4/06/2013

Pocztówka z wakacji czyli chciałem to mam

Wczesnym rankiem wybrałem się na zakupy.
Pokręciłem się trochę po „Dhahran Mallu”,  zapuściłem silnik na jakieś 15 minut, żeby mi klima troszkę obniżyła temperaturę w saunie marki Toyota i udałem się w drogę powrotną.
Włączyłem sobie radio, a tam….. „Schody do nieba” :)
To mnie się troszkę nóżka na gazie mocniej oparła, a tu nagle po poboczu "łoś" mnie jakiś wyprzedził.
O żesz ty w mordę jeża, ale mnie wystraszył, bo się tak sprytnie przyczaił, że go w lustrach nie widziałem.
Takiś, ty skowroneczku ???
No, to zobaczymy :D
But w podłogę i poszedł, jak przecinak po zewnętrznej.  Doszedłem go po kilkuset metrach.
Jak mnie zobaczył, to też dał „w rurę”.
I tak sobie jechaliśmy przez czas jakiś. Doszedłem do „złoty siedemdziesiąt” na liczniku  i się „krasuli trzeci bieg zaciął” jak tej Tomusia Czereśniaka w „Czterech pancernych”.
Kto wygrał  i i ile ta "przyjemność" będzie kosztować - dowiem się z fotki,  którą zrobiła nam nie zauważona ..........atrapa terenówki (czyli  fotoradar) wyznaczająca  "linii mety"


13 komentarzy:

  1. Ty piracie drogowy, Ty... :P

    Potarganiec

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to była prowokacja polityczna :)

      Usuń
  2. no cóż, aparatu nie wziąłeś, więc Ci portrecik... :P nie szalej, co? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku gorąca krew zawrzała i się skończy mandacikiem :( Ale czy szalejesz, czy nie to to, co stanie się na drodze jest po prostu splotem indywidualnych pomysłów innych uczestników drogi.
      Tu nie zabija prędkość tylko bezmyślność.

      Usuń
    2. Bezmyślność zabija wszędzie i najwyraźniej nigdzie nie ma na nią "ograniczeń".

      Usuń
    3. Tak, tylko tutaj współczynnik ludzi jeżdżących normalnie jest odwrotnie proporcjonalny. U nas zauważasz czuba za kółkiem, bo się wyróżnia - tu się wyróżnia ktoś, kto jedzie przewidywalnie.

      Miło widzieć "starego" znajomego :)
      Odezwij się przez formularz kontaktowy, napisz co u Ciebie

      Usuń
  3. I skąd ja to znam :P Juz chyba taka męska natura. Mąż ma sportowy samochód i nie ma dnia żeby ktoś nie prowokował do ścigania na światłach... nic że ja z brzucholem siedze z boku. Więc teraz wiem w jaki sposób on dostaje nawet 2 mandaty jednego dnia bo ze mną on board jakoś nigdy nie dostał. Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ja nie mam sportowego samochodu, a jedynie "krasulę" dla pań chlip, chlip :(
      Miałem mieć normalne 4x4 ale dostałem Ravkę z silnikiem 2,4 co nijak nie jest ani terenówką ani samochodem sportowym. Takie jeździdło na zakupy:(

      Usuń
    2. Ja też mam "krasulę". Propozycję 4x4 skwitowałam tym że czołgiem jeździć nie będę - głupia ja. I krasulą zachwycałam się do momentu aż zauważyłam że mam mniejszą siłę przebicia na drodze no i aż się zakopałam kiedyś przy parkowaniu (nie pytac jak - sierota). Całe szczęście ludzię są tutaj bardzo pomocni również przy wyciąganiu z piachu. M.

      Usuń
    3. To koleżanka już się naumiała, że tu - jak i wszędzie "duży może więcej" :)
      Co do oceny ludzi - pełna zgoda. Faktycznie życzliwi i pomocni. Mam nadzieję, że za jakiś czas porzucę "krasulę" na rzecz pojazdu o bardziej godnych mnie rozmiarach :)

      Usuń
  4. jeśli powyżej 25km/h to może być 500 SAR, jeśli recydywa to 3 dni w pace i 30 batów ;) I płać szybko jak dostaniesz, bo problemy na granicy będą jak coś niespłacone masz.

    BTW. zwykle w ciągu 24godzin dostajesz smsa z informacją co i jak ;) Życzę, żeby fota nie przyszła, bo to jednak cholernie nieprzyjemne uczucie jak dostajesz SMSa z MOI.GOV.SA w tytule ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nio, zdrowo powyżej 25 km/h, ale póki co SMS-a nie ma :)

      Usuń
  5. MK - 30 batów? na goły tyłek? :))))

    OdpowiedzUsuń

Szanowny Anonimowy Użytkowniku
Podpisz się proszę, imieniem lub nickiem
Miło jest wiedzieć z kim się rozmawia :)
pozdrawiamy
Paweł i Ola

PS. Z powodu tak prozaicznego, jak praca zawodowa, na Wasze komentarze odpowiadam w dni powszednie po godzinie 17:00 polskiego czasu
Za wspomniane niedogodności serdecznie przepraszam.