sobota, 8 czerwca 2013

Czego tu nie ma, jest drogie lub trudno dostępne czyli co ze sobą zabrać do Arabii Saudyjskiej



 W pakiecie podstawowym zabrałbym, mając aktualną wiedzę, na pewno część polskich przypraw (np. majeranek) i barszcz biały, który bardzo lubię, a którego tutaj nie ma.
Więcej słodyczy, bo tutejsze są przegięte jeżeli chodzi o „zawartość  cukru  w  cukrze”, antyperspirant w kamieniu (jest taki wynalazek – wziąłem i był to jeden z moich lepszych pomysłów), duuuużo polskiej wędliny (pamiętajcie, że wieprzowej nie wolno – ale kabanosy drobiowe i inne drobiowe wędliny, pasztety w puszkach itp.), tutejsze są niestety dość podłe w smaku.
Jedyne, co udało mi się kupić jadalnego z wędlin to carpaccio – tylko jest to  oryginalne włoskie i kosztuje majątek. 
Automat do pieczenia chleba + świeże drożdże.
Tutejsze pieczywo, to nie jest to, co Tygrysy i Wielbłądy lubią najbardziej :)
Dobrej klasy okulary przeciwsłoneczne – tutaj RayBany są dużo droższe niż u nas, a bez okularów straszna bieda.
I na tym nie ma co oszczędzać – lepiej wydać parę stówek na dobre szkła, niż potem mieć problemy z oczkami
Koszule oddychające, bo są i owszem, ale droższe.
Bez tego jak się zrobi ciepło – bieda.
Garnitury – lekkie (najlepiej lniane), koszule z dobrej klasy bawełny, buty (to co jest w sklepach to dla nas koszmar - nawet z butów sportowych mają dość „specyficzne” modele).
Klapki, sandały – podobnie - albo koszmarne, albo drogie jak nieszczęście – są nawet sandały FERRARI jak ktoś ma
życzenie, ale cena robi wrażenie :)
Jak ktoś ma jeszcze jakieś pytania – to proszę wrzucać – odpowiedź albo od „strzału” albo po sprawdzeniu
:)

25 komentarzy:

  1. Odezwał się w Tobie Camelku patriota kulinarny
    Anka B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On nigdy nie milkł :D
      Ale się teraz (po dostawie "normalnego" jedzonka) lekko rozzuchwalił :)

      Usuń
  2. Pawle napisz konkretniej co Ci potrzeba może ktoś conieco podeśle:)
    Ja bym Ci podesłał kontener krówek
    Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krówki tu są, nasze polskie, z Milanówka, i jeszcze jedne, firmy zapomniałam. Są tu bardzo lubiane i znane, praktycznie w każdym markecie i na stacji benzynowej można je kupić ;)
      Jeśli już, to ptasie mleczko i śliwki w czekoladzie przysyłaj.
      To taki bardzo charakterystyczny polski produkt i też bardzo tutaj lubiany :)

      Usuń
    2. @ Iw z KSA:A lubisz może draże ze Skawy???Ja uwielbiam

      Usuń
    3. @Marek - Bez krówek przeżyję - ale jakby jakaś "dobra dusza" kabanosy Tarczyńskiego albo pasztety drobiowe podesłała - byłbym zachwycony :)

      Usuń
    4. Paweł wyroby od Tarczyńskiego są pycha
      Pasztety drobiowe dla mnie mogą nie istnieć
      Ja chciałbym spróbować wielbłądziego mleka :)
      Marek

      Usuń
    5. Draże ze Skawy??? Wieki nie jadłam :)

      Usuń
    6. To jedź do Jordanii - mają tam genialne jogurty z wielbłądzeigo mleka. Ja się wydoić nie dam :P

      Usuń
  3. to trochę tych rzeczy jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale lepiej je zabrać od razu niż się później wściekać, że się nie wzięło :)
      Wiem coś na ten temat :D

      Usuń
  4. Ja sobie przywożę z Polski nasiona jałowca i Prince Polo
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyż prowda :) Chociaż mnie najbardziej brakuje chleba, bo ten, który jest tutaj hitem sezonu ("chleb niemiecki" w Danube) to jest zwykłe marketowe badziewie, chemią pędzone :(
      A taki chlebek wiejski na zakwasie - mniam, mniam :D

      Usuń
  5. Witaj :-) zainteresował mnie ten dezodorant w kamieniu i oddychające koszule ... można by jakąś podpowiedź co do dezodorantu? :-), a koszule? to jakieś specjalne? czy, że po prostu z dobrych gatunkowo materiałów (bo tu u nas to poliester rządzi i nie oddycha na pewno ;-))? Pozdrowienia serdeczne zza miedzy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszule oddychające - to też jest syntetyk :) Tylko specjalny, przepuszczający powietrze. Koszule tego typu produkują The North Face, Columbia czy Bergson jako koszule turystyczne. Powinny być właśnie w sklepach turystycznych.
      Ja już w nich chodzę nawet do biura i nikt się nie czepia :-D

      Dezodorant, o którym pisałem to Super Deo Dezodorant w krysztale produkowany przez firmę Reutter. Nie zawiera alkoholu i wystarcza średnio na rok przy codziennym używaniu

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za szczegóły!
      Porozglądałam się w necie i wciągam te dwie pozycje na listę prezentów z Polski dla męża :-).

      Usuń
    3. Służę uprzejmościowo :)

      Usuń
  6. Ciągle Ci zapominam powiedzieć (bo już kilka razy go wspominałeś), że tu majeranek jest. Nawet w Pandzie po drugiej stronie ulicy :P

    Do listy przywożonych ingrediencji dodałabym obowiązkowo barszcz czerwony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak kartki pocztowe :)
      Tylko ja, biedna sierota, ani jednego ani drugiego jeszcze nie znalazłem. :(

      Usuń
    2. Ostatnio byłam popatrzeć tam, gdzie były kartki. Już nie ma... jak sen jaki złoty...

      Usuń
    3. Ulżyło mi. Bo myślałem, że jestem taki "niewydolny" ,że Tesia zaraz mi do KSA "asystenta rodziny" wyśle :D

      Usuń
    4. Popłakałam się ze śmiechu:))) Uwielbiam te Twoje riposty. A, że i Tesi niczego sobie, Wasze dialogi wprawiają w wyjątkowo dobry nastrój. Pozdrawiam najserdeczniej
      Ula

      Usuń
    5. To Tesia jest debeściak, ja sie tylko staram (i to mocno) żeby nie wyjść na totalną olamę.
      Bez złośliwostek Tesi prowadzenie tego bloga straciłoby dla mnie połowę sensu i 3/4 przyjemności :)

      Usuń
  7. No, a jak tam z lekarstwami? w ogóle to najlepiej nie chorować, ale jak ktoś nie polubi "ichniejszej" kuchni to co wtedy? Co zabrać z PL, a co tam jest dostępne "od ręki"? Siedzenie i okupacja tym samym kibelka przez kilka dni nie jest dobra, jeszcze w takim upale?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leki mają z Novartisu, Bayera i innych tego typu "mało znanych" firm. Do tego świetnie wyedukowanych farmaceutów. Bo jakoś nie mam czasu ganiać i się "doktoryzować", a już się kilka razy przeziębiłem, odezwała się moja wiosenna alergia na truskawki i po wizycie w aptece, nabyciu medykamentów i dryjakwi przeróżnych wracałem do stanu używalności :-DD. Co do "sensacji żołądkowych" - to mnie na szczęście nie dopadło, ale nie sądzę, aby i na to się rada nie znalazła. Co najlepsze - nawet na antybiotyki nie jest potrzebna recepta.

      Usuń

Szanowny Anonimowy Użytkowniku
Podpisz się proszę, imieniem lub nickiem
Miło jest wiedzieć z kim się rozmawia :)
pozdrawiamy
Paweł i Ola

PS. Z powodu tak prozaicznego, jak praca zawodowa, na Wasze komentarze odpowiadam w dni powszednie po godzinie 17:00 polskiego czasu
Za wspomniane niedogodności serdecznie przepraszam.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...