7/18/2014

Biznes w Zatoce czyli jak ja to widzę

Napisałem ostatnio sporo tekstów wesołych, jeden smutny ale już dawno nie popełniłem tekstu "zaangażowanego"
A jest jeden temat, który się mnie uczepił po kilku rozmowach z moimi kolegami i za cholerę się nie chce odczepić, więc muszę go przelać na.....   ekran, bo pisania na papierze nie uprawiam, ze względu na mocno "lekarski" charakter pisma :-D
Ale do meritum.
Kiedyś wydawało mi się, że rozumiem pewne mechanizmy rynkowe.
Ale jak Wiecie, często moje "„pewniki" w zderzeniu z rzeczywistością dostają ostro po uszach.
Uważałem, że firmy, które znam, to samodzielne światowe koncerny, które są potęgami i basta.
Ale zetknąłem się z przypadkiem że jedna z firm, której produkty znają nawet pingwiny i polarne misie z racji specyfiki swej działalności została, oczywiście kulturalnie i z pompą, ale jednak wywalona z portfela firmy - matki.
Wtedy zacząłem się interesować jak to wygląda naprawdę.
Nie napisze o jaką firmę chodzi - ci co wiedzą - to wiedzą, ci którzy wykażą się odrobiną cierpliwości i chęci - dowiedzą się bez problemu.
A nazw nie użyję celowo, żeby się jakiś prawniczy sęp do mnie nie przyssał.
Reasumując - wszelkie podobieństwo do sytuacji i osób jest całkowicie (nie) przypadkowe :-)
Okazało się, że to co brałem za światowego, samodzielnego potentata ma nie tylko firmę -  matkę, ale i firmę - babcię.
A takich firm - babć  na świecie jest kilka -  może ze 25-30 sztuk i obracają sumami, których, nawet w banku nie jestem sobie w stanie wyobrazić,  niczym Olo Żwirski z "Psów", a wyobraźnie co do kasy mam większą niż Olo :-D
Jak to się ma do Zatoki ?
Teoretycznie nijak, bo te firmy zajmują się zbyt dużymi biznesami, aby mieć coś wspólnego z prywatnym biznesem w GCC.
Co innego firmy państwowe - tam pewnie maja jakieś udziały, ale w GCC "społeczna odpowiedzialność" firm państwowych za dobrobyt obywateli jest jakoś inna niż w Europie czy Ameryce Północnej.
Tutaj władca absolutny sprawuje władzę absolutną, ale wiąże się z tym absolutna i jednoosobowa odpowiedzialność.
 A jak ktoś popełni błąd - to kończy jak Kadafi czy Saddam Hussain.
Wiem, co pomyślicie - ale na przykład tak nie skończył np. Baszar Assad mimo podobnie niechętnych mu sil.
Ale co do clou - tutaj są na tyle duże pieniądze zgromadzone w pojedynczych rekach (i mowie tu o firmach prywatnych) że zamkniecie biznesu na zasadzie "zamykam tę budę dziś" nie jest dla tych ludzi niemożliwe.
Ich osobiste majątki przeżyją zamkniecie firmy zatrudniającej kilka tysięcy ludzi tylko dlatego, że nie jest już tak dochodowa, jak była lub się po prostu zmienił pomysł na biznes lub właściciel nie ma już chęci do pracy i woli popłynąć na kilkuletni rejs swoim jachtem.
I dlatego moim zdaniem jest tak trudno zmienić mentalność tutejszych pracodawców, jeżeli chodzi o warunki pracy, bezpieczeństwo itp.
Przykład Kataru - czy Wy myślicie, że ktoś się tam powiesi z rozpaczy, jak Im odbiorą Mundial ???
Wydają dużo większe pieniądze na rożne pierdoły, i naprawdę niewiele osób z tych, którzy o pewnych kwestiach decydują odczuje to swoich portfelach.
Jak to tłumaczył mi jeden kolega - to  trochę przypomina sytuację, kiedy Bill Gates zrezygnował z 80% swojego majątku na rzecz swojej fundacji.
Głodem nie przymiera, firma musi sobie radzić bez Niego jako szefa i jakoś się to kreci bo miał dobrych następców i przygotował ich do swojej rezygnacji.
Podobnie bywa tutaj, tylko jakby części z tych ludzi brakuje klasy Billa Gatesa.
Po prostu zabierają swoje zabawki i idą do innej piaskownicy.
Dla nich rezygnacja z jakiegoś biznesu, bo mają taki kaprys, to nic nadzwyczajnego.
Dlatego tak ciężko jest nam zrozumieć, że nasze dobre chęci, dbałość o dobro firmy nie znajduje poklasku właściciela, który woli słuchać o sukcesach, a nie o problemach.
Bo tego to on nie lubi i po prostu zrezygnuje z takiej firmy w której są problemy.


źródło

15 komentarzy:

  1. Fajnie by było mieć taką stabilizację finansową. Nie podoba mi się , ok zamykam i jadę sobie odpocząć.Szkoda tylko,ze w takich sytuacjach nikt nie myśli o tych co wypruwają sobie żyły dla firmy, a potem nagle zostają na lodzie i ich zasług nikt nie pamięta i nie dba o nie w nowych miejscach i wszystko trzeba zaczynać od zera.Ale, ale.....czy wyobrażasz sobie świat ,w którym wszyscy mają podobny status finansowy? Czy byłby wówczas jeszcze ktoś gotów by wstać i piec chleb dla kogoś innego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basia - o tym, że ktoś się dla firmy zarzyna raczej mało kto pamięta.
      Przy podobnym statusie finansowym zaczęłaby może mieć znaczenie status intelektualny :-)
      Może chleb wtedy ktoś by piekł po prostu dla przyjemności? :-)

      Usuń
    2. Kiedys w PRLu wiekszosc miala podobny (niski) status finansowy i status intelektualny mial znaczenie. Ale wszyscy wiemy jakie to mialo skutki...
      To prawda ze niektore prace wykonuje sie dla przyjemnosci, ale nie sadze zeby ktos chcial dobrowolnie sprzatac kible....
      Anna

      Usuń
    3. Ania - z tym statusem majątkowym to bywało różnie i pytanie do czego go porównywać.
      Do ówczesnego Zachodu, czy do obecnego?
      Nie da się, aby wszyscy mieli po równo, bo to się nigdzie i nigdy nie udało.
      Chodzi raczej o dysproporcje w zarobkach - różnica pomiędzy prezesem a szeregowym pracownikiem w Skandynawii jest zdecydowanie mniejsza niż np. w Polsce, o Saudi nie wspomnę.

      Usuń
  2. O, widze ze wreszcie doszedles do tego :)

    Oczywiscie, z powodu takich a nie innych uwarunkowan w krajach zatokowych (forma wladzy) to widac wyrazniej, ale mechanizm ten sam jest wszedzie, gdzie masz nadmierna koncentracje finansow i wladzy w ograniczonej liczbie rąk.

    Tyle, ze na tzw. "zachodzie" ta koncentracja nie pokrywa sie z wladza polityczna - bo prezydenci i premierzy sa tylko takimi frontmanami, a z sznurki pociagaja ci, co zarzadzaja pieniedzmi w ilosciach na poziomie PKB samodzielnych krajow...

    Basia:
    w/g najrozniejszych wskaznikow najwieksza jednolitosc dochodowa na swiecie jest w panstwach skandynawskich (zwlaszcza Danii, Islandii i Finlandii). Nie sa to swiatowe mocarstwa - bo nie moga byc (male, bez wlasnych zasobow). Ale doprawdy nie da sie o nich powiedziec, ze nikomu nic sie nie chce robic. Ba. Zarowno Dania jak i Finlandia przoduja w dziedzinach, w ktorych potrzebna jest im zaawansowana technologia. Albo inny przyklad - Szkocja. Najbardziej egalitarna czesc GB - a tam sie zrodzila rewolucja przemyslowa i kwitly wynalazki.

    Wieszkosc ludzi mysli, ze rozwoj technologii, wynalazczosc etc. nastepuje z checi zysku. A to NIEPRAWDA!! Chec zysku napędza fundusze hedingowe, spekulacje gieldowe i inne podejrzane transakcje.

    Ludzie, ktorzy pchaja ten swiat do przodu nie kieruja sie pędem do mamony, bynajmniej. Czy cel przyswiecajacy Sklodowskiej, Tesli i wielu innym to byla kasa? NIE. Niemniej, tacy ludzie, aby byc najbardziej produktywni, potrzebuja z jednej strony materialnej stabilizacji (zeby nie musieli czasu marnowac na martwienie sie, z czego oplaca mieszkanie i papu dla rodziny), a z drugiej strony pieniedzy na badania ktore prowadza.
    I takie warunki najlepiej tworza panstwa dosc egalitarne i rozsadnie rządzone.
    Tego nigdy nie bylo w dyktaturach, chociaz na krotka mete moglo sie tak wydawac (vide Niemcy za Hitlera).

    Takze odpowiadajac na twoje pytanie: tak, ludzie mimo to wstaja, pieka chleb dla innych i robia inne wynalazki - i sa na to przyklady, wystarczy tylko siegnac do historii oraz rozejrzec sie dzis po swiecie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Futrzaku- doszedłem do tego już duuużo wcześniej, tylko jakoś nie miałem weny aby to opisywać :-D
      Ale dalej wolę władze jednoosobową, bo tak jak sama słusznie zauważyłaś politycy świata zachodniego to najczęściej nie są ci, którzy coś poza "sprawowaniem urzędu" mogą i nie oni o czymkolwiek decydują.

      W przypadku systemów jedynowładczych zawsze można znaleźć winnego złej sytuacji personalnie i go rozliczyć w dowolny sposób nawet w "kryterium ulicznym".
      Czy przynosi to pożądany skutek, to zależy od kraju, ale czasami się udaje.

      W Europie i innych "demokracjach" często dokonujemy "demokratycznego" wyboru pomiędzy trądem a cholerą.

      Na naszym polskim podwórku tak na prawdę zmieniają się nazwy partii a nazwiska - z niewielkimi zmianami są te same od lat.

      Liczyłem, że w przeciągu tych 25 lat "wolności" powstanie nowa, prężna, nieskażona naleciałościami "komunistyczno-styropianowymi" klasa polityczna.
      I pewnie jak większość myślących podobnie srodze się zawiodłem, bo ci, co przyszli po tych, którzy mnie wkurzali, lub z którymi politycznie mi jest mocno nie po drodze są tylko marnymi imitacjami swoich idoli.
      I dotyczy to wszystkich partii bez wyjątku - od pogrobowców Unii Demokratycznej, przez ZChN, PZPR po PC.

      Co do odpowiedzi do Basi - jak widzę i a tym przypadku mamy podobne zdanie :-D
      Święto jakieś czy co ? :-D

      Usuń
    2. Jestes zwolennikiem dyktatury? Czy chcialbys wprowadzenia jednoosobowej wladzy w Polsce? Czuje ze jestes zdeiluzjowany.
      Anna

      Usuń
    3. Ania - dyktatura ? Oświecona, czemu nie ?
      Tylko jakoś nie widzę kandydata na takie stanowisko - w Polsce to nawet Marszałek sobie nie dawał rady.
      "Polacy to wspaniały Naród, tylko ludzie qrvy"

      Usuń
    4. Karolina - w Polsce na wakacjach :)20.07.2014, 16:59

      Dlatego, że nie spotkałam się jeszcze z czymś takim, jak oświecona dyktatura. Oczywiście jest to z mojego bardzo subiektywnego punktu widzenia - pracuję jako naukowiec w branży medyczno-biotechnologicznej. Własnie kraje demokratyczne przodują w odkryciach naukowych z medycyny, mimo, że mozliwości finansowe np. KSA są bardzo duże pod tym wzgledem. Ale z nauką jest tak, że wszelkie próby wpisania jej w jakiekolwiek ideologie (religijne czy inne) cofają ją wiele lat wstecz. Wystarczy wspomnieć (nie)sławny łysenkizm w ZSRR i jego konsekwencje. A dla mnie osobiście dobrobyt to nie tyle ilość pieniedzy ukryta w skarpecie (choć i ta jest ważna, oczywiście), ale możliwość skorzystania z usług dentysty zamiast kowala. ;)
      PS
      Mnie osobiście marzyłaby się w Polsce demokracja według modelu skandynawskiego, ale na przeszkodzie temu stoi nasza polska mentalność, niestety.

      Usuń
    5. Karolina- też się nie spotkałem we współczesnych czasach, niestety, ale pomarzyć -dobra rzecz :-)
      Ale jako zagorzały miłośnik Imperium Rzymskiego wiem, że pewne ówczesne rozwiązania jak np. cenzus majątkowy przy czynnym i biernym prawie wyborczym nie byłoby rozwiązaniem złym.

      Co do państw demokratycznych i ich rozwoju. O jakich demokratycznych krajach mówisz? Bo część tych "demokracji" np. skandynawskich to ...królestwa :-D

      A "najlepsza demokracja świata" realizuje sny Józefa Wassirionowicza, jeżeli chodzi o stopień inwigilacji obywateli, oczywiście dla ich własnego dobra i bezpieczeństwa.

      Nauka podległa indoktrynacji jest faktycznie mało efektywna, ale niektóre jej aspekty, w których Państwo miało interes rozwijały się całkiem nieźle.

      Duża ilość wynalazków np. radar, rakiety (V-1,V-2),śmigłowce (np. "niemiecki "Drache"), radzieckie " Katiusze", wielki postęp w medycynie (z wykorzystaniem "ochotników" w obozach koncentracyjnych ) to fakty.
      Tylko dostęp do dentysty a nie kowala to efekt posiadania dobrze wypchanej skarpety, bo dobry "wyrwiząb" to tani nie jest :-D

      Usuń
    6. Karolina - w Polsce na wakacjach :)21.07.2014, 10:03

      Nie wiem, jakie jest nastawienie do monarchii w krajach skandynawskich, ale ujęło mnie nastawienie Brytyjczyków, którzy z jednej strony uprawiaja swoisty kult monarchii, a z drugiej traktują to jako... lukratywny biznes. Turystyka kwitnie. ;)

      Mnie w krajach skandynawskich podoba się 'inwestowanie' w społeczeństwo i pragmatyczność myślenia. Np. wyprawka dla niemowląt w Finlandii, którą dostaje każda przyszła matka, a która sprawiła, że Finlandia ma najmniejszą śmiertelność niemowląt na świecie. Dla porównania, USA są pośród krajów tzw. cywilizowanych na końcu pod tym względem - co moim zdaniem doskonale podsumowuje ich demokrację. Taka wyprawka to mały koszt dla państwa, a przynosi jakże pozytywne skutki. A u nas - becikowe. Ech...

      PS A co do dentysty - opieka stomatologiczna jest darmowa do 18tego roku życia w Danii, a do 19tego bodajże w Szwecji. Gdyby jeszcze było tam trochę cieplej... :)

      Usuń
    7. Karolina - odnośnie stosunku do królestw skandynawskich poczekam na wypowiedź skandynawskiej części Polonii bo sam mam nieznaczne doświadczenia w tej materii.

      Co do "państwowego rozdawnictwa" - tutaj mam mieszane uczucia. Mam poglądy liberalne i wiem, że Państwo, żeby komuś dać to najpierw musi to komuś zabrać.
      A wielokrotnie daje tym samym, co zabrało, pobierając za to sutą opłatę, za to,że wie lepiej ode nich na co chcą wydać swoje pieniądze :-D

      Ale jeżeli dziś się to sprawdza, to dlaczego nie.
      Pytanie, tylko dlaczego w bardzo wielu miejscach się nie sprawdza :-D

      PS. Jak "Państwo finansuje" tą opiekę stomatologiczną? Co do temperatur - pełna zgoda :-D

      Usuń
    8. Karolina - w Polsce na wakacjach :)22.07.2014, 11:52

      Myslę, że do tego, żeby "rozdawnictwo państwowe" funkcjonowało, potrzeba w społeczeństwie dużej samodyscypliny i tu, niestety, moim zdaniem na przeszkodzie stoi polska mentalność, czyli ciągłe kombinowanie, jak i gdzie by tu coś "załatwić" dla siebie. :/
      Osobiście uważam, że "rozdawać" nalezy przede wszystkim dzieciom, bo dziecko nie wybiera, w jakiej rodzinie się urodzi, a przecież ponosi tego konsekwencje. A u nas - na odwrót, dziećmi się nikt nie interesuje, ale za to szeroką rzeką wylewamy pieniądze na przywileje dla ludzi, którzy ich nie potrzebują. A samodyscplina polega moim zdaniem na tym, że jak nie potrzebuję, to nie wyciągam ręki.

      Usuń
  3. Wychodzi na to, że Wielbłąda własna firma wqurfiła skutecznie i do bólu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marek - jak na to wpadłeś,Sherlocku ? :-)
      To są uroki pracy w innym systemie wartości, sposobu myślenia oraz specyficznych oczekiwań :-)
      Ale przeżyłem w gorszych warunkach, to i teraz sobie poradzę. Najważniejsze, że jeszcze mi zostało jeszcze trochę urlopu :-)

      Usuń

Szanowny Anonimowy Użytkowniku
Podpisz się proszę, imieniem lub nickiem
Miło jest wiedzieć z kim się rozmawia :)
pozdrawiamy
Paweł i Ola

PS. Z powodu tak prozaicznego, jak praca zawodowa, na Wasze komentarze odpowiadam w dni powszednie po godzinie 17:00 polskiego czasu
Za wspomniane niedogodności serdecznie przepraszam.