6/23/2014

Urodziny po saudyjsku z niespodzianką w tle :)

Mamy w compoundzie dwóch młodych, a już zdolnych Saudyjczyków.
Świetni goście - z jednej strony tradycjonaliści, ale na codzień nie noszą thobów.
Prawa szariatu przestrzegają, ale nie ma w tym za grosz fanatyzmu czy chęci uszczęśliwiania kogokolwiek na siłę.
Jeden z nich - Hazem - miał w czwartek urodziny .
Tydzień przed tym przyszedł do nas jego najlepszy kumpel - Abdullah z problemem - groszem nie śmierdzi, a chce zrobić przyjacielowi przyjęcie - niespodziankę.
Więc co ja bym mu doradził ?
Jak to co - zapytałem zdziwiony ? Robimy zakupy i jazda do roboty :-D
Ale jak to ? – robimy ???
To się samemu da zrobić przyjęcie ? 

No się da, jak się nie ma kasy, to się robi wszystko samemu, zamiast zamawiać w knajpie
W wielkim sekrecie udaliśmy się w środę po zakupy.
Ola pozbierała co ciekawsze i możliwe do wykonania potrawy z przepisów od naszych Koleżanek.
Ja skoncentrowałem się na stekach i sosach.
Przy tutejszej wołowinie przyrządzenie wyśmienitych steków (jeśli się cokolwiek umie) jest mniej więcej tak trudne jak mieć słoneczny urlop na Bora-Bora :-D
Ola wykonała ciast wszelakich moc, bo aż trzy rodzaje: 

- piernik wg przepisu Lulu, 
- bajaderki z przepisu Krysi58 
i sławne już w całym Al-Khobar ciasto drożdżowe Halinki i Minia511
Do tego ziemniaczki w mundurkach, steki w pieprzu i specjalnej amerykańskiej przyprawie do steków, sos tzatzyki, sos z sera pleśniowego z zielonym pieprzem oraz sos do steków mojego własnego pomysłu i dwa rodzaje chleba z Oli wypieku.
Goście się zjechali i Abdullah poszedł po Jubilata.
A jubilat myślał, że wszyscy o nim zapomnieli i za cholerę zejść na dół nie chce, bo ma.....   dola.
Abdullah walczył z pół godziny, żeby Hazem łaskawie zlazł :-)
Jego minę jak zobaczył gości i swoje party- macie na zdjęciach :-)

A polską kuchnię chwalili wszyscy niezależnie od kraju pochodzenia - Saudyjczycy, Pakistańczycy, Syryjczycy, Palestyńczycy i nawet dziewczyna z Republiki Południowej Afryki - a dowody poniżej :)

Dziękujmy polskim Amazonkom



Hazem (w środku) ze swoimi najlepszymi kumplami - Abdellahem (po prawej) i Ahmedem (po lewej)


19 komentarzy:

  1. AAA, krzyknęła babcia wpadajac do studni!
    To po to były te wszystkie pojemniki i naczynia, ktore chomikowała Ola!
    Compund Catering&Co. się zachciało! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę jak łatwo nas rozszyfrować :-)

      Usuń
  2. Jest shisha, jest impreza;)
    Ale Oli te ciasta powyrastaly:) mimo, ze staram sie nie jest slodyczy, to na pewno bym sie temu drozdzowemu nie oparla...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt się im nie jest w stanie oprzeć, ale dzięki zróżnicowanej diecie już schudłem 4 kilogramy :-)

      Usuń
  3. Podziwiam Was oboje za pomysły i otwartość na ludzi - takich jak Wy niestety coraz mniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania - człowiek pomoże - człowiekowi pomogą :-)
      Na tej zasadzie działamy i jakoś to, co zrobimy dla kogoś w takiej czy innej formie wraca do nas :)

      Usuń
  4. Czyli jest szansa na zaprzyjaźnienie się z ludźmi z osiedla. A tak się baliście, że w samotni mieszkacie, że żadnch sąsiadów nie widać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powoli się zaczynają ujawniać - to zasługa alarmu pożarowego :-)

      Usuń
  5. Ale fajnie - taki Erasmus w wersji uprgaded, dla dorosłych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - coś w tym kształcie się zaczyna tworzyć :-D

      Usuń
  6. Super, takie przyjaźnie to naprawdę cenna rzecz,nawet jeśli często nie pozostają na długo wnoszą w nasze życie masę pozytywnych wrażeń i zostają we wspomnieniach na lata;)Co do urodzinowych niespodzianek, przekonałam się już nie raz,że warto jednak złożyć życzenia z rana,bowiem nawet jeśli się planuje imprezę niespodziankę, solenizant przez fakt nie złożenia mu życzeń może mieć naprawdę zrypany dzień , a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basia -przyjaźń to dla mnie bardzo mocne słowo.
      To są znajomości, bliższe, dalsze ale tylko znajomości.
      Przyjaciół to mam dosłownie kilku, ale mam ich od ponad 30 lat :-)
      Nie muszę ich widzieć codziennie, ale zawsze gdzieś tam sobie są i mają świadomość, że ja też gdzieś tam jestem i w razie czego zawsze możemy na siebie nawzajem liczyć.

      Usuń
    2. Wiem, mam tak samo, napisałam "przyjaźnie" ale generalnie chodziło mi o znajomości właśnie. Też do przyjaźni podchodzę bardzo poważnie.I nauczyłam się jednego- po ukończeniu szkoły o przyjaciela już bardzo ciężko. Ale zawsze można próbować:)

      Usuń
    3. Basia - Tu się zgadzamy - słowo "przyjaźń" w czasach Facebooka się mocno zdewaluowało :-(
      Z pozostałymi opiniami też się zgadzam - nie mam za wielu przyjaciół poznanych później niż w podstawówce :-)

      Usuń
  7. Fajnie, ze mozna tam sobie grilloparty urządzać :)

    Ale niesamowite, ze oni nie wpadli na to, ze mozna cos samemu zrobic...? W sensie wlasne jedzenie i impreza w compoundzie zamiast drogiej knajpy?

    A co mieliscie do picia?
    Alkohol oczywiscie tam nie do dostania - ale co by sie stalo jakby sobie ktos wlasny cydr albo piwo uwarzył?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Futrzak - tutaj, panie domu mając do pomocy jedną lub dwie pomoce domowe często wysyłają mężów do knajp, żeby obiad przywieźli :-D
      A Ty od młodych chłopaków na dorobku oczekujesz, że będą potrafili samodzielnie taką imprezę zrobić.
      Alko jest zabronione i za jego produkcję, dystrybucje bądź konsumpcje można zdrowo beknąć - były tylko napoje colo-pochodne :-(

      Usuń
  8. I bardzo dobrze, że pić nie nada bo i poco ??? widac , że bawić się można i bez niego świetnie, a mina solenizanta bezcenna:) az mi się dziób uśmiechnął i uradował na sam jej widok. No bez względu na wszystko ( tzn te rozmiary ego :P Wielbłądziego ) fantastycznie z Was ludzie. A co do przyjaźni to zgadzam się w całej rozciagłości. Też takie mam i chołubię. Żyjemy własnym życie czasami w oddaleniu ale jesteśmy i wiemy o tym. Jedna mi się bezsensownie obraziła i naprawdę jest mi dotąd przykro chociaz minęło już z 1,5 roku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja jednak jestem zwolennikiem ...tradycyjnego, słowiańskiego stylu świętowania :-D
      Jakby walnął solidną lufę, to by się cieszył jeszcze bardziej :-D
      Wielbłąd duży, to i ego niemałe być musi :-D
      Jak się spotkam z chłopakakmi po roku niewidzenia, to pewnie dokończymy rozmowy rozpoczęte w tamtym czasie. Tak to działa, przynajmniej u mnie :-)

      Usuń
  9. Najlepszego dla solenizanta!!!
    Ale ciacha tam macie! Dosłownie i w przenośni ;-)))

    OdpowiedzUsuń

Szanowny Anonimowy Użytkowniku
Podpisz się proszę, imieniem lub nickiem
Miło jest wiedzieć z kim się rozmawia :)
pozdrawiamy
Paweł i Ola

PS. Z powodu tak prozaicznego, jak praca zawodowa, na Wasze komentarze odpowiadam w dni powszednie po godzinie 17:00 polskiego czasu
Za wspomniane niedogodności serdecznie przepraszam.