Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KSA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KSA. Pokaż wszystkie posty

12/22/2014

Ceny artykułów spożywczych i nie tylko - aktualizacja z 22 grudnia 2014

47
Ceny artykułów spożywczych i nie tylko - aktualizacja z 22 grudnia 2014
W związku z pytaniami o koszty życia i zakupów "spożywki" podaję aktualne ceny w SAR:
Kurs riala saudyjskiego (SAR) można sprawdzić tutaj 

Artykuły spożywcze  

Gruszki afrykańskie 1 kg - 7,95
Pepsi 1l -3 SAR
Frankfurterki wołowe puszka (Brazylia) -  7,5
Musztarda – 3,25
Mielonka drobiowa (puszka) – 6,95 (niestety dla mnie niejadalna)
Kawa rozpuszczalna GOLD (brend Panda – opakowanie takie jak NESCAFE GOLD) – 200g – 22 SAR (promocja) - kawa wyprodukowana w ... Polsce :)
Nescafe classic 200g. -26,50
Herbata Lipton 150 torebek – 19.95
Mleko w proszku 1800g  – 69,95
Olej słonecznikowy 2x1,8 l + 0,5 l. 32,95 SAR (promocja – limit zakupu 2 op. na osobę)
Ser Cheddar Mature (Anglia) 350g- 39,00
Ser Cheddar o smaku keczupu Heinz – 200g. – 20,95
Ser Gruyer (prod. szwajcarskiej) 110 za kilogram
Miód włoski 250g. – 102
Czarny miód egipski 250 g - 19 SAR
Oliwa włoska (smakowa) 250 ml. - 62
Kapusta 1 kg- 0,95
Mango indyjskie 1 kg. – 14,95
Cebula czerwona 1 kg. – 1,45
Cebula żółta 1 kg - 6,95 
Papryka zielona (słodka) – 1 kg. – 2,95
Ciasto „ UM ALI „ –(foremka) – 4,95
Mortadela wołowa z oliwkami (jedna z nielicznych w miarę jadalnych) 1 kg – 16,95
Wołowina mielona - 1 kg -16,95
Baranina mielona - 1 kg- 17,95
Ryż 5kg. – 35,95
Snickersy i inne – mini paczka 270g – 14,95
Majonez 946 ml. -12,95
Makaron – różne rodzaje 500g- 4,50
Kurczak mrożony 1,1 kg – 16,85
Groch łuskany - połówki 1kg. -  7,95
groszek zielony puszka 420g - 5,25
kukurydza puszka 180g.- 2,50
fasola w sosie pomidorowym 420g.- 3,75
parówki wiedeńskie 250g. - 7,50
Kurczak świeży 1 kg. 15,75 
Jadalna  (!!! wędlina drobiowa  65,50
Wątróbka drobiowa 400g - 5,50 
Mleczko kokosowe w proszku Instant -16,95
makaron ryżowy 400 g - 7,95
daktyle 400g 15,95
daktyle KSA1 kg. 26,95
sos do steków hot&spicy 7,95
sos do steków zwykły - 6,75
sos czosnkowy 12 oz 13,50
pikle paprykowe - 1250 gr. 9,25
pikle cytrynowe 400 g 3,50
Syrop karmelowy - 12,50
Sos HP owocowy i sos HP do steków 12,95
Hiszpański szafran mała paczuszka - 39,95
Jabłka Royal Gala(Włochy) – 9,25
Pomarańcze Walencja (promocja) – 1,95
Syrop Jallab 570 ml. 9,95
Syrop tamaryndowy 570 ml.   18,95
Syrop różany  570 ml – 9,95
Ryż  10 kg. – 41, 95
Sałatka z tuńczyka „Rio mare” – 2 puszki – 22,95
Sałatka z tuńczyka „Rio mare” 1 puszka- 11,99
Tuńczyk z oliwą i czosnkiem – 2 puszki- 22,95
Wołowina w puszce- 340 g- 9,95 i 11,95 (innej firmy)
cukier brązowy (tani) 0,5 kg - 5,50
cukier brązowy w kostkach 0,5 kg – 11,95 
czarny miód egipski 0,7 kg - 7,95 
dżem truskawkowy mały -  6,50 
mleko smakowe 200 ml 3,00
płatki kukurydziane z owocami - 19,95
daktyle nadziewane migdałami -27 
Sanpelegrino - woda gazowana 0,7 litra -  5,50,
tic-tac - 1,50
kawa rozpuszczalna Panda 200g. - 18,25
7 up cherry - 2,95
mandarynki pakistańskie 1 kg - 3,95
mandarynki hiszpańskie 1 kg - 18,50
jabłka granny Smith 1 kg - 9,50,
6 muffinek w paczce - 7,95
czekolada Cadbury -100 g - 5,50
batonik cadbury - 2,50
ser Cheddar 1 kg - 50 
herbata Lipton- 20 szt. 4,75 ,
herbata zielona 5,50
Marchewka – 4,50
Jajka 15 szt. - 7,50
Małe masło 25g. – 2,95
Kinder bueno 3 szt – 6,50

słodki melon KSA  - 17,90 
malezyjskie mleko skondensowane, słodzone - 2,95
jogurt 150ml. 1,50
Sunquick 840 ml - 14,75 
Keczup Hainz 700ml - 33,95  
Stek wołowy (Austalia) 1 kg - 82,95 

Chemia i kosmetyki 

FAIRY (płyn do naczyń) – 1,5 l. 18,95
Szampon DOVE 700 ml. 24,50
Chusteczki higieniczne (idą w kolosalnych ilościach) – 6x100szt. + bonus – 13,50
puszka pasty do butów - 4,75
Proszek do prania "Tide"(mutacja "Vizir" ) 6 kg. - 65,95 
proszek do prania "ARIEL" promocja 6 kg. 75,50 
Proszek do prania Ariel 4,5 kg – 62,95
Mleczko CIF różne zapachy 11,25
CIF active Cream - 19,50
Dabur pasta do żębów wybielająca, ziłołowa + szczoteczka gratis - 4,75 
Pasta do zębów Himalaya 75 ml.(ochrona dziąseł) 6 SAR
Szampon przeciwłupieżowy z cytryną Dabur / Vatika - 7,5 (w Polsce od 15 pln  do 18 pln)
Żele pod prysznic 250ml. Nivea różne zapachy 17,00
Camay 250 ml 12,75 
Krem Nivea 500ml. –  32,50
Mydło Dove – 3,95

Oliwka do włosów Dabur - Vatkia- 400 ml -12,25, 
Oliwka do włosów Dabur - Vatkia-200 ml. 10,00 
Szampon kaktusowy 200ml. (przeciw wypadaniu włosów) - 10,00
szczoteczka do zębów Oral-B - od 24,95 do 21,95
szampon Head & Shoulders - 200 ml. promocja - 14,50 regular 20,75
Gilette Fusion Power (1 wkład) - 59,75
pasta do zębów Colgate 75 ml. optic whiye 11,50
szampon Himalaya 400 ml. Neem& almond lotion - 16,75 
Proszek do prania Panda, 1,5 kg do białego i koloru- 17,50  
pasta do zębów Siwak 50 ml. - 2,75
żel Gillette Fusion 24,50 
żel pod prysznic FA 250 ml. z ekstraktem z miłorzębu 13,00 
krem odżywczy do skóry Himalaya 50ml  5,00 

Przyprawy
Lubię gotować, ale jeszcze bardziej lubię "dosmaczać" wszelkie potrawy różnymi dostępnymi przyprawami.
Tutaj na brak przypraw narzekać nie mogę, chociaż nie widziałem jeszcze na przykład majeranku


Fish biryani masala - 4,25
Biryani mix (do ryżu z mięsem) - 3,95
czarny pieprz mielony 100g - 6,95
Garam masala - 7,50,
Achar Gosht Masala 50g - 3,75
chaat Masala 50g - 3,95
Maggi do kurczaka z imbirem i czosnkiem + woreczek 34g - 5,50
chili w proszku lub kurkuma w proszku - 2 x 200g - 11,95
goździki 75g- 10,95
przyprawa do mięsa firmy "Tak Tat" - 150 g - 9,95
kardamon zielony 140g  - 34,95

Papierosy
"Marlboro" i  "Davidoff ID Touch orange" - pomiędzy 9,50 a 10 
nowe "Marlboro" -15,00

Usługi
strzyżenie męskie z oczyszczaniem i nawilżaniem skóry twarzy  - 25 do 35 SAR
Pranie i prasowanie koszuli (długi rękaw) – 5 SAR
Pranie i prasowanie długich spodni – 7 SAR 


Odzież i inne  męskie gadżety
Okulary "Ray Ban" od 850 do 1200 
,BlackBerry Z10 - 2699 
Długie spodnie "North Face" - 385
koszula z długim rękawem"North Face"  - 185

Inne
baterie AAA AKAI 2 szt. -8,95 

Ceny w Centerpoint 

Garnek do tajine (elektryczny) - 240 SAR - chciałem kupić dla Oli, ale się uparła, że woli tradycyjne gliniane  
 Zestaw – garnki 24 cm i 20 cm. średnicy + pokrywki, patelnia 20 cm.  średnicy + pokrywka, rondelek 16 cm.+ pokrywka (promocja) -  181 SAR
Czajnik elektryczny – aluminiowy – 108 SAR
Kubki – 3 SAR /szt. (wielka promocja)
Łyżka do zupy – 14 SAR za szt.

 

Post będę starał się uzupełniać. Zakupy były robione w sklepach "Panda" i "Centerpoint"

Aktualne ceny - gazetka ze strony Carrefour





3/02/2013

Czego brak mi w KSA

Nie jestem samobójcą, więc zacznę do tego, że najbardziej brakuje mi MOJEJ UKOCHANEJ MAŁŻONKI ALEKSANDRY ;)
Poza tym tego, czego tu nie ma.
Jestem wielkim „patriotą kulinarnym” tak więc dań kuchni polskiej czy węgierskiej brak mi bardzo.
Brak polskiego chleba bywa czasem uciążliwy, ponieważ do wyboru mam albo chleb arabski czyli pszenne placki albo pieczywo tostowe w angielskim stylu, którego nie znoszę jak morowej zarazy.
Brakuje mi wędliny, bo tutejsze nie są niestety najwyższych lotów.  I nie chodzi o to, że nie zawierają  wieprzowinki. Lokalne wędiny, które tu jadłem są jakieś takie niedoprawione i mało zdecydowane w smaku.
Na przykład w Turcji produkują kiełbasę z indyka w oparciu o polski przepis na ”krakowską podsuszaną”  Ta turecka "podróbka" naszej rodzimej "Krakowskiej" jest genialna w smaku. Nazywa się bodajże „polska” i droga jest tam jak sto nieszczęść.
Tęsknię za twarogiem (lokalne sery białe w smaku przypominają fetę) i  jogurtami smakowymi.
Tu jest tylko jakaś mutacja „Activii” (a ja na szczęście nie mam problemów, które pomaga rozwiązywać)  lub wyroby jogurtopodobne z połową tablicy Mendelejewa.
Soki owocowe - te 100% kosztują jakieś abstrakcyjne pieniądze typu 20-25 SAR za litr.
Brak mi wody mineralnej gazowanej w ludzkiej cenie, bo jest albo Perrier albo Sanpellegrino i nie są najtańsze.
Słodyczy - bo tutaj nawet czekolada Cadbury smakuje jakby była wymieszana dodatkowo pół na  pół z cukrem (Kinder Bueno również).
Jak pobędę tu dłużej, to i pewne lista się zrobi bardziej kompletna.

2/25/2013

KSA a język angielski

Podobno w KSA wszyscy się uczą angielskiego jako drugiego języka.
Efekty przypominają jednak wysiłki edukacyjne nauczycieli  języka rosyjskiego za czasów mojej młodości.
Niby uczyli się wszyscy, a mówiło niewielu :)
Tak więc angielszczyzna na poziomie  „efficient” stanowi czasami większą szkodę niż pożytek.
O ile z większością managerów wyższego szczebla porozumiesz się bez problemu, to jak zaczniesz za bardzo „dziwaczyć” w rozmowach z innymi,  to zginałeś bracie jak Andzia w pokrzywach.
Ja nie mam tego problemu, bo mój angielski jest „naumiany” głównie za pomocą lektorów (native speakerów i najczęściej  poza Polską),  którzy kładli nacisk tylko na jeden aspekt – KOMUNIKATYWNOŚĆ.
To czy moja gramatyka doprowadzi do stanu agonalnego purystę językowego – „doesn't matter” :)
Ważne, żebym ja zrozumiał i żeby mnie zrozumieli.
Jednak zdarzają się sytuacje, w których żeby się dogadać muszę stosować „English –pidgin”  połączony z machaniem łapami.
Mam teraz kierowcę Hindusa – Ali Radżę.
Kochani to jest wyzwanie, żeby przekazać o której godzinie mamy być w określonym miejscu, albo że chcę pojechać do sklepu lub na obiad - absolutny hardcore.
Gość jest przemiły, i szalenie uczynny ale to nie Jego wina, że ja nie mówię w urdu :)
On zna urdu i się prawie ze wszystkimi dogaduje :D

Konkluzja - uczmy się języków obcych. Angielski to za mało - teraz pora nauczyć się arabskiego, hindi, urdu,  mandaryńskiego i każdego innego jężyka, który wydaję się bardziej lub mniej przydatny.
Tylko kiedy ja na to znajdę czas ???

2/24/2013

..... i dla wizy przedłużenia rzucim się przez morze...

14
..... i dla wizy przedłużenia rzucim się przez morze...
Jako, że czas płynie nieubłaganie musiałem się udać za granicę KSA.
Ważne: jeżeli macie wizę biznesową wielokrotnego przekroczenia granicy musicie opuścić terytorium KSA nie w przeciągu 30 dni, ale co 28, bo tyle dni liczy sobie miesiąc w kalendarzu muzułmańskim.
Nie sugerujcie się tym, co jest napisane w wizie (30 dni) bo tak to tutaj nie działa, i były przypadki wstemplowania „misia” w paszport i zakaz powrotu do KSA na okres 5 lat.
Tak więc, jako że Bahrajn to najbliżej położone obce państwo w okolicy Al.- Khobar o godzinie 16:00 zasiadłem z  kierowcą do samochodu.
Tu kolejna ważna informacja – nawet, jak macie samochód służbowy a nie macie pozwolenia na opuszczenie kraju tym samochodem to Was zawrócą z granicy.
Załatwcie  „permit” na wyjazd za granicę, jak otrzymacie samochód,  bo później wszyscy o tym zapomną a Was czekają kłopoty na granicy.
Ale wracając do tematu – po drodze udaliśmy się na stację benzynową i za 10 SAR (8,40 PLN) mój kierowca zatankował 16 litrów benzyny 95.
Wiem, że o tankowaniu pisałem, ale ceny paliwa zawsze wprawiają mnie w zachwyt i osłupienie.
Później wjechaliśmy na piękny mający 26 km długości.most łączący Arabię Saudyjską i Bahrajn.
Cena za przyjemność podróżowania przez saudyjską cześć tego cudu inżynierii wynosi 20 SAR czyli 16, 80 PLN.
To tylko parę groszy drożej, niż podróż  „wyrobem  autostradopodobnym" na trasie Kraków - Katowice, a widoki niezapomniane.
Praktycznie na samym brzegu budowane są dwa wieżowce.
Droga równa jak stół, dwa pasy w każdą stronę.
Dojechaliśmy do przejścia granicznego- najpierw sprawdzono czy samochód może opuścić kraj, mimo, że za kierownicą siedział Saudyjczyk ubrany jak na Saudyjczyka przystało :)
Później dojechaliśmy do kontroli paszportowej i znowu zaskoczenie.
Pan Pogranicznik rzucił tylko na mnie okiem, natomiast mój kierowca musiał się gdzieś udać w celu sprawdzenia jakiegoś detalu (podobno nie wyrejestrował go system i figurował w nim jako osoba, która jeszcze nie wróciła z Kataru.
Na rubieży pomiędzy Bahrajnem i KSA wypaliliśmy papieroska, i jako, że nie można otrzymać z polskim paszportem żadnego typu wizy na granicy drogowej (co ciekawe, na lotnisku w Manamie, jeżeli macie wizę innego kraju Zatoki dostaniecie bez problemu 2 dniową wizę tranzytową za skromną opłatą bodajże 99$) powróciliśmy do KSA.
Samochód sprawdzono na okoliczność posiadania zabronionych substancji płynnych i bez problemu przejechaliśmy prze most (ty razem bezpłatnie, bo za przyjazd z tamtej strony kasują Was w Bahrajnie.:-)

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Skyscraper City

Poniżej King Fahad Causeway Bridge - most łączący Arabię Saudyjską i Bahrain 
Długość mostu prawie 26 km


2/22/2013

Plac zabaw dla dużych chłopców

Tak jak się wczoraj zdeklarowałem przybliżę Wam jak wygląda ośrodek szkoleniowy dla Rescue Teamów w Arabii Saudyjskiej.
W oparciu o moje doświadczenia krajowe spodziewałem się salki z tablicami poglądowymi, kilkoma przekrojami gaśnic, rzutnikiem multimedialnym i prezentacjami.
W sferze ćwiczeń praktycznych – placyku do ułożenia kilku palet, ewentualnie skromniutkiej wanny do pożarów cieczy i hasta la vista, baby. :)
Taaak, ale KSA ma zwyczaj mnie zaskakiwać.
Jak się ktoś za młodu naczytał „Jak Wojtek został strażakiem” a później obejrzał „Ognisty podmuch"  z Robertem de Niro  to znalazł się naprawdę we właściwym miejscu ;-)
Przyjechaliśmy, a tam pachnący jeszcze farbą budynek, świeżo otwarty przez jakiegoś Ważnego Pana Ministra (o czym świadczyły zdjęcia na ścianach z datownikiem).
Salek wykładowych – od groma –wszystkie tematyczne. BHP, pierwsza pomoc, pożarówka.
Wyposażenie multimedialne - pierwsza klasa.
Ale dopiero plac do ćwiczeń praktycznych mnie powalił na kolana.
Poszliśmy się przebrać- a tam w szatni nowiutkie Nomexy do wyboru do koloru, amerykańskie buty pożarnicze, hełmy, jakie tylko dusza zapragnie (nie znalazłem” Kaliszanki”, ale i tak było w czym wybierać)
Aparaty powietrzne  i ucieczkowe Drägera, sprzęt  nurkowy Maresa.
Na placyku: 3 kondygnacyjna komora dymowa, komora rozgorzeniowa,  wydzielone miejsca do ćwiczeń gaszenia wszystkich typów pożarów z gazami włącznie.
W środku – basen do ćwiczeń z ratownictwa morskiego głęboki na jakieś 15 metrów. z symulatorem łodzi otwartych i zamkniętych oraz symulator helikoptera ratowniczego do podejmowania rozbitków lub pracowników z platform wiertniczych.
Na tym zakończę swoją opowieść- za tydzień tam wracam :)

2/22/2013

Ośrodek szkoleniowy

Chciałbym mieć w Polsce, choć jeden tak wyposażony ośrodek szkoleniowy jak ten w którym wczoraj byłem. Na szczegółowy opis musicie poczekać do jutra :)

2/22/2013

Powrót do przeszłości - czyli Forever Young

Dziś w ramach weekendu pracującego zostałem wysłany na szkolenie Rescue Teamów do specjalnego ośrodka treningowego. Nie byłby w tym nic zabawnego i ekscytującego, gdyby nie fakt, że w takich szkleniach od lat biorę udział nie jako kursant, a jako trener. Mimo tego, że w Szkole Głównej Służby Pożarniczej językiem, który pracowicie studiowałem był rosyjski to przez kilka ostatnich lat życia wbił mi się do głowy spory słowniczek pożarniczy w języku "language". To umożliwiło mi wypełnienie testu kompentencyjnego - wstępnego na pozimie 100% zanim znakomita część współkursantów zdążyła przeczytać pytania ze strony pierwszej  :-)

Kiedy zatwierdzałem plan tego szkolenia, wymusiłem na organizatorze gaszenie praktyczne. Bo tutaj szkolenia w zakresie p.poż nie są integralną częścią szkolenia wstępnego BHP,  tylko osobnym kursem specjalistycznym.
Szkolenie prowadził starszy, przesympatyczny emerytowany policjant dochodzeniówki z Filipin. Nieźle sobie chłop radził, ale zawsze jest jakieś "ale" jak się człowiek uprze :-D
Parę razy zastrzeliłem go pytaniami lub wykazałem niepełną znajomość środków gaśniczych. Ponieważ w SGSP miałem naprawdę niezłego sadystę jako wykładowcę akurat tego zakresu wiedzy, to wpędziłem biedaka na takie pole minowe, że pozwolił mi prowadzić kilka części wykładu, kiedy zauważł mój specyficzny wyraz twarzy (wszyscy, którzy mnie dobrz znają, wiedzą o którą z moich minek chodzi,  a facet szybko sie nauczył ją rozpoznawać :-DDD).  Mieli błąd w materiałach szkoleniowych z gatunku tych, za które na kolokwium wyleciałbym niczym północnokoreańska rakieta za drzwi :-DDD.
Błąd polegał na doborze środka gaśniczego do typu pożarów. Chodzi o pożary typu "A" (ciała stałe pochodzenia organicznego),  ktore chcieli gasić gaśnicą śniegową czyli CO2. Powiedziałem, że jak zgaszą tego typu pożar "śnigówką",  to ja zacznę po powierzchni basenu chodzić :-)
W części praktycznej czułem sie jeszcze lepiej :-).
Ale dam im szansę się odegrać - jest jeden certyfikat, którego jeszcze nie mam (Offshore Survival - niezbędny przy pracach na platformach). Podejrzewam, że moja dzisiejsza upierdliwość zostanie sowicie wynagrodzona :-DDD

2/20/2013

Jak się przeziębić – poradnik dla początkujących „Zatokowców”

Po pierwsze- zachłysnąć się pięknym słońcem i przyjemną temperaturą (było ok. 26-29 stopni przez pierwszy tydzień).
Po drugie – zlekceważyć ochłodzenie do 19-21 stopni, (bo to u nas przecież ciepełko) i chodzić w samej koszuli.
Po trzecie – zlekceważyć pierwsze pociągania nosem i lekki ból gardła i…..proszę bardzo – wizyta w aptece gwarantowana :(

2/19/2013

Poszukiwania fryzjera zakończone sukcesem

Pamiętacie, jak szukałem fryzjera w mallu ?
Nie poddałem, i ruszyłem wczraj na dalsze poszukiwania ;-)
Zgodnie z sugestiami udałem się do Pandy - czyli lokalnego hipermarketu.
Jak każe tradycją, niezależnie od tego o której wyjdę z pracy i dojadę w jakiekolwiek miejsce – za chwilę zaczyna się czas modlitwy. Tak też i było tym razem – znalazłem Pana Fryzjera – usłyszałem, że po modlitwie bo miał klienta na fotelu.
Klientowi robił profesjonalne oczyszczanie twarzy ( z parą wodną i w ogóle).
Zdążyłem jeszcze spożywkę kupić i czekam na koniec przerwy.
Na którymś z blogów przed wyjazdem znalazłem informację, że Panowie Fryzjerzy często mają swoje wizje fryzur, a pojęcie "ostrzyc krótko” nie specjalnie znajduje uznanie.
Cóż, ja mam na głowie max 5-6 mm. szczeciny do dużo nie namiesza ;-)
Jak mu się uda namieszać – to też niewielka strata – za dwa tygodnie odrośnie.
Pan grzecznie zapytał co ma zrobić, potem zapytał jeszcze raz, wziął maszynkę założył końcówkę i ponownie zapytał  – ja jednak byłem bardzo zdecydowany. Pan chyba poczuł się lekko urażony, że jego propozycja nie znalazła mojego uznania, ale robotę wykonał perfekcyjnie. 
Później delikatnie acz stanowczo skrytykował stan mojej cery (podobno się świeciła) i w ramach promocji dla nowego klienta namaścił jakimś kremem.
Po zakończonym zabiegu  położył mi na twarz gorący ręcznik.
Bajka, jak z amerykańskich filmów – do wyrównania boków i ogolenia szyi użył jednorazowej brzytwy.
Podsumowanie odnośnie doświadczeń w tym obszarze innych osób piszących z Zatoki:
Tak - Panowie Fryzjerzy próbują forsować swoje koncepcje.
Nie  potrafią ostrzyc krótko zgodnie z życzeniem klienta.
Cena za tę przyjemność? Razem z maseczką i gorącym ręcznikiem - 45 riali.

2/17/2013

Zakupy w Dhahran Mall (post ze specjalną dedykacją dla Nessuno, Potarganej, Misteg i wszystkich miłośników zakupów)


 
Jako że lata temu zrezygnowałam z noszenia długich włosów na rzecz fryzury zbliżonej do tej preferowanej przez większość armii świata po prawie dwóch tygodniach od ostatnich postrzyżyn wpadłem na pomysł odwiedzenia przybytku kultu niewiast wszech krajów i wszech kultur  - salonu fryzjerskiego w centrum handlowym "Mall of Dhahran"
Skromny ten budynek jest widoczny z odległości około 3 km i przy nim np. takie Centrum Handlowe w Jankach wygląda jak Gminny Ośrodek Zdrowia.
Jednak nie dane było mi od razu skorzystać z uroków tego przybytku, ponieważ nastąpił czas modlitwy.
W kulturze Islamu nie ma stałych pór modlitw - są one związane z realnymi porami dnia – czyli pierwsza modlitwa o wschodzie słońca a ostatnia przy jego zachodzie. Sposób wyboru godziny modlitwy jest ściśle określony i codziennie pora ta się zmienia.
Tak więc wpadłem do centrum handlowego a tam wszystkie sklepy właśnie są zamykane i pracownicy udają się na modlitwę.
Wykorzystałem ten czas na penetrację i lokalizację potencjalnych miejsc wartych odwiedzenia, co by zadośćuczynić prośbom moich Szanownych Koleżanek i ceny produktów różnorakich, acz luksusowych im sprawdzić.
Znam się na tym jak kura na pieprzu, ale co tam ... :)
Znalazłem sklep kosmetyczny. Hala potężna a ja z biednym Asifem (mój kierowca) sami otoczeni hordą spragnionych zakupów…....   Pań oczywiście chciałem napisać ;-)
Zaatakował mnie od razu bardzo uprzejmy sprzedawca, więc nieśmiało zapytałem o jakieś męskie perfumy, bo na szczęście o tym mam niejakie pojęcie.
Duuuższy błąd – Pan zaczął oprowadzać mnie po tym lotnisku, pokazując produkty wszystkich najlepszych marek. Wyhamowałem go zapytawszy o cenę Chanel Egoist 100 ml.
Cena – drobiazg – 540 riali.
Dalej nie było wcale lepiej – wszedłem do sklepu CK.
Zobaczyłem całkiem fajne bokserki. Cena 275 riali.
Buty wyjściowe Geoxa – 750 riali.
Ku wielkiej uldze Asifa odpuściłem sobie wizytę w sklepie Bossa – to co zobaczyłem już mi wystarczyło.
Później tylko dzięki czujności mojego Kolegi uniknąłem kłopotów – nie wtargnąłem do części zarezerwowanej tylko dla kobiet (jakby cała reszta była dla facetów :-DDD).
Moja konkluzja po dzisiejszym dniu - Saudyjczycy to bardzo mądrzy ludzie - zawsze mogą powiedzieć żonie – „Moja droga, nie mogę zobaczyć tych koszuleczek, bluzeczek, torebeczek  i  nie, wiem czy  wyglądasz w tym dobrze BO MNIE TAM NIE WOLNO WEJŚĆ
I Panowie  myk, myk do stoiska Ferrari, Omegi albo innego z gadżetami dla facetów.
Czy się ostrzygłem ?
NIE!!!
W tym przepięknym budynku nie przewidzieli fryzjera męskiego ;-)

2/17/2013

Zimno jak w psiarni czyli jak się człowiek szybko przyzwyczaja do dobrego



Dziś od rana pogoda mnie nie rozpieszczała.
Smutno, ponuro, słońca jak na lekarstwo i wieje jak cholera.
Podczas przerwy na papierosa (mam na swoim piętrze taki malutki taras wielkości lotniska dla awionetek) wyszedłem tylko w koszuli a tam tak duje, jakby się kto powiesił.
Wypaliłem skulony, trzęsący się i jak niepyszny wróciłem błyskiem za biurko.
O 17:00 kiedy nastąpił czas powrotów jak nie lunie (wg oceny bardziej obiektywnych osób, jak np. Iwonka było to tylko kilka kropel deszczu przez parę minut). Normalnie – zamróz i poniewierka.
Ja galopem w zapiętej „pod szyję” marynarce do samochodu i ………spojrzałem na termometr.
Temperatura na zewnątrz ……..21 stopni Celsjusza ;-)

2/16/2013

Fog or smog czyli pogoda zmienną jest

Fog or smog czyli pogoda zmienną jest
Sobotni poranek Wam kojarzy się z początkiem weekendu.
Dla nas - z jego końcem.
Dziś rano, oczekując na mojego kierowcę wyjrzałem przez okno  i stwierdziłem, że muszę poprosić o umycie okien bo nic nie widzę przez szyby.
Ale nie – to tylko mgła jak mleko. Ruszyliśmy w kierunku firmy a na drodze Apokalipsa.
Wygląda na to, że samochody w Saudi nie mają świateł przeciwmgielnych albo nie jest przyjęte ich używanie. Do sygnalizowania swojej pozycji na drodze używa się ….świateł awaryjnych.
I bądź człowieku mądry i pisz wiersze kto gdzie ma zamiar pojechać ... ?
Efekt - kosmiczny korek, a po drodze – kilka spektakularnych  "dzwonów".
A później ...  znowu piękna pogoda jak w lipcu w Polsce (jak lato jest łaskawe).

2/16/2013

Saudyjczycy



Bardzo mili, uśmiechnięci,  z doskonałymi  manierami i wielką kulturą.
Wymagają szacunku oraz respektowania ich praw i zwyczajów zdecydowanie bardziej restrykcyjnie niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni w Europie.
Fakt bycia obcokrajowcem nie jest powodem do pobłażliwego traktowania i taryfy ulgowej.
Nie spotkałem się z traktowaniem z góry, o czym słyszałem lub czytałem na innych blogach.
Może to wynikać ze środowiska w jakim pracuję - jestem jedynym Europejczykiem w firmie.
Wszyscy starają się mi nieba przychylić i są w stosunku do mnie bardzo troskliwi. 

Ich kultura wymaga przywiązywania wielkiej uwagi dla wypowiadanych słów oraz bardzo uważnego słuchania tego, co Wam chcą powiedzieć.
Nie spotkacie się tutaj z wypowiedzianą wprost krytyką Waszych niewłaściwych zachowań.
Tutaj wymaga się od Was zrozumienia aluzji, bo zwrócenie komuś uwagi jest przejawem złego wychowania.

Myślę, że najprościej będzie na moim własnym przykładzie. 
W środę, czyli ostatni dzień przed weekendem tak jak w większości dużych firm czy korporacji  na świecie obowiązuje „Casual Day” – czas mniejszej dyscypliny w ubiorze.
Mając w perspektywie wyjazd na budowę założyłem bojówki, bluzę z długim rękawem (ważne – łokcie i kolana w Arabii Saudyjskiej muszą być zakryte – tak stanowi i zwyczaj i prawo)  pojechałem do firmy zabrać resztę rynsztunku czyli Catepillary (buty) na łapy, okulary ochronne w wersji lustrzanka oraz kask. Zanim się do końca wyposażyłem spotykam mojego kolegę , który pracuje na równorzędnym stanowisku z moim.
Bo bardzo serdecznym powitaniu usłyszałem – „ O -  widzę, że się wybierasz na budowę”.
I tak umarły moje marzenia o bojówkach i bluzie w pracy w środę – mogę zdjąć marynarkę i krawat, zmienić spodnie na inne niż garniturowe, ale to już wszystko na co mogę liczyć.
Tak właśnie to działa – nikt Wam nie powie wprost: "Stary, tak nie przychodzimy do pracy mimo „casual day” – na twoim stanowisku wymagamy jednak zachowania pewnych standardów ubioru”.
I nie ma znaczenia, że pracownicy niższego szczebla nawet na co dzień chodzą w jeansach, bluzach i w klapkach.

Kobiety w Arabii Saudyjskiej są otoczone szacunkiem i troskliwą opieką, tylko okazywaną inaczej niż w naszej kulturze.
Moja firma jest bardzo liberalna jak na warunki saudyjskie – zresztą Prowincja Wschodnia jest zdecydowanie bardziej „rock&rollowa"  niż np. Riyadh.
Pracują z mami kobiety – część w wydzielonej strefie, do której faceci nie mają wstępu, ale jest także grupa kilku pań, które pracują  w sekretariatach działów i mają stały kontakt z pracownikami firmy.
Można się oczywiście grzecznie przywitać, porozmawiać chwilkę o pogodzie ale na tym doradzałbym zakończenie nieformalnych kontaktów.
Istotne jest zachowanie w windach – jeżeli windą jedzie sama kobieta lub ich grupa to raczej poczekajcie na następną windę, chyba że sama Wam zasygnalizuje, że nie ma nic przeciwko Waszemu towarzystwu.
Inaczej możecie się wpędzić w poważne kłopoty - wejście do windy mimo braku akceptacji albo wręcz zlekceważenie sygnału „nie może doprowadzić do konsekwencji karnych.
W tym przypadku prawo jest naprawdę bardzo surowe.
Kobietom w Arabii Saudyjskiej nie wolno prowadzić samochodów.
Ale patrząc na sceny na drogach wcale się nie dziwię. Odezwie się teraz we mnie męski szowinizm i narażę się wojującym feministkom, ale rozumiem i w pełni popieram Saudyjczyków ;-)

2/15/2013

Ruch drogowy w Arabii Saudyjskiej

Ruch drogowy w Arabii Saudyjskiej
Wbrew moim wyobrażeniom nie wszyscy Saudyjczycy jeżdżą Bentleyami z platynowymi klamkami ;-) 
Ruch drogowy w Arabii Saudyjskiej jest  ……  intrygujący.
Nie jest prawdą, że nie używa się  kierunkowskazów.
Często jednak włączony np. lewy kierunkowskaz nie oznacza chęci skrętu w lewo lub zmiany pasa na lewy.
Może oznaczać wszystko – od chęci skręcenia w prawo, po fakt, że kierowca zapomniał wyłączyć migacz.

Skręt z prawego pasa w lewo ?
Żaden problem. I w tym miejscu ważna jest inna informacja – "mistrzami kierownicy" są bardzo często Hindusi i Pakistańczycy. Ich styl prowadzenia samochodu przypomina połączenie stylu jazdy warszawskiego cwaniaka i przedstawiciela handlowego sprzed 10 lat z umiejętnościami sieradzkiego kapelusznika. (mam nadzieję, że nikt z Was  nie obrazi się za takie porównanie)

Poniższą informację powtarzam za doświadczonymi „zatokowcami” – w przypadku kolizji z Saudyjczykiem nawet w przypadku jego ewidentnej winy (no może poza wjazdem w tył Waszego samochodu, ale na to też nie ma gwarancji) macie w kontakcie z Policją szansę na to, że nie Wam zostanie przypisana wina mniej więcej taką jak bałwan w piekle.

Wynika to z prostej rzeczy – Panowie Policjanci nie zawsze znają angielski w stopniu umożliwiającym pełne zrozumienie Waszego tłumaczenia, natomiast z Saudyjczykiem rozmawiają w języku ojczystym i to Jego wersja zdarzenia trafi do raportu ;-)

Jednego dnia widziałem dwa "kwiatki" - oba w wykonaniu Saudyjczyków.
Pierwszy – pan w wieku średnio-średnim jadąc bardzo ładnym, nowiutkim Cadillac”iem w korku pisze oburącz SMS-a. Efekt oczywisty – bliskie spotkanie 3 stopnia z tyłem poprzedzającej go Toyoty.
Przypadek drugi – młody Saudyjczyk w Dodge Viperze jedzie idealnie zgodnie z przepisami, gdzie maksymalna dopuszczalna prędkość w KSA to 120 km/h.
Przecież każdego z nas by powiodło na pokuszenie, żeby na w miarę pustej trzypasmówce wcisnąć pedał gazu do oporu :)

Wielkim problemem nawigacyjnym jest bardzo duża ilość istotnych lokacji pozbawionych adresów.
Adres podaje się bardzo często na zasadzie „ Wedle rosochatego dębu, gdzie się latoś łońskiego roku stary Maciaszczyk obwiesił
Tak więc bardzo ważne jest planowanie trasy za pomocą map Googla, które jest dobrze wydrukować i liczyć zjazdy i skrzyżowania mając nadzieję, że któraś z ulic ma nazwę lub numer.

Jeżeli macie możliwość – przez pierwszy tydzień – dwa starajcie się korzystać z usług firmowych kierowców i uczcie się zasad ruchu – np. jak ktoś się wciska to nie udowadniajcie mu, że to Wy jesteście na prawie.
On i tak wjedzie ....   a co do kontaktów z drogówką - czytaj wyżej.
Wszystkie zdarzenia drogowe muszą być zgłoszone drogówce.
Szczególnie jeżeli jedziecie służbowym samochodem i jesteście expatami.
Stracicie na to mnóstwo czasu – ponieważ takich zdarzeń jest naprawdę bardzo dużo, a poza tym wydaje mi się że dugi czas dojazdu drogówki ma też element wychowawczy .
Następnym razem dwa razy się zastanowisz, czy naprawdę się tak spieszysz mając w perspektywie godzinkę czy dwie czekania na ich przybycie.

Saudyjczycy część stłuczek załatwiają między sobą przepraszając się wzajemnie, życząc sobie dobrego dnia i odjeżdżając każdy  w swoją stronę.  Takiego podejścia do "stłuczki" bardzo im zazdroszczę.

Dużo wypadków jest z udziałem bardzo młodych kierowców w bardzo dobrych samochodach – ale to akurat nie jest specyfiką tylko KSA.

Kolejna kwestia – reakcje na zachowanie innych kierowców.
Typowa reakcja polskiego wściekłego kierowcy – z machaniem rękoma i komentowaniem moralności przodków adwersarza, szczególnie po kądzieli  - tu się nie sprawdzi.
Po pierwsze - tracicie twarz, po drugie jak zbluzgacie kogoś po angielsku używając najpopularniejszych zwrotów w języku angielskim może się to skończyć aresztowaniem za obrazę moralności.
Za to można dostać deport, porcję batów lub odsiadkę.

Lepiej przecisnąć klakson na drugą stronę kierownicy ;-) Tak tu robią wszyscy i jest to akceptowana forma wyrażenia swojej dezaprobaty :-D

Most  pomiędzy Arabią Saudyjską a Bahrainem (zdjęcie pochodzi z Wikimapii)

2/15/2013

Ważne słowo – Saudyzacja



Ostatnimi czasy w krajach GCC (Gulf Cooperation Council)  został wdrożony system kształcenia i aktywizacji zawodowej obywateli poszczególnych krajów Zatoki. Tak więc jest saudyzacja, kataryzacja, emiratyzacja itd.

Z czego się to moim zdaniem bierze i jakie ma dla nas konsekwencje?

Dla nas, Europejczyków i Amerykanów raczej żadne.  
Po prostu z Europy czy z Ameryki firmy w GCC sprowadzają tylko wysokokwalifikowanych specjalistów, których brakuje na rynku i nie stanowimy konkurencji ani zagrożenia na rynku pracy dla tutejszych specjalistów bo praktycznie wszyscy sa „zagospodarowani”.
Problem dotyczy  pracowników wykonujących najprostsze prace (sprzątaczki, kierowcy, robotnicy budowlani) którzy przyjeżdżają tu z Indii, Pakistanu, Sril Lanki czy Filipin.


Rządzącym chodzi o zmuszenie ludzi do podjęcia pewnego wysiłku, a nie tylko oczekiwania na wsparcie.
Nawet prace, które mogą się Wam wydać bezsensowne i niepotrzebne służą jednemu celowi – zmuszeniu człowieka do pewnej dyscypliny zawodowej, wstania rano z łóżka, spędzenia ośmiu godzin na robieniu czegoś pożytecznego, a nie na oglądaniu kolejnych odcinków lokalej wersji „Klanu”.  
Powoduje to również wzrost szacunku dla pieniądza i pracy innych. 
Moim zdaniem to doskonały pomysł na aktywizację zawodową społeczeństwa.

2/15/2013

Polska grupa w Al.-Khobar



Dla przybywających tu „żółtodziobów zatokowych” ogromnym wsparciem i kopalnią wiedzy są Iwonka  i Robert. 
Pomogli mi zrobić zakupy, pokazali najważniejsze miejsca w okolicy, przekazali niezbędne informacje, których na próżno będziecie szukać na stronach MSZ czy w Ambasadzie.
Zawieźli mnie do banku, żebym wymienił walutę bo mimo stałego kursu riala do dolara w sklepach można płacić tylko rialami. 
I wszystko to w środę – czyli tutejszy odpowiednik naszego piątku, kiedy Robert podpierał się już nosem ze zmęczenia po całym tygodniu pracy.
Naszym „kaowcem” jest Rysiu – człowiek - instytucja, posiadający informacje o wszystkich ważnych i interesujących wydarzeniach w Al.-Khobar.
Nie bez znaczenia jest jego długoletni pobyt w Arabii Saudyjskiej.
Wokół tych trzech osób koncentruje się życie sporej części polskiej „community” w Al.-Khobar.
Dzięki ich pomysłom nie popadniecie w weekendową depresję, bo zawsze znajdą coś ciekawego do zrobienia.


2/15/2013

Lotnisko



Po przylocie warto się wykazać czujnością i refleksem, jak przy starcie do promocyjnych zakupów (polecam film instruktażowy - Kabaret Ani Mru Mru - "Otwarcie hipermarketu").
Za pierwszym razem odprawa zajmuje to dość dużo czasu –  musicie stanąć do właściwych okienek.
Ja się wykazałem „czujnością rewolucyjną” i  w kolejce byłem 15.
Za mną przycwałowało ok. 600-800 osób :) .
Jeśli na odprawie będzie fajna obsada i szybko obsłużą obywateli GCC dla których jest osobna kolejka to możecie przejść odprawę tak jak ja – w 15 minut
Przy złych wiatrach ta zabawa może zająć (w skrajnych przypadkach) do 4 godzin.
Procedura obejmuje pobranie odcisków palców, zrobienie zdjęcia i dość skrupulatną kontrolę dokumentów połączoną z wywiadem.
WAŻNE – wypełnijcie formularze wjazdowe, które wręczą Wam stewardessy na pokładzie. Dlatego warto jest mieć długopis na podorędziu.

2/15/2013

Powitanie

Powitanie


Po pierwszym tygodniu pobytu w KSA chciałbym dołożyć swoją "cegiełkę" do informacji o Arabii Saudyjskiej. Mam nadzieję, że okaże się ona przydatna dla osób mających zamiar przybyć do tego kraju.

Sam korzystałem z cennych informacji na temat różnic, jakie panują między Polską i Arabią Saudyjską zawartych na blogach osób przebywających tutaj od dłuższego czasu.
Moje spostrzeżenia mogą dać Wam obraz odczuć człowieka który przeniósł się tutaj bez jakichkolwiek doświadczeń w Zatoce, przez to bardziej przypominają one znaną Wam zapewne bajkę „Marceli Szpak dziwi się światu”
Większość osób rozpoczęło pisanie blogów mając już przynajmniej kilkumiesięczne doświadczenia i dlatego pewne mniej odciskające się w pamięci zdarzenia uległy zatarciu


A to sem ja z Małżonką :)