sobota, 6 lipca 2013

"...a za czem kolejka ta stoi... " ? - czyli z wizytą w MSZ

Opowieść o jedynym pokoiku w Polsce, w którym moża dostąpić łaski "ostatecznej legalizacji" dyplomów i innych dokumentów.

Pokoik otwarty jest w godzinach 9:00 - 13:00.
Zazwyczaj pracują w nim dwie osoby, ale podczas naszej pierwszej wizyty była...  jedna.
Ludzi pragnących dostapić łaski Państwa polegającej na wydaniu stosownych kwitków i pieczątek zjawiło się na tyle dużo, że krzeseł w poczekalni zabrakło już o 9:40.

Dzielni PT Klienci zasiedli na podłodze i zaczęli wymieniać się powodami przybycia: a to ktoś eksportuje leki, ktoś inny żeni się lub za mąż wychodzi za obcokrajowca albo tak jak my Kraj Przodków opuścić ma zamiar.
Okazuje się, że kraje Zatoki są aktualnie na topie kierunków emigracji - ale są również i tak hardcorowe pomysły jak wyjazd do pracy do Jemenu.
Ciekawym przypadkiem był przesympatyczny Murzyn, który wypełniając druczki siedział i pod nosem narzekał  "o cholera, jak to było po polsku". 

Lud PT Klientów pomógł biedakowi gremialnie, bo jak wiadomo w zderzeniu z BIURwOKRACJĄ tylko w kupie siła.
Okazało się w międzyczasie, że po uzyskaniu informacji, który dokument może uzyskać Bardzo Ważną Pieczęć w w/w. pokoiku trzeba się udać do kasy, wrócić do pokoiku właściwego i...... już się jest szczęśliwym posiadaczem pieczątek i podpisów :D 

 
Ale nie wszyscy dali radę wejść do "pokoiku marzeń" i np. pan ze Szczecina miał szansę spędzić weekend w "Stolycy" w oczekiwaniu na możliwość ponownego stanięcia w kolejce w poniedziałek.
Podobnie jak ok. 15-20 innych osób które nic nie załatwiły, bo skończyły się godziny urzędowania, mimo iż Bardzo Miły Pan z Jedynego Słusznego Pokoiku   pracował pół godziny dłużej niż powinien. 


Dziś sytuacja wyglądała o niebo lepiej, bo pracowałay aż dwie osoby i stempelkowanie, pieczątkowanie i podpisywanie kwitów wszelakich przebiegało znacznie szybciej niż za pierwszym razem. 
Nie mniej jednak atmosfera pikniku w MSZ i dziś była odczuwalna, i to do tego stopnia, że Pani z Pokoiku, poprosiła  PT Klientów, co by  laptopa nieco ściszyli, bo Ona rozumie, że PT Klienci to lud wiedzy aktualnej ciekawy, ale tych relacji z Egiptu to szanowni Klienci trochę za głośno słuchają.
Co prawda laptop był jeden i trudno w kilkanaście osób na jednym małym ekranie dokładnie wszystko obejrzeć, ale czego to Klient nie zrobi, żeby .... pieczątkę dostać :) 

Źródło
 
 

16 komentarzy:

  1. Ojaciepier***
    Podobne sceny to ja widzialam w USA - ale w urzedzie imigracyjnym, nie bedac jeszcze ani rezydentem, ani obywatelka. W kazdym innym urzedzie jak cos musialam zalatwiac to uprzejmosc, kolejka nie wieksza jak na 15 minut, wsio od reki.

    Ujela mnie kiedys zwlaszcza urzedniczka w hrabstwie gdy pojechalam po marriage certificate. Spoznilam sie, bo to Redwood City, centrum zamkniete, zanim sie pokrecilam 4 razy dokola, znalazlam parking, zaparkowalam i doszlam, to juz bylo 15 min po zamknieciu rzeczonego dzialu. Ide z mina zbitego psa i mowie w okienku obok, ze ja za taka potrzeba. Babka sie patrzy, pyta skad przyjechalam. Mowie.
    "oh no rzeczywiscie, Mntv, to przeciez 20 mil, a teraz korki, oh oh. No ja rozumiem. Oh oh cos sie chyba da zrobic.
    Poszla na zaplecze, wrocila, wziela ode mnie prawo jazdy, poszla znowu, poczem wrocila z piknie swiezutko wydrukowanym marriage certificate na papierze wodnym.
    Ja bylam szczesliwa, i pani urzedniczka tez.

    A w Polsce okazalo sie, ze nie moge odnowic sobie ani paszportu, ani dowodu osobistego. Kazdy jeden urzędol rozkladal rece, odsylal, a na pytanie skad ja mam wziac ten dokument (pisemne, notarialnie potwierdzone oswiadczenie mojego eks-mauzonka, ze zgodzil sie na moja zmiane nazwiska 9 lat temu zanim sie rozwiedlismy i poszli w swoje strony) - odpowiadal JA NIE WIEM.

    No i tak to :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest moim zdaniem wina tych biedaków, którzy te stempelki przystawiają, bo są to ludzie sympatyczni i pomocni. To jest kwestia niewydolności systemu i brak wyobraźni wśród decycentów. Po prostu - sytuacja po raz kolejny przerosła osoby odpowiedzialne za organizację urzędu. Kolejny problem to brak wypracowanych, jasnych procedur postępowania i niemoc w uzyskaniu wsparcia Działu Prawnego w sytuacjach nieco mniej standardowych - takiej jak Twoja. Nie jest to coś, co wywala podstawy praworządności Państwa, a nie widać ani chęci ani kompetencji urzędnika państowego do rozwiązania problemu. Wymyślane są tysiące idiotycznych przepisików, załaczników i innych pierdół, często wewnętrznie sprzecznych i wpędzanie w ich interpretację ludzi, którzy jako "frontmeni" powinni mieć kilka numerów telefonów, gdzie od swoich przełożonych mogliby uzyskać wiarygodne dane, jak problem rozwiązać. Tylko to się już wiąże z odpowiedzialnością za takie decyzje, a żaden "szanujący się" urzędas wyższego szczebla takiego ryzyka jak podjęcie samodzielnej decyzji będącej wynikiem zdrowego rozsądku i nieopresyjne w stosunku do obywatela nie podejmie

      Usuń
  2. Hmm a to ciekawe - a powiedz mi po co sæ potrzebne te pieczatki na dokumentach/dyplomach? Pytam, ba ja takowej nie mam - nikt nigdy nie prosil - wytlumacz mi, bo troche teraz spanikowalam?

    Takie kolejki w PL mnie nie dziwia. U mnie na wyspie to jest mega kolejka zeby sobie wyrobic lub przedluzyc wize rezydenta. Cyrk na kolkach! Na szczescie jam juz jest obywatel wysparski wiec stac nie musze, ale nastalam sie z moim mezem jak rejestrowalismy nasz malzenstwo w Turcji - konsulat pekal w szwach hehe. Potem czekalismy nie w kolejce, ale na to, ze laskaw,e urzednicy w wydziale dla emigrantow wydadza mi papier zem jest obywatel wyspiarski - byla ok 10 , prace zaczynali rzekomo od 8 rano, a od mniej wiecej 9 jak rpzyjechalismy az do 12tej czekalismy jak sie towarzystwo rpzestanşe snuc po korytarzach z kawka i herbatka w reku i w koncu zasiadzie przed koenkoç Okienek moze z 6 pracujace w porywach jedno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *przed okienko mialo byc

      Usuń
    2. Są to potwierdzenia kwalifikacji zawodowych i potwierdzenie wykształcenia. W przypadku Saudi i Kataru - wymóg wynikający z dużej ilości (ocenia się, że do 60%) "lewych" dyplomów np. z Indii. Ale Waćpani, jak obywatelka wyspy pewnikiem już o takie potwierdzenia proszona nie bedzie :)

      Usuń
    3. Nawet jak nie była obywatelką to nikt tu nie prosił, nie pytał...hmm ciekawe...może dlatego, że pokazywałam zawsze swoje dyplomy w j.angielskim? Ciekawe...Dzięki za wyjaśnienie :)

      Usuń
    4. Może tam nie było problemów z aż taką ilością dyplomów "z Górniaka" :)
      Albo Twoje dyplomy są z tak znanych uczelni, że nikt nie ma potrzeby ich dodatkowej weryfikacji ?
      Wiem, że nawet w Unii wymagają poświadczenia dyplomów z innych krajów unijnych. Swoją drogą, ciekawe zagadnienie :)

      Usuń
  3. Jak ja sie cieszę, ze w UK wszytko się załatwia przez telefon lub na poczcie/..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno nie wszystko, bo moja siostra na niektóre brytyjskie rozwiązania sarkała niemiłosiernie, ale nie wnikałem w szczegóły.
      Faktem jest, że z Anglii wolała wyjechać do Niemiec :D

      Usuń
    2. ja tam nie narzekam i wszystko załatwiam on line, mailowo nawet kontrakt o mieszkanie podpisywałam :) ..wszystko idzie jak po maśle, trzeba tylko wiedziec jak się zabrać za "bycze rogi" Niemcy to dopiero kochaja papierki i porządek w papierkach:)

      Usuń
    3. Oczywiście, że kochają bo "Ordnung muss sein" :)
      Ale tam ci, którzy wymagają tych papierków wiedzą jakich i dlaczego. Z tego, co Magda mówiła, miała problem z municypalnymi opłatami za śmieci, czy z czymś takim.

      Usuń
  4. Mnie najbardziej rozwalilo to, ze nie moglam wczesniej zaplacic w kasie za stempelki chociaz dobrze wiedzialam ile to bedzie koscic bo informacje znalazlam na stronach MSZ. No ale co za problem stac 2 razy w tej samej kolejce. Polska ambasada w ZEA tez nie ulatwia nam zycia bo np nikt tam nie jest w stanie przetlumaczyc dokumentow na/z arabski/ego ale czy powinno sie wymagac aby ktokolwiek w ambasadzie znal jezyk urzedowy goszczacego kraju :P Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza Ambasada w Rijadzie jest naprawdę bardzo profesjonalna, bo pracują tam ludzie zaangażowani w swoją pracę i są szalenie pomocni.

      Usuń
  5. Ha, myslisz, ze w MSZ-ecie w Polszy jest zle? Sprobuj cos zalatwic w szanownej amabsadzie w Tokio, godziny urzedowania od 9 do 11, gdzie odpowiedz "pani (lub pan, w zaleznosci od sytuacji), ktora/y sie tym zajmuje jest wlasnie na urlopie" albo " akurat dzis tej pani/ pana nie ma i nie bedzie" sa standardem. Doszlo to tego, ze latwiej i szybciej mi bylo poleciec do Polski i tam w urzedzie samej wszystko zalatwic, niz sie z pieprzona ambasada w ciuciubabke bawic. Przynajmniej odpowiednie okienko w PL bylo otwarte nieco dluzej niz od 9 do 11.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy do tego, kto jest ambasadorem lub konsulem. Tak jak już pisałem - nie dam powiedzieć złego słowa na naszą placówkę w Rijadzie. Nawet, jak coś jest niemożliwe od razu, to przynajmniej sie starają pomóc. I co najważniesze - są w tym skuteczni.

      Usuń

Szanowny Anonimowy Użytkowniku
Podpisz się proszę, imieniem lub nickiem
Miło jest wiedzieć z kim się rozmawia :)
pozdrawiamy
Paweł i Ola

PS. Z powodu tak prozaicznego, jak praca zawodowa, na Wasze komentarze odpowiadam w dni powszednie po godzinie 17:00 polskiego czasu
Za wspomniane niedogodności serdecznie przepraszam.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...