7/21/2014

Spotkanie z przeciwnikami emigracji

Pojechałem z kumplem na ognisko, gdzie spotkałem jego znajomych którzy, jak się szybko okazało,  są zdecydowanymi przeciwnikami wyjazdów z Polski.
Bardzo mnie to ucieszyło, bo pierwszy raz w życiu miałem okazję podyskutować z ludźmi o takich poglądach twarzą w twarz.
Na początku "gazetowe" argumenty typu - jak ktoś jest dobry to i w Polsce sobie poradzi.
OK -  tutaj dokonałem egzekucji, opisując sukcesy krajowe i zagraniczne moich osobistych kolegów i znajomych .
Argument drugi - bo moja koleżanka, kuzynka, szwagier (niepotrzebne skreślić) wyjechali do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii (niepotrzebne skreślić) i tam pracują poniżej swoich kwalifikacji.
A jakie to kwalifikacje pytam ?
I się okazuje, że są to kierunki głównie humanistyczne, ale bez znajomości języka i ktoś pracuje jako masażysta, operator wózka widłowego, magazynier, kasjer w Tesco (niepotrzebne skreślić)  a ma licencjat lub jest magisterium  politologii, zarządzania i marketingu, europeistyki (niepotrzebne skreślić).
To co mnie załamało, to patrzenie na emigrację tylko przez pryzmat emigracji wewnątrz-unijnej przez ludzi, którzy podjęli studia na kierunkach mało perspektywicznych (delikatnie rzecz ujmując) na mało prestiżowych uczelniach (delikatnie rzecz ujmując) i wytykanie im braku odwagi czy zdecydowania w walce o swoją pozycję w Polsce zgodnej w wykształceniem - wyższym zresztą.
A dla mnie ci ludzie to niemalże herosi i desperaci, podobni do emigrantów "za ziemią i chlebem" do obu Ameryk w wieku XIX.
I należy im się szacunek, a nie pogarda, że sobie tutaj nie poradzili.
Wrócą z doświadczeniem w pracy w innej rzeczywistości, z jakąś nawet minimalną znajomością języka i nie siedzą na garnuszku rodziców (czy Państwa - ale ten garnuszek to raczej symboliczny dla nich a kosztowny dla podatników).
Albo i nie wrócą, bo nie będą mieli ochoty bohatersko walczyć o byt nawet "w zawodzie wyuczonym" i będą woleli żyć jako robotnicy wykwalifikowani, ale w stabilnych warunkach finansowych.
Wiem, że wszystko to, co dzisiaj napisałem to banały i komunały, ale tak wygląda dzisiejszy poziom dyskusji na poważne tematy.

68 komentarzy:

  1. Opisałam się tyle mądrości i się wysypało :( Powiem tylko tyle,że emigracja uczy pokory- ja położyłam uszy po sobie.Odpuściłam fakt iż skończyłam studia ,bo przecież w Polsce i tak nic by mi to nie dało.Mieć mgr przed nazwiskiem to nie wszystko- pracownika czyni praktyka nie teoria. Moja babcia zawsze mówiła - żadna praca nie hańbi. Nie pracuję w swoim zawodzie i w Polsce pewnie nigdy bym nie pracowała, ale zdobyłam masę innych umiejętności, których szkoła by mi nigdy nie dała i jestem z tego dumna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basia- Ty właśnie jesteś przykładem najchętniej krytykowanym przez lokalnych mądrali.
      No atrakcyjna, wykształcona, poukładana, a wyjechała i pracuje poniżej kwalifikacji.
      Tylko jak położyć na szali ich "osiągnięcia na niwie krajowej" i Twoje doświadczenia to jakoś ich przewaga się do "moralnej" ogranicza, bo "nie rzucili ziemi, skąd ich ród" :-DDDD

      Usuń
    2. Ja widziałam już na studiach różnicę.Zarówno w tej części bibliotecznej jak i dziennikarskiej.Byli bowiem tacy ,którzy w bibliotekach czy radio pracowali od lat, a szkołę robili ,by mieć podkładkę, papier.I tacy,którzy wszystko zaczynali od szkoły własnie.Zgadnij kto miał lepszy start?Ja przyznaję się bez bicia- ze szkoły wyniosłam jedynie kilka cudownych wspomnień i przyjaźni.W kwestii zawodowej nic mi nie dało mgr przed nazwiskiem. Tu na miejscu też masa jest młodzieży , która kłapie dziobami w przerwach między studiowaniem ,że robią szkołę, zdobywają tytuły, by potem z zakasanym rękawem i ze wstydu pochylona głową przyjmować zamówienie w restauracji w której pracują.I przecież to nie jest wina posiadania czy nie szkoły, tytułu.To też nie kwestia emigracji,bo przecież piekarz , dobry piekarz będzie taki sam chleb piekł w Polsce czy za granicą.To wciąż kwestia braku pracy i natury ludzkiej krytykującej jakikolwiek dobry punkt w życiu innych...

      Usuń
    3. Ps. Z tą atrakcyjnością i poukładaniem przesadziłeś ,ale i tak dziękuję :)
      Ps 2.Już wróciliście? Jak tam urlop?

      Usuń
    4. Basia - co do ludzi, to mogę ponownie zacytować Marszałka, co sądził o nas - Polakach i to się nie zmieniło, niestety.
      Mam kilku kolegów dziennikarzy, którzy zaczynali w radiach studenckich, czy już w "profesjonalnych" rozgłośniach czy telewizjach, które się wtedy tworzyły.
      I faktycznie, studia (rozmaite) kończyli już jako zawodowcy.
      Teraz w większości pracują jako...rzecznicy prasowi rozmaitych firm czy instytucji :-D

      Do ps-ów- zdjęcia widziałem, to wiem co piszę :-) Dwa, piszemy ze sobą, to i znam Twoją historię, to się o poukładaniu się wypowiedziałem. Już niestety niedługo koniec urlopu - buuuuuuu :-(

      Usuń
  2. Moim zdaniem każdy ma wybór i może zdecydować się na to co mu najbardziej odpowiada.Ja nie umiała bym mieszkać nigdzie indziej,tęskniła bym do rodziny,do znajomych,do języka i do tego naszego polskiego bałaganu też.Na pewno podróże kształcą ,można zdobyć masę umiejętności.Dla mnie dyskusja czy lepiej jest zostać w kraju ,czy wyjechać jest bez przedmiotowa,ile ludzi tyle opinii .miki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miki - A próbowałaś żyć gdzie indziej ? :-)
      Mnie pewnych rzeczy też brakuje, jak pewnie większości z nas, nawet tych, którzy się do tego nie przyznają.
      Pytanie jest tylko takie, czy możesz realizować swoje ambicje czy marzenia tutaj, bez konieczności wyjazdu.
      Jeżeli tak, to jesteś szczęściarą - mnie się nie udało, więc musiałem wyjechać.
      Sam nie znam zbyt wielu ludzi, dla których wyjazd za granicę był decyzją łatwą i przyjemną.
      Też zostali tu nasi znajomi, przyjaciele, rodziny, ulubione miejsca i wspomnienia.
      Zawsze za granicą jesteś obcy i to jest fakt.
      Tylko w wielu przypadkach jest to cena za możliwość realizacji zawodowej lub osobistej.

      Tak, masz rację tylko dyskusja z reguły odbywa się w atmosferze nazywania emigrantów tchórzami lub nieudacznikami.
      Co nieustannie mnie bawi, gdyż często takie kategoryczne sądy wydają ludzie, którzy najdalej w swoim życiu byli poza granicami... swojej gminy i to w grupie zorganizowanej :-)

      Usuń
    2. "Mnie pewnych rzeczy też brakuje, jak pewnie większości z nas, nawet tych, którzy się do tego nie przyznają."
      Osobiscie, poza dziecmi i psem nic mi nie brakuje. ALe dzieciaki sa dorosle, zyja swoim zyciem, a pies...
      Nie tesknie za kuchnia. Mam tu inne smaki, inne zapachy, innych znajomych,, inne rozrywki.
      Nie trzymam sie kurczowo, bo musze miec kapuste kiszona czy ogorasy. Nie musze. Nie tesknie, nawet polskiej kuchni nie prowadze.
      Jestem w kontakcie z moimi polskimi znajomymi czy przyjaciolmi.
      Spotykamy sie inaczej. Proste:)

      Usuń
    3. Też jestem w stałym kontakcie z moimi kumplami czy przyjaciółmi, ale preferuję np. "spożywanie konsumpcji" face to face a nie przez Skype :-D

      Usuń
  3. Dla mnie sprawa jest dosyc prosta. Jesli ktos ma ochote i odwage to niech wyjezdza. Jesli ktos jest przeciwny emigracji to niech nie wyjezdza. To sa osobiste wybory. A jesli ktos swoj punkt widzenia narzuca innym to niech zamknie dzioba bo to nie ladnie ;) Wicio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wicio - utrafiłeś w sedno :-D
      Chcesz- jedziesz, nie chcesz - nie jedziesz.
      Ale jak nie znasz powodów (lub nie są dla Ciebie ważne) jednej lub drugiej decyzji to nawet jak Ci się nie podoba czyjś wybór to go po prostu uszanuj.
      Doradzaj, ale jak Cię ktoś o to poprosi - to już kamyczek do mojego ogródka, bo ja zalecam wyjazd, nawet w celach poznawczych :-D

      Usuń
  4. Wsrod Amerykanow, przynajmniej moich znajomych, podziw budzi fakt, ze ktos wyjechal, nauczyl sie jezyka i pnie sie w gore, nabywajac rozmaite umiejetnosci, kwalifikacje i doswiadczenia.
    Nie narzeka, nie marudzi wynajdujac tysiace przeszkod tylko prze do przodu.
    OSobiscie bawia mnie dywagacje nt emigracji. To troszke tak, jakby ktos czul sie upowazniony do wynajdywania sposobu na moje zycie. A wystarczy po prostu uszanowac czyjs wybor. To proste.
    I jak mawiaja starozytni Indianie: It's up to you:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest inne spojrzenie- tam się szanuje rozwój.
      Nawet bardzo pokręcony, ale rozwój - tutaj zrobią z Ciebie nieudacznika i dziwadło.
      Co kraj, to obyczaj.

      Tacy komentatorzy to sól tej ziemi - od Tatr do Bałtyku znajdziesz takich "parafialnych mędrców" :-D

      Usuń
  5. Nasluchalam ci sie ja tych dyskusji o emigracji podczas 3 miesiecy siedzenia w Polsce (zanim na stale pojechalam do Argentyny).

    Wiekszosc ludzi, z ktorymi sie zetknelam, emigracje planowalo, albo bylo w trakcie jakiegos jej etapu.

    Potem byla grupa, ktora argumentowala przeciw, uzywajac argumentow przez ciebie Pawle podanych. Sa one dosc naiwne (argumenty) i na kilometr zalatuja usprawiedliwianiem w duchu samego siebie pt. "racjonalizacja dlaczego nie wyjechalem i nie sprobowalem".

    Potem jest trzecia grupa, ktora wytacza działa superciężkie pt. "nie jestes patriota" "tylko tchorze wyjezdzaja, jak taki mądry jestes, to tutaj pokaz, co potrafisz" "o, pojechal do innego kraju na gotowe, na Polskę nosem kręci" etc. itd.

    Coz. Wszelakie badania psychologiczne wskazuja na to, ze LATWIEJ jest trwac w status quo, niz zmieniac cokolwiek. Zmiana u wiekszosci ludzi oznacza niepewnosc, a więc lęk, a więc odruchowo będą tego unikac.
    Emigracja, jako zmiana calego znanego swiata, wlacznie z jezykiem i kultura, jest trzesieniem ziemi porownywalnym do utraty najblizszej osoby. Cale zycie trzeba sobie poprzestawiac i na dodatek uczyc sie w superszybkim tempie jezyka, codziennego zycia i calej reszty.

    To trudne i nie kazdy da rade. Trzeba miec odpowiednie nastawienie umyslu.
    Ja mam znacznie wiekszy szacunek do ludzi, ktorzy wyemigrowali, sprobowali, stwierdzili, ze jednak sie nie odnajduja na obcym gruncie i wrocili niz do tych, ktorzy nosa nie wysciubili poza swoj kraj (poza wycieczkami all inclusive czy podobnymi wypadami), nie mowia w zadnym obcym jezyku - ale krytykowac potrafia przepotwornie.

    Kazda decyzja o emigracji to decyzja idywidualna, zyjemy na szczescie w swiecie, gdzie jeszcze JAKOS daje sie przemiezczac (chociaz z legalnoscia pobytu stalego niestety juz roznie bywa :-/ ). Ludzie emigrujacy maja najrozniejsze powody do takich a nie innych decyzji jednak MASOWE emigracje zawsze sa spowodowane poszukiwaniem lepszej przyszlosci dla siebie i swoich dzieci.

    2 mln emigrantow z Polski od czasu wstapienia do UE to jest wlasnie taka emigracja - spowodowana nadzieja. Ci ludzie nie uciekali przed widmem wojny domowej, przemocy czy glodu (jak np. uchodzcy z panstw Afryki ogarnietych konfliktami) - uciekali DO czegos, nie od czegos.

    A jak mozna potepiac ludzi, ktorzy w imie nadziei na lepsza przyszlosc czynia mnostwo wysilku, zeby sobie ta przyszlosc jakos wywalczyc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Futrzaku - zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.
      Dodając tylko jeden element, spinający moim zdaniem całość lub znakomitą większość problemów czy powodów emigracji na fali wstąpienia do UE.
      Klasa polityczna w Polsce którą z lubością krytykuję, niemrawa jest i jakoś mało wydajna - ale wywalenie ich z roboty nic nie daje.
      Bo inni, przychodzący na ich miejsce, to nie dość, że wcale nie lepsi to jeszcze z tego samego miotu :-(

      Także jak wybór w wyborach masz ograniczony, to głosujesz nogami.

      Polityków to z jakiegoś powodu cieszy, bo im wskaźniki bezrobocia spadają, zapominając, że wyjeżdżają głównie ci, którzy coś mogliby tu zrobić.

      I piszę tu o znakomitej większości - bo wyjazd jest przeżyciem traumatycznym, co sama opisałaś, wymagającym pewnego poziomu desperacji i niezgody na sytuację i tacy ludzie, dobrze zagospodarowani byliby motorem napędowym gospodarki.

      Ale nie każdego kto mógłby wyjechać na taki wysiłek stać, wolą trwać w "małej stabilizacji"

      Usuń
    2. Tak, tzw. klasa rządząca w Polsce to jedna klika, zmieniaja sie tylko frontmeni. Na dodatek ta klika nie rządzi w interesie zwyklych obywateli, ale swojej wlasnej oligarchii.
      Jak siegnąc okiem wstecz w historie, zwykle taka sytuacja byla poczatkiem konca imperiow i mniejszych organizmow panstwowych....

      Usuń
    3. Czy wieszczycie nam jakiś kataklizm ??? :):) my nie mamy klasy rządzącej tylko....... i to niestety widać bardzo wyraźnie. I nie żebym wszystkich do jednego wora wrzucała bo są i przyzwoici myślący kompetentni politycy....tylko nie bardzo ich widać a na front się nie przepchną. Ładna i ciekawa ta dyskusja o emigracji i mogę się tylko podpisać pod nią obiema łapkami. Ja jestem z tych, którym odwagi brak na wyjazd i szukanie lepszego życia gdzie indziej tudzież uwiązana jestem zobowiązaniami, ale patrząc na mojego ukochanego, który wyemigrował akurat tu do Europy szukając lepszego życia i widząc i wiedząc z czym musiał się zmierzyć naprawdę jestem pewna podziwu i szacunku a myślę, że jeszcze sporo bólu aklimatyzującego przed nim. Jest pewien typ "krytyków" których nie znoszę bo mam wrażenie, że ich krytyka sprowadza się tylko do tego aby mogli zachować dobre mniemanie o sobie we własnych oczach i niczemu naprawdę innemu nie służy. Zwyczajnie brak im odwagi, aby się do tego braku odwagi przyznać jakby ich to stawiało w drugim rzędzie z naklejką Gatunek....któryś tam z rzędu. A odwagi w życiu trzeba do wielu rzeczy i jednym wychodzi dobrze to a innym co innego. Np. jedni prowadzą fajne blogi a inni mogą je fajnie pokomentować i sobie fajnie dzięki temu, że są podyskutować :) :) :) to tak na koniec co by nie było nazbyt filozoficznie i poważnie.

      Usuń
    4. Futrzaku - rzadko się zdarza się mam zgadzać w ocenie rzeczywistości tak jak w tym przypadku :-)

      Iwonka - to nie wieszczenie - to powrót koła historii.
      Jeżeli choroba ma dokładnie takie same symptomy jak wcześniej to jej efekt łatwo przewidzieć, niestety.
      Tak jak pisaliśmy - emigracja to nie jest decyzja łatwa, lekka i przyjemna, bo jedziesz - w zależności od indywidualnych przypadków oczywiście w większą lub mniejszą niewiadomą. I są ludzie którzy tego nie są w stanie zrobić, bo nie.
      I żadne korzyści płynące z wyjazdu im tego nie rekompensują.
      Do takich ludzi mam szacunek, bo nie starają się robić czegoś na siłę i wbrew sobie.

      Ale krytycy "ideowi" z gatunku tych co w d..... byli i g..... widzieli też podnoszą mi ciśnienie pod niebiosa.

      Mój "talent pisarski" się mógł "rozwinąć" od momentu, kiedy pojawiły się komputery, bo mojego pisma odręcznego to nie tylko często sam nie mogę odczytać, ale mieli z tym problemy doświadczeni farmaceuci :-D

      Usuń
    5. A korci poprosić o próbkę :):):) tego pisma , może jakiś skanik on line ???? :p

      Usuń
  6. Nie wiem dlaczego w Polsce to wszystko musi zawsze byc powodem do dyskusji - jakby czlowiek byl w pelni szczesliwy w Polsce to by nie wyjechal. Kropka. Ja wyjechalam, bo wyszlam za obcokrajowca i to czyni mnie (wg niektorych) jeszcze wieksza zdrajczynia i nie-patriotka. Bo postanowilam zrobic to co chcialam - zamiast siedziec w ojczyznie, sama i nieszczesliwa do konca zycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Annimula- toż to zaprzaństwo pierwszej wody :-D
      Powinnaś siedzieć, prząść na krosnach i śpiewać żałośliwe piosenki ludowe :-D

      Usuń
  7. Ja jako absolwentka uniwerkow polskich i brytyjskich widziałam przed sobą świetlana przyszłość w Polsce. Po pół roku pozostało tylko wielkie rozczarowanie. Prace w zawodzie może i znalazłam ale na śmieciowej umowie z pensja za która nie mogłam sie samodzielnie utrzymać. Ale taka wartość ma teraz wykształcenie w Polsce. Każdy może miec mgr i to o zgrozo nie tylko po wszelakich Szkołach Wyższych. Do Emiratów trafiłam za sprawa męża ale to tutaj moje 2 licencjaty i 2 mgr zyskały uznanie i otrzymałam szanse rozwoju zawodowego o której w PL mogłam tylko marzyć. Magda

    OdpowiedzUsuń
  8. I tak większość z nas zajmuje się sprawami pozbawionymi wiekszego znaczenia (bez względu na stanowisko, miejsce i wykształcenie - głównie napychamy kabzy swoim dzierzawcom i sobie). Pytanie "Gdzie?", a nawet "Co?" jest wtórne wobec "Po co?" Więc szkoda sobie strzępic język :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszelki duch pana Buka chwali, toż to Tesia osobą własną zaszczytem zaszczytnym nas zaszczyciła :-)
      Owszem, napycham kabzę pańską, ale jakoś z pańskiego stołu resztki mi większe spadają :-D

      Usuń
  9. @Magda:
    Miałem podobnie. To jest też miałem plan studiów zagranicznych (w DE) i świetlaną przyszłość w PL.
    Niestety pół roku poszukiwań przed obroną nic nie dało... a po 3 tygodniach poszukiwań w DE miałem 3 oferty mimo mojego słabego wtedy niemieckiego.
    I tutaj naprawdę docenia się pracowitość i chęć wyzwań.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Saudyjski Wielbłąd
    Eee??? I dlaczego Osoba do mnie per "ty" nie przemawia? A o sobie w liczbie mnogiej? Mam się obecnie zwracać Wasza Osobowość/Osobistość?
    To bardzo dobrze, że resztki większe :-) Sama także nie gardzę większymi. Tylko mię refleksja pewna naszła po właśnie obejrzanym filmie dokumentalnym i tak się spontanicznie i trochę zbyt skrótowo wywnętrzyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tesiu - "MY" oznacza, że i Szacowna Małżonka Ma Aleksandra się osobą własną na blogu udzielać raczy :-D

      Zwracanie się do Tesi z szacunkiem Osobie Tesiowej przynależnym sprawić może że się Tesia częściej objawiać zechce :-)

      Filmy dokumentalne często powodują rozstroje nerwowe, wiec dlatego wolę czytać książki fantasy :-D

      PS. Co tam u Mordimera, bo się nowy tom pojawił?

      Usuń
    2. A wiem :-) Z czytaniem sobie jakoś radzę.

      Eeeno, taki miły jesteś - widzę, że pozostajesz aktualnie pod bardzo dobrym wpływem SMTA :-) A co do objawień, to są, ale takie o charakterze prywatnym (nie mylić z anonimowym).

      Raczej życie powoduje rozstroj nerwowy. A czasem wkradają się w nie elementy quasi-fantasy :-D Z tego powodu MM jest tymczasem zbyteczny (potwór jeden! :-) A Ty nie czytałeś?

      Usuń
    3. Tesiu- czyli się Tesia jako alias Tesiowy pojawia ? No proszę, a kiedyś, jak gdzieś w jakiejś wschodniej prowincji Imperium Rzymskiego pojawił gość, który mówił, że ma dwa aliasy to go za boga tam uznali, czy jakoś tak :-D

      Czyli "ubóstwienie" Tesi może być tylko kwestią czasu :-D

      Książkę już mam, ale czytałem najpierw dwa nowe tomy rewelacyjnego Adama Przechrzty.
      Pan Adam jest doktorem nauk humanistycznych oraz specjalistą od okinawskiego karate.
      Polecam- fantasy najwyższych lotów.
      Jest o oblężeniu ...Festung Breslau :-D

      Życie, to jak ktoś kiedyś powiedział, śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową. Powoduje 100 % umieralność, więc stresujące być musi. Ja tam się wolę zagłębiać w świat fantasy - tam jest bardziej...normalnie :-D

      Usuń
    4. A nienienie. Widać pewne braki w wiedzy (co jest dla mnie zrozumiałe :-). W uproszczeniu można przyjąć, że prywatne, to po prostu przeciwieństwo publicznych. A chyba wiem o kim wspominasz. Liczę nawet na spotkanie pierwszego stopnia w przyszłości :-)

      Co do ubostwienia, to obyś miał rację. I to jescze dziś ;-)

      Na pewno zerknę na tą twierdzę. Co do życia - lepiej tego nie można ująć. Ale i tak lubię. Natomiast co do tego "normalniej" to dłuższy temat.

      Usuń
    5. Tesia- to wytłumacz, bo ja prosty chłopak z Bałut jestem i do mnie trzeba w sposób stosowany do krów na miedzy.
      Czyli Tesia prywatna od Tesi publicznej się różni ???
      Poza tym co to za określenie "publiczna" ???
      Co do spotkań dowolnego stopnia - oby jak najpóźniej, bo po co się spieszyć?

      Nawet jego personel naziemny, mimo,że żyje zgłoszenia jego tekstów dziwnym trafem, zamiast pokładać zaufanie w łaskę, miłosierdzie czy cieszyć się na spotkanie pierwszego stopnia z pryncypałem nie wiedzieć czemu bardzo często skutecznym ziemskim medykom (i wtedy przynależność partyjna medyka wcale im nie przeszkadza) powłokę swą cielesną powierzają.

      To nie ma co być gorliwszym od nich :-D

      Usuń
    6. No coś Ty z tą krowa?! Wielbłąd jesteś Saudyjski. Wiedzę Twą doceniam, ale jest dziedzina nieco Ci obca, bo Ty taki bardziej racjonalista jesteś (coś mi się z fizyką kojarzysz, a może nawet bardziej astronomia, czy czymś do tego poniekąd zbliżonym ;-) No to, aby się już nie wdawać w metafory nieczytelne blog Twój (a nawet Wasz) podczytuje niekiedy bez ujawniania się w komentarzach. A co Ci chodzi po głowie z tą "publiczną", bo nie zrozumiałam :-)

      Bardzo dziękuję za życzenia :-D Ale co do uwielbienia Tesiowego nie zmieniam zdania (wraca dziś z podróży ;-)

      P.S. Przejeżdżałam nie tak dawno przez te Twoje Bałuty. Bardzo malownicze :-)

      Usuń
    7. Tesia- z krową to proste - pracuję głównie Hindusami :-D
      Racjonalizm tak, ale pierwiastki metafizyczne obce mi nie są :-)

      Ujawnianie się Tesiowe w komentarzach pożyteczne jest nad wyraz, bo mi się od razu pysk uśmiecha, jak się Tesia objawia.

      Miałem wrażenie istnienia zjawiska dwutesiowości - na potrzeby prywatne i publiczne :-P

      To widzę,że Tesiowy Pan jest podróżujący - to dzięki temu Tesia łaskawszym wzrokiem na bloga popatrzyła i nawet skomentować raczyła, gdyż miała czas po temu i sposobność.
      Albowiem osobisty Tesiowy Pan obecnością swą Tesi nie zaszczycał i miała czas na polemikę jakże memu sercu miłą.

      PS. Wiem, nawet teraz się nieco uświatowiły bo drogi jakieś się równiejsze zrobiły - ani chybi wybory za pasem :-D

      Usuń
    8. To znaczy, że im trzeba tłumaczyć jak krowie na rowie? Czy, że uznali Cię za świętą krowę? Czy racjonalizm łatwo łączy się z metafizyka?

      O to fajnie :-) Bo ja też lubię wymienić się żartami z Tobą. Tylko na prześladowania o charakterze religijnym nie zawsze jestem odporna!

      Wielotesiowosc moze być faktem. I to na tyle złożonym, że jeszcze nie wiem co o tym myśleć.

      Oj nie zaszczycal :-( Ale czy to miało związek z czytaniem bloga, to nie wiem, bo ja blogi dość regularnie czytam bez względu na okoliczności.

      P.S. O polityce to żal nawet myśleć...

      Usuń
    9. Tesia- tak po prawdzie, to obie odpowiedzi są prawidłowe :-D

      Racjonalizm łatwo się łączy z metafizyką, bo jak w matematyce masz dogmaty (aksjomaty matematyczne-czyli masz wierzyć bez dowodów) , fizyka to już pełna metafizyka- niedługo się okaże, że materia tak naprawdę to się składa z ...niczego, bo już zeszli w rozbijaniu atomów poniżej kwarków :-D

      Ja nikogo nie prześladuje religijnie-jest to tylko efekt indoktrynacji, której daje opór w takiej a nie innej formie. Wiem, że nie Ty mnie próbujesz indoktrynować, ale to wpływ Panów: Oko,Chazana i tym podobnych postaci ponurych, trącących Świętym Officjum, to próbuję przekonywać innych,że to nie tędy droga.

      To widzę, że odkryłem jedną z Tesiowych tajemnic, bo wielotesiowość nieznana była szerszemu gronu:-)

      To teraz Tesia będzie szczęśliwą Tesią i odpowiednio ubóstwianą, czego serdecznie Tesi życzę.

      To był moment, kiedy Tesia czasu miała więcej, bo nie poddawana była obrzędom ubóstwiania :-D

      Usuń
    10. Czym w takim razie jest według Ciebie racjonalizm?

      A może nie ma potrzeby przekonywać innych, bo to działania identyczne z potępianymi przez Ciebie?

      Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że każdy człowiek jest wielowątkowy. A internet to nie jest miejsce do pelnej prezentacji (mimo takich pozorów :-)

      I wzajemnie :-)

      Co do Tesiowego ubostwienia to fajna gra słów byla, stąd ten wątek. Nie warto go ciągnąć.

      Usuń
    11. Tesiu - najogólniej rzecz ujmując w moim przypadku to brak wiary w niewidzialnych przyjaciół :-)

      W to, że jest jakaś siła sprawcza jestem w stanie uwierzyć, ale już antropomorfizacja tej siły, święte gołębie i inne cuda są poza moim zakresem poznania.

      Tylko ja nie próbuję kreować prawa w państwie świeckim, że czegoś nie wolno, lub wolno, ale tylko w określony sposób, zatwierdzony przez Dobre Mzimu.

      Ja chyba jestem jednowątkowy - to samo myślę i mówię w necie jak w realu.

      To jak sobie Tesia nie winszuje to wątek ubóstwionej Tesi uznajemy za zamknięty :-) Nasz klient- nasz Pan :-D



      Usuń
    12. A jak byś opisał tą siłę?

      Czy mówisz wszystko?

      Usuń
    13. Tesiu - jako jeszcze nie odkrytą przez matematyków i fizyków wartość, która umożliwiłaby wyprowadzenie wzoru na wszechświat :-D

      Zależy komu- bo i realu i w necie zdanie mam to samo.
      Natomiast ilość informacji jest "reglamentowana" - w zależności od osoby i sytuacji.

      Usuń
    14. Czy taka siła mogłaby mieć wolę?

      Czyli Twoje życie, to nie tylko wątki z bloga (zauważ, że już użyłam liczby mnogiej)? ;-)

      Usuń
    15. Raczej nie - jest to rodzaj energii, a nie istota.
      Najbliżej mi do religii opartych na systemie karmicznym- co zrobisz- dobrego czy złego to do Ciebie wróci.
      Wierzę w to, że nie żyjemy raz.
      Wot, i cały mój system religijny jest wyłożony.

      Nie opisuję tutaj wszystkich wątków mojego życia.

      Widzę, że mnoga :-D

      Usuń
    16. No to masz przewagę :-/ Bo ja w swoim jedynym życiu raczej nie wykrzesze z siebie dość złośliwości, aby wróciło, co dałeś :-P

      Usuń
    17. Tesia- to ja do Ciebie z sercem na dłoni a Ty mi złośliwostki wymawiasz i to niewinne zresztą???
      Tak się niegodzi i wróci to do Ciebie za tą niesprawiedliwość antywiebłądzią :-D

      I tak Cię uwielbiam (cmok, cmok)

      Usuń
    18. Niech Ci będzie, że niewinne (bywasz wprost okropny :-). Czy to groźba? ;-)

      :-) ♡

      Usuń
    19. Do komentarza
      "Spotkanie z przeciwnikami emigracji" dodany przez Tesia :

      Niech Ci będzie, że niewinne (bywasz wprost okropny :-). Czy to groźba? ;-)
      :-) ♡


      Tesia - podobno i w tej książce, którą Ty preferujesz były elementy wskazuące na reinkarnację ale z jakiś względów, podobnie jak inne interesujące fragmenty na przestrzeni dziejów zostały usunięte.

      Także może się okazać, że czasu masz dostatek :-)

      A ja nie jestem złośliwy, bo do tego żeby być złośliwym, to trzeba być inteligentnym :-P

      Usuń
    20. Porządek w papierach musi być ;-)

      Ja prawdę mówiąc oczekuję po tym życiu wieczystej emerytury (nie wiem czy pociągnęłabym kolejne wcielenie). Ale kto wie, może wbrew Twoim planom spotkamy się jednak na emeryturze ;-)

      Pamięć masz słabą :-( Już na początku znajomości ustaliliśmy, że jesteś złośliwy z nadmiaru inteligencji (jak widać, nie chroni ona przed skleroza - orzeszki trzeba jeść :-P)

      P.S. Złośliwość ma drobna ma charakter wyprzedzający, bo zwykle po "cmok, cmok" wkładasz największe szpile. Jeśli tak będzie tym razem, to możliwe, że nie zauważe następnego komentarza i pozostanie mi w pamięci tylko Twoje (odwzajemnione) uwielbienie :-)

      Usuń
    21. Tesia - życie jednorazowe jest w moim pojęciu mało satysfakcjonujące :-) Śpiewanie w chórach anielskich (hi,hi) jakoś mnie nie podnieca.
      Ogólnie rzecz biorąc- wizja Nieba, jaką oferuje ten system w żaden sposób mnie nie kręci.
      Piekło jest nieco bardziej interesujące, chociażby ze względu na towarzystwo :-D
      To było Twoje stwierdzenie, żem inteligentny - moi nauczyciele mieli na ten temat zupełnie inne zdanie :-D
      Orzeszki jadam bo lubię, a i póki co - jak do domu wrócić jeszcze pamiętam, co przy ilości miejsc zwanych roboczo "domem" jest dowodem, że całkowita demencja jeszcze mnie nie dopadła :-)

      PS. Złośliwość wyprzedzająca - podoba mnie się to określenie :-)
      Ciekawe, że walnięcie z wyprzedzeniem przy TEORETYCZNYM zagrożeniu nieco się rozmija z Twoją oficjalną linią partyjną :-D
      Z tego, co mgliście pamiętam to tam jakoś chyba odwrotnie było - się czekało i się nie oddawało, nawet jak się dostało :-P
      Ale i tak Cię uwielbiam i nic tego nie zmieni:-D

      Usuń
    22. A jeśli w następnym wcieleniu narodzisz się jako osobnik gatunku niższego rzędu? Wężem np. będąc będziesz tepiony na budowie przez speca od bezpieczeństwa... Ja tam wolę nie ryzykować takich przygód. Zwłaszcza, że muzyka akurat ma na mnie wpływ odwrotny niz na Ciebie. I gdybym jeszcze zobaczyła Ciebie wśród wykonawców (w szacie stosownej i z aureolka - hi, hi).

      Pewnie mówili, że zdolny ale leń :-) To akurat nie zaprzecza inteligencji (przeciwnie).

      Wiem :-)

      P.S. Działania schematyczne wydaja sie dobre dla początkujących ;-) Możliwe, że Wydział Promocji i Szkolenia oferuje niekiedy proste instrukcje dla leniwych i mniej wnikliwi się nimi zadowalają. Bardziej przytomni sięgają po program i czytają ze zrozumieniem i są w kontakcie z Przewodniczącym ;-) To daje trochę inną perspektywę. Jeśli bedziesz miał kiedyś czas, siegnij po książkę o Joachimie Badenim, a zobaczysz że są rozmaite nurty w "partii". Także wersja odrobinę wywrotowa szczegolnie dla złośliwych :-) Przy okazji zastrzegam, że autorytetem w tych sprawach się nie czuję i w razie potrzeby sugeruję konsultacje z prawdziwymi specjalistami.

      Oby tak już pozostało :-)

      Usuń
    23. Milego urlopowego tygodnia Wam życzę :-)

      Usuń
    24. Tesiu - wężem - tak, i będę czynił wężowe powinności i kusił będę ponad miarę :-)
      Nie będę się szlajał po budowach, tylko nadobne dziewice do grzechu nakłaniał :-D

      Szatki takowe są dostępne na saudyjskim rynku, natomiast świecące coś nad głową to mi raczej nie grozi, ponieważ przebywanie z niektórymi świętymi lekko by mi psuło apetyt na wino i ambrozję (a nie, to nie ta bajka).

      Żeby prawdzie zadość uczynić w tej materii, to właśnie tak mówili, faktycznie :-D
      Jak mieli mnie okazję w rzeczonej szkole spotkać :-D

      PS. Kiedyś się bardzo aktywnie udzielałem w owej firmie, tylko hipokryzja części jej naziemnego personelu skutecznie mnie od niej odstręczyła. Poza tym jak mówiłem - taka wersja Raju średnio się pokrywa z moim temperamentem. Ooo, wino i dziewice to już co innego, ale jak nie można go pić za życia, to poczekam na inne oferty :-D

      Lubiłem np. historię o św. Jerzym ale facetowi uprawnienia zabrali.
      I tak na przykład Wielka Brytania ma niejaki kłopot, bo się im patron zdewaluował, uznany za postać legendarną.
      A Ty uważaj, żeby Tesiowy Pan nie musiał wznosić modłów do św. Gummara :-D

      Nieustanie cmok, cmok :-)

      Usuń
    25. Upewnij się co do istnienia jakiekolwiek reprezentacji dziewic, tam dokąd się wybierasz (aby uniknąć wieczystego rozczarowania :-P)

      Odrobina modlitwy nie powinna mocno zaszkodzić ;-)

      Usuń
    26. To wyżej, to bylo do P.S. potem miałam przerwę techniczną, ale dobrze się złożyło, bo zwróciłam dzieki temu uwagę na temat hipokryzji. Skoro sam się do niej nie uciekasz, to musi być ona podwójnie zniechecajaca. Moze lepiej zrozumiałam źródło Twojej postawy (choć nie zapominam o ważnej roli upodobań plynacych z temperamentu :-).

      Co do omawianej wersji Raju, to mysle, ze ona jest raczej przenosnia i chyba nikt nie traktuje jej poważnie.

      To chyba na tyle. Cmok :-)

      Usuń
    27. Tesiu- co będzie, to będzie :-) Ostetecznie nie muszą być dziewice, aż tak wymagający nie jestem. A tak a propos to jak wygląda modltwa o dziewice? Bo w polskim Sejmie widziałem tylko modlitwę o deszcz. Zadziwiło mnie tylko to,że nie wezwali indiańskich szamanów którzy mają wprawę w wywoływaniu deszczu. A może w tej wersji też istnieje taniec deszczu? Jeżeli tak, to chyba mi umknęło coś ciekawego (np. choreografia i czy zakładają inne wdzianka na tę okoliczność).



      Tesiu- do hipokryzji się nie uciekam nigdy.

      Typków typu "modli się pod figurą a diabła ma za skórą" nie cierpię jak morowej zarazy.

      I od razu mam przed oczyma jednego z polskich polityków , który jest dla mnie klasykiem gatunku.



      A jeżeli komuś nie odpowiada mój styl życia, moje poglądy na świat to jego sprawa :-)

      Temperament mam choleryczny i czasami ciężko ze mną wytrzymać.

      Ale na szczęście są ludzie, których moje inne cechy przekonują do tego aby być moimi oddanymi przyjaciółmi lub chociaż dobrmi kumplami.

      A mam ich pokaźne stadko :-D

      Usuń
    28. Byla mowa o modlach do Gummara. Ale skoro pytasz, zagaj rozmowę z Przewodniczącym na dowolny temat i jakoś się kontakt rozkręci ;-)

      Sama jestem taką typką. Do ideału mi daleko, a pod figurą można mnie czasem spotkać. Pasuje mi to, że można być zwyczajnie tym, kim się jest, aby mieć swoje miejsce pod figurą.

      Co do polityków, czy kogokolwiek - nigdy nie wiadomo, co naprawdę siedzi w człowieku. Poza tym, może gdyby się nie modlił, bylby jeszcze gorszy? (Pewnie powiesz, ze juz gorszy byc nie może :D)

      Tak, Twoje poglądy to Twoja sprawa i wynik Twojej umyslowosci i Twoich doświadczeń.

      Podzielę się z Tobą tym, co sama niekiedy słyszę: "Trzeba panować nad swoimi emocjami." Bardzo przydatne, prawda? :-D

      To akurat ważna sprawa.

      I tu mnie bardzo zaciekawiłeś :-)

      Usuń
    29. Tesia - sprawdziłaś czy zajmuje się zawodowo Gummar? :-D

      Tylko to jest przekaz jednokierunkowy :-)

      "...Stał się cud pewnego razu, łoj
      dziad przemówił do obrazu, łoj
      obraz nie rzekł ani słowa, łoj
      taka była ich rozmowa, łoj ..."

      Nie zrozumiałaś przesłania - są to rozmodlone typki, które najchętniej "bliźniemu" myślącemu inaczej, niż wyznaczona linia partyjna w ramach" miłości" do rzeczonego bliźniego ułożyłyby stos.
      Same jednak bądź w młodości (dość odległej najczęściej) z równym zapałem klaskały np. tow. Gierkowi.

      Doskonałym przykładem są chłopcy których korzenie sięgają partii, która nazywała się Chrześcijańska Unia Jedności czy jakoś tak, po rozwodach, z dziećmi z kilku źródeł a opowiadający o jakiejś "chrześcijańskiej moralności" i strasznie cięci na tych o identycznej sytuacji rodzinnej bo są"niemoralni".

      Przykład ? Jeden pan mówi o drugim, który z partii jedynej słusznej wystąpił, że alimentów na dziecko z pierwszego małżeństwa nie płaci. Na co pierwsza żona mówiącego z oburzeniem o swoim byłym koledze twierdzi, że ów mówca złotousty ma wobec niej...zaległości alimentacyjne, bo pan też ma nową żonę i dziecko czy dzieci.

      No qrva - humbug hucpa w jednym.

      Czy byłby gorszy? To byłoby trudne, gdyż nie ma sojusznika lub patrona kariery politycznej którego za drobne nie sprzedał ale cały czas uchodzi za "bogoojczyźnianego"

      Tesia -prawda:-)

      Co do panowania nad emocjami - jakbym nie panował, to miałbym wyniki jak grypa hiszpanka w latach 1918-19 :-D

      Ilość kumpli i znajomych to bez przesady - może nie w setki, ale w dziesiątki na pewno można liczyć :-)
      I nie mówię tu o "facebookowych friendsach", tylko o ludziach z krwi i kości :-D

      Usuń
    30. Sprawdziłam poprzednio. Jak widzisz nawet złośliwość kobieca ma swój szlachetny cel, a sprowadzenie mezczyzny na drogę świętości wymaga kreatywności ;-)

      Wspomniany dziad nie jest postacią historyczną i w żaden sposób nie potwierdza jednokierunkowosci ;-)

      Niektóre typki zwyczajnie tak mają, że nawracaja innych na to w co aktualnie wierzą, lub w czym widzą interes (bez względu na religijność ). Tylko czasem tego u siebie nie zauważają :-)

      Historyjki - samo zycie :-D

      Nawet nie pytam o kim mówisz :-)

      Gwałtowny despota, to zwykle dyktator :-)

      I to jeszcze z grupą poplecznikow!

      P.S. Po prawdziwe, myślałam że piszesz o stadku tych swoich dobrych cech, dlatego zapytałam. O znajomych bym nie śmiała.

      Usuń
    31. Tesia - to jest argument :-)

      To może i ja jakoś za wodzenie na pokuszenie (choćby tylko intelektualne) się przysłużę, aby się nowa święta pojawiła?

      Wspomniany dziad jest metaforą innych, którzy też do obrazu gadają.

      Jak znasz jakieś udokumentowane odpowiedzi, a nie, że pani leczona w jednej z najlepszych klinik wyzdrowiała, bo się modliła, albo spotkała jakiegoś świętego.

      To nie lepiej, jakby się modliła w kościele a nie w szpitalu??? Może uzdrowienie nastąpiłoby szybciej i bez obciążania organizmu zbyteczną terapią?

      Nie nawracam - ja tylko zwracam uwagę np. na "metaforyczność wersji Nieba" czy rozlicznych innych metaforyczności, kiedy to dziwnie ubranym panom jest na rękę.

      Bo na przykład przy "nie zabijaj" za cholerę nie ma dopisków (z tego co pamiętam), a jakoś do tego biznesu kapelan wojskowy pasuje.

      I nawet błogosławi wojsko idące zabijać.

      Wiem że inni mądrzy panowie napisali komentarze do prostych dwóch słów, ale fakt jest taki, że przekaz jest czytelny i komentarzy nie wymaga :-D

      To może i nieco prostacki argument i wielokrotnie wykorzystywany, ale oddający "ducha" tej organizacji.

      Wykorzystuje ona napisane przez ponad dwa tysiące lat mądrości (np .o systemie geocentrycznym i innych "rewelacjach" z zakresu fizyki,chemii czy biologii z których dopiero przyciśnięta do muru przez niezaprzeczalne i niepodważalne fakty chyłkiem się wycofuje. Ale fakt - potrafi przeprosić za spalenie na stosie,tacy łaskawcy) kiedy jest to wygodne dla tych, którzy z danej idei żyją i mają się nieźle :-D

      Tak - samo życie, ale prowadzone za zgodą i pod patronatem osobników w różnokolorowych czapeczkach, bechcąc podobno gwarantami i strażnikami moralności, prawdy i innych górnolotnych :-D

      O takich różnych mężach - prawych i a sprawiedliwych ponad ludzkie pojęcie.

      Nie jestem despotą,przyjmuję argumenty, kiedy są racjonalne.

      Co do gwałtowności - fakt, ale najpierw bym kogoś rozerwał, ale zaraz pozszywał :-D

      Na szczęście - nie rozrywam, bo krawiec ze mnie marny :-(

      Poznasz osobiście - to się przekonasz o zaletach mych rozlicznych :-D

      Skromność nie pozwala mi ich tak publicznie wygłaszać :-P

      Usuń
    32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    33. To moje trzecie podejście do komentarza (znikają), więc punktuję:
      1. Nie wiem spróbuj. Ale musisz się bardziej starać, bo jeśli będziesz stosował takie marne argumenty jak wobec mnie, to się kandydatka nie zorientuje, że to pokuszenie ;-)
      2. Jak dziad przestanie tylko ględzić, a zacznie słuchać, to usłyszy.
      3. A Ty często dokumentujesz swoje prywatne rozmowy? Coś tam w Księdze wspominanej znajdziesz.
      4. Pani nie znam osobiście, trudno jest mi się odnieść. Zrobiła, jak uważała za stosowne (zarówno leczenie, jak i ustalenia ze świętymi podlegały jej osobistej decyzji ;-)
      5. A co dziwnego jest w ich ubraniach? Ja Ciebie widziałam w mundurze krasnoarmiejca i się nie śmiałam. Zauważyłam, że przywiązanie do munduru namieszało Ci trochę w głowie i widzisz jakiś rodzaj podległości wobec kleru.
      6. Jest też napisane "Nie kradnij". Powinni wycofać kapelanów z więzień?
      7. "Duch organizacji" ma trzeciorzędne znaczenie. Ważniejszy jest z pewnością Twój własny duch, a Ty się ciągle oglądasz na innych. Stosując tą metodę powinieneś przebadać wierzących w reinkarnację, bo jeśli nie są kryształowi, to... ;-)
      8. Kopernik oprócz tego, że była kobietą, była także duchownym katolickim ;-) Więc stosując lubianą przez Ciebie odpowiedzialność zbiorową można powiedzieć, że KK to prekursor odkryć (nie tylko w dziedzinie astronomii, bo Kopernik, jak i wielu katolickich duchownym miała szersze zainteresowania i dorobek :-). A swoją drogą nie powinieneś za Stary Testament obwiniać KK (kozioł ofiarny, czy co?).
      9. Skoro lekarze palą papierosy, piją trunki wyskokowe w nadmiernych ilościach, obżerają się i inne takie, to na pewno kłamią w sprawie zdrowego trybu życia ;-) I też mają umundurowanie, a niektórzy nawet czapeczki. Tak, świat uległ spiskowi mundurowych!
      10. Sam także przytaczaj racjonalne argumenty. Bo jeśli oczekujesz, że przyjmę takie, to może jednak jesteś despotą :-D
      11. Widzę, że jednak bliższa jest Ci dekonstrukcja :-)
      12. No jeśli inne dobre cechy są tak duże jak Twa skromność, to czuję, że mnie bardzo zaskoczysz :-D

      Usuń
    34. Tesia

      To też punktuję :-)

      1) Przy kuszeniu to ja wiem, co mam robić :-D
      2) Ci co słyszą głosy, to mają problem - bo albo to schizofrenia albo lokalnie występujący syndrom jerozolimski.
      3) A to ja buduję okazałe "miejsca kultu" w jakimś Lourdes albo Medjugorie ???
      4) Jasne, to jest znakomity argument skuteczności świętych :-D Jak pomogą lekarze i terapia- to bez wątpienia zasługa "wstawiennictwa" świętych. Jak nie pomoże - winny lekarz i złe leki.
      Jak coś zgubię i zacznę szukać intensywnie - to ani chybi jak znajdę to zasługa św. Antoniego.
      A jak nie znajdę, to pewnie się za słabo modliłem, a nie niestarannie szukałem :-D
      Cholernie wygodna filozofia :-D
      5) No dla mnie te ubrania wyglądają nieco nienaturalnie. Nie dosć, że czarne a nie jak oryginały białe, to jeszcze jakby klimat nie ten - nakrycia głowy też wyglądają przekomicznie. Nie mówię tu o myckach, tylko czymś na kształt starych toreb po cukrze.
      Owszem, tylko ja to zrobiłem RAZ i to dla potrzeb REKONSTRUKCJI.
      Tak po ulicach na codziennie chodzę :-)
      Niestety - istnieje jakaś podległość.To nie ja wymyśliłem i przeforsowałem przepisy o obrazie uczuć religijnych.
      A prawu państwowemu podlegam, fakt. Przypominam sobie doniesienie do prokuratury o obrazę ...Ducha Świętego. Ty to uważasz za normalne???
      6) Jeżeli namawiają tam do kradzieży - to bezwzględnie tak.
      7) Tylko ta organizacja bez przerwy pcha łapy w moją stronę. Płaciłem podatki na ich fanaberie, czy mi się to podobało, czy nie. Rząd i Prezydent świeckiego Państwa zachowują się jak wasal innego Państwa.
      8) Podobno to ta sama książka, tylko w dwóch tomach. Z tego, co pamiętam uznawane za obowiązujące są oba tomy. Sprostuj, jeśli się mylę.
      9) Czy lekarze narzucają jedyny, słuszny sposób życia i leczenia??? Część tak - vide pan Chazan. Ale czy to jest jeszcze lekarz, czy już funkcjonariusz jedynej słusznej koncepcji - oto jest pytanie.
      10) Ja przytaczam racjonalne argumenty - nie ma ŻADNYCH dowodów na skuteczność tych obrzędów i kropka.
      Jakoś nie zauważyłem ich wpływu na otaczającą rzeczywistość.
      Łatwo jest powiedzieć, że Kopernik był funkcjonariuszem KK, ale to nie jego spalili tylko Giordano Bruno, który w chwili spalenia był cywilem, bo się od dominikanów wypisał. Mój koncept jest taki - jak Policjant kradnie, to jest gorszy od zwykłego złodzieja- to chyba jest w miarę jasne.
      11) Nie uważam się za dekonstruktora, ale może się mylę:-)
      12) Podobno " po owocach ich poznacie" :-D

      Usuń
    35. 1. Brzmisz ogromnie tajemniczo.
      2. No właśnie. On występuje tylko w Jerozolimie, więc to nie to. Ale czy ten syndrom może być potwierdzeniem reinkarnacji?
      3. ???
      4. Chyba nie całkiem o to chodzi ze swietymi wg KK :-)

      Reszta potem, choc myślę, że to wszystko, to tylko rozmydlanie tematu :-) Ale przy okazji zapytam, co wg Ciebie podlega reinkarnacji?

      Usuń
    36. 1) No właśnie tak mam być- kuszenie tak właśnie wygląda - ma być tajemnicze i pociągające :-)
      2) A schizofrenia? Nie występuje lokalnie, a często przy tej chorobie ludzi głos bogów słyszą. To ja nie rozumiem - jak ludzie do bogów gadają to OK, a jak słyszą odpowiedzi to są chorzy? Po filmach z Bruce"m Lee też po ulicach latało mnóstwo mnichów z Klasztoru Shaolin :-D I był to wynik opowiadanych bajek, a nie reinkarnacji :-D
      3) Podobno tam były jakieś prywatne rozmowy :-)
      4) A o co ?

      Każda forma energii. Możesz być wszystkim - nawet skałą magmową, jeżeli takie doświadczenie jest Ci do czegoś potrzebne :-)

      Usuń
    37. 1. To Ola ma z Tobą ciekawe życie :-D
      2. Jeśli się nie mylę, to przy objawieniach sprawdza się zdrowie psychiczne "widzacych" (przynajmniej o takich przypadkach ja czytałam). Ja bardziej myślałam o tym, co dzieje się wewnatrz człowieka, jakiś rodzaj zrozumienia dokonujący się w duszy (której istnienia nie da się udowodnić :-).
      3. Ale tylko poniekąd udokumentowane ;-)
      4. Nie załatwia się raczej geszefcikow (choć nie powiem, Antonii jest wyjątkowo uczynny :-). Wydaje się, że cuda ( o ile w ogóle nimi są ;-). Mają za zadanie przymnozenie wiary i właśnie kryterium celowości jest chyba podstawowe.

      Skąd wiadomo, że ta skała magmows to właśnie ja? I skad wiadomo, że dane doświadczenie jest mi potrzebne?

      Usuń
    38. 1) Owszem, ma :-)

      2) A sprawdzają to ... lekarze studiujący "medycynę pastoralną" ? :-) Co do istnienia - nie da się udowodnić, fakt.

      3) Jakieś dowody ? Bo poza relacjami uczestników (nie widzieć czemu - tylko ludzi) nie słyszałem o innych dowodach a może ja o czymś nie wiem?

      4) To ma wspomóc wiarę w co? W trzech co są jednym, czy w starych,dobrych, pogańskich bogów,co się sprytnie pod nowy biznes z niższymi rangami podpięli?

      Tesiu - nie wiem,jak się to rozpoznaje, bom nie zawodowiec - hinduista. Może bycie skałą magmową jest chęcią zaznania spokoju lub treningu cierpliwości?

      Usuń
  11. Mamy nowe kryterium do podjęcia decyzji o migracji ... kiedyś jeździło się za chlebem, teraz trzeba zacząć migrować za hydraulikami.
    Czy ktoś wie w którym kraju jest ich największa dostępność?

    E (K....r)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie bądźmy jak Marks i Engels - jedyna i słuszna filozofia to podejście konsumpcyjne do własnego kraju.

    OdpowiedzUsuń

Szanowny Anonimowy Użytkowniku
Podpisz się proszę, imieniem lub nickiem
Miło jest wiedzieć z kim się rozmawia :)
pozdrawiamy
Paweł i Ola

PS. Z powodu tak prozaicznego, jak praca zawodowa, na Wasze komentarze odpowiadam w dni powszednie po godzinie 17:00 polskiego czasu
Za wspomniane niedogodności serdecznie przepraszam.