9/08/2013

Pierwszy saudyjski obiad domowy czyli w końcu się przemogłem

Chyba zaczynam się zadomawiać w Arabii Saudyjskiej, bo podjąłem w końcu wiekopomną decyzję popełnienia pierwszego w Al-Khobar, w pełni samodzielnie wykonanego obiadu :)
Miałem poczekać z tym na Olę, ale doszedłem do wniosku, że po pół roku to już coś powinienem ugotować, a nie tylko robić wykwintne śniadanka.
A że było z kim i dla kogo ugotować, to się zabrałem za spaghetti po bolońsku.
Michał też (po czterech dniach żywienia się w hotelowej restauracji) doszedł do wniosku, że domowe (albo quasi-domowe :D) żarełko to jest to, co dobrze nam zrobi w zwalczaniu tęsknoty za domem.
Nabyłem wczoraj prawie wszystkie ingrediencje (zapomniałem o drobiazgu czyli oliwie) no i dziś popełniłem obiad :)
Okazało się jednak , że nie tylko o oliwie zapomniałem.
Sitka też nie miałem, ale  jakoś sprytnie udało się odcedzić makaron za pomacą pokrywki.
Wyszło nawet przyzwoicie, po konsumpcji nabyłem sitko i  w ten o to sposób mam kolejny element kuchennego wyposażenia.
Także teraz czekamy na Adama „Kudłatym” zwanego (przylatuje za 2 dni), żeby i Jego czymś smakowitym uraczyć  w celu osłabienia szoku kulturowego czyli powrotu do ryżu z gulaszem i innych tutejszych smakołyków :)
Przepis poniżej :)
składniki spaghetti bolognese po saudyjsku:
- 600 g mielonej polędwicy wołowej (kosztuje 29 SAR za kilogram czyli ok. 26 pln)
- 1 duża cebula drobno posiekana
- 3 ząbki czosnku drobno posiekane
- 1,5 łyżeczki brązowego cukru
- 2 puszki pomidorów bez skórki
- makaron spaghetti
- parmezan do posypania
- oliwa do smażenia
- sól i pieprz do smaku
- lokalna przyprawa do dań włoskich
  i.........  dwóch wygłodniałych facetów :)
Przygotowanie w wersji mocno skróconej :)
Cebulę i czosnek zeszklić na oliwie, dodać mięso, podsmażyć, dodać pomidory i przyprawy, podsmażyć, ugotować makaron, nałożyć dwie solidne porcje i posypać parmezanem

28 komentarzy:

  1. Do odcedzania makaronu najlepszy jest durszlak , a nie sitko, ale tez może być :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma :)
      Dla mnie metalowe sitko wielozadaniowe jest OK, bo się przecież będziemy przeprowadzać. Już raz się tutaj przeprowadzałem, miałem połowę gratów co teraz, a potrzebny był bus i "Krasula" :-0

      Usuń
    2. czasem i ściereczka musi wystarczyć.....

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia, może teraz częściej będzie mi się chciało coś upichcić :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jam dokonał tego bohaterskiego czynu :)
      Ale nie kupię na razie zmywarki :(

      Usuń
  4. Zazdroszczę ci takiej ceny za polędwicę wołową, tyle to w Polsce kosztują polędwiczki wieprzowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie, czy to faktycznie była polędwica wołowa.
      Ale w smaku było OK - to się nie czepiam :)

      Usuń
  5. Jakos wczesniej nie doczytalam, ze Ty nie gotujesz, nie gotowales:) spaghetti wyglada wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie gotowałem, bo dla mnie samego to mi się nie chce.
      Pozostałych trudno zaprosić na obiad, to tylko nadzieja w dzielnych geologach :)

      Usuń
  6. Podziwiam, podziwiam........:-)
    Zamiast sitka proponuje zakup, w Ikea, uniwersalanej przykrywki na garczek do odcedzania. Zajmuje mniej miejsca.
    Jesli sie nie myle to na zdjeciu widze linguine a nie spaghetti ! Sa jak splaszczone spaghetti, przewaznie serwuje sie je z rybnymi sosami........ale to tylko detal - najwazniejsze ze smakowalo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię czy w Arabii Saudyjskiej jest Ikea :)
      Gosia

      Usuń
    2. Nie ma IKEI, ale są inne sklepy.
      Problem jest w ilości gratów do przewiezienia do następnej lokalizacji :)

      Usuń
  7. "podsmażyć, ugotować, nałożyć, posypać..." a gdzie jest "jeść" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To myśmy zjedli niezgodnie z przepisem ? ;(

      Usuń
  8. Kurczę, tyle słyszę o oliwie i tym, jak się fantastycznie na niej przygotowuje dania, a sama nie mam odwagi. Mam w domu całą butelkę oliwy, ale tak dziwnie (ziołowo?) pachnie, że nie wiem czy kiedykolwiek jej użyję.

    Danie wygląda smakowicie, szczególnie kiedy tak jak ja uwielbia się wszystko, co jest z makaronem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na czym Ty smażysz ???
      Ja na oliwie, w Polsce używałem też oleju z pestek winogron i to było super.
      Ola smaży na maśle ghee lub oleju rzepakowym albo kukurydzianym.

      Usuń
    2. Na oleju - najtańszejszym, jaki mogę znaleźć w sklepie, najlepiej w 3-litrowej butli. Oliwę traktuję raczej jako kosmetyk, z tym, że ta posiadana obecnie ma zbyt intensywny zapach, żeby się nią np. smarować.

      PS. Aż się przeszłam do kuchni, żeby przeczytać dokładnie etykietkę. Ponoć moja oliwa tak pachnie, bo jest z pierwszego tłoczenia. Ten zapach przechodzi na potrawy?

      Usuń
    3. Ojej, olej kukurydziany i rzepakowy to syf...(tj. baaaardzo niekorzystnie wplywa na ludzi).

      @Ken:G
      Ale co to za zapach? Oliwy jest mnostwo rodzajow, od takich "light" do dosc ciezkawych (maja wtedy taki.. drapiacy w gardlo posmak); moga miec rozne domieszki ziolowe - mowie tu o tych "extra virgin" czyli tloczonych na zimno.

      Mocny nieprzyjemny zapach oliwy bierze sie... z jej zjelczenia a raczej zbyt dlugiego wystawienia na swiatlo i powietrze, pod wplywem czego zachodzi jej utlenianie. Ja sama potrafie to po zapachu odroznic bezbłędnie, ale.... poniewaz nie wąchalam twojej butelki, to ciezko mi powiedziec...

      Usuń
    4. No właśnie tłoczona na zimno extra virgin :) W każdym razie zapach niespecjalny :)

      Usuń
    5. Jak zjełczała, to wywal

      Usuń
  9. Aż zgłodniałam... Narobiłeś mi smaka ;)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam, bo przyjechał "Kudłąty" i jest nowa porcja :D

      Usuń
  10. Jeszcze pytanie formalne do gospodarza: tych przepisow na konkurs mam dosc sporo (wlacznie z zakiszaniem kapusty ekspresowym, robieniem wlasnego twarogu etc.) - czy moge ci emalia wyslac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście :)
      Czekam z niecierpliwością

      Usuń
  11. To się nazywa skrócone gotowanie i pisanie, ale oczywiście wszystko co trzeba. A ja swój sos boloński pichciłam w sobotę przez trzy godziny:) Mam nadzieję, że nie będziecie się ze mnie śmiać. A co tam, taki właśnie lubię:) Pozdrawiam Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tyle czasu ten sos powinien się gotować, ale my byliśmy ... głodni i spragnieni normalnego jedzenia, zamiast nieśmiertelnego gulaszu z ryżem lub ... ryżu z gulaszem

      Usuń

Szanowny Anonimowy Użytkowniku
Podpisz się proszę, imieniem lub nickiem
Miło jest wiedzieć z kim się rozmawia :)
pozdrawiamy
Paweł i Ola

PS. Z powodu tak prozaicznego, jak praca zawodowa, na Wasze komentarze odpowiadam w dni powszednie po godzinie 17:00 polskiego czasu
Za wspomniane niedogodności serdecznie przepraszam.