to konsekwencja agresji na Ukrainie, po której Stany Zjednoczone skutecznie przekonały kraje OPEC, żeby utrzymać wysoką podaż przy obserwowanym obniżeniu popytu. To z kolei doprowadziło do krachu cenowego na rynku ropy.
Przeżywająca kłopoty fiskalne Rosja rozpoczęła niedawno ofensywę dyplomatyczną. Minister energii Aleksander Nowak deklaruje gotowość do spotkania z przedstawicielami krajów OPEC i tych producentów ropy, którzy nie należą do tej organizacji. Tymczasem zaczęła cięcia produkcji we własnym zakresie.
Rosyjskie wydobycie ropy naftowej spadło z 10,71 mln baryłek surowca dziennie w czerwcu do 10,65 mln baryłek w lipcu. Ograniczenie wynika głównie z tego, że Gazprom w lipcu wstrzymał produkcję w rafinerii w mieście Surgut. Dla porównania największy eksporter surowca, Arabia Saudyjska, produkuje dziennie mniej niż Rosjanie - 10,6 mln baryłek. Spada też sprzedaż z Iranu, którego klienci w Azji zmniejszyli zamówienia.
Starania Rosji mogą okazać się skuteczne, bo niskie ceny paliw zaczęły doskwierać nie tylko jej. Sekretarz generalny OPEC - Abdullah al-Badri - powiedział kilka dni temu w Londynie, że kraje wydobywające ropę naftową powinny pracować wspólnie, żeby zredukować globalną nadwyżkę podaży surowca.

źródło


Cały tekst pochodzi z Money.pl

sobota, 10 października 2015

Iqama na 5 lat

Od przyszłego tygodnia będą wydawane nowe 5-letnie Iqamy dla expatów w Arabii Saudyjskiej.
Stare Iqamy zostaną zastąpione nowymi przy okazji ich odnawiania lub zmiany pracodawcy.
Więcej informacji tutaj, a poniżej wzór.


piątek, 9 października 2015

Szybciej do Omanu

Arabia Saudyjska i Oman zakończyły budowę drogi łączącej oba kraje. Po jej uruchomieniu nie będziemy już musieli przejeżdżać przez Zjednoczone Emiratu Arabskie w drodze do Muskat.
Na terytorium Arabii Saudyjskiej nowa droga ma długość 519 km, z czego ponad 250 km wiedzie przez ruchome piaski pustyni Rub’ al Khali.
Uruchomienie nowego połączenia drogowego nastąpi pod koniec roku (arabskiego oczywiście).
Inshallah

Pustynia Rub’ al Khali
źródło


czwartek, 8 października 2015

Dlaczego NATO zbombardowało Libię?

No właśnie… Dlaczego? Polskie media wytłumaczyły nam, że Kaddafi był okrutnym dyktatorem, który nie tylko bezwzględnie traktował swoje społeczeństwo, okradał kraj, ale także był seksualnym dewiantem z gwardią przyboczną złożoną z pięknych młodych kobiet. Więc mu się należało.

W tej narracji NATO występuje jako organizacja posiadająca moralną słuszność i prawo egzekwowania prostych humanitarnych wymogów życia społecznego. A że giną ludzie? Wiadomo, wojna. A że w Libii teraz mamy totalny chaos – no cóż – wina Arabów, którzy nie potrafią zaprowadzić demokracji. My zrobiliśmy swoje. Pytanie tylko, czy kupujemy tę historię? Czy to nie za proste? W obliczu napływu olbrzymiej liczby uchodźców do Europy właśnie z Libii, zaczynamy na nowo pytać o sens tej natowskiej wojny.
Czemuśmy rozwalili Libię? Bo to myśmy ją rozwalili. My NATO. Z powietrza, wody i lądu.

Szukając odpowiedzi trafiłem na wiele historii z Libii, ale zacznę od relacji najwyrazistszej, przedstawionej przez małżeństwo amerykańskich biznesmenów działających w branży paliwowej, państwa JoAne i Jamesa Moriarty.

Moriaty prowadzą interesy na wielką skalę na całym Pacyfiku, a do Libii trafili w styczniu 2007 roku w chwilę po zniesieniu sankcji na ten kraj, co pozwoliło zacząć z nim handlować. Mieli do zaoferowania nowoczesne technologie potrzebne w produkcji ropy naftowej. Jak mówi James Moriarty dla radia Blog Talk: „jako Amerykanie pojechaliśmy tam z duszą na ramieniu i kilkuosobową obstawą. Nie wiedzieliśmy, czego oczekiwać. Wszystko nas zaskoczyło. Przede wszystkim okazało się, że jest zupełnie bezpieczne, Trypolis jest cywilizowany, a ludzie niezwykle przyjaźni. Ochronę odprawiliśmy i zamiast planowanego tygodnia zostaliśmy na prawie miesiąc. Codziennie spotykaliśmy się z kolejnymi ministrami rządu Kaddafiego, którzy byli zainteresowani wszystkim, nie tylko ropą. Pytali o Amerykę, jak się robi tam biznes. Po tej pierwszej wizycie mieliśmy wstępne umowy na 600 milionów dolarów, co dla każdego biznesu byłoby jak ustrzelenie hat-trika!”
Państwo Moriarty wracali do Libii wielokrotnie. Oto, jak opisują ten kraj z czasów Kaddafiego:
„Libijczycy nie byli ekstremistycznymi muzułmanami. Te wersety Koranu o zabijaniu niewiernych, które dodał ajatollaha Chomeini, zostały usunięte w Libii przez Kaddafiego. Z tego powodu zresztą nad Kaddafim wisiała fatwa skazująca go na śmierć wydana przez ekstremistycznych radykalnych muzułmanów spoza Libii. Wszystkie religie były w Libii dozwolone. Emancypacja kobiet była zinstytucjonalizowana przez Kaddafiego jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku. Kobiety nie musiały nosić specjalnych ubrań i wszystkie, o ile tylko tego chciały, były wykształcone. Kobiety były lekarzami, prawnikami, ministrami, właścicielkami firm, lub po prostu żonami zajmującymi się domem – w zależności od woli.
Połowa krajowego dochodu z ropy naftowej trafiała do społeczeństwa.
1. Cała opieka zdrowotna była darmowa, a jeśli nie można było otrzymać potrzebnej opieki w Libii, można było pojechać w tym celu do dowolnego innego kraju z którymś z członków rodziny i wszystkie koszty i wydatki były w pełni opłacone przez państwo.
2. Szkolnictwo było bezpłatne, łącznie ze stypendiami zagranicznymi.
3. Libijskie pary młode otrzymywał w prezencie od rządu 46 tysięcy dolarów na dobry start. Za swoje pierwsze lokum o powierzchni do 230 m2 płacili 10% swojego dochodu przez 20 lat, po czym mieszkanie przechodziło na ich własność.
4. Benzyna kosztowała 44 centy za galon (ok. 3,8 l). Wszystkie usługi komunalne (prąd, woda, gaz) były darmowe!
5. Jeśli ktoś był głodny i nie miał pieniędzy, szedł do składów żywności, gdzie mógł dostać ryż, mleko, ser, mąkę – i pieniądze na zakup mięsa.
6. Przeciętne wynagrodzenie w Libii było najwyższe w Afryce, wyższe niż w Chinach czy Indiach i wynosiło 15,1. 800 dolarów rocznie. Jeśli ktoś miał średnie wykształcenie i nie mógł znaleźć pracy, do czasu jej znalezienia otrzymywał pieniądze od państwa.
Libijczycy byli szczęśliwi. Nie było podatków, jedynie firmy płaciły niewielkie podatki. Rząd dzielił się majątkiem ze swoim narodem, nie było czegoś takiego jak opodatkowanie ludzi w celu wsparcia państwa.
W 2008 roku nie było żadnego powodu do rewolucji. Owszem, była garstka niezadowolonych radykalnych islamistów, którzy próbowali narzucić Libii prawo szariatu, ale bez powodzenia, bo stanowili zaledwie znikomy procent społeczeństwa. To z tymi właśnie ludźmi dogadali się wysłannicy NATO i USA.”
I tak, w 2011 roku doszło do wybuchu antyrządowych protestów, a za chwilę wojna objęła cały kraj. Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła rezolucję 1973, która zezwoliła państwom NATO na interwencję. 19 marca 2011 odbył się „paryski szczyt w sprawie Libii” (z udziałem Polski) po którym lotnictwo i marynarka koalicji państw (Francja, Kanada, Włochy, USA i Wielka Brytania) rozpoczęły ostrzał celów militarnych w okolicach Trypolisu i Misraty. 20 października 2011 roku Mu’ammar Kaddafi został zabity w Syrcie. Dziś Libia jest w ruinie i politycznym chaosie. Grozi jej rozpad na trzy państwa.
James Moriarty założył stronę libyanwarthetruth.com, gdzie próbuje przedzierać się do światowej opinii publicznej ze swoją prawdą na temat interwencji NATO w Libii. Według niego jest to lista okropnych zbrodni, zrujnowanie państwa i oddanie go we władanie terrorystów.
„W kwietniu 2011 roku zostaliśmy zaproszeni do Trypolisu, do uczestniczenia w pracach pozarządowej komisji ds. ustalania faktów (Fact Finding Commission). Spędziliśmy mnóstwo czasu, poznając prawdę na temat kraju. Byliśmy również świadkami ogromnych zbrodni wojennych popełnionych przez NATO na niewinnych Libijczykach.
Ponieważ ta tak zwana „rewolucja” w Libii nie miała powszechnego poparcia, NATO, USA, Wielka Brytania, Francja, ONZ, Katar i Izrael musiały wprowadzić do Libii tysiące najemników z Al-Kaidy. Widzieliśmy hordy terrorystów, którzy zostali uzbrojeni, sfinansowani i przeszkoleni przez te państwa. Mamy w swoich rękach tajny dokument napisany w języku hebrajskim, będący porozumieniem między przyszłymi rebeliantami i Mosadem. Umowa stanowi, że Izrael będzie zapewniał rebeliantom broń i szkolenia, dopóki ci nie przejmą kraju. W zamian za to Izrael będzie mógł umieścić swoją bazę wojskową gdzieś w libijskich Górach Zielonych.”
No dobrze, ale po co to było? James Moriarty odpowiada tak:
Głównym powodem do zniszczenia Libii była panafrykańska waluta oparta na złocie – dinar.
Kaddafi planował utworzenie banku afrykańskiego i poprowadzenie Afryki ku wolności finansowej. Chciał ostatecznie wyrwać Afrykę z neokolonialnej podległości, która dziś polega na dominacji instytucji finansowych (MFW). Ta oparta na złocie waluta była poważnym zagrożeniem dla amerykańskiego dolara, który nie ma oparcia w złocie, a jest typową walutą FIAT czyli papierem dłużnym. Dinar byłby także olbrzymim wyzwaniem dla dolara i euro oraz systemu światowego handlu ropą naftową rozliczanym obecnie w dolarze.
Z tego powodu – jak twierdzi James Moriarty i wielu innych niezależnych obserwatorów – Kaddafi musiał zostać ukarany. Nie tylko odsunięty od władzy, ale właśnie spektakularnie ukarany. Musiał umrzeć, a świat musiał zobaczyć jego obciętą głowę w rękach tłumu. To była przestroga wysłana innym przywódcom marzącym o niezależności Afryki i dinarze.
Gerald Pereira, członek Zarządu World Mathaba mówi: Gdyby Kaddafiemu udało się sformowanie Afrykańskiego Banku Inwestycyjnego w Syrcie w Libii i Afrykańskiego Funduszu Monetarnego z bazą w Kamerunie poważnie zachwiałby Zachodnią dominacją w Afryce.
Drugim powodem wojny libijskiej był AFRICOM, czyli amerykańska dominacja wojskowa w Afryce.
Libia była najsilniejszym państwem w Afryce i oparła się Amerykańskiej kontroli wojskowej. Kaddafi składał zażalenia na sankcje gospodarcze wobec Libii, zaskarżał łamanie międzynarodowych traktatów oraz wielokrotnie oskarżał Zachód na forum ONZ o zbrodnie w Afryce. Ostatnio wszczął proces przeciwko państwom Zachodu winnym sankcji domagając się zwrotu 7 bilionów dolarów. Pozew miał podstawy.
„Należy przypomnieć, że sprawa libijskiej odpowiedzialności za zamach nad Lockerbie (1988 r.), nie jest oczywista, co podnosiła chociażby była współpracowniczka CIA, Susan Lindauer” – mówi pan Moriarty.
„21szego sierpnia 2011 roku NATO uznało, że ma dość czekania na masowe poparcie zainspirowanej przez siebie „rewolucji” i postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce. Przez okna hotelu w Trypolisie patrzyliśmy bezradnie, jak natowskie Apache miażdżą miasto i niewinnych ludzi. W pierwszej godzinie ataku zginęło 1,300 osób, a 5,000 zostało rannych.
Bombardowanie trwało całą noc i trzy następne. Do ​​portu w Trypolisie przypłynęły z Bengazi statki wyładowane rebeliantami z Al-Kaidy. Grasowali po drogach wokół Trypolisu. Wszyscy byli brodaci i uzbrojeni w AK-47. Wokół miasta ustawiali punkty kontrolne. Kradli na potęgę. Złupili każdy sklep i dom, do którego zdołali się dostać. Włamali się do samochodów. Przejęli hotele i stworzyli w nich ośrodki tortur. Uciekaliśmy na statek ratunkowy wysłany przez Maltę. Zabraliśmy ze sobą niemieckiego trenera piłkarskiego, siostrę prezydenta Mauretanii, księcia z Bahrajnu, jakiegoś faceta z Teksasu i filipińską pracownicę hotelu.”
Dziś państwo Moriarty próbują opowiadać swoją historię na całym świecie. Może i my powinniśmy ją usłyszeć myśląc o przyczynach wielkich niepokojów na świecie i oceniając naszą w nich rolę oraz odpowiedzialność za ludzi, którzy szukają u nas ratunku z morza, wody i lądu.

Autorem tekstu jest Rafał  Betlejewski

środa, 7 października 2015

Testament Kaddafiego

Treść ostatniego przemówienia Muammara Kaddafiego do narodu wygłoszonego 17 kwietnia 2011. Przedruk za News Rescue. Tłumaczenie Mariusz Agnosiewicz

Przez 40 lat lub dłużej robiłem wszystko, by zapewnić ludziom domy, szpitale, szkoły. Kiedy byli głodni — karmiłem ich. W Bengazi zamieniłem nawet pustynię w pola uprawne, stając przeciwko atakom Ronalda Reagana, który zabił moją adoptowaną córkę, kiedy próbował zabić mnie. Pomagałem później moim braciom i siostrom z Afryki, finansując Unię Afrykańską.

Zrobiłem wszystko, co mogłem, by pomóc ludziom zrozumieć ideę prawdziwej demokracji, w której komitety ludowe prowadziły nasz kraj. Stale jednak było to za mało, jak niektórzy mówili, nawet ludzie, którzy posiadali dziesięciopokojowe mieszkania, nowe ciuchy i meble, nigdy nie byli usatysfakcjonowani, i w swojej chciwości chcieli więcej. Oni to powiedzieli Amerykanom i innym, że potrzebują „demokracji” i „wolności”, nigdy nie zdając sobie sprawy z tego, że proszą o morderczy system, w którym wielcy pożerają małych. Byli oczarowani amerykańskim hasłami, nie zdając sobie sprawy, że w Ameryce nie ma darmowych lekarstw, szpitali, mieszkań, edukacji czy żywności, a jedyne darmowe rzeczy to te, które uda się wyżebrać na ulicy lub miska zupy wystana w długiej kolejce.
Nie liczyło się to, co zrobiłem – dla niektórych to zawsze było mało. Dla innych jednak byłem synem Gamala Abdela Nassera, jedynego prawdziwego Araba i przywódcy muzułmańskiego, jakiego mieliśmy od Saladyna, który Kanał Sueski proklamował własnością swojego ludu, tak jak i ja, idąc jego śladami, proklamowałem Libię własnością mojego ludu, starając się uczynić mój lud wolnym od dominacji kolonialnej — od tych złodziei, którzy chcieli nas grabić.
Obecnie jestem atakowany przez największą w historii machinę wojenną.
Mój afrykański brat, Barack Obama, chce mnie zabić, by odebrać wolność mojemu krajowi, by zabrać nam nasze darmowe mieszkania, darmową służbę zdrowia, darmową edukację i darmową żywność, zastępując to amerykańskim systemem grabieży, zwanym „kapitalizmem”.
My wszyscy w Trzecim Świecie wiemy dobrze, co to oznacza — przyjdą tu korporacje, które już kierują światem, które odpowiadają za cierpienie ludzi.
Nie ma zatem dla mnie alternatywy, muszę się temu przeciwstawić i jeśli takie będzie życzenie Allacha, zginę idąc jego ścieżką — ścieżką, która uczyniła nasz kraj bogatym i zagospodarowanym, zdrowym i obfitym w żywność na tyle, by nawet móc nieść pomoc naszym afrykańskim i arabsakim braciom i siostrom.
Nie chcę umierać, lecz jeśli będzie to konieczne, by ocalić nasze ziemie, nasz lud, te tysiące, które są moimi dziećmi, niechaj tak będzie.
Niech ten testament będzie moim głosem do świata. Niech będzie wiadomo, że przeciwstawiłem się krucjacie NATO, że przeciwstawiłem się okrucieństwu, przeciwstawiłem się zdradzie, przeciwstawiłem się Zachodowi i jego kolonialnym ambicjom, a także, że stanąłem po stronie moich afrykańskich braci, moich prawdziwych arabskich i muzułmańskich braci. Chcę być dla nich promieniem nadziei.
Kiedy inni budowali pałace, ja mieszkałem w skromnym domu. Nigdy nie zapomniałem swojej młodości w Syrcie, nie przepuściłem bezmyślnie naszych narodowych bogactw, i tak jak Saladyn, nasz wielki muzułmański przywódca, który odzyskał Jerozolimę dla islamu, niewiele brałem dla siebie…
Na Zachodzie niektórzy nazywają mnie „szalonym” i „dzikim”, kłamią choć znają prawdę, wiedzą, że nasze ziemie są niezależne i wolne od kolonialnego ucisku. To moja wizja, moja ścieżka. Ona zawsze była jasna dla Was, moich przyjaciół. Moich ludzi. Będę za Was walczył do ostatniego tchu.
Niechaj potężny Allach pomoże nam pozostać wiernym i wolnym.

Mu’ummar Kaddafi został zabity 20 października 2011 roku w okolicach Syrty, miasta, w którym się urodził.
źródło


wtorek, 6 października 2015

Saudyjski sposób na korki w stolicy

Wysoka Komisja ds. Rozwoju Riyadu wpadła na genialny pomysł.
Aby rozładować korki drogowe na ulicy Al-Wizarat, która jest główną drogą dojazdową do lotniska zaproponowała aby zmienić..... godziny pracy ministerstw, które mają swoje siedziby przy tej ulicy.
Podporządkowaniu się temu odmówiły Ministerstwo Zdrowia i..... Ministerstwo Transportu.
Ciekawe, jak zareagowałyby na takie dictum nasze ministerstwa  :D

źródło

poniedziałek, 5 października 2015

Ustawa hamburskiego Landtagu o rozkułaczaniu Niemców

Zgodnie z ustawą hamburskiego Landtagu
"właściwy urząd może zabezpieczyć działki i budynki lub ich część w celu ulokowania uchodźców" - brzmi kontrowersyjny fragment ustawy.
Głosami SPD, Zielonych i Lewicy przeforsowano taką regulację prawną.
Można wywłaszczyć właściciela nawet wbrew jego woli.
Zabudowania będą przekazane na potrzeby uchodźców.
Uważam, że jest to najprostsza droga do zbudowania pełnej sympatii i zrozumienia dla migrantów wśród dotychczasowych obywateli Niemiec.
Nie znalazłem natomiast żadnych informacji na temat rekompensat za wywłaszczone budynki.
Czyli jedno z najważniejszych praw – prawo do własności w Unii Europejskiej zostało złamane w majestacie prawa po raz drugi w bardzo krótkim czasie  – po konfiskatach lokat bankowych na Cyprze. 
Kradzież pieniędzy z kont, rozkułaczanie właścicieli – to już kiedyś było.
I podobno to złe było i Zachód (demokratyczny i liberalny) walczył z takim procederem co sił.
A później nastąpi wielkie zdziwienie, że popularność Kanclerz Merkel leci na mordę, a głosy wyborców zdobędzie: Nationaldemokratische Partei Deutschlands, Alternative für Deutschland  , Patriotische Europäer gegen die Islamisierung des Abendlandes czy inne tego typu ugrupowania.
Dlaczego mnie to nie zdziwi, a będzie zaskoczeniem dla obecnych władz niemieckich?
Tak samo, jak zaproszenie wystosowane to ludności krajów Bliskiego Wschodu nie ograniczy się do osób, które Niemcy chciały przyjąć, ale doprowadzi do masowego exodusu do Nowego Edenu.
Tylko dlaczego kosztem własnych obywateli?
Ale nie tylko własnych -  bo również kosztem innych członków Unii Europejskiej.
Kiedy to nastąpi podobno Europa już nie będzie taka sama.
A jeżeli będzie taka sama jak po 1933 i też zacznie się w Niemczech ?
źródło
źródło

niedziela, 4 października 2015

Obrona City Hall w relacjach uczestnika wydarzeń

Przeczytałem "Karbalę" Piotra Głuchowskiego i Marcina Górki, musiałem więc poznać też książkę „Karbala – raport z obrony City Hall” autorstwa ppłk Grzegorza Kaliciak.
Po lekturze dochodzę do wniosku, że nawet kunszt dwóch doskonałych dziennikarzy, nie będzie w stanie dorównać relacjom uczestnika obrony City Hall.
Zapraszam do zapoznania się z recenzją i oczywiście do lektury książki.
Link do mojej recenzji




Rosyjska interwencja w Syrii

Jak widzieliście w jednym z wcześniejszych postów umieściliśmy tekst z alarabiya.net dotyczący interwencji rosyjskiej w Syrii.
A teraz – spojrzenie z innej strony :-)
Co wydarzyło się w Syrii okiem obserwatora, nie ukrywającego swoich prorosyjskich sympatii – nie tyle politycznych co narodowościowych, bo naprawdę lubię Rosję i Rosjan.
Otóż – na prośbę oficjalnych, legalnych władz Syrii przy akceptacji Rosyjskiej Dumy Państwowej Prezydent Federacji  Rosyjskiej udzielił wsparcia militarnego swojemu sojusznikowi.
Z punktu widzenia legalnych władz syryjskich nie sądzę, aby rozróżniała ona „dobrych” lub „umiarkowanych” (bo popieranych przez USA) rebeliantów i „złych rebeliantów”, którzy są pokłosiem innych „dobrych" rebeliantów szkolonych przez USA w innych czasach w Afganistanie.
Oburzenie Amerykanów oraz krajów sojuszniczych na to, że lotnictwo rosyjskie bombarduje pozycje nie tylko ISIS, ale  i Wolnej Armii Syryjskiej  jest dla mnie przejawem pewnej politycznej schizofrenii.
Bo co by było gdyby (zakładając całkiem hipotetycznie), jakieś państwo  uznało np. powstanie zbrojne zwolenników  PIS na Podkarpaciu (bo „Polska w ruinie” i tak naprawdę to „kondominium rosyjsko-niemieckie”) przeciwko legalnemu Rządowi Platformy Obywatelskiej ???
I tam powstałyby dwa ugrupowania – jedno PiS-u „racjonalnego"  i drugie – fanatycznie religijnego?
Czy to znaczy, że legalnie wybrany Rząd ma prawo bronić integralności Państwa walcząc tylko z tym ugrupowaniem, które nie ma wsparcia państw np. UE a już z tymi, którzy również zbrojnie występują przeciwko legalnej władzy ale są wspierani np. przez francuskich integrystów i Prezydenta Węgier Viktora Orbána -  to już nie ?
Uznając, że Baszszar Hafiz al-Asad jest dyktatorem, ale demokratycznie wybranym   to należy Go wysłać drogą Mu’ammara al-Kaddafiego ?
Hmm, tylko jak takim samym dyktatorem powoli  staje się Prezydent Egiptu Abd al-Fattah Sa’id Husajn Chalil as-Sisi, ale spełnia oczekiwania USA to już jest dobry i nie grozi mu interwencja sił koalicyjnych?
Z podobnymi wynikami jak Prezyden Syrii, został wybrany Aleksandr  Łukaszenko, ale póki co „Baćka” jest traktowany jako ważny partner w negocjacjach pomiędzy Rosją a krajami Zachodu w kwestiach wojny na Ukrainie i nie słychać o żadnej koalicji mającej Go zbrojnie obalać.
Czyli w dalszym ciągu filozofia „może to squrvysyn, ale nasz squrvysyn” przypisywana dwóm amerykańskim politykom – w jednej wersji to słowa Prezydenta Roosevelta o nikaraguańskim polityku i generale -  Anastasio Somoza García  lub według innych źródeł lub Henremu Kissingerowi o Augusto José Ramónie Pinochet Ugarte ma się dobrze.

źródło

sobota, 3 października 2015

Fakty dotyczące Libii Kaddafiego

Doskonale zapewne wiecie co dzieje się obecnie w Libii, ale może warto przytoczyć trochę informacji o tym, jak funkcjonował ten kraj pod rządami Muammara Kaddafiego.
Poniższe zestawienie opracował Rafał Betlejewski. Myślę, że warto się nad tym zastanowić, zwłaszcza porównując Libię "wczoraj i dziś"
pozdrawiam
Ola

Fakty dotyczące Libii Kaddafiego:

  • Nie było rachunków za prąd, który był darmowy dla wszystkich mieszkańców.
  • Udzielanie pożyczek nie było biznesem, libijskie banki były własnością państwa i udzielały pożyczek nieoprocentowanych
  • Jeśli Libijczyk po obronie dyplomu nie był w stanie znaleźć zatrudnienia, państwo wypłacało mu przeciętną pensję w zawodzie danej osoby, do czasu znalezienia zatrudnienia.
  • Libijczycy, którzy chcieli zająć się uprawą roli, otrzymywali ziemię, dom, sprzęt, nasiona oraz żywy inwentarz na rozpoczęcie działalności
  • Kaddafi zrealizował największy na świecie projekt irygacyjny, zwany Wielką Sztuczną Rzeką, składający się z sieci rurociągów oraz studni; dostarczający wodę pitną z podziemnych warstw wodonośnych na Saharze do miast na wybrzeżu kraju. Wielka Sztuczna Rzeka jest uważana za największą na świecie podziemną sieć rurociągów i największy projekt inżynieryjny, jaki kiedykolwiek został zrealizowany. Składa się na nią 1300 studni o głębokości od 80 do 400 metrów, które dostarczają dziennie łącznie ok. 3 milionów m³ wody pitnej do Trypolisu, Bengazi, Syrty i innych miast Libii. Mu’ammar al-Kaddafi określił projekt mianem ósmego cudu świata.
  • Prawo do mieszkania w Libii uznawane było za prawo człowieka. W Zielonej Książeczce autorstwa Kaddafiego pisał on: „Mieszkanie jest podstawową potrzebą jednostki i rodziny, wobec tego nie może ono stanowić cudzej własności”.
  • Wszyscy nowożeńcy otrzymywali od rządu 60 tys. dinarów (50 tys. dol.) na zakup swego pierwszego mieszkania i stworzenie rodziny.
  • Matka, która urodziła dziecko otrzymywała 5 tys. dol.
  • Rząd dofinansowywał 50% ceny zakupu samochodu.
  • Cena benzyny: 0,14 dol./litr
  • Edukacja i służba zdrowia były bezpłatne
  • Jeśli dany zabieg nie mógł być zrealizowany w Libii, rząd finansował koszty zagraniczne, włącznie z podróżą i pobytem.
  • 25% Libijczyków posiadało wykształcenie wyższe. Przed panowaniem Kaddafiego jedynie 25% potrafiło czytać i pisać (dziś 87%).
  • Libia nie miała żadnych zagranicznych długów, posiadała natomiast rezerwy w wysokości 150 mld dol.
źródło

piątek, 2 października 2015

Arabia Saudyjska przeciwna rosyjskiej interwencji w Syrii

Minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej Adel al-Jubeir  wezwał prezydenta Syrii Baszara el-Asada do ustąpienia ze stanowiska i zagroził, że jeśli to nie nastąpi, to zostanie on usunięty siłą.
Jednocześnie szef saudyjskiego MSZ odrzucił inicjatywę Rosji utworzenia koalicji do walki z terroryzmem.
Współpraca Rosji i Iranu z pewnością nie jest mile widziana w Królestwie Saudów, zwłaszcza, że Arabia Saudyjska udziela wsparcia  syryjskim "umiarkowanym rebeliantom", walczącym zarówno z wojskami Asada jak i bojownikami Państwa Islamskiego
Obserwując zaangażowanie Rosji na Bliskim Wschodzie,  przypomina mi się cytat z "Eneidy"
- Timeo Danaos et dona ferentes
źródło
źródło

czwartek, 1 października 2015

Reserved w Arabii Saudyjskiej

Kolejna polska firma pojawiła się w Arabii Saudyjskiej. Po otwarciu sklepów w Egipcie, Katarze i Kuwejcie LPP SA - właściciel m.in. marki Reserved otworzył swój pierwszy sklep w Królestwie Saudów.
Niebawem, bo w dniach 24 - 29 października 2015 kontakty gospodarcze z Saudyjczykami będą starały się nawiązać firmy związane z Silesia Chamber of Commerce
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w  2014 r. polski eksport do Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kataru wzrósł o 45 proc. – z 1,3 do 1,9 mld USD.
Zawsze cieszy nas widok znanych polskich marek w saudyjskich sklepach i mamy nadzieję, że pojawią się kolejne.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...