10/14/2014

„Technical problem" Szacownej Małżonki Mej Aleksandry - czyli w zderzeniu ze skomplikowanymi urzadzeniami.

W związku z długoletnim pożyciem małżeńskim (lata z SMMA liczą się podwójnie, więc już się tego nazbierało tyle, że niebawem to nas sam Pan Prezydent będzie musiał odznaczyć) otrzymałem sporo rożnych prezentów.
Miedzy innymi Iphona, mikrofalówkę i taki duży podajnik wody, na 20 litrowe banki z podgrzewaczem i schładzaczem w jednym.
Oczywiście, wszystkie te urządzenia miałem dostać gotowe do użycia, gdyż nie jestem fanem montaży, o czym wszyscy dobrze wiedzą.
Razem z naszym "korespondentem” zabrała się więc SMMA do ustawiania wszelkich tych dóbr i przygotowania ich do pracy podczas mojej nieobecności.
Wszystko pięknie, ładnie tylko jedna z tych rzeczy jakoś za cholerę prawidłowo nie chce działać.
Zgadnijcie co ?
Raczej nie zgadniecie- był to......  podajnik wody :-D
Wszystko niby działa, lampka od zasilania się świci, ale woda ani nie podgrzana ani nie schłodzona.
Mówię, ze pewnie gdzieś trzeba jakiś przycisk włączyć i będzie OK.
Nie, nie ma żadnego przycisku Oni szukali, to wiedzą. Trzeba jechać i wymienić.
Przyszedł Dinesh, przesunął ustrojstwo, wcisnął „nieistniejący" guzik i tadam, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki woda popłynęła w oczekiwanej temperaturze :-D
źródło

13 komentarzy:

  1. Z tego co pamiętam od spraw technicznych u Was w domu zawsze była Ola, no bo Ty jesteś inżynier :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, nie dość, ze inżynier to jeszcze "z zawodu manager" :-P
      I dlatego zajmuję się planowaniem, nadzorowaniem, dawaniem wytycznych, opracowywaniem modeli teoretycznych i wynajdywaniem problemów oraz potencjalnych ryzyk danego przedsięwzięcia:-)
      Od prac tak przyziemnych jak fizyczne wykonanie czegokolwiek trzymam się na bezpieczną odległość, żeby nie zaszkodzić teorii. Ja staram się być po bezpiecznej stronie Praw Murphy"ego :-D

      Usuń
  2. ;-)
    Bo to podstępne ustrojstwo było !!!
    Sam kiedyś mojemu przełożonemu , walczącemu bezskutecznie z upartym (i "pewnie zepsutym") urządzeniem ,powiedziałem że - włączone do prądu działa lepiej.Mój przełożony miał na swoje usprawiedliwienie to, że jest zawodowym pisarzem/scenarzystą. Jego mina bezcenna więc wyobrażam sobie jak to wyglądało u Was.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maciek - to tez użyłeś jako argumentu jednego z Praw Murphy"ego :-D
      Nie pytaj jak to wyglądało u nas. Cud, ze nie musiałem spać na wycieraczce :-D

      Usuń
  3. Znaczy się rocznica :-) Ale prezydent odznacza oboje, z tą samą ilość wspólnych lat (czyli lata SMTA spędzone z Tobą też liczą się podwójnie ;-). To mam nadzieję, że też coś stosownego przygotowałeś :-) Wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tesiu- lata spędzone ze mną to mijają jak letnie miesiące. Gdyż jestem miły, dobry, cierpliwy i tak w ogóle jakby się dobrze przyjrzeć - to chodzący ideał (prawie) :-D
      Mam tylko jedna wadę- zbyt dobrą opinę o sobie samym :-D

      Dzięki za życzenia :)

      Usuń
  4. Hahahahahaha :)
    Dobre, dobre. Oczywiscie zgaduje, ze na tak nowatorski pomysl, jak spojrzec do dolączonej instrukcji/ulotki mauzonka nie wpadla :)

    Wyzlosliwiam sie ale pamietam jeszcze moje poczatki w branzy, gdy robilam za support pierwszliniowy. Spokojnie 95% problemow bralo sie stad, ze user czegos nie wlaczyl/przycisnal gdzie trzeba tudziez uhm...narzekal, ze "Internet nie dziala" poczem okazywalo ie ze.... nie umie sobie okna browsera przeskrolowac w dol....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Futrzaku - na obronę SMMA mam jedno - instrukcja była sporządzona robalami chorymi na epilepsję,ale za to w 3 wersjach, bo produkt oryginalnie japoński.

      Ja bym zrobił tak samo, gdyż to absolutny dyshonor dla faceta czytać instrukcje. Dzięki temu firmy produkujące wszelkie urządzenia elektryczne mogą otrzymywać wysoki poziom produkcji :-D
      W przypadku komputerów- ta sama historia - helpdesk zyskuje rację bytu :-D

      Usuń
    2. Tez instrukcji nie czytam - jak sie ma ludzi do roboty, to po co czas marnowac? ;)
      Kizia

      Usuń
    3. Kizia- ja nie czytam nawet, jak coś muszę zrobić osobą własną :-D
      Raz wychodzi, a raz nie, ale się nie zniżę do czytania jakichś pierdol - w końcu ja wiem lepiej, no nie ? :-D

      Usuń
  5. Ha ha u mnie była podobna sytuacja ale jako detektyw amator wyczaiłam że przycisk tejże cudmaszynki znajduje się z tyłu ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mowiac szczerze nawet sie nad tym nie zastanawialem. Moze dlatego, ze nie bylo potrzeby. Po prostu kiedy stara maszyna sie popsula to przyniesli mi nowa, podlaczyli, wladowali butle i tyle. Czasami odsuwam, zeby odkurzyc z tylu.

      Usuń
    2. Anonimowy - wiedzisz - tez to sugerowalem, ale przeciez ja sie na tym nie znam, to kto mnie tam będzie słuchał ? :-D

      Ecot - i to jest właściwe podejście. Ma działać, a dlaczego? Zostawmy to tym, co wiedzą :-D

      Usuń

Szanowny Anonimowy Użytkowniku
Podpisz się proszę, imieniem lub nickiem
Miło jest wiedzieć z kim się rozmawia :)
pozdrawiamy
Paweł i Ola

PS. Z powodu tak prozaicznego, jak praca zawodowa, na Wasze komentarze odpowiadam w dni powszednie po godzinie 17:00 polskiego czasu
Za wspomniane niedogodności serdecznie przepraszam.