piątek, 28 lutego 2014

Post informacyjno - przepraszający

Z powodu przeprowadzki Marka do nowego mieszkania dziś i jutro nowego posta nie będzie za co serdecznie PT Czytaczy przepraszam.
Kajam się i poprawę obiecuję, ale prośba Przyjaciela i Towarzysza saudyjsko - bahraińskiej doli i niedoli rzecz ważna, zwłaszcza, że mam pełnić rolę kierowcy transportowego Hummera :)
Na wszystkie komentarze odpowiem po przeprowadzce.



czwartek, 27 lutego 2014

Dwa do przodu - trzy do tyłu czyli zmiany w Arabii Saudyjskiej

Staram się zawsze opisywać, jak to wygląda moimi oczyma i sam staram się zrozumieć to, co się dzieje w Arabii Saudyjskiej.
Przyznaję, że niejednokrotnie jestem w kropce, bo naprawdę pewne ruchy, które następują w krótkich odstępach czasu pomiędzy sobą są logicznie sprzeczne lub nie ma między nimi żadnych związków przyczynowo - skutkowych.
Żeby daleko nie szukać – zmiana w prawie wynikająca z fatwy, jak się ją określa „porządkowej” lub "organizacyjnej” czyli takiej, która wchodzi w życie bez konsultacji czy dyskusji – jest i koniec.
Dotyczy ona obowiązku odbywania przez kobietę wizyty u lekarza w obecności męskiego przedstawiciela Jej najbliższej rodziny i…..  obecności takiego opiekuna podczas badań.
I OK, jeżeli miałoby to dotyczyć Saudyjczyków czy muzułmanów generalnie.
Ale nie – dotyczy to wszystkich, którzy tu przebywają.
Czyli jeśli żona lub córka obcokrajowca musi iść do lekarza, to mąż albo ojciec musi się zwolnić z pracy.
Dalej – i to już są komentarze, jakie się ukazały pod artykułem dotyczącym tego tematu, bo sam bym na to nie wpadł.
Co z maidami ???  Przed pójściem do lekarza muszą sprowadzić do Arabii Saudyjskiej męża, ojca czy brata ? Na czyj koszt ma się to odbyć ?
Albo kobiety z Zachodu pracujące tutaj bez mężów, a jest ich coraz więcej..... ???
Ta sama historia ???
Jak widać na załączonym obrazku nie tylko u nas tworzone jest prawo, które w zderzeniu z szarą rzeczywistością zaczyna wyglądać na średnio możliwe do zrealizowania.
I albo będzie martwe, jak mnóstwo przepisów u nas, albo... ?
No właśnie albo co.... ?

źródło

środa, 26 lutego 2014

Jak się mszczą niedopowiedzenia czyli dlaczego warto wszystko uściślić w kontrakcie

Wiele osób mnie pyta na co zwracać uwagę przy podpisywaniu kontraktu.
Odpowiedź brzmi - na wszystko !!!
Nie jest to może budująca odpowiedź, ale niestety prawdziwa.
Bo to, czego nie ma na papierze, chociaż było obiecane, napisane w mailu itp. jest gówno warte, jak nie ma szczegółów w kontrakcie.
Podam przykład z własnego obecnego doświadczenia.
Miałem obiecany dom (bo zakwaterowanie to nie jest żadna łaska ze strony firmy – tak, jak już wcześniej pisałem firma musi zapewnić transport do i z pracy oraz zakwaterowanie z mocy prawa), ale w kontrakcie nie mam wyszczególnionej pozycji która określa kwoty wynajmu tego domu  czyli „housing allowance
I generalnie teraz mogę sobie wsadzić w dupę ustalenia z szefem wszystkich szefów, bo jakoś mu się zapomniało o naszych ustaleniach.
Poszedłem do „Działu Kreowania Problemów” z informacją, że Ola przyjeżdża i chcę, zgodnie z umową dom a nie tą norę w której mieszkam.
I co się dowiedziałem ???
Nie ma w kontrakcie podanej kwoty, a firma zapewnia mi lokum zgodnie z kontraktem, to się mogę pałować.
To powiedziałem że jak tak to ja ich też w same uszy pier…lę i się zwalniam.
Wysłałem dwa dni temu oficjalnego maila i..… cisza w burdelu.
Ale poczekam jeszcze do przyjazdu Oli – jakoś się do  czerwca przemęczymy i w tym czasie muszę znaleźć inną robotę.
A teraz wisienka na torcie -  w czerwcu jest audyt  recertyfikacyjny IMS :D
Cóż, jest takie stare kubańskie przysłowie „ Jak Castro Bogu, tak Bóg Kubie” :D


poniedziałek, 24 lutego 2014

Za wybicie matce zębów - 5 lat więzienia, wybicie zęba i 2400 batów

Saudyjski sąd uznał winnym pobicia swojej matki 30- letniego mężczyznę.
Zdarzenie miało miejsce podczas podróży samochodem z Al-Laith do Mekki.
Kobieta zgłosiła ten fakt policjantom na punkcie kontrolnym.
Policjanci wezwali zespół Czerwonego Półksiężyca, który odwiózł kobietę do szpitala a jej syn został na miejscu aresztowany.
Szejk Turki bin Dhafer Al-Qarni, sędzia sądu karnego uznał mężczyznę winnym i skazał go na:
- pięć lat pozbawiania wolności
- 60 batów powtórzone 40 razy co 10 dni w miejscach publicznych co daje okrągłą ilość 2400 batów
- ponadto sędzia nakazał także wybicie jednego zęba sprawcy.
Mężczyzna i prokurator generalny przyjęli wyrok.
Generalnie podejrzewam, że następny, który chciałby odreagować na matce czy innej członkini rodziny kilkakrotnie się  nad tym zastanowi
Wiem, że nie surowość kary a jej nieuchronność w teorii prawniczej  jest bardziej  skuteczna, ale uważam, że ten przykład, nawet przy małym prawdopodobieństwie kary daje do myślenia.
Źródło - Arab News


źródło

niedziela, 23 lutego 2014

Wystawa..… kwiatów z głębszym przesłaniem

Wczoraj razem z Jolą i Zygmuntem udaliśmy się na Wystawę Kwiatów.
Tłumy tam waliły podobno od piątku, bo dla Saudyjczyków taka wystawa to wielka gratka i mimo jej coroczności chętnie przychodzą podziwiać np. dywany kwiatowe.
Teraz zabrzmię patriotycznie – ci, którzy je układali powinni się udać na szkolenie do Ciechocinka, bo tamtejszym mistrzom to na razie nie dorównują.
Ale to nie wszystko – wystawa była połączona (mądrze, a nawet więcej niż mądrze) z kwestiami ochrony środowiska m.in.
- recyclingiem odpadów – pokazano nawet miniaturkę fabryki odzyskującej papier.
- selektywną zbiórką odpadów – OK, u nas od niedawna standard, bo Unia Europejska wymaga, tutaj to dopiero raczkuje.
Wszystko zaprezentowane w sposób bardzo interesujący i wyjaśniające co, jak i dlaczego.
Ale najlepiej była pokazana - w nawiązaniu do głównego tematu czyli kwiatów i innych roślin – oszczędność wody.
Przygotowano nawet specjalny katalog roślin potrzebujących mniej wody, a wcale nie mniej ozdobnych .
I tak, mili moi powinno się to robić moim zdaniem.
Nie tylko coś, co daje radość obcowania z pięknem, ale również element edukacyjny, bo osobno były prowadzone w formie zabawy zajęcia i warsztaty edukacyjne dla dzieci.
Dla mnie – pełny profesjonalizm.

Wszystkie poniższe zdjęcia są autorstwa Zygmunta


sobota, 22 lutego 2014

Budowanie zespołu czyli co tu robić by nie robić i nie podpaść, lecz zarobić :)

Kiedy rok temu przyszedłem do firmy cały dział liczył sobie nieco ponad 20 osób.
Nie było ciśnień, każdy sobie coś tam skubał, jak klient nie wymagał, to na niektórych budowach nie było psa z kulawą nogą od BHP, a o behapowcu już nawet nie wspomnę.
Teraz jesteśmy już po audycie IMS czyli dwa ISO i OHSAS, ludzi mam ponad 70, a przy nowych projektach prawdopodobnie dojdę do 100.
Nie straciłem praktycznie nikogo, oprócz osób, których pozbyłem się sam, bo absolutnie nie rokowali żadnej nadziei i nawet kilka szans, jakie mieli – olali po całości.
Ale skończyły się dobre czasy słodkiego zarządzania bezpośredniego dla moich chłopaków - teraz muszą być jeszcze bardziej samodzielni.
Dlatego zebrałem wszystkich „decyzyjnych"  chłopaków ze wszystkich projektów i zacząłem „przekonywać” do bardziej efektywnej współpracy.
Stwierdziłem, że skończyły się wygodne czasy pilnowania tylko swojego grajdołka i w tej chwili ani ja ani Dinesh z Hafizem już nie mamy czasu na obcieranie nosków i wysłuchiwanie kto kogo walnął łopatką.
Dlatego utworzyłem kilka grup „Samopomocy chłopskiej”  i połączyłem w zespołach chłopaków, którzy delikatnie rzecz ujmując, mieli na siebie wzajemnie alergię :D
A że złośliwe ze mnie bydlę i naczytałem się niewłaściwych książek to dałem im zadania, które są nie do zrealizowania w wyznaczonym czasie, o czym doskonale wiem :)
I teraz chłopaki nie mają czasu na fumy i wzajemne złośliwostki tylko „wspólnie i w porozumieniu” muszą zapieprzać, aż tylko dym spod kity się będzie wydobywał :D
O tym, że mają dwa tygodnie więcej czasu na skończenie poszczególnych projektów niż ten, który im podałem wiedzą tylko Dinsh i Hafiz, ale pary z gęby nie puszczą, bo też mają ubaw z kolegów :)
Pozabijać to się nie pozabijają, mnie będą paliły uszy, jak mnie będą „błogosławić” ale skończy się tym, że będą jak Dinesh i Shafiqe - praktycznie nierozłączni.
A wiecie, jaka miłość łączy ideowego hinduskiego podoficera zawodowego z pakistańskim góralem z Kaszmiru ... :D
źródło

piątek, 21 lutego 2014

Przeprowadzki biurowe czyli…

Jakiś czas temu udałem się do mojego Wodza z petycją o przesiedlenie mnie i moich chłopaków w jakieś inne miejsca.
Ja siedzę w takiej zbudowanej z profili i szyb kanciapie, a oni w jebitnym „open-space” razem z trzema czy czterema innymi działami i to w dwóch różnych końcach tego molocha.
Wódz obiecał, że pomyśli.
Już zdążyłem zapomnieć o moim pomyśle z przesiedleniem, bo tutaj jak ktoś się bierze za myślenie to wieki mijają, ale dziś kolega z zaprzyjaźnionego działu QC, poinformował nas, że się przeprowadzamy – On i jego chłopaki też razem z nami na inne piętro.
Zacny to pomysł, bo ja nie jestem ryba, żebym siedział w akwarium.
Jest szansa, że za jakiś miesiąc się przeniesiemy, bo na razie to trzeba zrobić projekt, a to zajmie dłuuuuuuuższą chwilę :)
źródło

środa, 19 lutego 2014

Jak ja nie lubię szpinaku czyli przekleństwo z dzieciństwa powróciło

Znudził mi się jako dodatek dal (czyli ciecierzyca lub drobny groch, ale raczej to pierwsze) dlatego dzisiaj w Jubail zdałem się na Dinesha w doborze ciepłego dania wegetariańskiego.
I to był błąd, bardzo duży błąd :(
Przynieśli nam szpinak z serem paneer .
Ser ten lubię, ale szpinaku nie toleruję od dziecka.
Bo to w wersji rozdrobniono-rozgotowanej wygląda, jakby ktoś już to wcześniej jadł, blee  :(
Ale się skusiłem na jedną łyżkę, żeby nie było, że jestem tylko i wyłącznie uprzedzony.
Smakowało tak, jak sobie wyobrażałem smak tego, co już było zjedzone, z lekkim posmakiem żywicy.
I nawet ser tego nie uratował.
Nigdy więcej tego wynalazku !!!

źródło

wtorek, 18 lutego 2014

18 lutego - Międzynarodowy Dzień Wielbłąda

Z okazji Międzynarodowego Dnia Wielbłąda 
życzę Tobie Saudyjski Wielbłądzie 
i wszystkim innym Wielbłądom 
miękkiego piasku pod kopytkami, cienia w oazach, smacznej durry, dużo uśmiechu na wielbłądkowym pyszczku  
i spełnienia wszystkich marzeń :)

Ola vel Gadzina vel Camelot
vel Małżonka Twa Aleksandra :)


Powrót do starych sprzymierzeńców ? Generał Abdel Fattah al-Sisi w Moskwie

W pierwszą zagraniczną podróż po obaleniu Prezydent Mursiego  główna postać obecnej sceny politycznej Egiptu generał Abdel Fattah al-Sisi udał się nie do Waszyngtonu, czego pewnie większość się spodziewała, lecz do Moskwy.
Prezydent Władimir Władimirowicz Putin, mimo tego, że zajęty jest Olimpiadą w Soczi znalazł czas na to spotkanie.
Czas, w jakim się ta wizyta odbyła jest dobrze wybrany, bo media opisując wydarzenia w Rosji koncentrują się właśnie na Olimpiadzie i większość ludzi zajmujących się na co dzień rosyjską polityką jest aktualnie w Soczi.
Pan Prezydent Putin powiedział -  "Wiem, że Pan,  Pan Ministrze Obrony, zdecydował się kandydować na prezydenta Egiptu. Życzę powodzenia, zarówno od siebie osobiście jak  i od Rosjan."
Czyżby nowe rozdanie w wielkiej polityce ?

źródło Arab Today


poniedziałek, 17 lutego 2014

Co warto kupić w Arabii Saudyjskiej

Dość często powtarza się w formularzu kontaktowym pytanie właśnie tej treści.
I powiem Wam, że jak się poważnie zastanowić, to takich produktów wcale nie ma aż tak wiele, lub ja o czymś jak zwykle nie wiem :D
Bo tak – z rzeczy tak zwanych „grubych” – złoto w wyrobach raczej jest robione przez i dla Hindusów. Czyli bardzo „bolywoodzkie”  - wielkie kolie, naszyjniki jakich pewnie nie powstydziłaby się Kleopatra patrząc na malowidła i na to, jaką  nosiła biżuterię.
Złoto inwestycyjne - droższe niż w Polsce.
Podobno można kupić diamenty, ale o tym nie mam pojęcia.
Samochody ? - też niby taniej, ale jak doliczyć cło, akcyzę i potencjalne kłopoty z homologacją – to już trzeba fachowca.
Z drobnicy – na pewno sławne saudyjskie daktyle uważane za jedne z najlepszych, jeżeli nie najlepsze na świecie oraz suszone i prasowane morele. Warto też zwrócić uwagę  na lokalne słodycze (np. daktylowe ciasteczka maamoul) i chałwy  – naprawdę pyszne.
Hinduszczyzna kulinarna – przyprawy wszelkiego gatunku i maści, olej kokosowy najwyższej próby, olej sezamowy oraz masło ghee.
Dżem daktylowy, pikle z cytryny, pikle z mango i tym podobne smakołyki niemal niedostępne w Polsce - tego jest do wyboru do koloru.
Kawa - różnych gatunków, ja preferuję kawę mieloną z kardamonem.
Kosmetyki  - Vatika, Dabur, Himalaya w wyborze wręcz niesamowitym za ceny bardziej niż przyzwoite.
Dziewczyny pisały o perfumach oud i kadzidłach bouhor, ale to wiedza nabyta, a nie własna :).
Jak się komuś coś jeszcze przypomni – to proszę dopisać :)

źródło

niedziela, 16 lutego 2014

To już chyba lekka przesada czyli saudyzacja w Ambasadach

Pomysł, aby saudyzować zagraniczne misje dyplomatyczne jest w moim pojęciu przejawem  nadgorliwości pewnych osób w Królestwie.
Są zdziwieni, że Ambasady i Konsulaty wolą zatrudniać pracowników z innych krajów azjatyckich.
Cóż, obserwując niektórych pracowników zatrudnionych w saudyjskich urzędach wcale im się nie dziwię.
Ilość przerw na pracę w ich wydaniu nie jest zbyt oszałamiająca poza tym nikt nie chce mieć dodatkowych kłopotów, jak się jeden z drugim poskarży „na złe traktowanie” jakiemuś wysoko postawionemu krewnemu.
Rozumiem, że Saudyjczycy chcą obsadzać swoimi obywatelami swoje  misje i placówki dyplomatyczne i to jest jak najbardziej sensowne.
Tylko jeszcze musieliby być to ludzie mający pojęcie o pracy w innych krajach niż kraje arabskie, USA czy Wielka Brytania.
Grzecznie, acz stanowczo spuścił po brzytwie dziennikarzy Arab News - Ambasador Unii Europejskiej Jego Ekscelencja Adam Kułach (tak, jest to również  nasz własny Ambasador :D) odpowiadając, że nie zwraca uwagi na narodowość, tylko na kwalifikacje.
źródło - Arab News

źródło

sobota, 15 lutego 2014

Pranie w moim wydaniu czyli warto sprawdzać co się kupuje

Jakiś miesiąc temu kupiłem w Pandzie płyn do prania.
Tak było napisane na karteczce przymocowanej do półki z tym produktem – „washing liquid
Był w promocji, fajnie pachniał, to sobie nabyłem.
Prałem, prałem, ale jak coś było mocniej przybrudzone to zabrudzenia schodzić nie chciały, więc prałem ponownie.....
Uznałem, że to wina przedpotopowej pralki i tyle.
I jakoś to szło.
Dzisiaj płyn się skończył i chciałem kupić taki sam, ale pomyślałem, że muszę sprawdzić jak się ten zapach nazywa.
Sprawdzam - „relaxing blue”.
Ale, że co to jest ???? – „fabric softener” ????
Qrva, no jak się miało dopierać, jak prałem w płynie do płukania :(
Jak tylko wlałem płyn do prania „Persil” to się wszytko „od strzału” podopierało i to nawet w takiej antycznej pralce, jak moja
Wnioski są dwa - pierwszy - warto czytać nie tylko to, co jest napisane na półce, ale i na produkcie.
Wniosek drugi – wcale nieprawda, że w płynie do płukania nie można wyprać ciuchów :D

źródło

piątek, 14 lutego 2014

Zmiana pracy w Saudi – jak to wygląda w świetle przepisów

Do tej pory zarówno ja sam, jak i  część moich znajomych uważaliśmy, ze zmiana pracy jest praktycznie niemożliwa przed upływem kontraktu.
Owszem, można wymówić kontrakt z miesięcznym okresem wypowiedzenia, ale kończy się to koniecznością opuszczenia Arabii Saudyjskiej i rozpoczęcia procedury wizowej u nowego pracodawcy po otrzymaniu "clearance" – nie wiem, jak to prawidłowo przetłumaczyć, ale to po prostu nasza „obiegówka” i tyle.
Jeśli jednak pracodawca zechce nas "uwalić", to może wystąpić o blokadę możliwości powrotu przez okres roku, motywując to możliwością wyniesienia do konkurencji tajemnic firmowych. Taki zakaz konkurencji jak u nas, tylko bez żadnych świadczeń :D
Nie mówię tu o firmach międzynarodowych, ale lokalnych firmach saudyjskich takich jak na przykład moja.
I okazuje się, że byliśmy w błędzie.
Bo po roku kontraktu można się przenieść do innego, zapewniającego lepsze warunki pracodawcy bez konsekwencji.
Podobnie jak pod koniec kontaktu – też nie należy się przejmować klauzulą automatycznego przedłużenia kontraktu (ja taką mam), ale trzeba powiadomić o tym pracodawcę z trzymiesięcznym wyprzedzeniem.
To nieco zmienia postać rzeczy i otwiera więcej możliwości i „predyspozycji” żeby np. „twarzą rajstop” zostać :D
Ciekawe, dlaczego w firmach mówią zupełnie coś innego :D
żródło - Arab News
źródło

czwartek, 13 lutego 2014

Bankowych przygód część druga i nie ostatnia

Tak jak zapowiedziałem, udałem się dziś do banku w celu założenia konta.
Zgodnie z podanymi na stronie banku informacjami bank zaczyna pracę o godzinie 8 a kończy o 16:30.
To zgodnie z zaleceniami Marka pojechałem godzinę po otwarciu i …...  zamknięte :(
Bo naprawdę to bank pracuje od 9:30 do 16:00

Wróciłem o 10:30, pobrałem numerek..…  chciałem napisać, że z systemu, ale nie  -  numerek odebrałem od Pana Ochroniarza.
System taki, jaki znacie u nas np. z poczty czyli biorę numerek do dokonania wybranej czynności i czekam, tu działa prawie  tak samo albo tak samo pod warunkiem, że....  wogóle działa :D
W banku system jest wyłączony z nieznanych mi przyczyn i numerki wykrzykują Panowie Bankowcy.
Klientów banku obsługiwali sami Saudyjczycy, ale jeden faktycznie bystry chłopak i na 1 klienta obsługiwanego przez jego dwóch kolegów, u niego przypadało 3 do 4 klientów.
I do niego właśnie trafiłem.
Kazał oczywiście wypełnić jakieś kwity, ale po tym, jak zobaczył mój lekarski charakter pisma to przepisał to sam jeszcze raz uzupełniając dane, których potrzebował a były po arabsku w moim kwicie z firmy i w Iqamie.
Nawet wezwanie na modlitwę nie przerwało pracy – dokończył pracę i dał mi numer konta, IBAN  i umowę.
Tylko już kasy nie wpłaciłem z przyczyn oczywistych.
Ale i tak muszę pojechać jutro po kartę do bankomatu bo się …   maszyna do drukowania kart zepsuła
źródło

środa, 12 lutego 2014

Konto będę zakładał czyli tropami porad Marka

Zgodnie z obietnicą Marek zaczął wprowadzać w życie nasz chytry plan utworzenia krótkiego przewodnika po skomplikowanej saudyjskiej rzeczywistości :)
Jak wiecie, „już” po roku mam prawidłowa Iqamę, więc teraz będę zakładał konto w oparciu o Markowe porady.
I zobaczymy, jak mi to wyjdzie co oczywiście Wam opiszę.
Wykonałem pierwszy krok – uzyskałem pisemną zgodę mojej szacownej firmy na otwarcie konta w banku. Niewiele z tego "papierka" rozumiem, bo jest napisany po arabsku, ale jutro udam się do oddziału SABB w celu otworzenia konta osobistego.
Dalsza część relacji z banku – jutro, bo dziś już oczywiście nie zdążyłem się tam udać.
Co ciekawe, dokument potrzebny do założenia konta uzyskałem w ciągu jednego dnia, co w realiach mojej firmy jest praktycznie niewykonalne.
żródło

wtorek, 11 lutego 2014

Mam dość błądzenia i budzenia znajomych – kupiłech se gepeesa :)

Połączenie fenomenalnego oznakowania dróg, mojej perfekcyjnej znajomości terenu oraz niechęć do budzenia znajomych jak się gdzieś zgubię (przede wszystkim Roberta – który plany Al.-Khobar i Dammam ma w głowie i umie te informacje w sposób przystępny dla mnie przedstawić), doprowadziły mnie do zakupu GPS.
Myślicie – „a co to trudnego kupić GPS, szczególnie jak tak są drogi oznakowane ?
Też tak myślałem, dopóki nie rozpocząłem poszukiwań.
Owszem, mogłem rozpocząć poszukiwania od EXTRA, ale chciałem mieć jakiekolwiek rozeznanie co i za ile można tu kupić.
Praktycznie każdy szanujący się market  ma stoisko z różnymi elektronicznymi gadżetami.
Na pierwszy ogień poszła PANDA, bo jestem tam praktycznie codziennie, ale.....  GPS-ów nie mieli.
LuLu- pół wielkiego piętra z elektroniką – kiedyś , ktoś coś takiego tam widział ale- nie ma, Danube- nie ma.
Poszedłem do EXTRA - jest kilka modeli Garmina.
Fukać nie było co, bo to pierwszy sklep gdzie w ogóle było cokolwiek :)
Ceny od 900 SAR do 2400SAR.
Skusiłem się na model za okrągłego „tauzena
I jaka radość-  napisy po arabsku - przełączenia na inny język – też po arabsku.
Po jakiś 40 minutach prób i błędów – są literki zamiast robali.
To zaczynam gmerać i..…   znalazłem menu po polsku :)
To sobie ustawiłem,  a co :)
Napisy ma w języku ojczystym, ale już głos prowadzący w języku „language” :)
Prowadzi to do fajnych sytuacji podczas słuchania np. ” Turn left to droga" – Droga tutaj to takie coś co się nijak nie nazywa.
Ale w końcu przestanę dręczyć niewinnych ludzi i skrócę powroty do domu o przynajmniej połowę czasu :)

żródło


poniedziałek, 10 lutego 2014

Kolejna zmiana przepisów drogowych w Arabii Saudyjskiej

Od Magdy z Rijadu dostałem dziś nowa rozpiskę mandatów, która nieco się różni od poprzedniej, jeżeli chodzi o kary za wykroczenia drogowe.
Ciekaw jestem, dlaczego z dotychczasowych kilku punktów wyszczególniających, co jest traktowane jako jazda niebezpiecza zrobiono jeden punkt ”jazda niebezpieczna” ? :D
Teraz Pan Policjant ma pełne pole do popisu.........

Plik przesłany przez Magdę



niedziela, 9 lutego 2014

Bezczelne compoundowe koty czyli poranne spotkanie

Ilość kotów w compoundzie jest imponująca.
Są dokładnie wszędzie, ale z dwojga złego wolę koty niż szczury, których w innych miejscach potrafi być całkiem sporo i to nawet w bardziej prestiżowych lokalizacjach niż moja.
Poszedłem dziś rano wyrzucić śmieci do kontenera.
Wrzuciłem torbę, a tam się nagle zakotłowało, z oburzeniem prychnęło i wyskoczył.....  kot, na którego spadła moja torba ze śmieciami
Minę miał taką jakby chciał powiedzieć „Ty...., białas, a  w mordę chcesz za głupie dowcipy ?”.
Od tej pory najpierw zajrzę, czy żaden Jaśnie Wielmożny Pan Kot nie raczy buszować po śmietniku, bo nie chcę mieć potem nasikane na wycieraczkę :D

Autor - Saudyjski Wielbłąd

sobota, 8 lutego 2014

Dziewięćdziesiąt tysięcy miejsc pracy dla saudyjskich pielęgniarek

W Arabii Saudyjskiej jest zatrudnionych sto dwadzieścia tysięcy pielęgniarek, ale w opinii dziekana Wydziału Pielęgniarskiego dr. Taqwa Umara z Uniwersytetu Króla Sauda, dziewięćdziesiąt tysięcy z nich można byłoby zastąpić Saudyjkami.
Stwierdzenie takie padło na konferencji prasowej podczas Pierwszej Światowej Konferencji poświęconej kształceniu pielęgniarstwa klinicznego.
Cóż, Pan Dziekan pewnie wie, co mówi.
Tylko jak zwykle jest jedno „ale
Oznaczałoby to albo kolejną rewolucję obyczajową, albo w leczeniu męskiej części chorych, lekarzy wspierałoby tylko trzydzieści tysięcy pielęgniarek i  pielęgniarzy.
Wymogiem większości państwowych inwestorów  jest posiadanie przynajmniej jednej osoby z takim wykształcenie na budowie, dla każdej pracującej zmiany.
Często praca odbywa się w systemie dwuzmianowym.
Czyli albo będzie to inna kategoria pielęgniarstwa czyli „nieklinicznego” albo będzie mogło funkcjonować w Królestwie tylko 15 tys. budów przy założeniu, że żaden obcokrajowiec nie będzie pracował w szpitalu.

A tak obok tematu - dostałem w ramach saudyzacji 11 nowych inspektorów BHP (stosuję naszą terminologię, żeby mi znowu Futrzak uszu za makaronizmy nie natarła :D).
Jeden z nich, po przybyciu na budowę zapytał gdzie jest jegopokój wypoczynku” czyli po prostu gdzie będzie spał :)
Po drugie - tylko czterech z nich mówi po angielsku w stopniu umożliwiającym jakąkolwiek komunikację.
Jeżeli tak by miała wyglądać saudyzacja pielęgniarek, to…..

źródło

piątek, 7 lutego 2014

Co tu kupować jak są takie ograniczenia ?

Moja Nieoceniona Małżonka Aleksandra wprowadziła zakaz zakupu dla Niej następujących produktów:
- kosmetyków, mydeł, szamponów, odżywek, kremów, masek i olejów do włosów, past do zębów, kremów do twarzy, pianek, płynów i żeli do mycia
- oleju kokosowego, sezamowego i innych olejów
- masła ghee
- kawy, kawy z kardamonem, kawy z innymi dodatkami
- ryb w żadnej postaci
- przetworów owocowych i przetworów warzywnych z wyjątkiem 2 sztuk prasowanych moreli
- ciastek i ciasteczek
- ciuchów, plecaków, walizek
- dywanów, dywaników, poduszek, kołder,  pledów, narzut na łóżko.
Pozostają mi tylko samochody, motocykle, motorówki oraz metale szlachetne i diamenty.
Problem polega na tym, że pozyskiwane przez mnie wynagrodzenia mocno ogranicza możliwość zakupu wymienianych dóbr :/
Ma ktoś jakąś radę jak ta Blokadę Kontynentalną sprytnie obejść i jakieś prezenty wysyłać Małżonce Mej Aleksandrze ?


czwartek, 6 lutego 2014

Poszukiwany, poszukiwana - Bogdan i Polonia z Riyadu

Bogdana i Polonię z Riyadu - proszę o kontakt przez formularz kontaktowy.
Do Riyadu przyjechał  nowy "narybek" z Polski - przydałoby Mu się wsparcie bardziej doświadczonych ekspatów i jakieś towarzystwo na weekendy :)
Czekamy na kontakt :)


Sukces goni sukces czyli mam prawidłową Iqamę i działająca kartę do bankomatu

To był udany dzień.
Po prawie 6 miesiącach posiadania błędnie wypisanej Iqamy mam wreszcie taką, której mogę użyć  nie tylko do pokazania Policji, ale i w innych instytucjach i sytuacjach.
Ale żeby tego dokonać osobą własną udałem się z Husseinem do  właściwej instytucji.
Zdziwił mnie lekko jej wygląd, bo w środku jako żywo przypominała mi prowincjonalny dworzec PKP :)
Dużo okienek (z czego połowa nieczynna :D),  tłum ludzi i metalowe krzesełka podobne do dworcowych, pewnie stąd moje skojarzenie.
Dzięki temu, że Hussein jest tam stałym gościem, (jeżeli jeszcze mu nie przyznali statusu rezydenta :D), udało się nam dopchać do okienka i zainteresować moją sprawą umundurowanego urzędnika.
Pan obejrzał paszport, mnie, starą Iqamę i powiedział, że po przerwie na modlitwę (było przed 9 rano, najbliższa z modlitw około południa) mamy przyjść ponownie.
Ale ja nie bardzo mam i czas i ochotę, żeby tam siedzieć, tylko muszę wracać do pracy.
Owszem, mam skan  Iqamy podpisany przez firmę, ale jak już się wielokrotnie okazywało taki „papier” na Policję nie działa i trafia się do aresztu do czasu, az jakiś Saudyjczyk cię nie odbierze.
Ale ryzyk-fizyk – jadę.
Zapytałem o drogę – prosta.
Najpierw w lewo, potem na 4 światłach w prawo.
To jadę w lewo, pierwsze światła, drugie, trzecie..… a tam się kończy droga.
To pojechałem w prawo, jak kazali.
Okazuje się, że Dammam to jednak duże miasto :D
Pozwiedzałem tak przez dobrą godzinę. Dzięki wybornemu oznakowaniu ulic i mojej niezrównanej znajomości arabskiego dojechałem do firmy zupełnie inną drogą niż z niej wyjechałem.
Wersja pierwotna jest jednak „ciut” lepsza, bo jedzie się góra pół godziny :D
Karta bankomatowa i owszem działa, ale w tej beczce miodu musi być łyżka dziegciu.
Otóż przelew wewnątrz bankowy z konta firmowego.…  jeszcze nie doszedł.
Dojdzie w…..  niedzielę, Inszallah oczywiście

PS.
Hussein przyjechał z moją Iqamą o 16: 30 i od dziś to już  tu mogę załatwić wszystko, co do tej pory było poza moim zasięgiem :D

źródło

środa, 5 lutego 2014

Goodbye 40 – godzinny tydzień pracy..... czyli jak jest tak zostanie ;(

…A miało być tak pięknie wywiady, wizyty w zakładach pracy… „ :D
Planowane skrócenie tygodnia pracy do 40 godzin tygodniowo zostało oprotestowane przez prywatny biznes.
Podobnie jak dwudniowy weekend.
Nawet udało się komuś określić, że przy tych zmianach koszt wzrosną o..…  33%.
Nie pytajcie mnie, jak to wyliczyli, bo miałem poprawkę z ćwiczeń z matematyki wyższej i nie jestem w stanie podołać odpowiedzi.
Podobnie zastanawiają się nad powrotem do jednego dnia weekendu, ale nie sądzę, że to przejdzie, bo i po co.
Ja pracuję 48 godzin tygodniowo, ale w 5 dni więc firma nie odnotuje 33% wzrostu kosztów :)
Patrząc na to w ten sposób, to zwiększenie liczy godzin pracy o kolejne 8 powinno wywindować sektor prywatny o analogiczne 33% w górę, a to już pieniądze nie do pogardzenia :D
Ciekaw jestem czy ktoś przed podjęciem dyskusji sprawdził potencjalne efekty  tych zmian po jednej lub drugiej stronie ?
Nie sądzę, ale to pierwszy przypadek w moim życiu, że państwo z definicji bardziej rygorystyczne jako monarchia absolutna, niż wspaniałe demokracje bardziej dba o pracowników.
W  firmach państwowych 40-godzinny tydzień pracy będzie utrzymany.
I to bez nacisków moich ulubionych związków zawodowych, no niepojęte :D

źródło




wtorek, 4 lutego 2014

Znowu w banku czyli ja chcę działającą kartę

Mając już roczne doświadczenie w Arabii Saudyjskiej (ale ten czas leci :D) nie wybrałem się do banku sam.
Poszedłem do mojego szacownego HR i zażądałem asysty jakiegoś sensownego Saudyjczyka.
Oczywiście płacz, że jak to, że po co itd.
To im powiedziałem, że i tak będą to musieli zrobić, czy im się  podoba, czy nie.
Bo ludzi z tymi niedziałającymi kartami w firmie jest sporo, a nikt nie ma żadnych informacji co, jak i dlaczego.
W końcu postawiłem na swoim.
Na miejscu w banku pytanie o Iqamę – więc im mówię, że nie mam, bo się wyrabia, bo była z błędem  ale mam paszport.
W odpowiedzi usłyszałem, że nie może być paszport, musi być Iqama.
To ja im na to, że jakbym miał Iqamę to miałbym konto w HSBC, a nie u nich.
Włączył się „mój” Saudi, że mogę dać im kopię Iqamy.
Po namyśle – OK, może być kopia i skan paszportu.
To akurat miałem i to z podpisem i pieczątkami :)
Gość zniknął, ale zaraz wraca.
Ale tutaj to powinien być numer Iqamy na karcie, a jest jakiś inny" - to się nie da.
To „mój" Saudi pokazuje kolesiowi, że jest to numer z paszportu wpisywany przy pierwszym przekroczeniu granicy.
Acha, to pokopytkował z powrotem, przyniósł jakieś kwity i kazał mi podpisać.
Przeczytałem pobieżnie, ale nie było tam deklaracji, że im oddam pół wypłaty więc podpisałem.
Karta ma zacząć działać za 24 godziny, Inszallah oczywiście.
Jak nie będzie działać - to jutro powtórka z rozrywki :D

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozmowa ze Szkotem o sytuacji na Wyspach czyli czego nie mówią nam w mediach

Przedwczoraj u moich wspaniałych znajomych poznałem nowego kolegę, rodem ze Szkocji.
Taki prawdziwy Szkot, pokazał mi swoje zdjęcie w kilcie, ale mnie lekko rozczarował bo nie gra na dudach :D
Czyli taki powiedzmy 98% Szkot :D
Nie mogłem się powstrzymać i po dyskusji o przewadze polskiego piwa nad piwami brytyjskimi doszliśmy do sytuacji Polaków w Wielkiej Brytanii.
I zaskoczenie - bo w pewnym sensie zaczął bronić rządu Camerona, mimo że jak rasowy Szkot jest zwolennikiem secesji Szkocji ze Zjednoczonego Królestwa.
Oczywiście stwierdził, że nagonka na Polaków jest niesłuszna i niewłaściwa, ale zwrócił uwagę na jeden aspekt.
Stary, ale my żyjemy na wyspach i pojemność naszych krajów jest ograniczona przez skromne terytorium
Wielka Brytania ma powierzchnię około 245 tys. km².
Według spisu powszechnego z 2011 roku liczba ludności Wielkiej Brytanii wynosiła 63 182 000  co oznacza 250 osób na kilometr kwadratowy – lub inaczej mówiąc 4000 m² na osobę.
Powierzchnia obszaru lądowego Polski - 311 904 km² co daje przy założeniu liczby ludności na poziomie 39 mln. -  124 na km². czyli ponad 8000 m² na osobę.
Użył argumentu, że to Niemcy mają dużo więcej miejsca, to niech też zaczną wchłaniać wewnątrzunijnych emigrantów.
Cienki ten argument, bo Niemcy  to - 82 398 326 ludzi, 357 114 km², czyli  231 osób na km². i są tylko trzy miejsca niżej Brytyjczycy w rankingu zaludnienia na powierzchnię.
To drążę dalej i pytam: „a co z Pakistańczykami, Hindusami , Kenijczykami  lub Nigeryjczykami ?"
A On na to „ale oni są z Commonwealth"
Na takie dictum już nie miałem co odpowiedzieć.
Ale poznałem sposób podejścia Brytyjczyka do kwestii Unii Europejskiej :D

źródło




niedziela, 2 lutego 2014

Jak się tutaj jada, kiedy wszyscy wrócili czyli polskie obiady w Arabii Saudyjskiej

Wszystko wróciło do normy czyli wakacje i wyjazdy zakończone, także zaczęło się normalne życie towarzyskie.
W zeszłym tygodniu Hania zapowiedziała, że na piątkowy obiad będzie kaczka z jabłkami.
I była :)
Dodatkowo:
- modra kapusta
- ziemniaki
- fasolka szparagowa z bułeczką
- bigos oraz
- wyśmienite kurczaki pieczone zrobione przez Jolę.
Ludzie, jak to była uczta.
A Jola na to, że Hania jeszcze się na dobre nie rozkręciła po powrocie i ten obiadek był….. skromny :)
Na moje szczęście lub nieszczęście (to zależy, czy patrzymy przez pryzmat mojego apetytu czy wagi) jadam tam „tylko” raz w tygodniu.
Pewnie na kuchni dziewczyn urósłbym do gargantuicznych rozmiarów :)
Bo przecież jak zjem mniej niż dwie dokładki to mnie pytają  „nie smakuje ci czy co ???
To jem, z niesamowita przyjemnością, ale potem mogę się tylko toczyć.
W następnym tygodniu – ja się biorę za robotę i przyrządzam fasolkę po bretońsku :)
Wiem, że to niewiele w porównaniu z takim królewskim jedzonkiem, ale moja fasolka znajdowała uznanie wśród smakoszy, także mam nadzieję na sukces, mimo skromniejszych możliwości jeżeli chodzi o składniki.
Ale mam pomysł, co i jak zrobić, więc powinno być smacznie :)

PS
Wszelkie podpowiedzi, co jeszcze można przyrządzić mile widziane :)

źródło

sobota, 1 lutego 2014

Konto w banku mi założyli czyli nie ma rzeczy niemożliwych

Zgodnie z Dekretem Królewskim pracodawcy mają wykazywać, że płacą pracownikom tyle, ile jest w kontrakcie i terminowo się te wypłaty pojawiają.
W związku z tym, firmy, chcąc czy nie chcąc muszą jakoś temat  rozwiązać.
Problem  w tym, że Iqamy mają okres przydatności do spożycia 1 rok, a ostatnio  przeterminowane dokumenty są na porządku dziennym.
W takim przypadku, lub takim jak mój czyli błąd w Iqamie założenie konta jest niemożliwe.
Z kontami wg relacji Marka  problemy są już na miesiąc przed wygaśnięciem Iqamy, a po jej przeterminowaniu nie ma dostępu do środków.
Zdarzało się, że z takich zamrożonych kont pieniądze sublimowały czyli ze stanu stałego przechodziły w gazowy i się ulatniały.
Jest na to patent :)
Firma zakłada konto i subkonta z numerami pracowniczymi.
Czyli niby mam konto, kartę do bankomatu ale…   nie jestem jego właścicielem, tylko użytkownikiem i moich danych (poza w/w numerem pracowniczym) na karcie nie ma.

źródło


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...