4/08/2014

Orzeł wylądował...... w Arabii Saudyjskiej



Po tygodniowym zwiedzaniu Emiratów Arabskich wczoraj udało nam się wreszcie dotrzeć do Arabii Saudyjskiej. Jeden dzień pobytu w Al-Khobar to zbyt mało aby cokolwiek powiedzieć o tym mieście, ale pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne.
Al-Khobar zdecydowanie różni się od przereklamowanego moim skromnym zdaniem Dubaju. Tutaj wszystko jest.... zwyczajne, arabskie z olbrzymim (niestety) nalotem europejskości. Ogromne centra handlowe jak Dhahran Mall czy Al-Rashid Mall mają powierzchnię znacznie większą niż warszawska Arkadia czy łódzka Manufaktura.  Hipermarkety Carrefour niczym nie różnią się od tych znanych mi z Polski (może z wyjątkiem stoisk z daktylami, których jest tutaj pełna gama i działu warzywno-owocowego, gdzie po raz pierwszy widziałam..... kwiaty bananowca (wie ktoś może jak to przyrządzić ?????).
Natomiast sklepy sieci handlowych Al-Danub, LuLu i HyperPanda to prawdziwy raj dla miłośników przypraw arabskich i hinduskich.
Souk w Al-Khobar to gąszcz uliczek tematycznych - uliczka z perfumami, uliczka z zegarkami, uliczka z ubraniami, uliczka z......
Na szczęście nie miałam jakichś konkretnych wizji tego miasta, choć tęsknię za tą Arabią z czasów  Sir Lawrence i okresu sprzed proklamowania Królestwa Arabii Saudyjskiej.
Wiem, że postęp jest nieunikniony, wiem, że prędzej czy później znikną z oaz i pustyni nieliczne już osady Beduinów, a wielbłądy zostaną całkowicie wyparte przez i tak wszechobecne  Toyoty, ale..... tęsknię do tej romantycznej wizji rdzennych mieszkańców Półwyspu Arabskiego przemierzających Arabia Felix ze swoim dobytkiem w poszukiwaniu lepszych miejsc do życia.
Tak rozmarzyłam się, ale jestem tutaj szczęśliwa. Mam wreszcie Mojego Wielbłąda i właśnie zaczynam życie Wielbłądzicy Domowej :)

pozdrawiam 
Ola vel Camelot vel Gadzina
Nasze lotnisko wylotowe czyli Al Maktoum International Airport (Dubaj)

29 komentarzy:

  1. Wreszcie wielblady polaczone:)
    Jestem bardzo ciekawa jak zycie codzienne w Arabii bedzie wygladalo z Twojej perspektywy.
    Beda jakies posty o Emiratach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście - będzie cały cykl o Emiratach, zwłaszcza, że udało się zrobić trochę zdjęć :)

      Usuń
    2. Od razu wyczuwa sie powiew swiezosci na blogu nie mowiac juz o zdjeciach, ktore dotychczas byly typu "God bless Bill Gates for copy and paste!" Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Well no więc po pierwsze gratuluję połączenia się pary ..w końcu :) zdjęcie świetne. Ja tak myślę, że za naszego życia to ani beduini ani wielbłądy jeszcze nie znikną ...a co będzie potem?? choćby potop:) :) żartuję . Olu samych cudownych chwil , momentów, dni i tygodni Ci życzę chociaż za stara już jestem żeby nie wiedzieć , że przykrych i trudnych momentów nie da się uniknąć, ale za to niech mijają jak najszybciej. No i napisz koniecznie jak Ci w abaji i czy włosy tez zakrywasz?? Może będziesz mogła trochę wątków obyczajowych wprowadzić na Waszego bloga?? Zazdroszcząca takiej możliwości jak pomieszkanie w Arabii Iwona W. :) ps ta zazdrość to taka zwyczajna nieszkodliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że beduini jeszcze długo będą wędrować swoimi szlakami.
      Abaya zupełnie mi nie przeszkadza, natomiast włosów (oprócz wizyt w meczetach) nie zakrywam. Z wątkami obyczajowymi będzie nieco gorzej, chyba, że uda mi się zaprzyjaźnić z jakimiś Saudyjkami

      Usuń
    2. Czekam na każdy okruszek. :)

      Usuń
  3. OOOO w końcu. Niedawno miałam pytać kiedy w końcu dolecisz. Jestem ciekawa Twych wrażeń i jak będziesz odbierała ten kraj, który mnie osobiście przeraża. Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rudzielcu jak to możliwe, że Ciebie coś przeraża ? :) Nie wierzę :) Iwona

      Usuń
    2. Wrażenia postaram sie opisywać na blogu, ale jeszcze przez kilka dni posty nie będą pojawiały się regularnie, bo czeka nas przeprowadzka

      Usuń
  4. Gratuluję pomyślnego lądowania! Życzę Ci wspaniałych wrażeń, a sobie- intrygującej lektury....
    Buziaki
    Krynia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kryniu - dziękuję i mam nadzieję, że się nie zawiedziesz czytając bloga

      Usuń
  5. Wielbłąd oddaj klawiaturę Oli. Jej wrażenia pewnie będą znacznie inne, jak Twoje - bo zaczynasz już czasami myśleć kategoriami T. E. Lawrence'a. A przecież w brytyjskim dramacie przygodowym z 1962 roku w reżyserii Davida Leana o nim, żadna kobieta nie ma roli mówionej, więc nie popełnij błędu. Bo przecież, na premierze pełnej (216 min.) wersji filmu (8 lutego 1989) David Lean odkrył, że w jednej ze scen wielbłądy biegną w złą stronę na skutek błędu w montażu i nikt tego nie zauważył przez ponad 20 lat. Twój błąd będzie od razu do wychwycenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakiś bogaty Arab powiedział, że jego dziad jeździł na wielbłądzie, jego ojciec już Mercem, on Mercem, jego syn Mercem, ale jego wnuk znów będzie podróżował wielbłądem.
    Czekam, tak jak dziewczyny, na posty w twoim wydaniu, bo na pewno inaczej arabską rzeczywistość będziesz odbierać, jak już się tam zadomowisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co powiedział ten Arab ma wbrew pozorom spore możliwości na realizację i to z dwóch powodów
      - po pierwsze - dużo zależy od tego jak kraje GCC wykorzystają zgromadzony kapitał i jak zabezpieczą swoją przyszłość na okres po wyczerpaniu się zasobów ropy (doskonale poradziły sobie z tym Emiraty Arabskie)
      - po drugi - nawet jeśli uda się krajom Zatoki Perskiej utrzymać obecny poziom dochodów, to jednak duch wędrowca i tęsknota za pustynią w nich nie wygaśnie (mam przynajmniej taką nadzieję)

      Usuń
    2. wkrótce KSA zacznie przyjmować juany, ruble, euro, riale za rope. Zobaczymy w co zainwestują.

      E (K....r)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Z ta kasa to ponoc nie tak rozowo, jakby sie wydawalo patrzac na ceny ropy. Saudyzacja kosztuje i to sporo, przyrost naturalny gigantyczny, oczekiwania rosna, wykwalifikowanych obywateli niedostatek - moze nie byc co inwestowac. W tej chwili KSA ma kilkunastoprocentowa nadwyzke budzetowa, ale zdaniem MFW w 2018 roku bedzie miec deficyt. Wedlug amerykanskiej agencji energii, do 2030 r. Saudia bedzie importerem ropy. Moze krolowi uda sie zagonic rodakow do pracy, ale watpie zeby zwolnili mejdy, kierowcow i sprzataczy. Raczej pozbeda sie wysokooplacanych bialyzh inzynierow. A to juz bylby zjazd.

      Usuń
  7. Aaa! Mam też nadzieję, że zaznajomisz się z żonami kolegów Wielbłąda z pracy i nam opiszesz jak takie prawdziwe życie tam wygląda od kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w tej sytuacji bedą to raczej relacje z kuchni hinduskiej i pakistańskiej :D

      Usuń
  8. hm.. suk w Deira (starej dzielnicy Dubaju) tez tak wyglada :) ze sa tematyczne uliczki.
    Mnie sie tam w Dubaju podobalo - chociaz jak bylam (2006) to przypominal jeden wielki plac budowy, mariny jeszcze nie bylo ani Burj Dubaj i tego najwiekszego malla, ani komunikacji publicznej.

    W carrefour bylo stoisko z oliwkami wielkosci Okęcia, z setkami roznych ich rodzajow, oraz pan, ktory mial specjalna maszyne do "obierania" ananasow na zgrabne krązki :)

    Ba, lotniska tego, co powyzej na zdjeciu, tez jeszcze nie bylo :)

    A tak w ogole to gratulacje, ze wreszcie, juz po roku, przybylas :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dubaj nadal przypomina plac budowy - to się nie zmieniło :)

      Usuń
  9. Miłego życia Wielbłądzicy Domowej! Zniecierpliwością czekam na następne wpisy.Domina

    OdpowiedzUsuń
  10. Miło mnie zaskoczył dzisiejszy post pisany kobiecą ręką - znaczy to,że już jesteście razem:) Wiem o czym piszesz , ta tęsknota za pewnym dobrym, znanym i lubianym światem - miejscami,które miały swoją magię - też często tak mam.Zwłaszcza wracając do domu, miasta które uwielbiałam , a teraz tak bardzo się zmieniło.Na lepsze , ale czasem tych niedogodności, małych ubytków ,które właśnie sprawiały ,że miało to "coś" tak brakuje. Życie jest takie ,że wszystko zmienia się w mgnieniu oka- może dlatego powinniśmy się cieszyć drobnymi chwilami, bo kto wie jak to będzie za kilka lat? Szczęśliwego dziś !:)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja o kwiatach bananowca, moze na słodko wiem, jak mozna przyrządzic kwiaty akacji (czyli robinii akacjowej vel grochodrzewu) i kwiatów czrnego bzu - w ciescie naleśnikowym i smarzone na patelnii.
    Jest blog o kuchnni kwiatowej, wielce prawdopodobne, że znasz , tu skrót do przepisów http://pinkcake.blox.pl/2012/03/Klub-Kwiatozercow-2012.html
    http://pinkcake.blox.pl/2011/07/JADALNE-KWIATY-W-LECIE.html
    http://pinkcake.blox.pl/2011/05/Jadalne-kwiaty-w-maju.html
    http://pinkcake.blox.pl/2010/09/jadalne-kwiaty-A-C.html
    jeśli interesowałby CIe jadalne chwasty to zacznij od Łukasza Łuczaja (botanik) i jego "dzikiej kuchni"
    pozdrawiam
    Karola

    OdpowiedzUsuń
  12. smażone*, zrobiłam błąd
    Karola

    OdpowiedzUsuń
  13. przepraszam, że zawracam głow, ale tu coś znalazlam http://www.youtube.com/watch?v=maCjwqc3zdI
    http://www.greatfood.ie/item_display.asp?cde=3&id=1612
    http://seduceyourtastebuds.blogspot.com/2010/07/how-to-prepare-banana-blossoms-for.html

    jak zrobisz, to pochwal się
    Karola raz jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  14. Zycze szczescia na nowej drodze zycia :-)

    Dubaj byl moim najwiekszym rozczarowaniem w Zatoce. Chociaz trudno mowic o rozczarowaniu, jezeli niczego lepszego sie nie spodziewalam. Jestem za to wielbicielka Omanu a teraz zauroczyl mnie Katar. Siedzac na suku Waqif zastanawialam sie, dlaczego u nas tak nie moze byc? Ale z jakichs niezglebionych dla mnie wyrokow, Allaha widac nie moze.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wielblady wreszcie razem. Ciesze sie razem z Wami. Co do Dubaju mam takie samo zdanie chociaz tu mieszkam i przeprowadzki nie planuje. Niby pomysl z luksusowa turystyka jest ok ale wszystko stalo sie przez to takie sztuczne i na pokaz. Unikam wiec o ile moge dzielnic turystycznych czy zamieszkalych przez "zachodnich" . No i podpisuje sie kopytkami pod postem poprzedniczki, Oman potrafi zauroczyc i jest 100 razy piekniejszy od Emiratow.
    Cudownych chwil w KSA.
    Magda

    OdpowiedzUsuń

Szanowny Anonimowy Użytkowniku
Podpisz się proszę, imieniem lub nickiem
Miło jest wiedzieć z kim się rozmawia :)
pozdrawiamy
Paweł i Ola

PS. Z powodu tak prozaicznego, jak praca zawodowa, na Wasze komentarze odpowiadam w dni powszednie po godzinie 17:00 polskiego czasu
Za wspomniane niedogodności serdecznie przepraszam.