6/09/2014

Pożytek z alarmu pożarowego płynący - czyli kto jeszcze mieszka w naszym compoundzie.

W czwartek,, tak około 9 wieczorem rozwył się alarm pożarowy w naszym budynku.
Grzecznie wykopytkowaliśmy z Olą przed dom czekając na jakieś dalsze informacje.
Ale czułem, że alarm ma podłoże w czymś innym niż pożar.
Dlaczego ? Ano z dwóch powodów - znając życie, wiedziałem że czujki pożarowe były kupione "po wielkiej taniości" a chłopcy z compoundu mają takie pojęcie o konserwacji czujek jak ja o mongolskim balecie. Na dodatek cały dzień wiał hamsin, czy jak się ta cholera tutaj nazywa i takiego piasku o konsystencji pudru nawiało od metra.
Czyli czujki zatrute piachem, to będzie bal do białego rana :-(
Nie spodziewałem się tłumów, bo ludzie tutaj do alarmów pożarowych mają podejście dość swobodne, a i sąsiadów jak na lekarstwo.
I tu się mile rozczarowałem.
Pojawiło się całkiem sporo ludzi z których większość widziałem pierwszy raz w życiu.
Zaczęły się powitania i okazuje się, że.....    język polski jest drugim językiem obcym w tym compoundzie.
Jak to możliwe ? Ano mieszka tutaj jeszcze dwóch chłopaków - pół Greków, pół Polaków :-D
Grecki jest trzecim najpopularniejszym compoundowym językiem, bo jest jeszcze jeden Cypryjczyk.
Alarm wyje, ochroniarz biega jak szalony :-D
Co się okazuje - kolejna rzecz łatwa do przewidzenia tutaj czyli popierdzielone adresy czujek.
Alarm wyje w moim bloku, a czujka jest w bloku na przeciwko :-D
Przyszedł wreszcie jeden rozsądny chłopak, to mu tłumaczę, że będzie wyło, dopóki czujek nie wyczyszczą.
Ale jak to zrobić ? - pyta  Bardzo prosto - odkurzyć :-D
Po wysłuchaniu i wdrożeniu sugestii Wujka Dobra Rada system się uspokoił,  a fire alarm party trwało jeszcze dobre dwie godziny :-)
źródło


16 komentarzy:

  1. Ja alarm przeciwpożarowy (próbny ) przezyłem w 2 lub 3 klasie podstawówki
    Nauczycielka powiedziała zostawcie wszystko ustawcie się w pary i spokojnie wyszliśmy na boiska
    Nie było takiego chaosu jak w filmie ze Szwarcusiem Gliniarz w przedszkolu :)
    A co do Fire Alarm Party to chyba warto by to powtórzyć by ludzie sie lepiej poznali
    Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marek - Ty się śmiej, ale ja też ostatnią powazna ewakuację (której sam nie prowadziłem :-D) przeżyłem w podstawówce. Tata mojego Przyjaciela jako Bardzo Ważna Osoba w Straży zrobił nam ewakuację na bardzo poważnie, łącznie z ewakuacja z 2 pietra w rękawach ewakuacyjnych.
      Teraz pewnie się tego nie robi bo np.w gimnazjach to by pewnie była Apokalipsa.
      Co do Fire Alarm Party- pracujemy nad kontynuacja tej nowej świeckiej tradycji :-)

      Usuń
    2. A nie masz racji.
      Kiedy jeszcze bylam w Polsce, a zwiazana byla z oswiata, to wspolnie ze straza pozarna robilam w szkole takie alarmy. Z ewakuacja, rekawami, ect.
      A potem byla frajda z pokazami typu ciecie, piana, armatki wodne, stroje do "goraca" itd.
      Osobiscie mam duzy szacun dla osob zwiazanych ze straza pozarna, tak zawodowo, jak i ochotnicza. To doskonala szkola zycia. Widzialam dzieciaki czy mlodziez bardzo niepokornaa, odporna na wszelkie metody wychowawcze, ktora wspaniale odnajdowala sie w strazy. I szacun za to!
      A strazacy ameryccy...hmmm dobry pomysl na posta :)

      Usuń
    3. OK - tylko za "moich czasów" to była reguła a nie wyjątek.
      Teraz więcej rzeczy robi się "na sztukę," czyli kwit :-(
      Ale cieszy, ze jeszcze komuś się chce robić to porządnie.
      Co do roboty generalnie związanej z pożarnictwem - pełna zgoda :-D

      Wydaje mi się, że coś o tym wiem :-D

      Usuń
  2. Dzień dobry! Jestem ciekawa Arabii i chciałam się dowiedzieć, jak to jest z edukacją w tym kraju? Czy młodzież z poza granic Saudi ma do wyboru szkoły arabskie czy są może jakieś bardziej "cywilizowane" europejskie? Bardzo chętnie poczytam o tym w poście lub w komentarzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natasza - większość dzieci ekspatów chodzi do szkol brytyjskich lub amerykańskich .
      Do szkol arabskich czy innych (takich jak hinduskie czy pakistańskie) - tylko dzieci rodziców tych nacji.
      Jakość szkół nawet tych anglosaskich jest baaardzo różna i dlatego warto walczyć o wysoki school allowance u przyszłego pracodawcy.

      Usuń
    2. Dziękuję za informacje, w razie dalszych pytań będę pisać :)

      Usuń
    3. Nie ma za co - zawsze do usług :)

      Usuń
  3. U nas też jest problem kiedy alarm zaczyna wyć i nikt, nic nie wie. Wszyscy biegają, to w lewo, to w prawo. Az po dłuuuuugiej chwili znajdzie się jakiś rozgarnięty.
    Takie alarmy powinny być ćwiczone i to na serio!
    Czytałam wpis Nataszy i mnie również interesuje edukacja w tym kraju. Od przedszkola do studiów. Może znajdziesz kiedyś chwilkę i napiszesz coś więcej.
    Życzę więcej spotkań towarzyskich z nowymi sąsiadami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maja - to po kolei :-)
      Takie próbne ewakuacje (przynajmniej w Polsce) muszą się odbywać nie rzadziej niż co dwa lata, ale są również przypadki szczególne, gdzie wymóg ten jest określony jako nie rzadziej niż raz w roku.
      Z tego co wiem ,nic od mojego wyjazdu się w tej materii w polskim prawie nie pozmieniało.
      A czy jest to prowadzone rzetelnie czy na tzw. "sztukę" to zależny od wielu czynników - przede wszystkim właściciela budynku lub realnie władającego obiektem.
      Znam przypadki, gdzie ewakuacja odbywa się co roku dla każdej zmiany roboczej, bo tego żąda firma ubezpieczeniowa.

      Co do edukacji - to tu może być niejaki kłopot, bo nie mam bezpośrednich danych gdyż problem ten mnie nie dotyczy.
      Jedyne co w materii studiów mogę powiedzieć - to uczelnie są ukierunkowane na kształcenie Saudyjczyków i nie mam pojęcia jak to wygląda w przypadku dzieci ekspatów. Nie słyszałem o obcokrajowcach studiujących na tutejszych uczelniach,ale nie jest to informacja pewna.
      Tu się ktoś "uczony w piśmie" powinien wypowiedzieć.

      Usuń
    2. Co do nauki to proponuję bloga kobiety która ma córkę
      katar1.blox.pl/html
      Marek

      Usuń
    3. Marek - ale to w innym kraju :)

      Usuń
  4. A Cypryjczyk z jakiego miasta pochodzi?Mozesz go ode mnie pozdrowic;)
    Przy nastepnej okazji mozesz mu zapodac cos w stylu : Ti kanis re malaka, to moze byc poczatek nowej przyjazni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pytałem, ale się dowiem. Ale jest to bratnia dusza, bo też kombinuje, jak tu się na browary do Bahrajnu urwać :-) Ti kanis re malaka, - a co to znaczy?

      Usuń
    2. To takie swojskie "jak sie masz ziomus" , nic zdroznego;)

      Usuń

Szanowny Anonimowy Użytkowniku
Podpisz się proszę, imieniem lub nickiem
Miło jest wiedzieć z kim się rozmawia :)
pozdrawiamy
Paweł i Ola

PS. Z powodu tak prozaicznego, jak praca zawodowa, na Wasze komentarze odpowiadam w dni powszednie po godzinie 17:00 polskiego czasu
Za wspomniane niedogodności serdecznie przepraszam.