wtorek, 21 października 2014

Abajowy zawrót głowy czyli zmiany w modzie

Arabia Saudyjska zmienia się na moich oczach.
Wiele osób nie chce wierzyć w tempo zmian, jakie tu następują.
Sam czasami w to nie wierzę :-)
Podam Wam przykład modowy.
Kiedy tu przyjechałem obowiązywały abaje w wersji Forda T.
Zgodnie z filozofią Pana Henrego Forda -mogły być w każdym kolorze, pod warunkiem, że był to kolor czarny :-)
Wcześniej były ozdabiane w najwymyślniejszy sposób, miedzy innymi.....  małymi diamentami.
Zabroniono jednak takich ozdób uzasadniając to względami bezpieczeństwa - m.in. chodziło o to, żeby nie dochodziło do napadów na kobiety noszące abaje zdobione kamieniami szlachetnymi .
I jakiś czas  - moda w stylu Pana Fordaa miała się niezle.
Lecz kobiety kobietami by nie były, gdyby metodą kropli drążącej skałę nie wprowadzały zmian w swych wierzchnich okryciach.
Najpierw zaczęły się pojawiać abaje zdobione koronkami, czarnymi oczywiście.
Ale przez to stawały się nieco krótsze, bo jakieś 10% długości zaczęły stanowić koronki.
Później pojawiły się nieśmiałe zdobienia - a to jakiś hafcik, a to krysztaly Swarowskiego.
Ostatnio pojawiają się już abaje kolorowe.
Na przykład w jednej z sieci handlowych służbowe abaje mają sporo elementów fioletowych, który to kolor jest kolorem firmy.
Za chwilę dosłownie można już było zauważyć w miejscach publicznych kobiety ubrane w abaje ze wstawkami w kolorze ecru i rożnych odcieniach szarości.
Raz w jednym z malli widziałem abaje ze wstawką w kolorze krwistej czerwieni.
Ciekaw jestem jak daleko pójdą reformy tego oficjalnego okrycia niewiast w Saudi.
Znając jednak pomysłowość kobiett, bez znaczenia pod jak szerokością i długością geograficzna by się nie znaleźć, to pewnie jeszcze niejedną zmianę zobaczę :-D
Bo jak wiadomo już od wieków - "my rządzimy światem, a nami kobiety" :-D

źródło

źródło

poniedziałek, 20 października 2014

Planowanie remontów czyli jak zostaliśmy odcięci od świata (prawie)

Przedwczoraj wybraliśmy się po zakupy rankiem, świtkiem około godziny ósmej.
Dojeżdżamy do uliczki prowadzącej do głównej drogi - zabarykadowane.
Kolejna  uliczka - to samo. Po półgodzinnym poszukiwaniu w końcu się udało wyjechać z naszego kwartału ulic
Ale wrócić już ciężko, bo wszystkie zawrotki też pozamykane.
Jak pojedziesz zgodnie ze znakami to robisz kolo rzędu 10-15 kilometrów.
Najśmieszniejsze było to, ze nasz sąsiad Alex o 6:30 wyjeżdżał do pracy i wszystko było jeszcze OK.
W godzinę się wyrobili, żeby pozastawiać wyjazdy.
Nie ma żadnego oznakowania, żeby skręcić wcześniej, na objazdach lokalnymi uliczkami tez żadnych informacji.
Nie wiadomo ani co robią, ani jak długo to potrwa.
Zablokowali wjazdy do stacji benzynowej, biurowca i salonu Bentleya.
I jak ja teraz samochód wymienię ???

a takie mamy drogi - na zdjęciu trasa do Uqair. Przepraszamy za jakość fotki, ale zdjęcie zrobione w czasie jazdy.


dziury w jezdni jak widać nie tylko w Polsce - na zdjęciu King Abdullah Road w Jeddah

środa, 15 października 2014

Sukces polskich piłkarzy odczuwalny w Arabii Saudyjskiej. Tutaj łatwo być patriotą

Tak, jak już wielokrotnie opisywałem, Polacy są cenionymi specjalistami i ekspertami w Saudi.
Spora część z nas ma naklejki PL na samochodach, nosi koszulki z orłem czy z napisem "Poland".
Sam noszę smycz z napisem POLSKA na której mam kluczyki od samochodu i  mieszkania.
W wielu innych krajach taka manifestacja polskości nie jest dobrze widziana,  jakis czas temu przeczytałem, ze w UK jakis motocykista dostał w łeb za to, ze miał jakieś  poskie emblematy.
Dzięki temu, ze noszę tą smycz obcy ludzie w windzie mojego biurowca pytają mnie czy jestem z Polski, czy to tylko gadżet.
Kiedy odpowiadam, ze owszem z Polski to..... gratulują mi sukcesu polskich pilkarzy :-D
Fajna sprawa, ze zostało to zauwazone tyle tysięcy kilometrów od domu.
Mam nadzieję, ze dziś również usłyszę gratulacje po meczu z piłkarzami Gordona Strachana, mimo ze wynik nie jest tak dobry.
Ale w końcu konkurenci w grupie poszli nam na rękę i Niemcy zremisowali z Irlandią, tak więc wszystko zostało po staremu :-)
Znam jedną osobę, która podczas wczorajszego meczu była wewnętrznie rozdarta :-D
Jest to najbardziej polski Szkot lub najbardziej szkocki Polak (jezeli chodzi o pochodzenie, a nie charakter) jakiego znam.
Jurek - ten wynik nikogo nie skrzywdził, wiec powinieneś być usatysfakcjonowany :-D

źródło

wtorek, 14 października 2014

„Technical problem" Szacownej Małżonki Mej Aleksandry - czyli w zderzeniu ze skomplikowanymi urzadzeniami.

W związku z długoletnim pożyciem małżeńskim (lata z SMMA liczą się podwójnie, więc już się tego nazbierało tyle, że niebawem to nas sam Pan Prezydent będzie musiał odznaczyć) otrzymałem sporo rożnych prezentów.
Miedzy innymi Iphona, mikrofalówkę i taki duży podajnik wody, na 20 litrowe banki z podgrzewaczem i schładzaczem w jednym.
Oczywiście, wszystkie te urządzenia miałem dostać gotowe do użycia, gdyż nie jestem fanem montaży, o czym wszyscy dobrze wiedzą.
Razem z naszym "korespondentem” zabrała się więc SMMA do ustawiania wszelkich tych dóbr i przygotowania ich do pracy podczas mojej nieobecności.
Wszystko pięknie, ładnie tylko jedna z tych rzeczy jakoś za cholerę prawidłowo nie chce działać.
Zgadnijcie co ?
Raczej nie zgadniecie- był to......  podajnik wody :-D
Wszystko niby działa, lampka od zasilania się świci, ale woda ani nie podgrzana ani nie schłodzona.
Mówię, ze pewnie gdzieś trzeba jakiś przycisk włączyć i będzie OK.
Nie, nie ma żadnego przycisku Oni szukali, to wiedzą. Trzeba jechać i wymienić.
Przyszedł Dinesh, przesunął ustrojstwo, wcisnął „nieistniejący" guzik i tadam, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki woda popłynęła w oczekiwanej temperaturze :-D
źródło

poniedziałek, 13 października 2014

“Jedziemy” - to bez sensu jest... :D

Amr - jeden z kolegów naszego "korespondenta" również w jakimś stopniu staje się domownikiem naszej skromnej nory. Sam z siebie zażyczył sobie, żeby zacząć uczyć Go polskiego.
W zamian zrewanżuje się podstawami arabskiego.
To często rozmawiamy przeplatanym angielskim z polskim, a o poszczególne słowa pytamy, jak to by brzmiało po arabsku.
Któregoś dnia zaczynamy się zbierać do jakiegoś wyjazdu, i tu pada hasło „jedziemy
Nagle widzimy, że Amr ma jakąś dziwną minę i coś analizuje.
Yeah ?, ye ? my ?????” – po czym autorytatywnie stwierdza  „To jest po angielsku zupełnie bez sensu, co mówicie
Położył nas na podłogę tym tekstem :-D

No to "yeah ?, ye ? yedzemy"
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...