6/04/2013

Różne nacje, różne zwyczaje, różne obyczaje czyli z kim i jak się pracuje (artykuł sponsorowany ) ;-D

Pojawiła się prośba o opisanie różnic we współpracy między poszczególnymi nacjami w dość specyficznym dla Polaka środowisku zawodowym.
Będzie to w pełni subiektywna ocena na podstawie spotkanych osobników poszczególnych nacji oraz wymianie doświadczeń z innymi "Zatokowcami"


Egipcjanie  

W firmie, w której pracuję moje piętro nazywane jestMałym Kairemwięc od nich zacznę.
Właściwie to nie ma stanowisk, na których by nie pracowali, oprócz tych  najniższych.
Finanse, inżyniering, projekty – to domena Egipcjan.
Dobrze wykształceni, raczej otwarci na innych.
Jednak, tak jak Polacy w dużych skupiskach dzielą się na frakcje, koterie i podgrupy.
Może to wynika z obecnej sytuacji polityczno-społecznej w Ich kraju, ale może to być i cecha wspólna z nami :)


Saudyjczycy
Wszyscy z którymi pracuję są naprawdę OK.
Problem jest tylko z ustaleniem wspólnego „zegara”, ale to już opisywałem tutaj.
Są niecierpliwi, ale życzliwi. Gość, który Cię strąbi, bo szukasz adresu - jak go poprosisz, to Cię zaprowadzi w drugi koniec miasta, czekając za skrzyżowaniem, jak się nie załapiesz na zielone :)
Ale kierowcami są osłabiającymi :)


Hindusi
Mniej więcej połowa moich podwładnych.
Poczucie czasu – gorsze niż u Saudyjczyków :)
Rzadko coś się da zrobić, a jak już się da, to się napłaczą za wszystkie czasy :)
Kiedy już wiedzą, że ich płacze, zawodzenia i błagalne spojrzenia ranionej łani kompletnie nie działają – biorą się do roboty.
I są niesamowicie zaskoczeni, jacy są dzielni i pracowici jak już skończą i trzeba ich bardzo chwalić.
Ale jak się zdarzyła w jednej z firm sytuacja, że Hindus z zespołu awansował na stanowisko managerskie - cały zespół złożył wymówienia.
U mnie są wymieszani z Pakistańczykami, ale odpukać jakoś się dogadują.


Pakistańczycy
Nie odróżniam ich od Hindusów fizycznie, ale jestem w stanie ocenić po efektach pracy :)
Dużo mniej narzekają , ale jak już zaczną……………..:-DDDDD.
Ogólnie zupełnie inni ludzie, niż Pakistańczycy w Europie.
Tu nie są roszczeniowi, tylko naprawdę potrafią ciężko i w marę efektywnie pracować.
Tylko akcent w angielskim jeszcze ciekawszy niż w hindi-inglisz :)


Polecam  "Limeryki  o  narodach"  w  wykonaniu  Jacka  Kaczmarskiego



15 komentarzy:

  1. Z mojego doswiadczenia (branza IT w USA ale tez Indie):

    - zawsze trzeba ich nianczyc tj. stosowac micromanagement. Mowic dokladnie co maja zrobic i jak, pilnowac. Pilnowac zwlaszcza, kiedy skoncza ,bo hindus jak skonczy, to sobie siedzi spokojnie i nic nie robi. dopiero jak do niego przelozony przyjdzie i da nastepna robote, to bedzie robic.

    - zawsze doskonale wiedza kto jest z ktorej kasty i z tymi z nizszych nie rozmawiaja a co najmniej trzymaja sie z daleka

    - zawsze robia po swojemu. mozna im setki razy powtarzac, ze tak NIE bo * a oni potem dalej po swojemu klepia kod (najczesciej zle)

    - zadawanie pytan w sensie czy dadza rade zrobic to na-wtedy-i-wtedy nie ma najmniejszego sensu, bo zawsze odpowiedza "yes sure". A potem sie czlowiek na dzien przed terminem dowiaduje, ze jednak nic nie zrobione.

    - bardzo rzadko przychodza sie cos pytac jak nie wiedza/maja watpliwosci

    Boliwijczycy:

    - poczucie czasu luzne, za to dopytuja sie po sto razy jak cos zrobic dopoki nie zrozumieja
    - bardzo karni i robia dokladnie to, co sie im powie

    podobnie Filipinczycy. Tyle, ze znacznie bardziej kumaci i latwiej sie z nimi dogadac. Moze to kwestia ludzi z ktorymi pracowalam, a moze ogolnie maja lepsze wyksztalcenie w dzialce IT.

    O nacjach europejskich i hamerykanach nie pisze, bo chyba kazdy wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do "Indian" - stosuję metody zwane przez niezrównaną Tesię "feudalnymi", ale tutaj mogę, a nawet czasami muszę :) Mają taką ilość roboty, że nie mają czau posiedzieć i wiedzą, że niezdrowo jest zawalać terminy. Potrafię za to skasować dniówkę :)
      "Bedzie jutro" już też ich oduczyłem :) Ale to jest przewaga monarchii nad "najlepszą demokracją świata", bo nikt mnie nie oskarży o:
      - rasizm,
      - mobbing,
      - sodomię
      - i HGW co jeszcze.
      Filipińczycy są - ale znam tylko jednego i ten jest OK :)
      Z pozostaymi nacjami nie mam doświadczeń, bo jakos latoś łońskiego roku Boliwijczycy nie obrodzili :-DDDDDD

      Usuń
  2. a, zapomnialam o chinczykach i japonczykach, ale to moze jutro bo dzis juz spac mi sie chce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spij dobrze, a wiedzą się podzielisz jak już bedziesz miała siłe i chęci :)

      Usuń
  3. Podobny post chodzi mi po glowie od jakiegos czasu, ale raczej cos w stylu "Jak szybko praca z Arabami doprowadzila mnie do nerwicy" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjedż do KSA - tu jest lepiej :)

      Usuń
  4. Mieszkam w Polsce ale wiem co mówią Niemcy o Polakach
    Polak to nawet z guano(łagodniejsza wersja) bat ukręci
    Z tego co widze Wietnamczycy są bardzo pracowici

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tgo co zauważyłem "skosy" jak ich wspólczesna młodzież nazywa sa chyba najbardziej lubianą nacją, która w miarę licznie występuje w Polsce. Pewnie ich zalety są zauważane i w innych krajach.

      Usuń
  5. Japonczycy

    bardzo pracowici, ale strasznie, potwornie przestrzegaja porzadku dziobania. Nic ich nie zmusi do wychylenia sie poza szefa czy chociazby podwazenia jego polecen, chocby nie wiem jakie durnoty opowiadal.
    Troche strasznie wygladala wizyta kilkunastu pracownikow firmy X z Japonii w naszej firmie. Biegali po calym budynku na komende za szwoim szefem, smiali sie na komende, siadali jak na komende.... lojezusieimaryjo.

    Chinczycy

    Uparci a poza tym ciezko cos powiedziec, bo ci, co mowia juz po ang w sposob zrozumialy sa wystarczajaco dlugo w USA, zeby sie przekabacic do tutejszych zwyczajow. Swiezy narybek wlada jezykiem ang tak, ze nie sposob sie z nimi dogadac. Nikt nie moze, poza ich wlasnymi rodakami....

    Z Wietnamczykow to pracowalam tylko z jednym - moim byly szefem. Zloty i kochany czlowiek, niestety korpo go wysiudala ze stanowiska.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam podobne doswiadczenia z rdzennymi mieszkancami RPA, co Futrzak z Hindusami...
    Co ciekawe, 'lokalni' Hindusi sa tutai karni i zdyscyplinowani.
    Pakistanczycy - chorobliwie wrecz ambitni, zwlaszcza jesli jest to robiaca kariere mloda Pakistanka (pracuje z jedna taka).
    Niemcy - aroganccy, zimni i konkretni, ale generalnie wiesz z kim masz do czynienia bo sie nie maskuja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko mentalnie Kerele to już nie Hindusi :) Mój kolega strasznie się wścieka, jak Go z Hindusami porównują - bo jego rodzina wyjechała z Indii grubo ponad 100 lat temu. Tylko się kolor zgadza, bo jeżeli chodzi o kulturę pracy to typowy "białas" ;-DD

      Usuń
  7. Pawle możesz napisać dlaczego cały zespół złożył wymówienia jak hindus awansował na menagera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo spora ich część ma mentalność typu "dajcie mi władzę, to ja was usadzę" :D
      Ten tak miał :D

      Usuń

Szanowny Anonimowy Użytkowniku
Podpisz się proszę, imieniem lub nickiem
Miło jest wiedzieć z kim się rozmawia :)
pozdrawiamy
Paweł i Ola

PS. Z powodu tak prozaicznego, jak praca zawodowa, na Wasze komentarze odpowiadam w dni powszednie po godzinie 17:00 polskiego czasu
Za wspomniane niedogodności serdecznie przepraszam.