12/03/2015

"Obyś żył w ciekawych czasach"....

Daleko mi do polityki, zarówno tej małej, lokalnej, jak i w rozumieniu globalnym. Jestem jednak zwierzęciem internetowym, lubiącym wiedzieć co się dzieje "u mnie" i „za miedzą” więc w zalewie medialnego bełkotu staram się wyłowić jakieś sensowne (w mojej oczywiście opinii) informacje.
Im więcej czytam, tym bardziej mnie to wszystko wqrvia.
Patrzę z coraz większym niesmakiem na poczynania polskiego Rządu (nie tylko obecnego zresztą) i politykę europejską.
Mamy super program 500 pln na dziecko, tylko…. wiele rodzin na tym straci, mamy cyrk (bo inaczej tego w wg mnie określić nie można) wokół Trybunału Konstytucyjnego. Padają wielkie słowa i deklaracje, z których niewiele wynika, ale… przecież społeczeństwo to kupi. Bo społeczeństwo jest bierne, podobnie zresztą jak ja. Tak, kiedyś „mi się chciało”, teraz już mi się nie chce, bo nic z moich działań nie wniknęło. Wolę moje małe podwórko, na którym staram się w miarę swoich możliwości sprawić komuś, kogo nigdy w życiu nie widziałam, choć odrobinę radości. Czasami się to udaje. Chociaż tyle dobrego.
W szerszym aspekcie – patrzę na politykę europejską i nóż mi się w kieszeni otwiera. Bruksela zajmuje się wysokością płomienia świec, ale nie potrafi rozwiązać najprostszych problemów. Państwa europejskie „w imię szerzenia demokracji” i ogólnie przyjętych wartości mieszają się w sprawy Bliskiego Wschodu i Afryki.
Tylko ta "demokracja" i te „europejskie wartości” wcale nie są tam ani pożądane, ani oczekiwane.  
Europa stara się rozwiązać problem migrantów (bo nie są to jedynie uchodźcy) rękoma Turcji, która zapewne część środków z niebagatelnej kwoty trzech miliardów euro przeznaczy na zwalczanie Kurdów i mimo deklaracji Premiera Ahmeta Davutoglu nie ma zbyt wielkich szans na powstrzymanie migracji.
Rosja stara się wykroić dla siebie kawałek tortu popierając Baszara al-Asada (skądinąd legalnie wybranego Prezydenta Syrii) i utrzymując dobre relacje z Iranem, co jest w mojej opinii dość iluzoryczne biorąc pod uwagę, że większość rosyjskich muzułmanów to sunnici, a w Iranie dominują szyici.
Generalnie – rzecz ujmując czuję się jak ziarenko maku w młynku historii i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wszelkie wielkie teksty o podmiotowości człowieka i obywatela należy włożyć między bajki.
Ola 

źródło

6 komentarzy:

  1. A ja Wam powiem z doswiadczenia, ze po wewnetrznej emigracji Karaiby sa calkiem calkiem.
    I trawa pachnie inaczej :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania - z Karaibów na razie odwiedziliśmy tylko Kubę, ale masz rację - jest tam zacnie i warto wyjechać. Tylko trudno o sensownie płatną robotę

      Usuń
    2. Tu sie nie pracuje... Tu sie karaibuje:)
      No, chyba ze jako zaloga na cruise ships, ale marnie placa. I gro luda z FIlipin.

      Usuń
    3. Ameryka- ale na karaibowanie to trzeba środki mieć :-(
      Szkoda, że ich na miejscu pozyskać w odpowiedniej ilości się nie da, bo tamtejszy etos pracy bardzo by mi odpowiadał :-D

      Usuń
  2. 500 zeta na bebiko to czysta utopia.Musielibyśmy być niepodlegli od 1945 żeby tak sie stało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty wiesz, ja wiem, ale ludzie w to wierzą

      Usuń

Szanowny Anonimowy Użytkowniku
Podpisz się proszę, imieniem lub nickiem
Miło jest wiedzieć z kim się rozmawia :)
pozdrawiamy
Paweł i Ola

PS. Z powodu tak prozaicznego, jak praca zawodowa, na Wasze komentarze odpowiadam w dni powszednie po godzinie 17:00 polskiego czasu
Za wspomniane niedogodności serdecznie przepraszam.